Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Co właściwie znaczy powiedzenie: nie kupuj kota w worku?

Kot ma mysz. Ala ma płaszcz z kota (A na poważnie ilustracja pochodzi ze średniowiecznego bestiariusza).Dwa miesiące temu furorę zrobił nasz tekst o tym, czy dawniej jadano koty. Nie moglibyśmy zostawić 14 tysięcy czytelników samych sobie – najwyższa pora na część drugą. Tym razem zapytamy: czy dawniej… ubierano się w koty?

Znane powiedzenie o „kocie w worku” wydaje się dość osobliwe. Oczywiście każdy potrafi wyjaśnić co pod nim dzisiaj rozumiemy – nie kupuj towaru, którego nie obejrzysz, nie daj się oszwabić płacąc za coś w ciemno. No dobrze, ale jak to się ma do kotów? Czy brzydszy kot będzie słabiej łapał myszy? A może po futerku kota poznamy czy się będzie łasił i robił siku gdzie trzeba? No niekoniecznie. Do tego pytanie chyba podstawowe – do kroćset, po co ktoś miałby trzymać kota w worku i w taki sposób go sprzedawać?! Nie dość, że to absurdalne, to jeszcze biedny zwierzak mógłby się udusić.

Średniowieczny kot jednego dni łapał myszy, a następnego był już modną czapką.

Średniowieczny kot jednego dni łapał myszy, a następnego był już modną czapką.

Wszystko robi się jasne dopiero, kiedy uwzględnimy do czego dawniej „służyły” koty, szczególnie te bezpańskie. Nadawały się one nie tylko na obiad, ale też… na ubranie.

W średniowieczu kot nie miał łatwo

Ze źródeł historycznych jasno wynika, że w Zachodniej Europie istniała cała branża „kociarska”: specjalni łapacze wynajdywali i chwytali koty, kuśnierze zdejmowali z nich skórę i wykonywali z niej ubrania, a handlarze objeżdżali jarmarki i targowiska, oferując towary z kota. Rynek kocich ubrań był na tyle duży, że wprowadzano specjalne przepisy odnośnie handlu kotami.

Na przykład w Saint-Vaast w Arras na początku XI wieku od kociej skóry płaciło się 2 dukaty podatku. W Montpellier około 1201 roku zasady były już bardziej szczegółowe: 2 dukaty za gotowe skóry i ubrania z kotów, ale za tuzin kotów jeszcze nieobrobionych – dukat. Można też było zapłacić podatek od beczki kotów w wysokości dwóch dukatów. Interes musiał iść naprawdę przednio, jeśli w porcie Ipswich w 1303 roku ustalono cło nie od jednego kota czy od tuzina, ale od tysiąca skórek.

Czemu ten kot ma tak nietęgą minę? Czyżby ktoś już go chciał wsadzić do wora?

Czemu ten kot ma tak nietęgą minę? Czyżby ktoś już go chciał wsadzić do wora?

Koty można było nosić na grzbiecie, ale chyba częściej trafiały do mniej zamożnych domów. Laurence Bobis pisze w książce „Kot. Historia i legendy”, że kocich skór często używano do wystroju wnętrz jako dywaników, dywanów, obijano nimi krzesła i szyto z nich pokrowce na poduszki. Także w kwestii ubrań każdy mógł znaleźć coś dla siebie: kamizelkę z kota, kapelusz, podszewkę, płaszcz, rękawiczki, albo i kocią pelerynę.

Komentarze (22)

  1. RKakaRR Odpowiedz

    „Nie dość, że to absurdalne, to jeszcze biedny zwierzak mógłby się udusić.”
    Czy w średniowieczu mieli worki foliowe? Czy to te słynne od Jana III Niezbędnego!?

  2. Kamil Janicki Odpowiedz

    Myślę, że akurat to zdanie jeszcze się do średniowiecza nie odnosi ;-).

    Poza tym w szczelnie zawiniętym worku płóciennym TEŻ można się udusić – zależy od tego z jakiego jest wykonany materiału.

  3. Antek Odpowiedz

    No to rzeczywiście niedaleko. Ale podobno dzisiaj młodzież mało czyta…. Tymczasem, najlepsze jest dalej ;-).

  4. Kamil Janicki Odpowiedz

    A już całkiem na poważnie, bo jako tłumacz i redaktor pewnie powinienem się odnieść do niemiłej uwagi na temat mojego języka.

    Zdaniem prof. Miodka (O języku…, 1992):

    „Za równorzędne natomiast trzeba uznać formy obejrzeć i oglądnąć”

    Za poprawną formę „oglądnąć” uznaje także słownik poprawnej polszczyzny (Stanisław Szober, 1965) i Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN (Andrzej Markowski, 1999)

    Witold Doroszewski wyjaśnił sprawę bardzo prosto (Kryteria poprawności językowej, 1950):

    „Krakowskie i w ogóle południowo-polskie są formy oglądnąć, zaglądnąć, którym odpowiadają w Warszawie: obejrzeć”

    Nie ukrywam, że jestem z południa Polski. A specjaliści od języka polskiego nie ukrywają, że „oglądnąć” to nie błąd.

  5. Dorota Odpowiedz

    Najgorsze jest to, że w naszych czasach również łapie się koty i obdziera ze skóry :/ Kiedyś była w Poznaniu głośna afera, jak jedna Niemka przyjeżdżała karmić koty, potem zabierała je ze sobą w wiadomym celu. Na szczęście mieszkańcy osiedla szybko się zorientowali co i jak.

