Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Bitwa pod Rogami Hittinu. Największa klęska krzyżowców

XV-wieczne przedstawienie bitwy pod Rogami Hittinu.

fot.domena publiczna XV-wieczne przedstawienie bitwy pod Rogami Hittinu.

W tym starciu, w wyniku zadziwiającej lekkomyślności dowódców, największa armia, jaką kiedykolwiek wystawili krzyżowcy poniosła druzgocącą klęskę. Jej skutkiem stała się rzecz niewyobrażalna – muzułmanie zdobyli Jerozolimę. Co dokładnie zdarzyło się pod Hittinem?

Wiosną 1187 roku władca Syrii i Egiptu, sułtan Saladyn rozpoczął przygotowania do wielkiej wyprawy wojennej przeciwko państwom krzyżowców w Palestynie. Przeprowadził mobilizację podległych sobie ludów, ściągając wojowników ze wszystkich części swojego państwa. Pod Damaszek stawili się Turcy, Arabowie, Kurdowie i Egipcjanie.

Przybyło 12 tysięcy ciężkozbrojnych jeźdźców, którzy potrafili dotrzymać pola zaprawionym w bojach zachodnim rycerzom. Oprócz nich pojawiło się 8 tysięcy doświadczonej piechoty, a także duża liczba pieszych ochotników, nazywanych muttawija. Historycy szacują, że łącznie Saladyn zgromadził od 30 do 40 tysięcy żołnierzy.

Jak napisał pewien łaciński kronikarz: władca zebrał siły tak liczne, jak „piaski na morskim wybrzeżu”. Celem tej silnej armii było starcie z  powierzchni ziemi państw niewiernych Franków, które rozciągały się wąskim pasem wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego.

Saladyn rozpoczyna dżihad

Saladyn, czyli Jusuf Salah al-Din, od dziecka odznaczał się inteligencją i bystrością. Interesował się nauką, sztuką i medycyną, lubił rozmawiać z uczonymi i artystami. Od militariów trzymał się przynajmniej pozornie z daleka. Wyróżnił się jednak w służbie władcy Syrii Nur ad-Dina, a podczas wypraw na Egipt niespodziewanie wykazał nadzwyczajny talent wojskowy.

Saladyn wykazywał się nadzwyczajnymi talentami wojskowymi.

fot.domena publiczna Saladyn wykazywał się nadzwyczajnymi talentami wojskowymi.

Został tam wezyrem, a po śmierci Nur ad-Dina podporządkował sobie muzułmańskie państwa na Bliskim Wschodzie: od Egiptu na południu po Syrię na północy. Kalif Bagdadu przyznał mu wtedy tytuł sułtana. Saladyn stworzył imperium, które mogło zagrozić istnieniu łacińskich państewek w Ziemi Świętej. Taki też był jego cel: władca ogłosił świętą wojnę przeciw niewiernym.

Tymczasem w 1186 roku, w wyniku szeregu intryg, królem Jerozolimy został Gwido z rodu Lusignanów, francuski feudał, powszechnie uznawany za miernego władcę i dowódcę. Był on zwolennikiem twardej polityki wobec wyznawców islamu. Wspierali go w tym wielki mistrz zakonu templariuszy Gerard z Ridefortu, człowiek porywczy i wojowniczy (podejrzewany nawet przez historyków o chorobę umysłową), oraz miejscowy watażka Reginald z Châtillon, nieustannie toczący wojny z muzułmanami.

Przeciwnikami tworzonego przez nich stronnictwa „jastrzębi” byli tzw. pullanie, czyli zwolennicy utrzymywania dobrych relacji z Saladynem. Przewodzili im hrabia Rajmund z Trypolisu oraz Balian z Ibelinu. Ten pierwszy był człowiekiem rozsądnym i doświadczonym. Doceniając talenty polityczne i wojskowe przeciwnika, przezornie zawarł z nim rozejm. Starał się także zapewnić sobie poparcie sułtana w staraniach o królewski tron. Te kontakty sprawiły, że w Jerozolimie zaczęto go podejrzewać o zdradę. Pośrednio stały się też przyczyną wybuchu wojny.

