Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak wyglądał zwyczajny dzień w Berezie Kartuskiej?

Obóz odosobnienia w Berezie KartuskiejKika tygodni temu pisałem o wyżywieniu więźniów obozu w Berezie Kartuskiej. Dzisiaj chciałbym przybliżyć wam to jak wyglądał dzień powszechni osadzonych w „jedynym polskim obozie koncentracyjnym”. W tym celu sięgnijmy bezpośrednio do wspomnień jednego z nich, a konkretnie Władysława Ryncarza, nr obozowy 702.

Władysław Ryncarz w latach 30. był jednym z aktywniejszych działaczy Stronnictwa Ludowego na ternie powiatu bocheńskiego. Świadczy o tym m.in. fakt piastowania przez niego stanowiska sekretarza Zarządu Powiatowego SL w Bochni.

W sierpniu 1936 roku został zatrzymany za organizację i udział w strajkach, jakie wybuchły w związku z obchodami „święta czynu chłopskiego” (15 sierpnia), upamiętniającego wkład chłopów w obronę kraju przed nawałą bolszewicką w 1920 r. Nie został jednak postawiony przed sądem, lecz podobnie jak kilku innych ludowców z Krakowskiego trafił prosto to obozu w Berezie Kartuskiej. Po latach tak wspominał swój pobyt w miejscu odosobnienia:

Co do zajęć w Berezie to było tak: praca trwała 8 godzin, ale tych wszystkich czynności było na 15 godzin, bo i ćwiczenia, bieganina, mycie ustępów, szorowanie, tak że bite 15 godzin to trwało. Pobudka o godzinie 5. Następnie ubieranie się na korytarzu, potem na salę stać na baczność wpatrzony przed siebie w ścianę.

Władysław Ryncarz był działaczem ludowym podobnie jak Maksymilian Malinowski, wieloletni poseł i senator, faktyczny przywódca Stronnictwa Ludowego. Malinowskiemu jednak udało się uniknąć Berezy (źródło: domena publiczna).

Władysław Ryncarz był działaczem ludowym podobnie jak Maksymilian Malinowski, wieloletni poseł i senator, faktyczny przywódca Stronnictwa Ludowego. Malinowskiemu jednak udało się uniknąć osadzenia w Berezie Kartuskiej (źródło: domena publiczna).

Na sygnał gwizdka cała sala dwójkami z menażkami i ręcznikami do mycia biegiem dookoła bloku, po drugiej stronie którego stały beczki z wodą na wózkach dwukołowych, przyciągniętych poprzedniego dnia przez więźniów od pompy kieratowej, a oddalonej od bloku o paręset metrów.

Z tyłu beczek były otwory zatkane korkami. Po wyciągnięciu tych szpuntów woda ciekła strumieniem, zaś więźniowie podstawiali menażki nabierając wodę i biegiem pod druty kolczaste. Myli się z menażki bardzo szybko, bo czas był wyliczony na minuty.

Na fotografii: Budynek administracji dawnego obozu w Berezie Kartuskiej na współczesnym zdjęciu (fot. Christian Ganzer, lic. CC ASA 3,0)

Obóz odosobnienia w Berezie Kartuskiej powstał w 1934 roku na mocy rozporządzenia prezydenta Ignacego Mościckiego. Według pomysłodawców był przeznaczony do przetrzymywania „burzycieli porządku publicznego i bezpieczeństwa”. Trafiali tam bez wyroku sądowego między innymi opozycyjni politycy, działacze mniejszości narodowych i komuniści. Do wybuchu wojny przez obóz przewinęło się około 3000 osób.

Za chwilę gwizdek. Wszyscy na baczność, obojętne, czy się zdążył każdy umyć, czy nie. Znowu dwa sygnały gwizdkiem. Zbiórka w dwuszeregu. Biegiem na piętro, na salę. Znowu baczność przy swej pryczy. Następne dwa gwizdki, biegiem do suteren. Śniadanie. Zupa przeważanie kminkowa, kawałek chleba, czarny jak ziemia (…). O godzinie 12 przerwa. Trwała godzinę. Obiad, Jedno danie, zupa ziemniaczana (…). Tak samo na kolację, tylko zupa.

