Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Mruczące machiny bojowe. Pięć niezwykłych prób wykorzystania kotów na wojnie

Podobno właśnie dzięki kotom Kambyzes II pokonał Egipcjan. Tak bitwę pod Peluzjum przedstawił na swoim obrazie XIX-wieczny francuski malarz Paul Marie Lenoir (źródło: domena publiczna).

Podobno właśnie dzięki kotom Kambyzes II pokonał Egipcjan. Tak bitwę pod Peluzjum przedstawił na swoim obrazie XIX-wieczny francuski malarz Paul Marie Lenoir (źródło: domena publiczna).

Żywe tarcze, roznosiciele broni chemicznej, chodzące podsłuchy z anteną w ogonie… Ludzkość przynajmniej 2500 lat usiłują zaprząc koty do pracy w siłach zbrojnych. Efekty są, cóż… takie, jak można by oczekiwać.

1. Możemy zabijać ludzi, ale nie koty!

Prawdziwy sukces zbrojny z wykorzystaniem kotów odniesiono chyba tylko raz z dziejach. I był to sukces zaprawdę spektakularny: w 525 roku p.n.e. futrzaki doprowadziły do upadku potężnego imperium faraonów.

Perski król Kambyzes II ruszył na podbój Egiptu i o dalszych losach państwa nad Nilem miała zdecydować bitwa pod Peluzjum. Według późnego przekazu, perski król zorientował się, jaką czcią Egipcjanie otaczają koty – uważają je za święte zwierzęta i nie pozwalają zrobić im krzywdy. Król dostrzegł w tym doskonałą okazję do zdezorientowania wroga. Kazał żołnierzom zgarnąć jak najwięcej kotów i ustawić je wszystkie w pierwszym szeregu swojej armii.

Perska pieczęć z wizerunkiem Kambyzesa II biorącego do niewoli faraona Psametycha III. Czyżby sprawcami przegranej Egipcjan w wojnie z Persją były koty, a właściwie boska cześć jaką je otaczano nad Nilem (źródło: domena publiczna).

Perska pieczęć z wizerunkiem Kambyzesa II biorącego do niewoli faraona Psametycha III. Czyżby sprawcami przegranej Egipcjan w wojnie z Persją były koty, a właściwie boska cześć jaką je otaczano nad Nilem (źródło: domena publiczna).

Plan zadziałał bez zarzutu: egipscy łucznicy odmówili strzelania, bojąc się, że przez pomyłkę trafią zwierzęta poświęcone bogini Bastet. – Możemy strzelać do Persów, ale nie do kotów – oświadczyli. W efekcie Kambyzes rozgromił egipską armię. Koty przeżyły, ale Egipt znalazł się pod perskim panowaniem.

Jedna ze stron książki "Les Chats" autorstwa Julesa Champfleury'ego. Widać na niej kota wykorzystywanego do przenoszenia broni biologicznej (źródło: domena publiczna).

Jedna ze stron książki „Les Chats” autorstwa Julesa Champfleury’ego. Widać na niej kota wykorzystywanego do przenoszenia broni biologicznej (źródło: domena publiczna).

Niestety nie sposób potwierdzić czy historia ta wydarzyła się naprawdę, czy też jest jedynie barwną anegdotą. W ogóle nie wspomina o niej Herodot, celujący właśnie w podobnych opowiastkach. Nawet jednak, jeśli bitwa pod Peluzjum wyglądała zupełnie inaczej, to trudno o relację trafniej oddającą pozycję kotów w egipskim społeczeństwie. I lepiej pokazującą, jak inne nacje podchodziły do ubóstwiania sierściuchów…

2. Koty niosące śmierć

W 1869 roku francuski pisarz Jules Champfleury wydał książkę o kotach zatytułowaną po prostu Koty (fr. Les Chats). Zbierając materiały w bibliotece w Strasburgu znalazł XVI-wieczny projekt wykorzystania kotów jako roznosicieli broni biologicznej. Idea narodziła się w głowie pewnego niemieckiego oficera artylerii, który w 1535 roku przedstawił ją władzom miasta.

Chodziło o to, by zamontować kotom na grzbietach pojemniki z trującymi substancjami i tak wyposażone zwierzęta wpuścić między linie wroga. Pomysł Niemca nie doczekał się realizacji, a jego szkice przeleżały nieruszane przez stulecia.

3. Kot, który wiedział za dużo

Pierwszej wojnie światowej towarzyszyła prawdziwa obsesja na punkcie demaskowania wrogich szpiegów. Był też i koci wątek tej paranoi.

W czasie Wielkiej Wojny Brytyjczycy podejrzewali Niemców o wykorzystywanie kotów do przenoszenia tajnych informacji. Na ilustracji bitwa pod Ypres (źródło: domena publiczna).

W czasie Wielkiej Wojny Brytyjczycy podejrzewali Niemców o wykorzystywanie kotów do przenoszenia tajnych informacji. Na ilustracji bitwa pod Ypres (źródło: domena publiczna).