Wielki mistrz wywołuje wojnę

Oto w kwietniu 1187 roku Saladyn poprosił Rajmunda, by ten zgodził się na przemarsz oddziału zwiadowczego sułtana przez należącą do siebie Galileę. Rajmund wyraził zgodę, ale pod warunkiem, że jednostka pokona trasę tam i z powrotem w jeden dzień i nie wyrządzi szkód mieszkańcom. Po zawarciu umowy hrabia rozesłał po swoich włościach gońców z wiadomością o przemarszu, nakazując poddanym pozostać w domach. I tak 1 maja liczący 7 tysięcy ludzi oddział mameluków przekroczył Jordan.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312" (Rebis 2019).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312″ (Dom Wydawniczy Rebis 2019).

Pech chciał, że w tym samym czasie do zamku La Fève, leżącego na równinie Ezdrelon, udawała się delegacja wysłana z Jerozolimy przez króla Gwidona na rozmowy z Rajmundem. W jej skład wchodzili między innymi wielki mistrz templariuszy Gerard z Ridefortu, wielki mistrz joannitów Roger z Moulins oraz Reginald z Châtillon. Gdy Gerard dowiedział się (zresztą od Rajmundowego gońca) o przemarszu Saracenów, uznał to za kolejny dowód zdrady hrabiego i postanowił działać.

Zwołał posiłki z pobliskich twierdz i uderzył na o wiele liczniejszych mameluków pojących konie w sadzawce w miejscu zwanym źródłem Cresson. Efekt starcia był do przewidzenia: doborowi wojownicy Saladyna zmasakrowali templariuszy i joannitów. Z bitwy uszło z życiem tylko trzech zakonników, w tym lekkomyślny inicjator starcia.

Bitwa u źródła Cresson dała sułtanowi pretekst do rozpoczęcia wojny. 26 czerwca 1187 roku skoncentrował swoją armię, a następnie ruszył na zachód i wkroczył na terytorium chrześcijańskie. Po przeprawieniu się przez rzekę Jordan podzielił swoje siły na dwie części.

Jedna zaatakowała należącą do Rajmunda z Trypolisu Tyberiadę, leżącą na wybrzeżu Jeziora Tyberiadzkiego, druga zaś rozbiła obóz pod miejscowością Kafr Sabt, nieco na zachód od jeziora. Tyberiada została szybko zdobyta, z wyjątkiem wszakże tamtejszej cytadeli, w której broniła się żona Rajmunda, hrabina Eschiva. Wysłała ona do męża i króla wiadomość z prośbą o pomoc.

Bitwa u źródła Cresson dała Saladynowi pretekst do rozpoczęcia wojny z krzyżowcami.

fot.Sébastien Mamerot, Jean Colombe/domena publiczna Bitwa u źródła Cresson dała Saladynowi pretekst do rozpoczęcia wojny z krzyżowcami.

Największa armia królestwa

Widząc przygotowania Saladyna do wojny, Gwido z Lusignian wezwał wszystkich wasali królestwa z ich oddziałami. Tak mobilizację chrześcijańskich sił opisuje angielski historyk Paul Hill w książce „Templariusze na wojnie 1120-1312”:

Swoje hufce przyprowadzili także templariusze i joannici, ale w tym celu rycerze Świątyni musieli ogołocić z załóg swoje garnizony w królestwie. Przywieźli jednak także pieniądze, jakie im przypadły z kwoty, którą Henryk II król Anglii wypłacił w ramach pokuty za zabójstwo arcybiskupa Canterbury, Tomasza Becketa. Pod koniec czerwca 1187 roku chrześcijańskie siły liczyły 1200 rycerzy, nieznaną liczbę turkopoli [miejscowej lekkiej jazy – przyp. PS] i około 10 tysięcy piechoty.

Była to największa armia, jaką kiedykolwiek zdołało wystawić Królestwo Jerozolimskie. Stanęła ona obozem w miejscowości Seforis, mniej więcej w połowie drogi między wybrzeżem a Jeziorem Tyberiadzkim. Wśród panów królestwa doszło wtedy do sporu w kwestii planu działania. Większość nalegała, by natychmiast wyruszyć na odsiecz Tyberiadzie. Głównymi zwolennikami szybkich działań byli oczywiście wielki mistrz Gerard z Ridefortu oraz Reginald z Châtillon.

Do unikania pochopnych decyzji nawoływał natomiast Rajmund z Trypolisu. Rozsądnie przekonywał, że długi marsz w upale i trudnych warunkach terenowych nie będzie dobrym pomysłem. Lepiej zostać w obozie w Seforis, który zaopatrzony jest w wodę i żywność, i tam czekać na reakcję przeciwnika. Gdy pasierbowie zaczęli go wzywać do udzielenia pomocy matce, odparł, że woli stracić Tyberiadę niż narazić całe królestwo. Ta śmiała deklaracja ostudziła gorące głowy i zdecydowano, by pozostać w obozie.

