Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Operacja „Gniew Boga”. Krwawa zemsta Mossadu

Mossad to śmiertelnie skuteczny izraelski wywiad. Zawiódł jednak w ważnym momencie. W czasie igrzysk olimpijskich w Monachium z rąk arabskich terrorystów zginęli niewinni izraelscy sportowcy. Zamiast pogrążyć się w żałobie Izrael postanowił się zemścić. I to w sposób tak zuchwały, że tylko Mossad mógł się na niego zdecydować!

Kiedy na monachijskim lotnisku od strzałów terrorystów ginęli kolejni żydowscy sportowcy, w Tel Awiwie panował szok i niedowierzanie. Bez zbędnej zwłoki premier Golda Meir wydała zgodę na rozpoczęcie operacji „Gniew Boga” – czyli na bezlitosne uderzenie w arabskich terrorystów. Najpierw agenci Instytut Wywiadu i Zadań Specjalnych (pełna, oficjalna nazwa Mossadu) przystąpili do tropienia na całym świecie i eliminacji ludzi współpracujących z organizacją Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny. Głównym celem było jednak dopadnięcie przywódców najbardziej radykalnej komórki frontu – Czarnego Września, który stała za atakiem w Monachium. W 1973 roku to pragnienie miało się spełnić. Rozpoczęła się kolejna faza „Gniewu Boga” – „Wiosna Młodych”.

W kwietniu 1973 roku na libańskiej ziemi zaczęli się pojawiać niewzbudzający żadnych podejrzeń cudzoziemcy. Pierwszego kwietnia w bejruckim hotelu Sands zameldowali się posługujący się belgijskim paszportem Gilbert Timbaud oraz niejaki Dieter Altnuder. Dwaj mężczyźni wzięli pokoje z widokiem na morze, byli turystami i nie znali się. A przynajmniej takie sprawiali wrażenie. Pięć dni później w różnych hotelach w Bejrucie zameldowało się kolejnych czterech turystów: Andrew Whichelaw, Dawid Molad (alias Charless Boussard), Charles Macy, George Elder. Wszyscy wyglądali zupełnie zwyczajnie, po prostu turyści. Poruszali się po mieście oddzielnie, ich pokoje wynajęły europejskie biura podróży, zwiedzali okolicę. Nie sposób było ich ze sobą powiązać i nic nie sugerowało, że wszyscy oni są agentami Mossadu.

Inspirację do napisania artykułu stanowiła opowieść o życiu agentki izraelskiego wywiadu, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak ("Sylvia. Agentka Mossadu", Znak 2013).

Inspirację do napisania artykułu stanowiła opowieść o życiu agentki izraelskiego wywiadu, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak („Sylvia. Agentka Mossadu”, Znak 2013).

Tymczasem sześciu „turystów” miało pięć dni na przygotowanie jednej z najbardziej zuchwałych akcji izraelskiego wywiadu. Agenci obserwowali dwie kamienice w Bejrucie, w których mieszkali członkowie Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny i Czarnego Września. „Turyści” poznawali plątaninę uliczek, przygotowywali najlepszą trasę dla ataku i drogę ucieczki oraz zdawali raporty swoim mocodawcom. Także w Izraelu przygotowania szły pełną parą. Na północy Tel Awiwu w opuszczonym budynku komandosi ćwiczyli nocne ataki. Dowództwo odbywało narady. Wszystko było zapięte na ostatni guzik.

Dziewiątego kwietnia 1973 roku z bazy w Hajfie wyszło w morze dziewięć jednostek izraelskiej floty. Na pokładach wiozły doskonale wyszkolonych żołnierzy, których misją było zabicie terrorystów. Wszyscy znali ze zdjęć twarze najbardziej poszukiwanych, między innymi Alego Hassana Salameha, odpowiadającego bezpośrednio za masakrę sportowców na igrzyskach. Byli zdeterminowani  wziąć odwet.

Kiedy izraelskie jednostki zbliżyły się do brzegu, a do libańskiej plaży przybiły gumowe pontony z komandosami, sześciu „turystów” czekało już w wynajętych samochodach. Dochodziła północ. Każdy wiedział, co ma robić. Bez niepotrzebnego ociągania żołnierze wsiedli do pojazdów, a te ruszyły w różne strony w ciągu zaledwie kilku minut. Część pojechała w kierunku siedziby Ludowego Frontu, aby wysadzić go w powietrze i tym samym odwrócić uwagę od reszty działających agentów (i zabezpieczyć ich przed ewentualnym kontratakiem armii libańskiej). Druga grupa też nie próżnowała.

Komandosi w czasie eksplozji w obozie terrorystów, przygotowanej przez ich kolegów, już byli w Bejrucie. Bardzo szybko znaleźli się na ulicy, na której znajdowały się ich cele. W ekspresowym tempie i z totalnego zaskoczenia uderzyli. Izraelscy komandosi wdarli się do mieszkań, w których spali niczego nie podejrzewający terroryści i zabijali ich, jednego po drugim. Następnie zabrali wszystkie znalezione na miejscu dokumenty.

Trumny izraelskich sportowców, ofiar masakry w Monachium. Mossad musiał ich pomścić .

Trumny izraelskich sportowców, ofiar masakry w Monachium. Mossad musiał ich pomścić .