Lipiec 1915, Flandria, linia frontu. Pewien pies z dwoma kotami regularnie przekraczał okopy aliantów. Nie uszło to uwadze Brytyjczyków. Podejrzewali oni, że Niemcy używają zwierząt, aby przemycać wiadomości przez linię frontu. W jednym z raportów odnotowano, że przedsięwzięto odpowiednie działania:

Dwa (2) koty i pies są pod obserwacją, gdyż mają w zwyczaju przechodzić przez nasze okopy. Podjęto kroki, by złapać je w pułapkę.

Dalsze losy zwierzaków nie są znane.

4. Mobilizacja kotów

To nie jedyny koci epizod wielkiej wojny. Wilhelm II, cesarz Niemiec, odgrażał się, że jak zabraknie mu żołnierzy, to zmobilizuje wszystkie psy i koty, ale dalej będzie prowadzić wojnę.

Niemiec obiecywał, Turek zrobił. Gdy w 1915 roku turecka armia na południu Palestyny szykowała się do ataku na Egipt, musiała zmierzyć się z nieprawdopodobną plagą szczurów. Dotknęła ona zresztą całą Palestynę, a nawet Syrię. Stan zapasów żywności topniał w zastraszającym tempie. Turecki dowódca znalazł wyjście z sytuacji: mobilizacja kotów.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...na jednym z fresków w Domu Efeba w Pompejach znajduje się wizerunek ananasa? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że starożytni podobno wcale nie znali tego owocu. Został on sprowadzony do Europy dopiero w czasach nowożytnych.

...Pietro Aretino, papieski kronikarz piszący zwykle utwory głęboko religijne, zasłynął jako ojciec literatury pornograficznej? Stało się tak za sprawą jego „Ragionamenti” i „Żywotów kurtyzan”, czyli dialogów opisujących życie kobiet lekkich obyczajów.

...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

Komentarze (5)

  1. Oskar Skalski Odpowiedz

    Jeszcze podczas 2 wojny światowej była próba wykorzystania kotów do naprowadzania bomb. Chciano wykorzystać ich naturalny wstręt do wody, dzięki czemu kot naprowadzałby bombę na statek (w czasie II WŚ skuteczność bombardowań była bardzo niska, a szczególnie bombardowań statków wojennych). Niestety okazało się, że kiciuśki nie zdają sobie sprawy, że to wielkie błękitne (czy jaki inny kolor przybierał ocean w różnych porach dnia i nocy), to jest woda, a poza tym traciły przytomność wewnątrz bomby ze względu na duże przeciążenia. Co ciekawe był pomysł wykorzystania wytresowanych gołębi kamikadze, które miały naprowadzać bomby na statki i chociaż był to dużo bardziej udany pomysł i dawał duuuużo lepsze rezultaty, to nie dostał dalszych funduszy.

  2. Maximodo Odpowiedz

    „Jeżeli wierzyć Herodotowi, to sprawcami przegranej Egipcjan w wojnie z Persją były koty (…)” – tak piszecie w opisie pod drugą ikonografią. Następnie natomiast w głównym tekście stoi: „Niestety nie sposób potwierdzić czy historia ta wydarzyła się naprawdę, czy też jest jedynie barwną anegdotą. W ogóle nie wspomina o niej Herodot, celujący właśnie w podobnych opowiastkach.”
    … No to jak to w końcu jest? ;>

  3. Anonim Odpowiedz

    Z całym szacunkiem dla autora i komentatorów. Uratowałam w życiu kilkadziesiąt kotów. wychowałam tabuny imbecyli, którzy wcześniej ne zdawali sobie sprawy z tego, że są niereformowalnymi , niezgułami ludzkimi. Wiek i religia nie są tu istotne, głupie zabobony i owszem. Populacja ludzka z zasady promuje głupotę.Niestety już dawno przekroczyliśmy granicę populizmu. Wracając do meritum… trzy własne koty – czarne, pięć rudych,szare – trzy, reszta mieszane , szylkretowe – dwa. Wszystkie sterylne, nierasowe, uratowane z dróg, poboczy, kanałów, piwnic. Wszystkie wdzięczne, kochające, tęskniące, czekające na mizianie, siedzące pod bramą razem z moim psem, wzajemnie się adorujące… ludzie, skąd u was te stereotypy, koty kochają tylko robią co chcą, psy kochają ale często ludzie zawodzą. Ja nigdy nie nie miałam z tym problemu.Ci, którzy zdecydowali się na własne koty zaczęli je traktować jak coś wartościowego nie przejściowego, zresztą z psami jest podobnie. Jeżeli zwierzę ma cenę to staje się bezcenne, tak działa ludzkie pojęcie wartości. Zwierzęta są czczone, były i będą… a ludzie są jacy są. Jak ktoś ma serce to nie krzywdzi zwierząt ani ludzi ale jak ma pecha to ląduje na stosie albo w lochu albo w wariatkowie. Żyjemy w wieku tkz tolerancji.A to ociupinę zbyt mało w świecie gdzie wszystko jest weryfikowane przez sztuczną inteligencję i raporty odsłon i polubiń

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.