Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Polski imperializm, Liberia i… emaliowane nocniki

Polscy plantatorzy w Liberii. Fotografia z miesięcznika "Morze" (nr 11/1936).Zapewne słyszeliście o polskich aspiracjach kolonialnych w dwudziestoleciu międzywojennym. Pierwsze skojarzenie to oczywiście Madagaskar, jednak wśród potencjalnych kierunków ekspansji wymieniano również Liberię. Wiąże się z tym historia pewnej wielkiej improwizacji i… wielkiej klapy.

Liberia w okresie międzywojennym była jedynym niepodległym państwem murzyńskim w Afryce. Powstała już w pierwszej połowie XIX wieku jako kraj wyzwolonych Murzynów z Ameryki Północnej. W założeniu miała opierać się na zgodnej koegzystencji byłych niewolników i autochtonów. Szybko okazało się jednak, że przybysze ze Stanów Zjednoczonych podporządkowali sobie ludność tubylczą, po czym wprowadzili dobrze sobie znany system pracy oparty na niewolnictwie, handlu niewolnikami i wyzysku rdzennych plemion.

Przez dziesięciolecia nie stanowiło to dla nikogo problemu – oczywiście poza tymi, którzy byli zniewoleni (ale ich o zdanie nikt nie pytał). Ba, Liberia została nawet jednym z państw założycielskich Ligi Narodów. Sytuacja uległa zmianie dopiero w latach 30. ubiegłego stulecia. 31 października 1931 r. przyjęto plan pomocy dla tego kraju.

Port w Monrovii, stolicy Liberii. W latach 30. członkowie Ligi Morskiej i Kolonialnej uznali, że Liberia idealnie nadaje się na miejsce dla realizacji naszych aspiracji kolonialnych.

Port w Monrovii, stolicy Liberii. W latach 30. członkowie Ligi Morskiej i Kolonialnej uznali, że Liberia idealnie nadaje się na miejsce dla realizacji naszych aspiracji kolonialnych.

Na dobrą sprawę polegał on na sprowadzeniu go do roli protektoratu Ligi Narodów. Oczywiście rząd w Monrovii (stolicy Liberii) nie chciał godzić na takie rozwiązanie i w czerwcu 1933 r. odrzucił „hojną” propozycję. Pociągnęło to za sobą ryzyko usunięcia Liberii z szeregów organizacji. W tej sytuacji władze afrykańskiego państwa zwróciły się o pomoc do Polski.

Co zaś do Polaków, ci poważnie myśleli o zdobyciu wpływów w Zachodniej Afryce. Wierzono, że najlepszym sposobem będzie nawiązanie stosunków gospodarczych między Rzeczpospolitą i szukającą wsparcia Liberią. To oczywiście wymagało szerzej zakrojonej inicjatywy i uruchomienia regularnej linii żeglugowej na trasie z Gdyni do portów Afryki Zachodniej.

Liberia jest o... tutaj. Na mapie z 1935 roku.

Liberia jest o… tutaj. Na mapie z 1935 roku.

Potrzeba było tylko jakiegoś impulsu, pobudzającego kapitał prywatny i państwowy do utworzenia kosztownego połączenia. Katalizatorem miał być „pionierski” rejs polskiego statku handlowego do Liberii. Jego organizacja przypadła Lidze Morskiej i Kolonialnej (dalej LMiK), a jednostka nazywała się s.s. „Poznań”. Nie wyprzedzajmy jednak ciągu wydarzeń.

Dlaczego Polska?

Jak widać interesy okazały się zbieżne. Liberyjczycy chcieli naszej pomocy, a my potajemnie pragnęliśmy dla siebie skrawka Czarnego Lądu. Nasuwa się tylko jedno pytanie – dlaczego Liberia poprosiła o pomoc akurat Polskę? Jak się okazuje, istnieją przynajmniej dwa możliwe wyjaśnienia.

Pierwsze podał w swej książce Liberia, Liberyjczyk, Liberyjka (Warszawa 1936) Janusz Makarczyk, który 28 kwietnia 1934 r. podpisał umowę LMiK z parlamentem Liberii. Twierdził on, że chodziło o niepodejrzewanie naszego kraju o ambicje kolonialne (sic!).

Czy wiesz, że ...

...królowa Afganistanu od 1926 roku Soraja założyła pierwsze kobiece czasopismo w tym kraju i była ministrem edukacji? Z kolei jej szwagierka, Kobra, dała początek Organizacji Ochrony Kobiet, otwarcie zwalczającej stare zwyczaje, uprzedzenia, akty dyskryminacji.

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

Komentarze (15)

  1. Antek Odpowiedz

    Bardzo fajny artykuł :). Ja bym chętnie przeczytał o tych polskich osadnikach w Liberii. Wygląda na nawet ciekawszy temat.

    Swoją drogą czy ci Francuzi i Brytyjczycy byli aż tak źle zorientowani? Usilnie starali się zablokować działania Polaków, chociaż ci mieli na pokładzie jakieś głupie nocniki i nic wartościowego?

  2. Nasz publicysta | Autor publikacji |Rafał Kuzak Odpowiedz

    @Antek Dzięki :).

