Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Pszczółka nazistka. Co sympatyczna Maja z dobranocki miała wspólnego z Hitlerem?

W latach 1915–1940 pszczółka okupowała czołówki list bestsellerów w Niemczech

„Drogi Boże, uczyń cud i pomóż mi i mojemu ludowi wyjść z naszej niedoli” – tych godnych bohatera narodowego słów nie wypowiedział żaden Winkelried. Co więcej, nie padły one nawet z ust człowieka. Wyrzekła je… pszczoła, którą wszyscy znają i kochają. Mimo jej nazistowskich korzeni.

W latach 80. ubiegłego wieku na polskich ekranach królowała Maja. Któż wówczas nie znał przygód rezolutnej pszczółki i jej wesołych przyjaciół. Jej wizerunek tak mocno związał się z naszą rzeczywistością, że wielu nie mogło uwierzyć, iż nie jest to rodzima bajka.

Niektórzy przebąkiwali o jej japońskim pochodzeniu. Ci, twierdzący, że Maja to pomysł Węgrów lub – o zgrozo! – Niemców, byli odsądzani od czci i wiary. Rzeczywistość jednak okazała się jeszcze dziwniejsza. Sympatyczny owad faktycznie został narysowany przez potomków samurajów, ale do Dalekiego Wschodu, a następnie nad Wisłę przyleciał zza Odry. I to nie z zaprzyjaźnionej NRD, ale wprost z „zepsutej”, kapitalistycznej RFN. No domiar złego Maja była… nazistką.

Brunatny entomolog

Jeśli pogrzebać w przeszłości naszej pasiastej bohaterki, to okazuje się, że pierwotnie daleko jej było do dobroduszności i tolerancji. Za to bardziej przypominała typową zołzę i rasistkę z poczuciem misji. I nic w tym dziwnego, zważywszy na osobę jej twórcy.

Książkę o przygodach pszczółki wydał w 1912 roku niemiecki nauczyciel z wyjątkowym zacięciem do wychowywania dzieci, pisarz i podróżnik Waldemar Bonsels. Parał się także dziennikarstwem, a podczas Wielkiej Wojny pracował jako korespondent frontowy. W latach 20. należał do najpoczytniejszych autorów w Niemczech, a każda jego książka odnosiła rynkowy sukces.

Być może tych sukcesów by nie było, gdyby nie jego prawdziwa pasja – podróże. Bonsels zwiedził całą Europę oraz sporą część Azji. Swoje wojaże po Ameryce i Indiach opisywał w reportażach podróżniczych. Niejako przy okazji bacznie przyglądał się Imperium Brytyjskiemu – ówczesnemu globalnemu żandarmowi. W Brytyjczykach dostrzegał takie cechy jak brawura, ciekawość świata połączona z niewielką dozą niezdyscyplinowania oraz gorący patriotyzm. Jego marzeniem było przeniesienie tych przymiotów na ojczysty grunt, tak aby nie zniszczyć tego, co uważał za kwintesencję niemieckiego ducha – nacjonalizmu oraz militaryzmu.

Waldemar Bonsels

Traumatyczne przeżycia I wojny światowej oraz pojawienie się na arenie politycznej partii nazistowskiej zradykalizowały jego poglądy, chociaż nie od razu dołączył do grona zwolenników nowego reżimu. Doszło nawet do tego, że z jednego ze swoich wykładów wyrzucił bojówkarzy SA. Tego afrontu hitlerowcy mu nie zapomnieli i gdy tylko doszli do władzy w 1933 roku, wciągnęli większość jego dzieł na listę ksiąg zakazanych, doszukując się w nich m.in. zbytniego nasycenia erotyzmem (!).

Widok płonących na stosie książek sprawił, że Bonsels szybko stał się gorącym zwolennikiem poczynań nowego kanclerza. Potwierdził to, m.in. publikując jeszcze w tym samym roku esej „NSDAP und Judentum” („Partia nazistowska i żydostwo”), w którym podkreślał swój antysemityzm, nazywając Żydów „śmiertelnym wrogiem”. Jakby tego było mało, wkrótce napisał powieść, w której udowadniał galilejskie, a nie żydowskie pochodzenie Chrystusa („Der Grieche Dositos”). Uważał ją zresztą za najważniejszą w swoim dorobku. Najważniejszą, ale – jak się okazało – bynajmniej nie najpopularniejszą.

