Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Więzienie, pobicie, szykany. Jak Niemcy potraktowali czołowego polskiego germanofila

Czołowy polski germanofil został brutalnie potraktowany przez… Niemców

To prawdziwy paradoks. Władysław Studnicki, największy przyjaciel Niemiec w Polsce, w trakcie II wojny światowej padł ofiarą brutalnych niemieckich represji. Publikujemy fragment nowej książki Piotra Zychowicza „Germanofil”

Wybiła północ. W otoczonym ponurą sławą areszcie śledczym berlińskiego Gestapo panowała cisza. Żelazna sztaba odskoczyła z metalicznym trzaskiem, który odbił się echem w pustym korytarzu. Pojawił się na nim strażnik i dzwoniąc kluczami, skierował się do drzwi jednej z cel.

Siedział w niej więzień specjalny. Sam Reinhard Heydrich nakazał otoczyć go specjalnym nadzorem. Strażnicy musieli co dwie godziny sprawdzać, czy mężczyzna nie targnął się na swoje życie. Nie powiesił się w celi lub nie poderżnął sobie żył. Trwało śledztwo i gestapowcy chcieli wycisnąć z niego wszystko, co wie.

Artykuł stanowi fragment książki Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą Piotra Zychowicza, która niedawno ukazała się na rynku nakładem wydawnictwa Rebis

Strażnik nachylił się i spojrzał przez wizjer z hartowanego szkła – w celi dwadzieścia cztery godziny na dobę paliła się słaba żarówka. W mdłym świetle funkcjonariusz zobaczył aresztanta. Nie spał. Siedział nieruchomo na pryczy, wpatrując się w odrapaną ścianę.

Był to leciwy mężczyzna, niewysoki i wątłej budowy. Zmierzwiona siwa czupryna opadała na szczupłą twarz, pobrużdżoną przez czas i ciężkie przeżycia. Mimo że w celi było zimno jak w psiarni, miał na sobie tylko rozchełstaną koszulę. Z ust przy każdym oddechu wydobywały się kłębki pary.

Twardy Polak, pomyślał strażnik. Odkąd go przywieziono, całe więzienie huczało od plotek. Mówiono, że przybył do Berlina i zażądał natychmiastowego widzenia z Adolfem Hitlerem. Z oburzeniem mówił o zbrodniach, jakich Gestapo i SS dopuszczają się w okupowanej Polsce.

Przywiózł do stolicy III Rzeszy dowody mrożących krew w żyłach okrucieństw wobec Polaków i Żydów w Generalnym Gubernatorstwie. Masowych egzekucji, wypędzeń, grabieży i gwałtów. Dokumenty potwierdzające to, o czym w Berlinie mówiono tylko szeptem.

Sędziwy mężczyzna chciał się spotkać z Führerem w Kancelarii Rzeszy, aby wstawić się za swoim narodem. Domagać się natychmiastowego wstrzymania terroru, dręczenia i szargania godności milionów Polaków. Zwrócenia Polsce ziem zagrabionych w 1939 roku.

Spotkaniu w ostatniej chwili zapobiegło Gestapo. Śmiały Polak został aresztowany w jednym z berlińskich hoteli. „Specjaliści” z Geheime Staatspolizei poddali go ciężkiemu śledztwu. Pozbawiany snu, dręczony, poddawany uporczywym wielogodzinnym przesłuchaniom – kategorycznie odmawiał złożenia zeznań.

Mało tego, był niebywale hardy. Wygrażał gestapowcom, wygłaszał tyrady na temat przestępstw popełnianych przez okupantów w jego ojczyźnie. Ostrzegał, że jeżeli Niemcy nie zmienią swojego postępowania – przegrają wojnę! Żaden Polak nigdy nie ośmielił się tak mówić do Niemców w stolicy III Rzeszy.

fot.Bundesarchiv Bild 102-16180 Wnętrze siedziby Gestapo w Berlinie (1934)

Strażnik pokręcił głową. Nie wiedział, czy ten człowiek jest bezgranicznie odważny, czy po prostu szalony. Tak czy owak, staruszek długo nie pociągnie, pomyślał. Śledczy doprowadzili go na skraj wyczerpania nerwowego i fizycznego. W czasie przesłuchania miał atak serca. Gdy wczoraj doprowadzono go do celi, ledwo trzymał się na nogach.

