Polskie Imperium

Operacja „Gniew Boga”. Krwawa zemsta Mossadu

Autor: | 1 września 2013 | 36,114 odsłon

Mossad to śmiertelnie skuteczny izraelski wywiad. Zawiódł jednak w ważnym momencie. W czasie igrzysk olimpijskich w Monachium z rąk arabskich terrorystów zginęli niewinni izraelscy sportowcy. Zamiast pogrążyć się w żałobie Izrael postanowił się zemścić. I to w sposób tak zuchwały, że tylko Mossad mógł się na niego zdecydować!

Kiedy na monachijskim lotnisku od strzałów terrorystów ginęli kolejni żydowscy sportowcy, w Tel Awiwie panował szok i niedowierzanie. Bez zbędnej zwłoki premier Golda Meir wydała zgodę na rozpoczęcie operacji „Gniew Boga” – czyli na bezlitosne uderzenie w arabskich terrorystów. Najpierw agenci Instytut Wywiadu i Zadań Specjalnych (pełna, oficjalna nazwa Mossadu) przystąpili do tropienia na całym świecie i eliminacji ludzi współpracujących z organizacją Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny. Głównym celem było jednak dopadnięcie przywódców najbardziej radykalnej komórki frontu – Czarnego Września, który stała za atakiem w Monachium. W 1973 roku to pragnienie miało się spełnić. Rozpoczęła się kolejna faza „Gniewu Boga” – „Wiosna Młodych”.

W kwietniu 1973 roku na libańskiej ziemi zaczęli się pojawiać niewzbudzający żadnych podejrzeń cudzoziemcy. Pierwszego kwietnia w bejruckim hotelu Sands zameldowali się posługujący się belgijskim paszportem Gilbert Timbaud oraz niejaki Dieter Altnuder. Dwaj mężczyźni wzięli pokoje z widokiem na morze, byli turystami i nie znali się. A przynajmniej takie sprawiali wrażenie. Pięć dni później w różnych hotelach w Bejrucie zameldowało się kolejnych czterech turystów: Andrew Whichelaw, Dawid Molad (alias Charless Boussard), Charles Macy, George Elder. Wszyscy wyglądali zupełnie zwyczajnie, po prostu turyści. Poruszali się po mieście oddzielnie, ich pokoje wynajęły europejskie biura podróży, zwiedzali okolicę. Nie sposób było ich ze sobą powiązać i nic nie sugerowało, że wszyscy oni są agentami Mossadu.

Inspirację do napisania artykułu stanowiła opowieść o życiu agentki izraelskiego wywiadu, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak ("Sylvia. Agentka Mossadu", Znak 2013).

Inspirację do napisania artykułu stanowiła opowieść o życiu agentki izraelskiego wywiadu, która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak („Sylvia. Agentka Mossadu”, Znak 2013).

Tymczasem sześciu „turystów” miało pięć dni na przygotowanie jednej z najbardziej zuchwałych akcji izraelskiego wywiadu. Agenci obserwowali dwie kamienice w Bejrucie, w których mieszkali członkowie Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny i Czarnego Września. „Turyści” poznawali plątaninę uliczek, przygotowywali najlepszą trasę dla ataku i drogę ucieczki oraz zdawali raporty swoim mocodawcom. Także w Izraelu przygotowania szły pełną parą. Na północy Tel Awiwu w opuszczonym budynku komandosi ćwiczyli nocne ataki. Dowództwo odbywało narady. Wszystko było zapięte na ostatni guzik.

Dziewiątego kwietnia 1973 roku z bazy w Hajfie wyszło w morze dziewięć jednostek izraelskiej floty. Na pokładach wiozły doskonale wyszkolonych żołnierzy, których misją było zabicie terrorystów. Wszyscy znali ze zdjęć twarze najbardziej poszukiwanych, między innymi Alego Hassana Salameha, odpowiadającego bezpośrednio za masakrę sportowców na igrzyskach. Byli zdeterminowani  wziąć odwet.

Kiedy izraelskie jednostki zbliżyły się do brzegu, a do libańskiej plaży przybiły gumowe pontony z komandosami, sześciu „turystów” czekało już w wynajętych samochodach. Dochodziła północ. Każdy wiedział, co ma robić. Bez niepotrzebnego ociągania żołnierze wsiedli do pojazdów, a te ruszyły w różne strony w ciągu zaledwie kilku minut. Część pojechała w kierunku siedziby Ludowego Frontu, aby wysadzić go w powietrze i tym samym odwrócić uwagę od reszty działających agentów (i zabezpieczyć ich przed ewentualnym kontratakiem armii libańskiej). Druga grupa też nie próżnowała.

Komandosi w czasie eksplozji w obozie terrorystów, przygotowanej przez ich kolegów, już byli w Bejrucie. Bardzo szybko znaleźli się na ulicy, na której znajdowały się ich cele. W ekspresowym tempie i z totalnego zaskoczenia uderzyli. Izraelscy komandosi wdarli się do mieszkań, w których spali niczego nie podejrzewający terroryści i zabijali ich, jednego po drugim. Następnie zabrali wszystkie znalezione na miejscu dokumenty.