Światowe wojaże, tak uwielbiane przez Bonselsa, wniosły w jego życie jeszcze jedną wielką pasję – obserwację przyrody. Szczególnie fascynował go świat owadów, w którym widział wzorce do naśladowania dla ludzi. Zapewne nie spodziewał się, że jego entomologiczne zapędy zaowocują dziełem, które zyska aprobatę samego Führera.

Czytaj też: Tur na miarę hitlerowskich możliwości

Pszczółka, która nie spłonęła

Swoje przyrodnicze pomysły na społeczeństwo doskonałe pisarz przedstawił w 200-stronicowej powiastce dydaktycznej dla dzieci. Jej bohaterka – pszczółka Maja – to buntowniczka, która nie chce żyć wedle odwiecznych układów panujących w ulu. Nie podobają się jej pszczele zasady, absolutne rządy królowej oraz rola trutni. W poszukiwaniu drogi życiowej opuszcza ul i próbuje zdobywać świat na własną rękę. Ostatecznie jednak wraca z dobrowolnego wygnania, ostrzega królową przed atakiem szerszeni i tym samym odkupuje swoją winę – dążenie do życia poza społecznością, co przynosi tylko więcej szkód niż pożytku.

Mogłoby się wydawać, że nie ma w tej historii nic zdrożnego. Gdy jednak zagłębić się w tekst, to można w nim znaleźć przesłania, które dziś niekoniecznie uznalibyśmy za odpowiednie dla najmłodszych. Kult przemocy i hołubiony przez Bonselsa militaryzm są tu wszechobecne. Już na samym początku Maja dowiaduje się, że „pszczoły zażywają w świecie wielkiego szacunku, gdyż posiadają odwagę i żądła”. Korzystając z tej wskazówki, nie waha się grozić swoim orężem, przywołując do porządku pewną muchę, która miała czelność nazwać ją „głupkiem”. Świat owadów jest też podzielony na te lepsze i te zdecydowanie niżej stojące w hierarchii.

Autor „Pszczółki Mai” napisał powieść, w której udowadniał galilejskie, a nie żydowskie pochodzenie Chrystusa („Der Grieche Dositos”).

Oto na uwagę pasikonika Filipa o braku różnicy między osami a pracującymi w pocie czoła pszczołami Maja wybucha: „Osy to banda bezużytecznych wałkoni pozbawionych ojczyzny i wiary” – toż to jedynie krok od nawoływania do eksterminacji.

W książeczce nie brakuje też mrożących krew w żyłach opisów wyrywanych skrzydełek, nóżek, połamanych szczęk i wybitych oczu. A bitwa z szerszeniami to prawdziwa rzeź ze ścielącym się gęsto trupem, gdzie nie bierze się jeńców. Zresztą w tym przypadku pszczoły są posłuszne rozkazom królowej, która w swoistej „huńskiej mowie” – wzorowanej na słowach cesarza Wilhelma II żegnającego niemieckich żołnierzy wyruszających w 1900 roku do tłumienia powstania bokserów – wzywa swych poddanych do bezlitosnego traktowania wroga.

Wobec takich przekazów i ukrytych metafor nawet sam Hitler nie mógł pozostać niewzruszony. Dostrzegając ich przydatność w kształtowaniu człowieka nowych czasów, nie wysłał pszczółki Mai na stos. Tego losu nie podzieliło jeszcze tylko jedno Bonselsowe dzieło – „Podróż do Indii” (z bliżej nieznanych powodów).

Bestseller leci do kin

„Pszczółka Maja i jej przygody” oraz „Podniebny naród” – ciąg dalszy przygód pasiastej bohaterki – od razu stały się rynkowym przebojem. Sprzedaż szła w milionach egzemplarzy na całym świecie. W Polsce po raz pierwszy „Maja” została wydana dekadę po niemieckiej premierze. W latach 1915–1940 pszczółka okupowała czołówki list bestsellerów w Niemczech. Nic więc dziwnego, że stała się łakomym kąskiem dla coraz popularniejszego po Wielkiej Wojnie kina.

Powiastkę po raz pierwszy sfilmowano na przełomie lat 1924–1925. Zajął się tym, przy wsparciu samego Bonselsa, Wolfram Junghans – reżyser i biolog z wykształcenia. Praca nad obrazem była żmudna, ale efekty niezwykle realistyczne, bo w rolach owadów wystąpiły… żywe owady. Niemy film wspomagany tablicami opisującymi akcję na ekranie zadebiutował w drezdeńskim kinie Capitol i z miejsca stał się hitem sezonu.

