Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ostatni polski wilkołak?

Wilkołak według XVIII-wiecznego wyobrażenia. Czy po Polsce też takie biegały?Wilkołak został odczarowany. Popkultura serwuje nam go w serialach młodzieżowych, w filmach, grach. Słowem: wszędzie. Dziś nikt już nie drży na myśl o zbliżającej się pełni, choć jeszcze nieco ponad 110 lat temu było inaczej. Wilkołaków się bano i to całkiem na serio.

Likantropia jest powszechnie obecna w słowiańskich podaniach. Przez pokolenia z ust do ust przekazywano sobie opowieści o okrutnych bestiach czających się w mroku nocy. Wśród prostego ludu – także na ziemiach polskich! – wiara w zjawiska nadprzyrodzone, w tym w istnienie wilkołaków, strzyg i innych upiorów uparcie nie chciała odejść do lamusa.

7 lipca 1901 roku o żywotności wilkołaczych podań przekonał się − dosłownie − na własnej skórze pewien żebrak. W niewielkiej wsi Myscowa, w dzisiejszym powiecie krośnieńskim, ludzie utrzymywali się głównie z rolnictwa  i hodowli owiec.

Jak widać tej XVI-wiecznej rycinie niemieckie wilkołaki porywały dzieci, tym podkarpackim kilkaset lat później wystarczały owce.

Jak widać tej XVI-wiecznej rycinie niemieckie wilkołaki porywały dzieci, tym podkarpackim kilkaset lat później wystarczały owce.

Kiedy pasterze doglądali stada pasącego się nieopodal lasu, zwierzęta ni stąd, ni zowąd zaatakował wilk. Wyskoczył spomiędzy drzew, schwycił jedną owcę i umknął w ostępy. Pasterze, chcąc ratować powierzone ich pieczy zwierzę, rzucili się za porywaczem. Kiedy już niemal go pochwycili, wilkowi udało się zgubić pogoń na rozstajach. Zamiast niego na drodze nagle pojawił się… miejscowy żebrak, niejaki Iwan Karczmarczyk.

Choć mężczyzna ów był zniedołężniałym starcem, chodzącym od wsi do wsi za jałmużną, pasterze nieumiejący sobie inaczej wytłumaczyć całej sytuacji, z miejsca wzięli go za wilkołaka, który ich zdaniem zdążył wrócić do swej ludzkiej postaci.

Domniemany wilkołak zebrał od pasterzy solidne cięgi. Mężczyźni uparcie domagali się zwrotu porwanej owcy. Karczmarczyk próbował salwować się ucieczką, ale rozwścieczeni opiekunowie stada dopadli go w opłotkach.

Strach myśleć, jak by się skończyła cała sprawa (w końcu pasterze byli przekonani, że maltretują podstępnego potwora!) gdyby nie nadszedł żandarm. Funkcjonariusz uratował życie Bogu ducha winnemu, domniemanemu wilkołakowi i zawiadomił o całej sytuacji swoich przełożonych oraz sąd grodzki.

Dla mieszkańców wsi Myscowa wilkołak zapewne wyglądał jak ten z XVI-wiecznego drzeworytu.

Dla mieszkańców wsi Myscowa wilkołak zapewne wyglądał jak ten z XVI-wiecznego drzeworytu.

Przeprowadzono dochodzenie, zbadano okoliczności całego zajścia, przesłuchano wszystkich świadków i w końcu sąd wydał wyrok. Wszyscy oskarżeni zostali uznani winnymi bestialskiego pobicia niewinnego dziada proszalnego.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Leszka Słupeckiego pt. "Wojownicy i wilkołaki" (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011).

Artykuł powstał w oparciu o książkę Leszka Słupeckiego pt. „Wojownicy i wilkołaki” (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011).

25 listopada 1901 roku sąd skazał ich na dziesięć i pięć dni aresztu. Jak okazało się w toku postępowania, nawet wójt Myscowej, niejaki Solenka, był święcie przekonany o wilkołactwie Karczmarczyka i bez najmniejszych skrupułów uczestniczył w pobiciu.