Trumny izraelskich sportowców, ofiar masakry w Monachium. Mossad musiał ich pomścić .

Trumny izraelskich sportowców, ofiar masakry w Monachium. Mossad musiał ich pomścić .

W wyniku operacji izraelskich komandosów zginęli przywódcy Czarnego Września i innych organizacji terrorystycznych, a siedziba Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny przestała istnieć. Jednej rzeczy żołnierze nie mogli wiedzieć. Numer jeden na izraelskiej liście celów do likwidacji, Ali Hassan Salameh, znajdował się w budynku oddalonym od miejsca likwidacji terrorystów o zaledwie 50 metrów. Spał spokojnie i nie podejrzewał, że nazajutrz, w wyniku tego zuchwałego pogromu, sam stanie na czele Czarnego Września.

Gdyby tylko agenci Mossadu wiedzieli, że Alego Hassana Salameha mają na wyciągnięcie ręki...

Gdyby tylko agenci Mossadu wiedzieli, że Alego Hassana Salameha mają na wyciągnięcie ręki…

Akcja izraelskich sił specjalnych zakończyła się spektakularnym sukcesem. Śmierć poniosło dwóch Żydów, kilku zostało rannych. Żaden z izraelskich żołnierzy nie został schwytany.

Po wyeliminowaniu terrorystów, grupa uderzeniowa udała się z powrotem na plażę (zabierając zabitych i rannych), skąd zabrały ją izraelskie kutry torpedowe.

Rajd komandosów na terytorium Libanu, choć stanowił jawne pogwałcenie suwerenności tego państwa, sparaliżował Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny i jego najgroźniejszy odłam – Czarny Wrzesień. Sportowcy zamordowani w Monachium zostali pomszczeni.

Źródła:

  1. Bar-Zohar Michael, Mishal Nissim, Mossad. Najważniejsze misje izraelskich tajnych służb, Poznań 2012
  2. Ram Oren, Moti Kfir, Sylvia. Agentka Mossadu, Znak, Kraków 2013

O Mossadzie przeczytacie też w książce:

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Akcje specjalne, konspiracja, partyzantka, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (15)
  1. Dlaczego obywateli jakiegoś państwa nazywacie terrorystami? Oni pochodzą może z Terrorystanu czy sa obywatelami jakiegoś prawdziwego państwa. Jest to w mojej ocenie manipulacja. Pozdrawiam

  2. Z tą straszliwą skutecznością Mossadu to nie przesadzajcie. W Polsce np. juz od wczesnych lat 90. mają jakieś specjalne uprawnienia. Panoszą się eskortując izraelskie wycieczki i nie ma na nich mocnych, no bo antysemityzm…:) W innych krajach jest podobnie, choć może nie tak bezczelnie i ostentacyjnie. Jakby tak policje i kontrwywiady całego świata się za to izraelskie tałatajstwo wzięły, pozamykały, albo, jeśli trzeba, wystrzelały, to zaraz byłoby ,,aj-waj” i spokój!

  3. To był tylko fragment szerzej zakrojonej operacji, Mosad jeździł po całym świecie tropiąc członków Czarnego Września. Warto pamiętać, że spektakularną porażkę ponieśli w Norwegii, gdzie zabili zupełnie niewinnego człowieka, który miał nieszczęście nazywać się dokładnie tak samo jak jeden z poszukiwanych terrorystów.

  4. Dobre akcje i dobre szkolenie. Ich ojcowie byli szkoleni w latach 30-tych przez polski wywiad i kontrwywiad. Stworzyli Izrael. Szkolenie i dozbrajanie bojowników żydowskich miało w przedwojennej Polsce (wbrew wiedzy Brytyjczyków) sens: oni chcieli stworzyć swoje państwo w Palestynie, a my chcieliśmy im powiedzieć pa pa.

  5. …,, śmiertelnie skuteczny ” … Mosad zaliczył od swojego powstania wiele wpadek o czym powstała książka i czego nie ukrywają jego oficerowie. Jeden z przykładów to zamach w Warszawskim hotelu Victoria w latach 80-tych.

  6. I w pełni popieram siły izraelskie! Tak powinno być i teraz… A nie wszyscy się pierd… z jakąś poprawnością polityczną. W tamtych czasach ISIS nawet by nie miało prawa polotu… No ale mamy co mamy…

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

szarlatan
…rosyjscy szarlatani przed wiekiem serwowali chorym makabryczne terapie? Przykładowo wenerycy mogli trafić nawet na 5 dni do kupy gnoju.

miniaturka-2
…przy stole plenarnym podczas obrad Okrągłego Stołu zasiadały tylko dwie kobiety i aż trzech biskupów? Na ponad siedemset osób, które w sumie wzięły udział w obradach, było zaledwie pięćdziesiąt pięć kobiet.

plague_victims
…japoński wydział  zapobiegania epidemiom i oczyszczania wody Armii Kwantuńskiej tak naprawdę zajmował się eksperymentami na ludziach? By odczłowieczyć „pacjentów”, nazywano ich „kłodami drewna”.