Jakże on się nazywa? – strażnik próbował sobie przypomnieć obco brzmiące nazwisko. Ach, tak. Władysław Studnicki.
Nagle więzień spojrzał prosto w wizjer. Strażnik zobaczył dwoje gorejących oczu. Wyzierała z nich udręka i rozpacz. Ale zarazem były to oczy człowieka o żelaznej woli, wojownika, który nie opuszcza rąk. Gotowego do zaciekłej walki.

Strażnik z wrażenia aż cofnął głowę. Zamknął wizjer i czym prędzej się oddalił. Władysław Studnicki znów został sam. Tylko ze swoimi myślami. Myślami, które pozbawiały go snu.

Przed oczami przesuwały mu się upiorne wizje. Łuny pożarów, morze ruin, ciągnące się po horyzont rzędy krzyży. Rzeka krwi, która płynęła przez spaloną ziemię. Studnicki widział zagładę swojego państwa i narodu. Katastrofę, jakiej Polska nie zaznała jeszcze w całych swych tragicznych dziejach.

Polski germanofil

Bohater książki „Germanofil” jest jedną z najciekawszych postaci II wojny światowej. A przy tym najbardziej znienawidzonych. Przemilczanych i opluwanych. Przez lata na temat Władysława Studnickiego pisano najgorsze kłamstwa, miotano obelgi. Odmawiano mu patriotyzmu, wyszydzano, próbowano przedstawiać jako „szaleńca” i „faszystę”. Pomniejszano wielką rolę, jaką odegrał w historii.

Dlaczego? Dlatego, że Studnicki miał odwagę wyłamywać się z „dyscypliny narodowej”. Miał odwagę mieć własne, odrębne zdanie. Iść pod prąd. Studnicki sprzeciwiał się nie tylko prezydentom, premierom i wpływowym ministrom, ale również opinii publicznej własnego narodu. Studnicki był wielkim indywidualistą.

Ale był również wielkim polskim prorokiem. W przededniu II wojny światowej bezbłędnie przewidział katastrofę, która spotkała Polskę. Błyskawiczną klęskę w starciu z Niemcami, sowiecki cios w plecy, a nawet to, że na koniec wojny Wielka Brytania bez mrugnięcia okiem porzuci swojego „sojusznika” na pastwę Józefa Stalina. Przewidział wszystko.

„Nie niepokój, nie odruchy – dowodził Studnicki w napisanej w czerwcu 1939 roku książce „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” – lecz analiza naszego położenia, naszej racji stanu oraz zrozumienie obecnej sytuacji politycznej może nas uchronić od kroków fałszywych, które mścić się mogą na nas, na naszych dzieciach, na szeregu późniejszych pokoleń. Największe niebezpieczeństwo ze strony Anglii polega na tym, że pragnie udziału Rosji sowieckiej w koalicji. Czym jednak za ten udział może Rosji zapłacić? Tylko ziemiami polskimi, tylko naszym wschodem, to jest województwami leżącymi za Bugiem i Sanem. Nie ulega wątpliwości, że będzie to klauzula tajna, Polsce nieznana.”

fot.domena publiczna Władysław Studnicki

I dalej:

„Mocarstwa zachodnie dla oszczędzenia własnej krwi będą prowadziły wojnę przewlekłą, na wyczerpanie zasobów przeciwnika. Polska będzie musiała prowadzić wojnę ruchomą i niezależnie od powodzenia wojny na zachodzie może przeżywać okupację niemiecką i sowiecką. Pierwsza zniszczyłaby nas materialnie, druga zniszczyłaby narodowo i politycznie.”

Dlatego Władysław Studnicki w 1939 roku starał się nakłonić władze Rzeczypospolitej do zmiany polityki prowadzącej ku przepaści. Uważał, że Polska powinna przyjąć propozycję sojuszu złożoną jej przez Adolfa Hitlera. Zgodzić się na włączenie Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy i eksterytorialną autostradę przez Pomorze. A następnie, u boku Wehrmachtu, uderzyć na Związek Sowiecki.