    Co do Amerykanów i Brytyjczyków, to zawsze lepiej dmuchać na zimne. W Liberii wielkie plantacje kauczuku miał np. Firestone, który faktycznie obawiał się konkurencji polskich osadników.

    Jeżeli chodzi o art. o ich życiu to pomyślę, gdzieś w „Morzu” z 1938 r. widziałem jakiś reportaż o tym ;).

  3. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Facebooku:

    Magda Luto: Polecam film „Kiedyś w Afryce”

    Ronald Kraszewski: Czekam niecierpliwie artykulu na temat planow kolonizacji Kamerunu przez II Rzeczpospolita.

    Ciekawostki historyczne: Rafał wspominał, że zamierza napisać kolejny tekst o polskich planach kolonialnych – zaproponuję mu by zajął się w takim razie Kamerunem :)

  4. RG Odpowiedz

    Autor artykułu zapomniał o jednym ważnym aspekcie: wojsko Liberii mieli szkolić polscy generałowie, w zamian kraj ten zobowiązywał się w razie konfliktu zbrojnego na terenie Polski wysłać nam z pomocą trzydzieści (a może trzysta?) tysięcy żołnierzy.

  5. Nasz publicysta | Autor publikacji |Rafał Kuzak Odpowiedz

    @RG: Nie zapomniał, wszak jest wyraźnie napisane:

    „Pojawiały się wtedy i później pogłoski o tajnym aneksie wojskowym, który miał zapewnić możliwość rekrutowania przez Polskę 100-tysięcznej armii pomocniczej. Należy go jednak włożyć między bajki.”

  6. Funio Odpowiedz

    Boże jedyny, ale to byłby jedyny i niepowtarzalny eksperyment socjohistoryczny! Odwieczna polska mądrość i gospodarność plus wysoka inteligencja czarnu… czarnoskórych natywów. :) Obie strony znakomicie potrafią sie rządzić samodzielnie, obie strony odnoszą też zasłużone sukcesy. Szkoda, wielka szkoda… :(

    • Elżbieta Strzałka Odpowiedz

      Czytaliście ”W pustyni i w puszczy”? Staś Tarkowski też miał marzenie wyszkolić czarnoskóry lud Wa-himów i ruszyć na pomoc Polsce. :-)

    • Nasz publicysta | Autor publikacji |Rafał Kuzak Odpowiedz

      Nie zapomniał ;). Etiopia nie była (i nadal nie jest) państwem murzyńskim, a o takim piszę w artykule. Etiopczycy to mieszanka czarnej i semickiej ludności. Dlatego w tekście jest mowa jedynie o Liberii.

  7. Anonim Odpowiedz

    Byłby Pan tak miły o rozwinął swoją myśl dot. fragm.: „Pierwsze skojarzenie to oczywiście Madagaskar,…”?

    • Nasz publicysta | Autor publikacji |Rafał Kuzak Odpowiedz

      Jasne. W latach 30. (szczególnie ich drugiej połowie) głośno mówiło się u nas o tym, że powinniśmy otrzymać jakieś kolonie (taka retoryka mocarstwowa). No i pojawił się pomysł, aby tą kolonią był francuski Madagaskar. Francuski rząd nawet o tym przebąkiwał, ale społeczeństwo nad Sekwaną bardzo się na to oburzyło. Inna sprawa, że Madagaskar miał być „cudownym” remedium na „kwestię żydowską” (jak się to wtedy mówiło). Chciano tam skierować emigrację starozakonnych z naszego kraju. Oczywiście Żydzi nie byli tym specjalnie zainteresowani, ponieważ warunki panujące na Madagaskarze były niespecjalnie przychylne do życia dla Europejczyków.

      Swego czasu zresztą popełniłem artykulik jak mogłaby potoczyć się historia, gdyby faktycznie Polska otrzymała (a raczej kupiła) Madagaskar http://ciekawostkihistoryczne.pl/2013/09/01/zydzi-na-madagaskar-alternatywna-wersja-historii/

  8. Nasz publicysta | Autor publikacji |Redakcja Odpowiedz

    Kolejna porcja komentarzy z naszego profilu na Fb https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Bartan P.: „Liberia w okresie międzywojennym była jedynym niepodległym państwem murzyńskim w Afryce. ”

    Yyyyyy, a Etiopia?

    Rafał Kuzak: Etiopia nie była i nie jest państwem murzyńskim ;). Ot. taka antropologiczno-historyczna ciekawostka.

    Rafał K.: Etopczycy należą do grupy semickiej, tylko że o ciemniejszym kolorze skóry. Z kolei Liberia jest o tyle ciekawa, że stanowiący tam kilka % ludności potomkowie niewolników z Ameryki tworzą warstwę wyższą społeczeństwa, traktującą resztę mieszkańców jak niegdyś biali w RPA, czy Rodezji.

    Bodek R.: „Podróże kształcą” ;)

    Dominik R.K.: Fakt faktem, że Liga Morska w okresie Dwudziestolecia była wcale niemałą organizacją.

    Rafał Kuzak: Przed samym wybuchem wojny zrzeszała już chyba ponad milion członków.

    Mariusz S.: protektorat USA w sumie

    Rafał Kuzak: W tym czasie zasadniczo tak.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.