Jeśli chodzi o samego Iwana Karczmarczyka, to miał on wyjątkowego pecha i szczęście zarazem. Najpierw znalazł się w złym miejscu, w wyjątkowo złym czasie, przez co posądzono go o likantropię i boleśnie mu pokazano, co to znaczy głęboko zakorzeniony przesąd ludowy. Później na jego szczęście (i nieszczęście pasterzy) w odpowiedniej chwili pojawił się przedstawiciel „szkiełka i oka”, który nie dał wiary opowieści o wilkołactwie i uratował żebrakowi życie.

Dla nas nie to jest jednak najważniejsze. Jeśli wierzyć Leszkowi Słupeckiemu – autorowi książki „Wojownicy i Wilkołaki” – pan Karczmarczyk był przede wszystkim postacią prawdziwie historyczną: ostatnim poświadczonym źródłowo polskim wilkołakiem! A przynajmniej ostatnim człowiekiem o to posądzonym…

Źródła:

  1. L.P. Słupecki, Wojownicy i wilkołaki, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011.

Poznaj mroczną stronę historii

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze (23)

    1. DM Odpowiedz

      Jak się ma ta pozycja, do „Wilkołactwa”, tego samego autora. Czy to tylko zmieniony tytuł? Rozszerzenie treści? Czy też zupełnie inna książka?

    2. Członek redakcji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      @DM „Już na samym początku należy odnotować, że recenzowana tutaj praca swoją premierę miała w 1987 r. pt. Wilkołactwo. Później w 1994 r. pojawiła się pod nieco zmienionym tytułem Wojownicy i wilkołaki i była wersją poprawioną oraz poszerzoną o nowszą literaturę. Tytuł tegoroczny, jako trzecie wydanie w dalszym ciągu nawiązuje do dwu poprzednich (do drugiego nawet tytułem) i nie uległ zbyt diametralnej zmianie.” za: //www.historia.org.pl/index.php/recenzje/recenzje/przekrojowe-i-inne/2466-wojownicy-i-wilkoaki-lp-supecki-recenzja.html

      Czyli to ta sama książka, tylko po innym tytułem i nieco poszerzona.

    3. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

      Komentarze z naszego profilu na Facebooku:

      Sławomir Kwiatkowski: Wg źródeł w wilków zamieniali się znani nam z historii Wieleci

      Ciekawostki historyczne: No ale to trochę wcześniejsza epoka niż ta z artykułu ;-)…. Mnie bardziej od wilków-Wieletów zaskakują wilkołaki w XX wieku :)

      Sławomir Kwiatkowski:
      Fakt że wcześniejsza :-) tak tylko wpisałem bo mnie nagłówek o gęsiach zmobilizował ;-)

      Ciekawostki historyczne: Zresztą Wieleci też ciekawy temat… Może kiedyś opublikujemy jakąś ciekawostkę o nich. Osobiście zawsze największy sentyment miałem właśnie do wczesnośredniowiecznej historii Polski, a w „ciekawostkach historycznych” póki co mamy jej raczej niewiele :).

      Sławomir Kwiatkowski: cóż…zostawiacie to co najlepsze na później ;-)

    4. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

      Wybrane komentarze do artykułu z serwisu Wykop.pl:

      RudiRud: Wilkołaki w XIX były tylko jednym z wielu „zmartwień” polskich chłopów. Południca, mamuna, dytko, topielce… – to tylko mikra część bestiariusza, który regulował życie ówczesnych Polaków.

      Enemydown: za 100 lat (przy obecnym rozwoju nauki/neurobiologii itd) , w takim samym tonie będą opisywane „bajki o opętaniach”

      mehis: W rozwiniętych społeczeństwach prawdę mówiąc już są;-)…

      Wilk: Za 100 lat będa krążyły legendy o opętaniach przez MMORPG :P

      goffer_pl: Wilkołaki zostały wyparte przez czarną wołgę porywającą dzieci (za komuny).

      We współczesnej „demokracji” społeczeństwo truchleje przed porannymi odwiedzinami ABW i CBA.

      Jak widać każda epoka ma swoich „wilkołaków”.

      Trawiasty:
      Trzeba iść z duchem czasu. Teraz ludzie boją się kotojeleni.