Pod Hittiniem stawiła się największa armia w historii Królestwa Jerozolimskiego. Wśród walczących nie mogło zabraknąć templariuszy.

fot.domena publiczna Pod Hittiniem stawiła się największa armia w historii Królestwa Jerozolimskiego. Wśród walczących nie mogło zabraknąć templariuszy.

Jednak w nocy doszło do niespodziewanej zmiany sytuacji. W namiocie króla Gwidona pojawił się znany nam już zwolennik radykalnych rozwiązań, wielki mistrz Gerard z Ridefortu, i przekonał władcę do zmiany decyzji. Oskarżył przy tym Rajmunda o zdradę. „Panie, wierzycie temu zdrajcy, który taką wam daje radę?” – pytał, i przypominał rozejm hrabiego z Saladynem. Argumentował też, że templariusze muszą pomścić klęskę u źródła Cresson. Słaby monarcha dał się przekonać i rankiem ku zaskoczeniu wszystkich rozkazał wyruszyć w stronę Tyberiady. Był to błąd, który niebawem srogo zemścił się na łacińskich rycerzach.

Pogrom na Rogach Hittinu

W obozie pozostawiono tabory, a armię podzielono na trzy kolumny. W środku każdej maszerowała jazda, z zewnątrz otoczona przez piechotę. Jak pisze autor „Templariuszy na wojnie”:

Zgodnie z frankijskim zwyczajem strażą przednią dowodził Rajmund, gdyż armia maszerowała przez jego ziemie lenne. Następne szły oddziały króla, a na końcu hufce zakonów rycerskich z Reginaldem i Balianem.

Frankowie nieśli ze sobą relikwie Krzyża Świętego, przekazane im przez patriarchę Jerozolimy. Marsz był ciężki. Panował silny lipcowy upał, słońce prażyło niemiłosiernie, a tysiące nóg ludzkich i końskich wznosiło tumany duszącego kurzu. Armia zużywała dużo wody, a nie miała jej za wiele, bo tabory zostały w obozie. W dodatku maszerujących rychło zaczęły nękać oddziały lekkiej jazdy Saladyna, które szarpały straże przednie i tylne, a kolumnę nieustannie ostrzeliwały z łuków.

Bitwa pod Rogami Hittinu na rysunku z XIII-wiecznego manuskryptu.

fot.domena publiczna Bitwa pod Rogami Hittinu na rysunku z XIII-wiecznego manuskryptu.

Rajmund nalegał, by – choć wymagało to dodatkowego wysiłku – dotrzeć do Jeziora Tyberiadzkiego, gdzie dostęp do wody byłby nieograniczony. Król i wodzowie zdecydowali jednak skierować się nieco na północ, w stronę pobliskiej wioski Hittin, gdzie ponoć znajdowały się źródła. Wyczerpana kolumna z trudem dotarła w południe 3 lipca do płaskowyżu ze wzniesieniem o dwóch wierzchołkach, nazywanych Rogami Hittinu. Tam mistrz templariuszy oznajmił, że jego ludzie są już mocno znużeni nieustannym odpieraniem ataków i dalej nie pójdą.

Gwido kazał rozbić obóz. Rozesłani na poszukiwanie wody ludzie donieśli niebawem, że miejscowa studnia wyschła. Oznaczało to, że dostawy wody nie będzie… Co gorsza, ludzie Saladyna podpalili nieopodal suche gałęzie i chrust, tak, że wiatr znosił na pozycje Franków żar i gryzący dym. W takich warunkach przyszło krzyżowcom spędzić noc.

Następnego dnia rano spragnieni chrześcijanie przygotowywali się do wymarszu. Widząc ich fatalny stan sułtan, który dotarł pod Hittin z siłami głównymi, okrążył kolumnę i zaatakował ją ze wszystkich stron. Pierścień okrążenia próbowały rozerwać straż przednia Rajmunda i tylna templariuszy. Przez chwilę wydawało się, że łacinnicy zdołają wyrwać się z kotła. Jednak w tym momencie ich piechota… zrezygnowała z walki i rozbiegła się w poszukiwaniu wody.