W tym czasie było pięć sal. Przeciętnie po 38 osób na sali. Piąta sala – tzw. karna. Przeważnie młodzi studiujący na wyższych uczelniach. Więźniowie z tej sali zawsze pierwsi wybiegali na zbiórkę i zawsze ostatni do jedzenia. Można więc sobie wyobrazić jak szybko musiano jeść tę gorącą zupę, żeby coś zjeść.

Bo przecież zaraz gwizdek, a więc baczność, nie wolno się ruszyć, następnie biegiem dwójkami poza blok do mycia menażek i tam resztki zupy nie zjedzonej z żalem wylewano do ścieku.

Dziś trudno poznać, że w tej niepozornej miejscowości odbywał się dramat uwięzionych. Współczesny widok Berezy (fot. Czalex, lic. CC BY 3.0).

Dziś trudno poznać, że w tej niepozornej miejscowości odbywał się dramat uwięzionych. Współczesny widok Berezy (fot. Czalex, lic. CC BY 3.0).

Po każdym jedzeniu i myciu menażek cała sala biegiem do ustępu. Latryny były w dwóch końcach bloku, ale tak się składało, że jeden ustęp wciąż był nieczynny, a więc do tego pozostałego pędziły biegiem wszystkie sale. W ustępie było parę otworów i było rzeczą niemożliwą, aby się wszyscy z pięciu sal mogli załatwić, bo czas był krótki, a zatem gdzie kto mógł…

Dlatego czyszczenie ustępów, do czego dawano tylko jedno wiadro wody, kawałek szmaty i starą miotłę, było niesłychanie ciężki i przykre. Bo czystość trzeba było utrzymać, a na to jednego wiaderka wody nie starczało, więc trzeba było gołymi rękami.

Spanie. O godzinie 19 kładliśmy się do snu. Ale ten bieg do spania zwykle się nie udawał, więc z powrotem i znów pod koc, i znów z powrotem, wedle woli „komendanta”. Na długim korytarzu obok ścian stały ławki, przy których odbywało się rozbieranie i ubieranie.

Ubranie musiało być ułożone w ładną kostkę, co się rzadko kiedy udawało, zdaniem policjantów, którzy zrzucali kostki naumyślnie, ażeby je na nowo składać. W nocy sala była oświetlona. Na korytarzu wartowała policja, zaglądając przez szybkę, czy więźniowie nie rozmawiają.

(...) Wiemy co natomiast musi być w Polsce, bo my tak chcemy. Musi być porządek. Musi być powaga i będzie. Obozy koncentracyjne. Tak. Dlaczego? Dlatego, że widać owych osiem lat pracy nad wielkością Polski, osiem lat przykładu i osiem lat osiągnięć, osiem lat krzepnięcia - nie wystarczyło dla wszystkich (...). (Cyt. za organem prasowym Sanacji: Gazeta Polska, nr 168, 19 VI 1934, s. 2).

(…) Wiemy co natomiast musi być w Polsce, bo my tak chcemy. Musi być porządek. Musi być powaga i będzie. Obozy koncentracyjne. Tak. Dlaczego? Dlatego, że widać owych osiem lat pracy nad wielkością Polski, osiem lat przykładu i osiem lat osiągnięć, osiem lat krzepnięcia – nie wystarczyło dla wszystkich (…). (Cyt. za organem prasowym Sanacji: Gazeta Polska, nr 168, 19 VI 1934, s. 2).

(…) Często w czasie nocy odbywały się rewizje na salach. Na gwizdek zrywano się z pryczy i każdy biegł na swoje stanowisko przy ułożonych w kostkę ubraniach czekając na rewizję. Czego szukano w siennikach, słomie, trudno było odgadnąć. Dały się jednak te rewizje we znaki. No, bo stój tu człowieku na zimnej posadzce boso, w bieliźnie, szczególnie zimą.