    • Baldeagle65 Odpowiedz

      Smutna godzina…niemal na każdej polskiej wsi ,także i w mojej, był sobie taki ,,pan,, który łapał cudze koty i obdzierał je ze skóry. Nasz spec dawno już nie żyje. Ale w telewizji od czasu do czasu słychać o takim procederze. Artykuł jak zwykle wzbogaca naszą wiedzę. Apropos kotów żywych. W Polsce właściciele często nie potrafią wychować kotów. A że do pewnego stopnia jest to możliwe wiem bo makm jedną czarną Lilith w domu

  6. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Jerzy G.: „(…) kuśnierze zdejmowali z nich skórę(…)” – nie kuśnierze tylko garbarze, a w następnej kolejności kuśnierz mógł szyć. W Polsce w latach 70-80 XXw. były w sprzedaży skóry z kotów głównie szyto kamizelki.

    Kamil Janicki: To bardzo ciekawe co Pan mówi. Może Pan rozwinąć? Gdzie były w sprzedaży, kto szył? Jest jakiś ślad po tym?

    Zielnik Apteczny Herbs: tak to było dość popularne (nadal można kupić) szczególnie stosowane „na korzonki”

    Agnieszka P.: Toż to makabra istna była :(.

    • akt Odpowiedz

      W Łodzi na rogu Tuwima i Dowborczyków było takie miejsce w oficynie. Starszy pan malował tam sobie obrazki i (jeśli ktoś przyszedł) sprzedawał futra i skóry. Miał wszystko. rozmiary, modele, norki, nutrie, karakuły. I KOTY. Koty, o których mówił „dobrze grzeje”. Od jakiegoś czasu zamkniete na głucho. Raczej nie przez „zielonych animalsów”, a przez kostuchę.

  7. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z serwisu Wykop.pl //www.wykop.pl/link/763389/co-wlasciwie-znaczy-powiedzenie-nie-kupuj-kota-w-worku/:

    Lukki: łapy precz od kota ;)

    Werian89: @Lukki: Jak ci się poszczęści to jeszcze znajdziesz na jakiejś zapadłeś polskiej wsi Józka, który ma skorki z kota, leczące od ręki choroby po przyłożeniu :) Autentyk. Zresztą jeszcze 50 lat temu na wsiach ludzie mieli marynarki z kociej skóry.

    pzlpzlpzl; @Lukki: No, jakby mi paryscy studenci probowali zaje*ać kota i go oskórować to bym im zrobil z dupy jesien sredniowiecza. :|

    trq: kiedyś zwierzę – towar, dziś król salonów

    szymon_jude:
    @trq: nie zapominajmy, ze w starożytnym Egipcie był czczony jako bóstwo

    mehis: @szymon_jude: Jak widać od starożytnego Egiptu do średniowiecznej Europy stosunek względem kotów przeszedł dłuuuuugą drogę…

    Couton:
    Ciekawe czy to, że ludzie masowo zabijali koty miało wpływ na wybuch epidemii dżumy.

    mehis: @Couton: A dlaczego miałoby mieć większy wpływ niż zabijanie królików, kun czy lisów?

    Couton: @mehis: Koty zabijają szczury, a na szczurach żyją pchły, które przenoszą dżume.

    mehis: @Couton: Mało to do mnie przemawia. Choroba dotarła do Europy na szczurach – dalej do jej przenoszenia wystarczliby pewnie sami ludzie. Kotów na statkach i tak raczej nie było.

    Amfidiusz:
    @mehis: W Housie nawet na statkach były koty.

    Primus_inter_pares: @Couton: Sugerujesz, że na kotach nie żyją pchły? Przy jedzeniu szczurka z zadżumionymi pchłami istnieje spora szansa, że te przeniosłyby się na kotka, a później do właściciela. Ergo koty dżumy by nie powstrzymały

    kafka: Wierzcie, bądź nie ale spotkałem się z chodniczkami z kocich skór i o dziwo nie tak dawno. Mało tego ludzie, którzy byli ich posiadaczami, mieli dwa koty w charakterze pupilów. Podejrzewam, że i teraz w niejednym z wiejskich gospodarstw można było by je spotkać.

  8. MEK-Z Odpowiedz

    Był jeszcze jeden powód aby zbierać kocie skórki. Miały one wygrzewać chore plecy i ratować przed reumatyzmem.
    Ważny był też kolor kociej skórki. Ale nie pomnę czarny czy bury był lepszy

      • slayer Odpowiedz

        Ja nie jestem właścicielem kota ale niestety , nazwijmy to współlokatorem, na dodatek kocicy i przy jej zachowaniu przypomina mi się tylko wykład Szwejka o zabijaniu kotów.

  9. Anonim Odpowiedz

    A ja slyszalem, ze to powiedzenie pochodzi z Dyla Sowizdrzala, ktory sprzedal kota w worku jako lisa, korzystajac z tego, ze kupujacy do worka nie zajrzal.

  10. Anonim Odpowiedz

    miałem kota wychodzącego,ktoś go karmił teraz na jesień jak się nie leni przepadł jak kamień w wodę ,miał 6kg ,trzy lata przeżył.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.