Gońcom króla piechurzy odpowiedzieli: „Nie wrócimy. Umieramy z pragnienia i dlatego nie będziemy walczyć”. Widząc tę ucieczkę, muzułmanie z jeszcze większym zapałem ruszyli naprzód. Szarżę na wroga ponownie przypuścił Rajmund z Trypolisu na czele swojej ciężkiej jazdy, ale nieprzyjaciel rozstąpił się przed nim, a następnie znów zwarł szyki. Oddział hrabiego nie mógł już wrócić do walki, choć dzięki temu udało mu się ujść z pola bitwy.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312" (Rebis 2019).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312″ (Dom Wydawniczy Rebis 2019).

Wyrwać zdołała się też straż tylna, prowadzona przez Balina z Ibeliniu. Dla zrozpaczonego króla Gwidona na szczycie wyższego Rogu rozstawiono czerwony namiot, przy którym zgromadzili się pozostali przy życiu panowie i rycerze. Chrześcijańska jazda mężnie przypuściła jeszcze kilka rozpaczliwych szarż, ale nie udało się jej przebić. Muzułmanie zabijali konie rycerzy, przez co praktycznie uniemożliwiali im działanie. Morze nieprzyjaciół coraz bardziej zbliżało się do królewskiego namiotu. Wreszcie przecięli jego liny i namiot zawalił się. To był ostateczny znak ich zwycięstwa.

Początek końca

Starcie przeżyli ci , którzy byli sprawcami wojny i klęski: król Gwido, Reginald z Châtillon i Gerard z Ridefortu. Zaprowadzono ich do namiotu Saladyna, gdzie zwycięski władca poczęstował monarchę kubkiem schłodzonej wody. Według muzułmańskiego zwyczaju oznaczało to darowanie życia. Król, napiwszy się, przekazał kubek Reginaldowi. To nie spodobało się sułtanowi, który nienawidził pana z Châtillon za jego wiarołomstwa.

Saladyn zbeształ Gwidona, a następnie kazał zabić Reginalda, któremu jeden z mameluków obciął głowę. Muzułmanie dokonali też masakry turkopoli, którym zarzucili przejście z islamu na chrześcijaństwo. Wziętym do niewoli templariuszom i joannitom dano wybór: albo przyjmą islam, albo zginą. Wszyscy wybrali śmierć. Samych rycerzy Świątyni ścięto aż 230.

Współczesne wyobrażenie kapitulacji Gwidona de Lusignan przed Saladynem.

fot.Said Tahsine/domena publiczna Współczesne wyobrażenie kapitulacji Gwidona de Lusignan przed Saladynem.

Pozostałych jeńców obrócono w niewolników. Pewien arabski kronikarz zapisał, że na bazarach można było chrześcijanina kupić „za parę sandałów”. Jak słusznie podsumowuje Paul Hill w książce „Templariusze na wojnie 1120-1312”:

Dla chrześcijan klęska pod Hittinem była katastrofą nie do opisania.[…] Wkrótce ogołocone z załóg twierdze i miasta królestwa zaczęły jedno po drugim wpadać w ręce muzułmanów. […] Akka padła 10 lipca, Sydon 29, Bejrut 6 sierpnia, a 2 października stało się niewyobrażalne: muzułmanie zajęli Jerozolimę. Osiemdziesiąt lat po pierwszej krucjacie, po zaciekłej obronie […] Wzgórze Świątynne poddało się Saladynowi, a krzyż z Kopuły na Skale zdjęto i przez dwa dni wleczono ulicami miasta.

Klęska pod Hittinem stała się początkiem końca chrześcijańskich państw w Ziemi Świętej.

Bibliografia

  1. Paul Hill, Templariusze na wojnie 1120-1312, Rebis 2019.
  2. Marian Małecki, Rogi Hittinu 1187, Inforteditions 2010.
  3. Saladyn pod Hittin 4 lipca 1187 r., seria Batalie i wodzowie wszech czasów, „Rzeczpospolita”, 05.04.2008.

Sprawdź, gdzie kupić „Templariusze na wojnie 1120-1312”:

Czy wiesz, że ...

...święta Jadwiga śląska znalazła nietypowe zastosowanie dla wody, w której obmywały nogi mniszki? Mianowicie polewała nią swoją twarz i głowę, a w dodatku urządzała w niej kąpiel dla... swoich wnucząt!

... gdy angielski król Jakub I Stuart zaniemógł w 1616 roku, jego nadworny lekarz zaordynował mu specyfik, którego głównym składnikiem była sproszkowana, niepogrzebana ludzka czaszka, pomieszana z białym winem. Nie był to jedyny władca spożywający „dla zdrowia” kanibalistyczne lekarstwa.