W Berezie wszystko należało wykonywać biegiem. Zajęcia, jak to już mówiłem, były różne, np. mieszanie kupy kompostowej rękami, albo równanie terenu, które odbywało się w ten sposób, że więźniowie nosili na łopatach ziemię na tereny niższe w odległości nawet 200 metrów.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (30)

  1. Kostek Odpowiedz

    Nic nowego i dziś trzeba by było otworzyć taki obóz ale dla liberałów a wię Żydokomuchów oraz innych wrogich elementów Polsce.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      No i widać, że jednak niektórzy nie potrafią uczyć się na błędach poprzednich pokoleń. Czy Bereza przyniosła jakiś pożytek II RP. Moim zdaniem zdecydowanie nie.

      • Tadeusz Muszyński Odpowiedz

        Szanowny Panie, wg mnie Pana jak bardzo wielu, prawie wszystkich wiedza jest żadna. Wczoraj zrozumiałem, że BEREZA to konieczność. W 1922r wiele milionów polaków chciało Polskiej Republiki Rad, często byli to ludzie uczciwi, tyle, że uważali, że jeżeli są dobrzy to dobro powinno być powszechne. Dla Pana Janusza Lewandowskiego należałoby wybudować nową Berezę bez dostępu do łączności. Twórca światowego kryzysu powiedział w Senacie, że świat może istnieć bez kryzysów ale trzeba by przestać kraść.

    • olo Odpowiedz

      … boje się takich „ludzi”. Takie umysły budowały morderczy nacjonalizm. Takie umysły strzelały do sąsiadów …. tacy zwyrodnialcy i słabeusze załatwiali karabinem swoje interesy …. Materiał na zbrodniarza.

  2. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do art. z facebookowego profilu Ciekawostki historyczne, o których prawdopodobnie nie słyszałeś http://www.facebook.com/pages/Ciekawostki-historyczne-o-kt%C3%B3rych-prawdopodobnie-nie-s%C5%82ysza%C5%82e%C5%9B/157583547765498?fref=ts:

    Pawel Rz.: Bereza Kartuska nie była wcale taka zła, przez cały czas istnienia obozu zmarło w nim od 4 do 20os. max, siedzieli w niej głównie członkowie OUN, UPA, KPP, ONR i PPS a racje żywnościowe miały ok 4000kcal, więc nie jest to aż tak wstydliwy epizod ;]

    Piotr K.: Co do definicji „obóz koncentracyjny” – to autor wg mnie myli pojęcia. Niemieckie obozy koncentracyjne (jak sama nazwa wskazuje), nie były jedynie ciężkimi więzieniami dla przestępców odsiadujących wyrok, ale miejscami koncentracji „podludzi” – przeznaczonych do masowej zagłady. Bereza Kartuska nie ma nic wspólnego z obozem koncentracyjnym. Była ciężkim więzieniem dla łamiących prawo, jakich to więzień w innych krajach europejskich i Ameryce… było niemało.

    Rafał Kuzak: Autor niczego nie myli, sama sanacyjna prasa nazywała Berezę obozem koncentracyjnym. A nazwa jest znacznie starsza niż rządy Hitlera i jego teorie rasowe.

    Zresztą jak inaczej nazwać Berezkę skoro zamykano tam ludzi bez wyroku, siedzieli bezterminowo, wykonywali niewolniczą pracę, a strażnicy ich wyzywali i bili?

    Kamil Sz.: No Kostek – Biernacki się nie patyczkował, choć taki był wtedy ogólny i niechlubny trend w Europie. Poza ukraińskimi bandziorami na chwilę wpadł tam też np. Cat-Mackiewicz, za krytykę (słuszną) sanacyjnej polityki zagranicznej. Za to wcześniejszy obóz w twierdzy brzeskiej był już robiony typowo pod przeciwników politycznych (Centrolew)