Przestroga Studnickiego nie została wysłuchana. Polska, „silna, zwarta i gotowa”, wierząca w potęgę swej armii i sojusznicze gwarancje, poszła na wojnę z Niemcami. Rządowa propaganda pisała o niemieckich czołgach z tektury, marszałek Śmigły-Rydz zapowiadał, że nie odda „nawet guzika”. Opinia publiczna była pewna, że Polacy, Francuzi i Brytyjczycy szybko pokonają i powalą III Rzeszę.

„Przeciwko tym prądom patriotycznej, buńczucznej, gotowej do najwyższych poświęceń, lecz pozbawionej poczucia rzeczywistości opinii polskiej – wspominał profesor Stanisław Swianiewicz – szedł, jak to już niejednokrotnie w okresie polskich dziejów się zdarzało, jeden człowiek małego wzrostu, lecz przenikliwego umysłu, wielkiego serca i nieprzebranej odwagi: Władysław Studnicki.”

Polskie władze uznały polskiego germanofila za defetystę. Jego książka „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej” została skonfiskowana przez policję w drukarni. Premier Felicjan Sławoj-Składkowski postawił wniosek aby sędziwego polskiego polityka zamknąć w obozie w Berezie Kartuskiej. Ten horrendalny pomysł został jednak całe szczęście zablokowany.

Wkrótce zaś okazało się, że to Studnicki miał rację. Jego ponure przepowiednie spełniły się co do joty. Skrwawiona, rozszarpana przez sąsiadów, porzucona przez Zachód – Polska znalazła się na dnie otchłani.

Polski Pétain?

Po upadku państwa Władysław Studnicki uznał, że należy ratować naród. Podjął w tym celu starania zmierzające do porozumienia ze zwycięskimi Niemcami. Stworzenia rządu, który – jak później we Francji rząd marszałka Pétaina – pozwoliłyby społeczeństwu uniknąć terroru niemieckiej okupacji i związanych z nim cierpień.

Studnicki gotów był wziąć na swoje barki to brzemię i stanąć na czele takiego gabinetu. Zostać, jak to nazwał w swoich wspomnieniach, „polskim Quislingiem”. W tym celu starał się podjąć pertraktacje z przywódcami III Rzeszy. Działania te nie wynikały bynajmniej z sympatii do Adolfa Hitlera i narodowego socjalizmu – którymi pogardzał – ale z troski o biologiczne przetrwanie narodu.

Studnicki zaciekle walczył o swoich rodaków. Bombardował Niemców kolejnymi memoriałami, w których domagał się zmiany zbrodniczej polityki okupacyjnej w Polsce. Zamknięcia Auschwitz, Majdanka i Pawiaka, zaprzestania rozstrzeliwań i łapanek. Niemal codziennie chodził do gmachu Gestapo, gdzie podejmował niezliczone – często skuteczne – interwencje na rzecz aresztowanych Polaków.

fot.Bundesarchiv Bild 183-R97512 Główna siedziba Gestapo w Berlinie (1933)

Za swoją odwagę Władysław Studnicki zapłacił wysoką cenę. Kilkakrotnie uwięziony i kilkakrotnie ciężko pobity przez Gestapo. W lutym 1940 roku został aresztowany i poddany ciężkiemu śledztwu przez berlińską tajną policję. Następnie Niemcy internowali go na kilka miesięcy pod Poczdamem. Z kolei w lipcu 1941 został wtrącony na czternaście miesięcy do więzienia na Pawiaku. Tam spadły na niego kolejne ostre szykany. Blisko siedemdziesięciopięcioletni polityk omal nie przypłacił tego życiem.

„Gdym znalazł się na korytarzu – wspominał Studnicki swój przyjazd na Pawiak – gestapowiec sprawujący nadzór nad naszymi strażnikami uderzył mnie ni z tego, ni z owego kijem po głowie. Okazało się, że on przyjmuje w ten sposób niemal każdego przybysza.”