...średniowieczni Polacy nie zdawali sobie sprawę ze śmiertelnego zagrożenia dla zdrowia, jakim było spożyciu sporyszu. Znalezione okazy zbożowych kłosów razem z kłosami z zarodnikami splatano w bukiet, który umieszczano u sufitu chaty, aby w porze siania zbóż te właśnie nasiona wysiać pierwsze.

Komentarze (6)

    • A... Odpowiedz

      Nie przez religie, a przez chęć dominacji, narcyzm, dumę etc. Hitler i Stalin to zaprzysięgli ateiści, a jednocześnie jedni z największych, jeśli nie najwięksi, zbrodniarze w dziejach.

      • Obserwator Odpowiedz

        Trochę przegiąłeś z tym ateizmem Stalina. A z ateizmem Hitlera, to już w ogóle.

        Stalin wychował się w bardzo religijnej rodzinie. Jako piętnastolatek w 1893 roku, wstąpił do seminarium duchownego w Tibilisi. Nauki pobierał tam przez 5 lat. Informację o tym znajdziesz nawet tutaj, na tym portalu, w jednym z tekstów o Stalinie.
        Przez pierwszych dwadzieścia lat swojego życia, był kształtowany przez chrześcijańskie widzenie świata. Szczególnie w seminarium duchownym. Nawet jeżeli później zerwał z chrześcijaństwem na rzecz innej ideologii, nosił w sobie wyuczone wcześniej mechanizmy widzenia świata i ludzi.

        Z Hitlerem to w ogóle absurd. Nigdy nie zerwał z religią chrześcijańską. Jeżeli znasz jego oficjalne oświadczenie w tej sprawie, poproszę o zamieszczenie informacji. Ja takiej nie znam.
        W Internecie są zdjęcia Hitlera stojącego w otoczeniu chrześcijańskich duchownych. Jedną z pierwszych spraw po podbiciu naszej Ojczyzny, była zgoda Hitlera w 1939 roku, na włączenie diecezji częstochowskiej, diecezji katowickiej i archidiecezji krakowskiej do diecezji niemieckich, zarządzanych przez niemieckich biskupów. Na podstawie postanowień konkordatu zawartego pomiędzy III Rzeszą a Watykanem.
        Naprawdę chcesz udowodnić, że rządzący III Rzeszą Hitler jest ateistą? I zawiera konkordat z Watykanem?
        O napisie na pasach niemieckiego żołdaków „Gott mit uns”, wspominać chyba nie muszę? Oczywiście, to wcześniejsza niemiecka tradycja, ale Hitler jakoś go nie usuwa z pasów swoich podwładnych.
        Znana jest sympatia Hitlera do słowackiego księdza Józefa Tiso. Hitler uczynił go w 1939 roku, marionetkowym prezydentem, faszystowskiej Słowacji.

        Pozdrawiam

    • Adam Odpowiedz

      No tak nie do końca prawdziwie przedstawiona. Jak zwykle jest „hollywoodzko” ubarwiona i niestety miejscami wybielona. Nie jest pokazane co armia Saladyna zrobiła po wejściu do Jerozolimy, miejscami zgodnie z poprawnością polityczną wieje też niedorzecznościami. Jeśli ktoś uważnie oglądał, to może zwrócił uwagę co zrobiono z krzyżem w filmie a co (wg tekstów źródłowych) stało się wtedy. Cóż…. prawa filmu i poprawności politycznej nie zawsze chodzą w zgodzie z faktami czy też realiami z epoki….

      • Obserwator Odpowiedz

        A znasz jakiś hollywoodzki film historyczny, który podaje rzetelne informacje? Mylisz film fabularny z filmem dokumentalnym. Film fabularny, musi być atrakcyjny, aby producentom zwróciły się koszty. Nikt obecnie nie nakręci filmu pokazującego w całości barbarzyństwo wojsk Salladyna po zajęciu Jerozolimy.
        Tak jak nikt nie nakręci filmu fabularnego pokazującego w całości barbarzyństwo krzyżowców. To nikomu z producentów się nie opłaci.
        A pomyślałeś chociaż raz, że to my Europejczycy byliśmy najeźdźcami? W końcu napadliśmy Arabów, na ich własnym terytorium, chcąc realizować swoją (ówczesną) religijną ideologię.
        Od tego czasu zaczęły się wojny pomiędzy chrześcijaństwem a islamem. Niestety my je zaczęliśmy. A cała reszta, to już tylko konsekwencje.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.