      Histeryk_13: Biedny gość, to się nazywa być w złym miejscu o złym czasie ;).

      mehis: E tam, gość ma zasługi dla polskiej kultury! Amerykanie mają „True Blood”, Brytyjczycy „Being Human”, a my mamy… pana Karczmarczyka :D.

      Calemvir: Ostatni polski wilkolak? Ha! Ten kto pisal ten tekst nie wir ile nas jeszcze zyje w ukryciu. Wilczy bracia, podepnijcie sie pod moj komentarz i udowodnijcie ilu nas jest!

      mehis:
      Oj, oj! Ostatni naukowo udowodniony :D….

      Romek93: dziś prawdziwych wilkołaków już nie ma, pewnie poszło z wami jak i z cyganami…

      Goryptic:
      nie ma z czego rżeć. Likantropia istnieje i ma się dobrze, tylko że jest dość poważną chorobą psychiczną (może nie aż chorobą, ale co najmniej „dysfunkcją”).

      Khaine: My mieliśmy prawdziwych likantropów. Ale komuna jak to komuna, nawet ich nam ukradli :(

    5. Antek Odpowiedz

      Nota bene bardzo fajna książka :). Jest w niej też historia o tym jak za wilkołakami uganiali się polscy, nowożytni magnaci ;-)….

      • Loups Garous Odpowiedz

        Jak jestes loups garous (wilkołak) to napisz co robisz? A ja sie dowiem po tym co napiszesz czy jestes prawdziwym bratem. Wielu widzialem niby braci, siostry i od 82% bylo czuc nedznego homini (człowieka). A pozatym jak chcesz przetrwac to sie nie ujawniaj bo cie udupia jak sie dowiedza gdzie jestes bo ludzie boja sie tego czego nie kontroluja.

    6. Sauromata Odpowiedz

      Ciekawe historia ukazująca, że jednak istniały jakieś namiastki cywilizacji i sprawiedliwości. Spodziewałbym się, że ocalony przed samosądem wieśniak zostanie oskarżony o wilkołactwo na drodze oficjalnej i powieszony.

    7. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

      Kolejna porcja komentarzy z naszego profilu na Fb

      Mateusz B: Ostatni… :) Taa to tylko prasa sie zepsiła ;)

      Beata A.: Znam ludzi gorszych niż najgorsze wilkołaki… :(

    8. gebilis Odpowiedz

      Ja tam nie mam nic przeciw wznawianiu starych artykułów, ale o ile przyjemniej by się je czytało w nowej, poprawionej, czyli lepszej odsłonie…
      I tego w nowym Roku sobie życzę – to zn. mniej sensacji a więcej ciekawostek historycznych w waszych artykułach.
      Ufff już od dłuższego czasu chciałam coś takiego napisać:)

    9. Anonim Odpowiedz

      Myscowa leży w powiecie jasielskim, a nie krośnieńskim.

      Ciekaw jestem źródeł, na których pan Słupecki oparł tę historię. W żadnej znanej mi pozycji traktującej o historii, legendach i podaniach z tego rejonu, nie znalazłem tej opowieści. Czy w książce jest może podane źródło?

      Ponadto, miejscowość Myscowa w owym czasie zamieszkiwana była niemal wyłącznie przez Rusinów – Łemków. Wskazuje na to również imię wspomnianego żebraka – Iwan. Dlatego też mógłby to być ostatni wilkołak na ziemiach polskich, ale już niekoniecznie polski, a łemkowski ;) Warto dodać, że ludność rusińska (łemkowska i bojkowska), zamieszkująca do lat 40. południowo – wschodnie rubieże obecnej Polski, miała w swoich zwyczajach różne podobne gusła, odprawiane nawet do początków XX wieku. Za przykład mogą służyć choćby pochówki wampiryczne, kojarzone najczęściej z miejscowością Jawornik na wschodnim krańcu Beskidu Niskiego.

    10. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

      Drogi anonimie, dziękujemy za tak wnikliwy komentarz! Źródło, które podaje autor książki „Wojownicy i wilkołaki” to: Z aktów i rozpraw sądowych, „Lud”, t. 10, 1904, s. 214.

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.