Konkurs dla autorów!
Z historii

Baśka Murmańska, czyli niedźwiedzica-żołnierka

Autor: | 1 kwietnia 2011 | 7,235 odsłon

Baśka Murmańska podaje łapę samemu PiłsudskiemuBył sobie niedźwiedź daleko, hen,
Co nie mógł zapaść w zimowy sen.
Inne niedźwiedzie dawno już spały,
Niektóre nawet głośno chrapały.
Chrapały chyba od miesiąca,

A on się wiercił w łóżku bez końca.
Ponieważ nie miał przy sobie niańki,
Sam sobie nucił kołysanki.
„Luli, luli, luli, luj,
Śpij już, śpij, niedźwiadku mój…”

Nietypowo rozpoczynamy artykuł tym jakże uroczym, przedszkolnym wierszykiem o niedźwiadku autorstwa Ludwika Jerzego Kerna. Bohater bohater rymowanki niewiele ma wspólnego z utartym stereotypem potężnego i niezwykle groźnego zwierzęcia, na widok którego truchleją nawet najbardziej odważni mieszkańcy puszczy. Także naszemu białemu misiowi daleko do zwykłego kudłatego zjadacza leśnego miodu. Przedstawiamy Baśkę – niedźwiedzicę żołnierkę, służącą w Wojsku Polskim, która w sen zimowy nie zapadała.

Tak wyglądają kuzyni Baśki.

Tak wyglądają kuzyni Baśki.

Polsko-włoski turniej romansowy, czyli Baśka wkracza na scenę

Cała rzecz miała miejsce na samym początku ubiegłego wieku, a zaczęło się całkiem niewinnie. Dwóch żołnierzy – Polak i Włoch – na balu misji francuskiej w Archangielsku zwróciło uwagę na tę samą damę.

Jako że nadobna niewiasta nie umiała wybrać, panowie prześcigali się w pomysłach, jak by tu jej zaimponować. Wreszcie Włoch dowiedział się, że dama lubi zwierzęta. Od tego czasu zaczęły się zawody o to, kto przyprowadzi pod okno wybranki wspanialsze stworzenie i zyska tym samym przychylność panny.

Przez chodnik przed domem adorowanej przewinęły się oswojona łasica, gronostaj, żółty lis, wilczek (w dniu swego przybycia wilczek unieszkodliwił na amen lisa, sam nie uniknąwszy podobnego losu, zgotowanego mu przez archangielskie łajki).

Ostatniego dnia „zawodów” Włoch przyprowadził niebieskiego lisa o pięknym i delikatnym futrze i bujnej kicie. Polak nie dał za wygraną i przywiódł na łańcuchu najprawdziwszego białego niedźwiadka. Lis na widok swojego naturalnego wroga zdezerterował przewracając przy tym swojego pana.

Włoch wylądował na czworakach, z niedźwiadkiem zaciskającym zęby na kawałku spodni, przykrywającym miejsce, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Panna z wrażenia wybiła łokciem okno, a Polak tryumfował (jak sam stwierdził – w tych zawodach chodziło o honor polskiego żołnierza).

Polski żołnierz to chorąży Walenty Karaś, a jego kudłata pupilka to nie kto inny, a Baśka.

Wojskowa kariera kudłatej damy

Niedźwiedzia żołnierka została przyjęta na stan baonu murmańczyków pod dowództwem płk. Juliana Skokowskiego, stanowiącego część korpusu gen. Dowbor-Muśnickiego, działającego w rejonie Murmańska. Baśce przydzielono nawet niedźwiednika. Został nim kapral Smorgoński. Brzmi znajomo? Jakiś czas temu pisaliśmy o słynnej na całą Europę niedźwiedziej akademii, mającej swą siedzibę w Smorgoniu, której absolwentów nazywano żakami smorgońskimi. Kapral musztrował dotąd rekrutów, powoływanych spośród Polaków znajdujących się z różnych powodów na terytorium Rosji. Jak to w wojsku bywa, Smorgoński klął soczyście w swoim ojczystym narzeczu, okraszając to niezwykle barwnym słownictwem carskich oficerów, przydatnym w podobnych sytuacjach. Kształcił przy tym niedźwiedzicę nie szczędząc jej razów.