Sędziwy Studnicki był przez Niemców nie tylko bity, ale kilkakrotnie zamykany w karcerze. Głodzono go, ogolono głowę. Upokarzano. Dopiero potem traktowanie Studnickiego uległo poprawie. Innym więźniom imponowała jego harda postawa i liczne konfrontacje z niemieckim strażnikami.

„Studnicki nie znosił Müllera, jego bezczelnego spojrzenia, krzykliwego zachowania. Z kolei Müller nie mógł znieść lekceważenia, które okazywał mu na każdym kroku Studnicki – wspominał Edward Wohlfarth, który był funkcyjnym na Pawiaku. – Studnicki był mężczyzną niewielkim, wzrostu mniej więcej Müllera. Tylko że był jego fizycznym przeciwieństwem. Müller okrągły, gruby. Studnicki chudy, schorowany.

Do celi Studnickiego pewnego dnia wszedł Müller w czasie swej służby i pokrzykując, kazał mu natychmiast wychodzić i stawić się w kancelarii. Studnicki zdenerwował się, doszło do ostrej wymiany zdań. Studnicki, nie reagując na krzyki i popędzanie Müllera, wolnym krokiem szedł w kierunku wyjścia.

fot.domena publiczna Grób Władysława Studnickiego

Gdy podchodzili do kraty, Müller, chcąc ją otworzyć, potrącił Studnickiego, być może przypadkowo. Reakcja była błyskawiczna – Studnicki odepchnął Müllera z taką siłą, że ten wpadł na kratę, odbił się od niej i upadł. Za karę Studnicki poszedł na jedną noc do karceru, ale od tej pory Müller trzymał się od niego z daleka. Poczuł pewien respekt”.

Losy Władysława Studnickiego mogą służyć za ilustrację szaleństwa, które owładnęło Niemcami podczas II wojny światowej. Najlepszy ich przyjaciel w Polsce pod niemiecką okupacją siedział w niemieckim więzieniu. Trudno o bardziej wymowny symbol.

„Władze podziemne – pisał Stefan Korboński – śledzące bacznie działalność Studnickiego, nie uznały jej za kolaborację, gdyż po pierwsze działał on w dobrej wierze i w swoim rozumieniu w interesie kraju i ludności, po drugie – do kolaboracji z Niemcami nie doszło. Wręcz przeciwnie, jego propozycje zostały odrzucone, a on sam dwukrotnie uwięziony.”

Polityczna akcja Studnickiego zakończyła się więc fiaskiem. Niemcy swojego postępowania oczywiście nie zmienili. Do końca mordowali Polaków, na terenie okupowanej Polski dokonywali bestialskich aktów terroru i ludobójstwa. Na przeszkodzie stanęło zaślepienie ideologiczne narodowych socjalistów, którzy uważali, że polskimi Untermenschami należy rządzić za pomocą knuta.

Śmierć na emigracji

Studnicki – złamany osobistymi perypetiami i klęską swojego narodu – latem 1944 roku wyjechał z Polski na Węgry. Nie miał wątpliwości, że gdyby dostał się w ręce bolszewików, skończyłby z kulą w tyle czaszki. Z Węgier, przez Niemcy i Włochy, polski germanofil przedostał się do Wielkiej Brytanii. Tam, zmarł w biedzie i zapomnieniu, w 1953 roku.

„Polska doszła do katastrofy większej, niż zarysowała się ona w wyobraźni najbardziej czarnej największych pesymistów – pisał na krótko przed śmiercią. – Siły odporne kraju zostały wyczerpane, bo były bezsensownie trwonione w ciągu lat kilku. Nasze fatalne położenie jest w znacznej mierze rezultatem błędnej polityki. Uświadomienie błędu, analiza wypadków przeszłości jest dziś niezbędnym zadaniem dla uchronienia narodu od analogicznych błędów w przyszłości oraz dla wdrożenia go do głębszego, politycznego myślenia.”