W wyniku operacji izraelskich komandosów zginęli przywódcy Czarnego Września i innych organizacji terrorystycznych, a siedziba Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny przestała istnieć. Jednej rzeczy żołnierze nie mogli wiedzieć. Numer jeden na izraelskiej liście celów do likwidacji, Ali Hassan Salameh, znajdował się w budynku oddalonym od miejsca likwidacji terrorystów o zaledwie 50 metrów. Spał spokojnie i nie podejrzewał, że nazajutrz, w wyniku tego zuchwałego pogromu, sam stanie na czele Czarnego Września.

Gdyby tylko agenci Mossadu wiedzieli, że Alego Hassana Salameha mają na wyciągnięcie ręki...

Gdyby tylko agenci Mossadu wiedzieli, że Alego Hassana Salameha mają na wyciągnięcie ręki…

Akcja izraelskich sił specjalnych zakończyła się spektakularnym sukcesem. Śmierć poniosło dwóch Żydów, kilku zostało rannych. Żaden z izraelskich żołnierzy nie został schwytany.

Po wyeliminowaniu terrorystów, grupa uderzeniowa udała się z powrotem na plażę (zabierając zabitych i rannych), skąd zabrały ją izraelskie kutry torpedowe.

Rajd komandosów na terytorium Libanu, choć stanowił jawne pogwałcenie suwerenności tego państwa, sparaliżował Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny i jego najgroźniejszy odłam – Czarny Wrzesień. Sportowcy zamordowani w Monachium zostali pomszczeni.

Źródła:

  1. Bar-Zohar Michael, Mishal Nissim, Mossad. Najważniejsze misje izraelskich tajnych służb, Poznań 2012
  2. Ram Oren, Moti Kfir, Sylvia. Agentka Mossadu, Znak, Kraków 2013

O Mossadzie przeczytacie też w książce:

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Czy wiesz, że ...

    ...w zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku ranna została Ann Odre? Kobieta była amerykanką polskiego pochodzenia i według prasy urodziła się tego samego dnia i w tym samym miejscu, co papież. W rzeczywistości urodziła się ona w USA i była trzy lata młodsza od Jana Pawła II… Z Wadowic pochodziła natomiast jej matka.

    ...żona ostatniego szacha Persji Alego Rezy Pahlawiego, Farah, zapisała w swoim pamiętniku, że przyczyną samobójczych śmierci dwójki spośród jej dzieci były dziecięce przeżycia, których ciężaru nie potrafili się pozbyć? Nie wykluczała też jednak… rzuconej przez islamistów klątwy.

    ...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

    ...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

    Komentarze (15)

    1. maniel Odpowiedz

      piąty akapit od końca, przedostatnie zdanie: „kontratakiem armii libijskiej”, nie chodzi tu czasami o armię libańską?:)

    2. Anonim Odpowiedz

      Dlaczego obywateli jakiegoś państwa nazywacie terrorystami? Oni pochodzą może z Terrorystanu czy sa obywatelami jakiegoś prawdziwego państwa. Jest to w mojej ocenie manipulacja. Pozdrawiam

    3. Funio Odpowiedz

      Z tą straszliwą skutecznością Mossadu to nie przesadzajcie. W Polsce np. juz od wczesnych lat 90. mają jakieś specjalne uprawnienia. Panoszą się eskortując izraelskie wycieczki i nie ma na nich mocnych, no bo antysemityzm…:) W innych krajach jest podobnie, choć może nie tak bezczelnie i ostentacyjnie. Jakby tak policje i kontrwywiady całego świata się za to izraelskie tałatajstwo wzięły, pozamykały, albo, jeśli trzeba, wystrzelały, to zaraz byłoby ,,aj-waj” i spokój!

    4. Bolesław Chrobry Odpowiedz

      Czy był zawsze skuteczny ciężko powiedzieć, ale ta akcja była naprawdę bardzo dobrze zorganizowana. Nie polecieli na tzw hura tylko wszystko dokładnie zaplanowali. To była zemstą z zimną krwią

    5. Dima Odpowiedz

      Pierwsze zdanie artykułu: „… W Tej Awiwie panował szok i niedowierzanie”. Czy ja śnię, ktoś to naprawdę napisał?

    6. Żyd w pustym sklepie Odpowiedz

      To był tylko fragment szerzej zakrojonej operacji, Mosad jeździł po całym świecie tropiąc członków Czarnego Września. Warto pamiętać, że spektakularną porażkę ponieśli w Norwegii, gdzie zabili zupełnie niewinnego człowieka, który miał nieszczęście nazywać się dokładnie tak samo jak jeden z poszukiwanych terrorystów.

    7. listonosz1939 Odpowiedz

      Dobre akcje i dobre szkolenie. Ich ojcowie byli szkoleni w latach 30-tych przez polski wywiad i kontrwywiad. Stworzyli Izrael. Szkolenie i dozbrajanie bojowników żydowskich miało w przedwojennej Polsce (wbrew wiedzy Brytyjczyków) sens: oni chcieli stworzyć swoje państwo w Palestynie, a my chcieliśmy im powiedzieć pa pa.

    8. Komstancja Odpowiedz

      …,, śmiertelnie skuteczny ” … Mosad zaliczył od swojego powstania wiele wpadek o czym powstała książka i czego nie ukrywają jego oficerowie. Jeden z przykładów to zamach w Warszawskim hotelu Victoria w latach 80-tych.

    9. TK Odpowiedz

      I w pełni popieram siły izraelskie! Tak powinno być i teraz… A nie wszyscy się pierd… z jakąś poprawnością polityczną. W tamtych czasach ISIS nawet by nie miało prawa polotu… No ale mamy co mamy…

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.