Baśka w towarzystwie kolegów z oddziału.

Baśka w towarzystwie kolegów z oddziału.

W związku z osobą Baśki Murmańskiej wynikła jeszcze jedna afera, dotycząca płci delikwentki. Cały jej oddział podzielił się na dwie wadzące się ze sobą frakcje, zrzeszające zwolenników dwóch opcji. Wreszcie, by zażegnać spory, rozkazem dziennym nakazano sprawdzenie, kto ma rację. Okazało się, że Baśka jest jednak panienką.

Przybij piątkę Marszałkowi!

Pewnego pięknego dnia niedźwiedzica wraz z Polakami przybyła w końcu do ich ojczyzny. Stacjonowała z nimi w Gdańsku i w twierdzy Modlin. Gdy murmańczycy defilowali w 1919 roku na Placu Saskim, nie mogło zabraknąć i Baśki, kroczącej dumnie ramię w ramię z żołnierzami. Wówczas była w komitywie z… marszałkiem Piłsudskim.

Słynny niedźwiedź Wojtek wcale nie był pierwszy! Szlaki w polskim wojsku przetarła Baśka.

Słynny niedźwiedź Wojtek wcale nie był pierwszy! Szlaki w polskim wojsku przetarła Baśka.

Niewielu dostępowało zaszczytu uściśnięcia marszałkowskiej dłoni. Baśkę ten honor spotkał. Niestety nie pomogło jej to w przyszłości. Zginęła marnie. Kiedy w towarzystwie przyjaciół zażywała kąpieli w Wiśle, zerwała się z łańcucha i przepłynęła na drugi brzeg. Tam miejscowi chłopi zakłuli niedźwiedzicę widłami. Kiedy żołnierze przybyli na miejsce w celu ratowania towarzyszki, z pomocą kozików już zdejmowano z Baśki skórę.

Tyle o pierwszym w XX wieku niedźwiedziu w polskiej armii. Prawdziwym bohaterem polskiego oręża stał się „walczący” w II wojnie światowej Wojtek. O nim jednak następnym razem. A jeśli nie macie jeszcze dość czytania o zwierzakach na wojnie to odsyłam do mojego poprzedniego artykułu. W nim między innymi kura, lew i małpa…

Źródło:

  1. E. Małaczewski, Dzieje Baśki Murmańskiej, Warszawa 1925.

Kup ciekawą książkę (dużo) taniej niż inni:

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Historyczka i publicystka. We wrześniu 2010 roku wspólnie z Kamilem Janickim założyła serwis popularnonaukowy „Ciekawostki historyczne”. Autorka ponad stu artykułów, a także współautorka książki „Elity w II Rzeczpospolitej”. Więcej informacji o autorze.

Upadłe damy II Rzeczpospolitej
Komentarze do artykułu (4)
  1. Ludzie to potwory. I tylko zwierzęcia strasznie żal…zamiast żyć zgodnie z naturą najpierw było „tresowane” za pomocą bicia, a potem straciło życie w tak okrutny sposób.I to wszystko tylko po to by zaspokoić ludzką próżność i chęć zabawy….Wstrząsające.

Dodaj swój komentarz:


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Epoki

Kategorie

Facebook


Bądź na bieżąco

Czy wiesz że...


…w bolszewickiej Rosji na początku lat 20. około sześć milionów dzieci żyło na ulicy? Większość z nich miało od trzech od siedmiu lat i nazywano je bezprizornymi.


…władca Świętego Cesarstwa Rzymskiego Fryderyk II Hohenstauf korzystał z usług najprawdziwszych Asasynów? Tych samych którzy wiele stuleci później stali się bohaterami kultowej serii gier komputerowych!


…Powstanie Warszawskie wcale nie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17.00? Do pierwszych walk doszło bowiem już kilka godzin wcześnie.

Więcej w Historia wojskowa
Daleka kuzynka dzielnej Myrtle?
Niektórzy żołnierze strzelają. Inni… szczekają, ryczą, albo i gdakają

Wojna rodzi w ludziach najgorsze instynkty, ale czasem także te... najlepsze. Z braku dobrych powodów do uśmiechu...

Zamknij