    • JW Odpowiedz

      Drodzy adwersarze,
      Oczywiście czasy II RP to zupełnie inne rozumienie terminu obóz koncentracyjny więc dyskusja na ten temat nie ma najmniejszego sensu. W rozumieniu dokonań obozów hitlerowskich Bereza nabiera zupełnie innego znaczenia. Termin oczywiście pozostaje ale wypełnienie treścią ….
      Czy Bereza miała rację bytu, czy była taka potrzeba chwili? To zupełnie inne pytania. Odpowiedź jest trudna. Cezurą mówiącą tak lub nie będzie być może przewrót majowy. To co po 26 jest trudne do obrony. Nasz Marszałek nie był nieomylny a jego kredo” bić kurwy i żydów” jest odpowiedzią. Źli muszą ponieść koszty i kary. Pomimo śmierci Marszałka teza pozostała bez zmian. Niestety stery kraju, polityki …. były w rękach małości Becka, Mościckiego, Rydza, Biernackiego ……

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

        Nieładnie tak przekręcać słowa Marszałka. Akurat o Żydach miał on całkiem wysokie mniemanie i dopóki żył Piłsudski antysemityzm był znacznie mniej widoczny niż po 1935 r. A już na pewno nie dopuściłby do powstania czegoś takiego jak OZN.

        • Shogun

          Gratuluje Panie Rafale… To pierwszy 100% obiektywny artykuł jaki przeczytałem na tej witrynie… Proszę mnie źle nie zrozumieć… Po prostu da się odczuć w wielu Państwa artykułach subiektywizm… Ale to zrozumiałe, każdy ma swoje poglądy, przekonania, i ma do nich prawo nie ważne czy jest historykiem, politykiem, specjalistą… itd. Uczestniczyłem w wielu dyskusjach na temat wydarzeń historycznych, poglądów politycznych, biografii… I za każdym razem na początek czy też koniec mojej wypowiedzi dodawałem zdanie, iż jest to moja subiektywna opinia. Obiektywna może być ona tylko i wyłącznie wtedy, gdy mamy do dyspozycji wszystkie zmienne potrzebne do oceny danego zdarzenia lub osoby… Co zdarza się rzadko, a tak naprawdę nigdy… Tak więc polecił bym umieszczanie takiego zdania na końcu: „Jest to subiektywna opinia autora oparta o publikacje źródłowe, opinie i komentarze są mile widziane. Mogą wnieść nowe spojrzenie na omawiany (przedstawiony) pogląd/opinie przedstawionych wydarzeń.” Czy coś w tym stylu… ;-)
          Pozdrawiam i Powodzenia

        • Tadeusz Muszyński

          Panów szogunów jest wielu a nawet bardzo wielu i wszyscy są genialni a to, że nic nie czytali i nic nie wiedzą to nawet Oni nie biorą pod uwagę. Ja nie mam opinii ale podaję źródła literatury z której kożystam.

    • Zulka Odpowiedz

      Tylko dlaczego Piłsudski odmówił udzielenia pomocy dowódcom powstania wielkopolskiego i śląskiego – ktoś to wie. Odpowiedź tylko na podstawie opracowań historyków zajmujących się życiorfsem marszałka Połsudskiego.ag

      • Bombacjusz Odpowiedz

        Bo automatycznie oznaczałoby to wypowiedzenie wojny Niemcom co biorąc pod uwagę zarówno dysproporcję sił jak płonący już Wschód byłoby samobójstwem. Jednakże nie zostawiono powstańców bez pomocy. Setki „dezerterów” przekradało się przez granicę wraz z „ukradzioną” bronią. Faktycznie byli to oddelegowani żołnierze, coś na kształt „Zielonych Ludzików” Putina. Jednakże Warszawa doskonale zdawała sobie sprawę, że o ile na wschodzie zadecyduje oręż, to o przyszłości zachodniej Polski zrobi to dyplomacja. Dlatego podjęto działania uwieńczone zresztą sukcesem by Armię Wielkopolską włączyć jako stroną rozejmu w Compiegne. Kiedy udało się to osiągnąć Berlin musiał odwołać szykowaną ofensywę, gdyż oznaczałaby ona zerwanie rozejmu z Ententą. A to z kolei byłoby samobójstwo Niemiec, które co prawda zmobilizowawszy we Freikorpsach około 600 tysięcy żołnierzy mogło zdławić powstania i ruszyć na wojnę z Polską, o tyle nie byłyby w stanie stawić czoła armiom koalicji dysponujących ówcześnie pomimo częściowej demobilizacji miażdżącą przewagą w ludziach, sprzęcie i zaopatrzeniu. .