Artykuł stanowi fragment książki Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą Piotra Zychowicza, która niedawno ukazała się na rynku nakładem wydawnictwa Rebis

Władysław Studnicki walczył do końca. Na łamach pisanych na emigracji artykułów, broszur i książek dowodził, że Polska ma tylko dwa wyjścia: może być częścią sowieckiej strefy wpływów albo przyszłej, zjednoczonej Europy. Liczył na upadek Związku Sowieckiego, integrację Europy Środkowo-Wschodniej i zawarcie bliskiego sojuszu między Niemcami, a Polską. Marzenia te – jak wiadomo – zmaterializowały się w latach 1991 – 2004. Studnicki, „czołowy polski germanofil” już tego nie doczekał.

Studnicki mógłby więc powtórzyć za bohaterem poematu Juliusza Słowackiego:

… Taka moja zbroja!
I takie moich myśli czarnoksięstwo!
Choć mi się oprzesz dzisiaj – przyszłość moja!
I moje będzie za grobem zwycięstwo!
A sąd zostawię wiekom…

Źródło:

Czy wiesz, że ...

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

...pośród polskich oficerów zamordowanych w Katyniu była jedna kobieta? Janina Lewandowska zginęła chociaż nie miała stopnia oficerskiego.

...w pierwszych miesiącach II wojny światowej Departament Stanu USA wyłożył łącznie 80 milionów dolarów na pomoc dla Polski? Inicjatorem powstania tzw. Commission for Polish Relief był były prezydent Stanów Zjednoczonych, Herbert Hoover. Pieniądze posłużyły na zakup żywności, lekarstw i ubrań dla dotkniętych okupacyjną biedą Polaków. 

Komentarze (6)

  1. Anonim Odpowiedz

    W Niemieckiej koncepcji Mitteleuropy dla Polski przewidziano rolę – rynku zbytu na niemieckie towary i rezerwatu taniej siły roboczej dla niemieckiej gospodarki. Niemieccy Troglodyci sprowadzili sobie milion arabskich i afrykańskich ,inżynierów i lekarzy ale dalej narzekają że Polacy nie chcą zbierać u nich szparagów. Durnie nie rozumieją że czasy wywozek na roboty przymusowe skończyły się w 1945. Ale nie brakuje w Polsce PO jebów dla których najlepsze stosunki z Niemcami były za rządów Tuska i PO ,czyli czas pełnienia przez Polskę podnóżka niemiec i wtedy kiedy PO wykonywala wszystko to co kazała ich kanclerz Merkel. PO co w Polsce lotnisko jak jest pod …Berlinem. PO co w ogóle Polsce PO ,przecież jest SPD w…Berlinie. Albo partnerskie stosunki z Niemcami – tak jak chciał Studnicki – albo niech Niemcy znajdą sobie innych jeleni ,bo Polski interes narodowy jest inny od niemieckiego ,a Polska gospodarka jest konkurencją dla niemieckiej.

    • yamata Odpowiedz

      To są wyssane z palca brednie. I jako takie powinny być z całą surowścią tępione. Pomijając już że polska armia jeździ podarowanymi jej przez Niemcy Leopardami w dość sporej ilości i że UE, właśnie pod wodzą Niemiec i Francji wpompowała w ten kraj grube miliardy euro, by nas zbliżyć do standardów Europy Zachodniej. Tak, że dziś nie ma tu praktycznie ulicy, czy wioski, gdzie nie znajdziesz tabliczki „zbudowano przy pomocy środków z UE”. A ty możesz wozić tyłek autostradami…

      Wara ci od tego, co sobie Niemcy sprowadzili i do czego. Jako obywatel UE możesz mieszkać i pracować na całym jej terenie. Kto cię zmusza do pracy przy zbiorze szparagów akurat w Niemczech? Zbieraj truskawki u siebie, bo chyba nie bardzo się nadajesz do czegoś bardziej lotnego…