Zobacz też: Więzienie, pobicie, szykany. Jak Niemcy potraktowali czołowego polskiego germanofila

Nowe czasy – nowa bohaterka

Nazistowskie okrucieństwa II wojny światowej sprawiły, że po 1945 roku o Bonselsowym bestsellerze zrobiło się cicho. Czasami pojawiały się wznowienia, a nawet musicalowe adaptacje, ale jednak z reguły uważano Maję za „pszczółkę ze swastyką na skrzydełkach”. Musiało minąć jeszcze wiele lat, by można było powrócić do jej historii. W połowie lat 70. niemiecka stacja telewizyjna ZDF zaproponowała realizację serialu o przygodach zadziornej pszczoły. Rzecz jasna jej perypetie oczyszczono z wszelkich niepoprawnych treści.

Postać Gucia została dodana w serialu z 1975 roku.

Dodano akcenty humorystyczne, dopisano postaci łakomego obiboka trutnia Gucia oraz przemądrzałej myszy Aleksandra, a pasikonik Filip doczekał się roli narratora powieści i swoistego mentora głównej bohaterki. Zmiany wymagały negocjacji z wdową po Bonselsie, niechętną jakimkolwiek przeróbkom. Ostatecznie jednak ustąpiła, a Maja, otrzymawszy typowo japoński sznyt filmów anime (produkcją zajęła się firma z Kraju Kwitnącej Wiśni Zuiyo Enter-prise), ruszyła na podbój świata – tym razem z sukcesem.

Bibliografia:

  1. Bonsels W., Die Biene Maja und ihre Abenteuer, München 2007.
  2. Bonsels W., Pszczółka Maja i jej przygody, tłum. M. Kreczowska, Katowice 1989.
  3. Dżon B., Pszczółka Maja ma 100 lat, „Tygodnik Przegląd” [dostęp: 15.10.2020].

Czy wiesz, że ...

...Marii Skłodowskiej-Curie po I wojnie światowej zabrakło pieniędzy na dalsze badania? Wprawdzie w czasie wojny radiologia udowodniła swoją użyteczność, ale po zawieszeniu broni nikogo nie było stać na zakup rzadkiego i kosztownego radu. 

...nie dla wszystkich moment zakończenia II wojny światowej okazał się radosny? 9 maja 1945 roku ruszył kolejny transport na wschód, wiozący na Kołymę grupę polskich jeńców.

...pewna amerykańska kucharka była prawdziwie zabójczą kobietą. Choć sama zdrowa jak rydz, była nosicielką tyfusu. Przenosiła się z domu do domu, zatrudniając się jako kucharka. Niedługo po tym, jak poczęstowała swoich pracodawców swoimi pysznymi potrawami, zaczynali umierać ludzie.

...Adolf Hitler w każdą podróż zabierał szczoteczkę do pielęgnacji swojego charakterystycznego zarostu. Był przekonany, że jego ikoniczny wąsik stanie się ostatnim krzykiem mody. Do pewnego stopnia miał rację – "na Hitlera" goliła się nie tylko partyjna wierchuszka, ale i zwyczajni Niemcy.

Komentarze (1)

  1. surut Odpowiedz

    Nie żeby coś, ale w tej nazistowskiej bajce jest sporo prawdy.

    „Świat owadów jest też podzielony na te lepsze i te zdecydowanie niżej stojące w hierarchii.”

    Istnieje taka hierarchia w świecie zwierząt, nazywa się łańcuch pokarmowy.

    „Oto na uwagę pasikonika Filipa o braku różnicy między osami a pracującymi w pocie czoła pszczołami Maja wybucha”

    Jest różnica między pszczołami i osami, to dwa różne gatunki.

    „W książeczce nie brakuje też mrożących krew w żyłach opisów wyrywanych skrzydełek, nóżek, połamanych szczęk i wybitych oczu. A bitwa z szerszeniami to prawdziwa rzeź ze ścielącym się gęsto trupem”

    No i tak to w rzeczywistości wygląda. Wpiszcie sobie w google „30 szerszeni vs 30000 pszczół”. Szerszenie atakują gniazda pszczół, są od nich większe i rozrywają je na kawałki. Świat zwierząt jest okrutny.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.