      • Bombacjusz Odpowiedz

        A ograniczanie się wyłącznie do biografii to bardzo kiepski pomysł. Ostatnio wyszło mnóstwo opracowań dotyczących Wielkiej Wojny i jej następstw. Polecam lekturę.

  3. Anonim Odpowiedz

    Niech dzisiaj K+S+D przeprosza za mordy sanacyjnych pachołków na narodzie Bialoruskim i Ukraińskim i wypłaca stosowne odszkodowania ich potomkom a nie rodzinom bandziorów z AK typu „Ogień” , „Bury” ,” Młot” i inni./Kaczka +Szydłowóz + Dudowoz 2016.

  4. Dex Odpowiedz

    Pomysłodawcami powstania obozu byli premier Leon Kozłowski oraz min. sprawiedliwości Czesław Michałowski. Z tej dwójki zwłaszcza postać Kozłowskiego przedstawia się w bardzo ponurym świetle. Mściwy, zakompleksiony człowieczek z problemami alkoholowymi i dogłębnie zauroczony faszystowską ideą. Jak mantrę powtarzał za Goebbelsem frazesy o pożyteczności koncentracyjnych obozów. Za wzorzec dla Berezy posłużyły mu hitlerowskie Niemcy. Obydwa czwaniaczki (spoza kręgu zaufania Piłsudskiego) wykorzystali po prostu odpowiedni moment by zrealizować pomysł. Schorowany i wstrząśnięty morderstwem Bronisława Pierackiego Marszałek zgodził się bez wahania. Cały zapis prawny wzorowany był na hitlerowskiej ustawie „Schutzhaft”. Administracyjnie obiekt podlegał wojewodzie poleskiemu, którym specjalnie na tę okazję został były komendant twierdzy brzeskiej Kostek-Biernacki – rasowy sadysta. Do pracy w obozie zatrudniał policjantów znanych z brutalności i kryminalistów. Oficjalne dane nt. śmiertelności nie oddają całej prawdy. Mówi się tu o 20 zmarłych, ale tak naprawdę ofiary powinny być liczone w setkach. Zwyrodnialcy swoje śmiertelnie chore ofiary pośpiesznie zwalniali z Berezy by nie „paskudziły” im więziennej statystyki.

  5. kool Odpowiedz

    Kuźwa w wojsku w latach 80-siątych były podobne, jak nie gorsze warunki. Obóz koncentracyjny? W łeb się walnij

  6. Polak966 Odpowiedz

    takie same warunki miałem w wojsku ….a może i gorsze i nie była to kompania karna ……ktoś to pisze, że Bereza Kartuska była obozem koncentracyjnym pisze bzdury i nie zna tematu ….

    • Anonim Odpowiedz

      Panie Polak966 – jesteś Pan zwyczajnym kłamcą. W jakiej jednostce wojskowej Pan służyłeś i w jakich latach? Masz Pan jakichś świadków na swoje rewelacje? Takie rzeczy można ustalić i zweryfikować tylko zapewne nie zechcesz podać Pan ani personaliów, ani tego o co się do Pana zwracam. Podejrzewam, że Pańska wypowiedź ograniczy się do steku inwektyw, co dyskwalifikuje Pana jako jakikolwiek podmiot w dyskusji.

      Przemysław Czarnecki

      • Anonim Odpowiedz

        W roku 1986 we Wałczu w tzw ,,Cyrku” na kompanii chor. ,,Mamuchy” mycie ,,Potokowe” tzn biegiem pod prysznicem, na korytarzu biegiem na wysokości lamperii, obiad na czas w zalezności od widzimisie kaprala, często ci ostatni mało jedli,
        Tzn, że też byłem w obozie K, artykuł moim zdaniem tendencyjny, a opinia powyższa o komentowaniu warunków w jednostkach wojkowych PRL pewnie napisana przez kogoś kto nigdy nie był we wojsku, lub wujek mu załatwił robotę pisarza …….

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.