      Teraz Polska jest podnóżkiem USA. Zamiast wiązać swą przyszłość z Europą i sąsiadami, podobni tobie kretyni-mitomani, roją sobie sojusze z krajem zza oceanu. I to jeszcze jak równy z równym. Otóż poza wyciagnięciem sporej sumy z naszej kieszeni, skończy się to w godzinie próby jak zwykle. Zresztą raczej ciężko oczekiwać że USA jawnie wystąpią przeciwko Rosji w obronie Polski. To jednak są mocarstwa atomowe…

      Po co w polsce lotnisko cargo? A no właśnie. Jest zupełnie zbędne. W Europie jest dużo nie używanych lotnisk. I to w każdej analizie ekonomicznej też takie będzie. To nie jest kwestia twojej gigantomanii i budowania jakiejś narodowej potęgi opartej na infrastrukturze. To są proste realia gospodarcze, których nie rozumiesz, bo jesteś zwyczajnie zbyt głupi.

      Podam ci przykład. Dlaczego w Polsce nigdy nie będzie portu na miarę Hamburga? Ano dlatego, że w Polsce płacisz VAT do 10 dni po przybyciu towaru do kraju. W Niemczech robić tego nie musisz, płacisz dopiero 15 następnego miesiąca, po którym towar dotarł do Polski. Nawet bardzo wielki patriota nie będzie sobie zamrażał aktywów przed sprzedaniem towaru, bo zbankrutuje! Pomijam że VAT w Niemczech jest dużo mniejszy, a infrastruktura (w tym celna) lepsza. I winę za to wszystko ponosi tylko i wyłącznie twoja miłościwie nam panująca partia rządząca…

      Polska gospodarka nie jest, nie była i raczej nie będzie realaną konkurencją dla gospodarki niemieckiej. Pomijam już zapóźnienia i pozycję gospodarczą, ale przede wszystkim potencjał technologiczny i wielkość kraju. Tego nie przeskoczysz, chyba że Niemcy dotknie jakaś straszliwa klęska, czego nikt normalny im nie będzie życzył. Bo wtedy mocno ucierpi i Polska.

      Po co nam dobre stosunki z UE i stojącymi na jej czele potęgami, z którymi masz czelność się porównywać? A no po to, żeby wzmocnić Europę jako przeciwwagę dla Rosji. A potem kolejno USA, Chin czy Indii. W kupie siła! Nie słyszałeś?

      Dzięki UE w Europie póki co nie było wojny od kilku dziesięcioleci. Ale tacy jak ty, pożyteczni idioci którym wydaje się że działają w polskim interesie – skutecznie ją osłabiają, dopingowani przez mającą w tym interes Rosję, z którą widać – jest im bardziej po drodze…
      Obyśmy nie mieli powtórki z rozrywki, przez takich jak ty „geniuszy”…

      Co do artykułu: świetny. Dobrze przypomnieć sobie taką postać i spojrzeć na nią w świetle historycznym, bez ideologii i propagandy…

      • Anonim Odpowiedz

        Baran bredzi o Leopardach które Niemcy dali PO i Tuskowi w zamian za zniszczenie zakładów produkujących silniki do czołgów. Tak dobrzy Niemcy dali biednym Polakom czołgi ,czy bezinteresownie ,oczywiście że nie. Remonty tych czołgów tylko do standardu Leopard 7 mogą realizować tylko Niemcy ,oczywiście UE do tych remontów będzie ich użytkownikom dopłacać ,czyli zarobią na tym Niemcy. Podobno Niemcy z Francuzami wpompowali w „ten kraj” grube miliardy ,żeby nas zbliżyć do standardów Europy Zachodniej. Tylko osioł nie dostrzega ze to dzięki Niemcom ziemie Polski zarówno podczas 1 jak i 2 WS zostały zniszczone ,ograbione i zdewastowanie -w czasie 1wojny ,Niemcy wycieli całą Puszczę Łódzką. W czasie 2 wojny kradli ,rabowali i niszczyli wszystko co im wpadło w ręce. Do dziś nie zapłacili Polsce żadnych odszkodowań za okupację w latach 1939-1945 i zamordowanie kilku milionów obywateli. To dzięki Niemcom Polska dostała się pod Rosyjską okupację po pakcie Ribbentrop-Mołotow ,która trwała aż do 1989 r. Jak sobie twoi debile Niemcy sprowadzają gości arabskich i afrykańskich to niech ich sami goszczą ,a nie próbują ich wysyłać do Polski. Nie pisałem ani słowa o USA więc kretynie nie wmawiaj mi tego czego nie napisałem. W jakim celu Niemcy zbudowali lotnisko pod Berlinem ? Bo chcieli pełnić rolę
        centralnego lotniska dla Polski i całej Europy Środkowej ,a mają takie lotnisko we Frankfurcie nad Menem. Dlatego przeszkadza im lotnisko pod Łodzią ,które kiedy powstanie będzie konkurencją z która Berlin nie będzie miał szans. Chociaż ci to wyjaśniłem to pewnie przy twojej głupocie i tak tego nie zrozumiesz.Co do Vatu dzięki działalności twojej proniemieckiej partii która rządziła w latach 2007-2015 ,Polska dorobił się tylko dziury budżetowej na której odrobili się twoi europejscy „przyjaciele”. Ciekawy jest też fakt dopłat do ograniczania emisji zanieczyszczeń i likwidacji kopalń węgla kamiennego z których wyłączono elektrownie atomowe pomimo tego ze są 0 emisyjne ,zastępując je tzw. OZE ,czyli panelami słonecznymi i wiatrakami ,które zabijają ptaki i do dziś nikt nie rozwiązał problemu utylizacji łopat smigiel tych wiatraków. To że Polska gospodarka jeszcze nie jest realna konkurencja dla Niemieckiej to prawda ,ale powoli nią się staje. Stąd np.ataki na Polskie firmy transportowe z inspiracji Niemiec i Francji ,które wynikają tylko z tego faktu że Polskie firmy opanowały sporą część rynku przewozów UE. Podobnie przedstawia się sprawa Polskich portów ,żeby Gdynia-Gdańsk i Swinoujscie-Szczecin zwiększyły swoje obroty muszą stracić porty w Hamburgu czy Amsterdamie. Jeśli ktoś tego nie rozumie ten musi być tępy. Problem wojen w Europie to problem wynikający z istnienia Niemiec ,które wywołały zarówno 1 jak i 2 WS. Gdyby Niemcy po 1 wojnie rozbito na kilka państw i zmniejszono ich powierzchnię lub zamieniono po 2 wojnie na kraj pasterski ,ten problem zniknął by już dawno. Na koniec nie jestem żadnym obywatelem UE ,bo takiego państwa ,nie ma i nie będzie ,jestem POLAKIEM tak jak Dmowski i Studnicki wiec mam POLSKIE obowiązki. Zabawne jest hasło „W kupie siła” ,brzmi to jakoś znajomo zupełnie jak „Proletariusze wszystkich krajów łączcie się”. Jakaś Europa ma być przeciwwaga dla USA ,Chin czy Indii lub Rosji. Jedynie w przypadku Rosji ma to podstawy gospodarcze ,problem w tym ze przedłużeniem polityki Rosji jest Armia ,z która ta cała zasrana Europa niema żadnych szans ,nie mówiąc o USA ,Chinach czy nawet Indiach. Dziś UE to komunistyczny ideologiczny potworek w stylu ZSRR bis. Zamiast wspólnoty gospodarczej jest inwazja lewackiej IDEOLOGII ,która doprowadzi UE do upadku. Niestety niektórzy pożyteczni idioci tacy jak ty za panaceum na wszystkie problemy uznali UE. Natomiast wojny w Europie nie było od kilkudziesięciu lat tylko dzięki bazom USA u Niemców ,bo to NATO i Wojska USA pilnują porządku w Europie ,a nie śmieszna UE ,czyli Nowa Niemiecka Mitteleuropa.

  2. Andrzej Jankowski Odpowiedz

    AJA MAM PYTANIE A CO BY BYLO GDYBY HISZAPANIE NIE PODBILI IMPERIM INKOW I JAK BY DZISIAJ WYGLADAL SWIAT TO CO PISZE PAN ZYCHOWICZ TO JEST TYLKO HISTORIA ALTERNATYWNA

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.