Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wielki mistrz templariuszy. Najniebezpieczniejsze zajęcie czasów krucjat?

Żaden z czołowych krzyżowców nie był tak narażony na śmierć, jak wielki mistrz templariuszy.

fot.Dominique Papety/domena publiczna Żaden z czołowych krzyżowców nie był tak narażony na śmierć, jak wielki mistrz templariuszy.

Wykonywały je tylko dwadzieścia trzy osoby – sami mężczyźni. Sześciu z nich zginęło w walkach z muzułmanami lub w niewoli u wyznawców Proroka. Ostatniego czekała śmierć w potwornych męczarniach. Co sprawiło, że to właśnie oni byli narażeni na tak wielkie niebezpieczeństwa?

Współczynnik śmiertelności wśród wielkich mistrzów zakonu templariuszy był nieporównywalnie wyższy w porównaniu z mistrzami innych zakonów rycerskich, nie wspominając nawet o władcach państw założonych przez krzyżowców na Bliskim Wschodzie. Trochę było w tym przypadku. Ale jeżeli przyjrzeć się okolicznościom, w jakich tracili życie wielcy mistrzowie templariuszy, to jak w soczewce możemy dostrzec wielkość i małość tego zgromadzenia.

Nie bądź chciwym! [Bernard z Tremelay, rok 1153]

Templariusze zgromadzili ogromne bogactwa. Pochodziły nie tylko z nadań osób, chcących wspierać zakonników-rycerzy, ale też z łupów wojennych. Często stawali w pierwszym szeregu wojsk krzyżowców. Choć wiązało się to z wielkim ryzykiem, dawało też perspektywy obłowienia się przed innymi.

Skrajnym przykładem polityki szybkiego zagarniania łupów było oblężenie Askalonu w 1153 roku. Kiedy krzyżowcom udało się wreszcie zrobić wyłom w murze, templariusze pod wodzą Bernarda z Temelay byli pierwsi. Wielki mistrz nie dopuścił nikogo innego niż członków swojego zgromadzenia. Jak czytamy w wydanej właśnie książce Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312″:

Czterdziestu z nich wtargnęło do miasta, ale jego mieszkańcy szybko się zorientowali, że napastnicy są odcięci od reszty sił chrześcijańskich, i wycięli ich w pień. Obrońcy triumfowali, zatkali wyłom drewnem i czym się tylko dało, po czym wywiesili trupy zabitych na murze, przy okazji szydząc z Franków.

Tego dnia życie stracił także Bernard z Tremelay.

Przesadna żądza łupów Bernarda z Temelay kosztowała życie kilkudziesięciu templariuszy. Wśród nich znalazł się również sam wielki mistrz.

fot.Emil Krupa-Krupinski/domena publiczna Przesadna żądza łupów Bernarda z Temelay kosztowała życie kilkudziesięciu templariuszy. Wśród nich znalazł się również sam wielki mistrz.

Duma cenniejsza od wolności [Odon z Saint-Amand, rok 1179]

Jeden z następców Bernarda, Odon z Saint-Amand, był człowiekiem dumnym. Nie wahał się rzucić rękawicy nawet samu królowi jerozolimskiemu Amalrykowi I. Chodziło o sprawę pewnego templariusza, Waltera z Mesnil, który zabił posłów słynnego Sinana (Starca z Gór), przywódcy sekty asasynów. Amalryk zażądał wydania zabójcy. Odon odmówił, uznając, że templariuszy może sądzić jedynie papież. Skończyło się na tym, że król musiał zlecić porwanie Waltera. Cała historia pokazuje i dumę Odona, i znaczenie zakonów rycerskich w państwach krzyżowców.

Poczucie własnej wartości – rozumiane dosłownie – miało kosztować wielkiego mistrza życie. 10 czerwca 1179 roku krzyżowcy ponieśli klęskę w starciu z wojskami Saladyna, a Odon dostał się do niewoli. Zwycięski sułtan chciał wymienić go na swojego siostrzeńca, znajdującego się w rękach templariuszy. Wielki mistrz odmówił, tłumacząc, że członkowie jego zgromadzenia albo zwyciężają, albo giną, a jako okup może dać tylko swój pas i nóż. W efekcie pozostał w więzieniu w Damaszku, gdzie zmarł rok później.

Do trzech razy sztuka [Gerard z Ridefortu, rok 1189]

Ten najsłynniejszy (nie licząc spalonego na stosie Jakuba z Molay) wielki mistrz templariuszy pochodził z Flandrii. Jak wielu rycerzy tamtych czasów, szukał szczęścia na Bliskim Wschodzie. Hrabia Rajmund III z Trypolisu obiecał mu rękę pierwszej odpowiednio majętnej dziedziczki, która pojawi się na tamtejszym rynku matrymonialnym.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312" (Rebis 2019).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312″ (Rebis 2019).

Gdy jednak takowa się objawiła, niejaki Plivano, Włoch z Pizy, postawił podobno dziewczynę na wadze. Na drugiej szali umieścił złoto i wręczył je Rajmundowi. A nawet jeżeli do ważenia nie doszło, to faktem jest, że hrabia Trypolisu zachował się nielojalnie wobec Gerarda i zyskał w nim śmiertelnego wroga.

Zawiedziony rycerz wstąpił do zakonu templariuszy i po jakimś czasie został wielkim mistrzem. Jego linię polityczną można streścić tak: „być zawsze w opozycji do Rajmunda III”. Co przyniosło katastrofalne skutki dla Królestwa Jerozolimskiego.

Jeśli chodzi o samego Gerarda, to nie zawsze wykazywał się odwagą. W 1187 roku w dolinie Cresson niedaleko Nazaretu natknął się na spory oddział muzułmanów. Towarzyszący wielkiemu mistrzowi marszałek Jakub z Mailly radził nie wdawać się w starcie. „Tak miłujesz swoją blond głowę, że nie chcesz jej stracić” – judził Gerard. „Ja zginę w bitwie, jak przystało na dzielnego męża. To ty, panie, uciekniesz jak zdrajca” – odparł Jakub.

Czy wiesz, że ...

...podczas wyboru Karola V na króla niemieckiego w 1519 roku opór elektorów trzeba było pokonać… łapówką, zwaną eufemistycznie „namaszczeniem ręki”? Młody Habsburg wydał na ten cel astronomiczną kwotę ponad 850 tysięcy guldenów.

...jednym z najbardziej intratnych zawodów w średniowiecznej Polsce było aptekarstwo? XIV-wiecznych farmaceutów stać było np. na nieruchomości w mieście czy rozkręcenie dochodowego handlu saletrą.

...w średniowiecznej Anglii używano niezwykłej metody, by dowieść swojej niewinności? Oskarżony musiał połknąć grudę złożoną z przaśnego, jęczmiennego wypieku oraz owczego sera wytworzonego w maju. Jeśli podczas mszy świętej zdołał pochłonąć całość, uznawano go za wolnego od zarzutów.

...wikingowie wcale nie byli rosłymi, niebieskookimi blondynami – a przynajmniej nie wszyscy. Mit o ich ponadprzeciętnym wzroście narodził się w 1880 roku, kiedy znaleziono grób nordyckiego wojownika mierzącego 181 cm. Dopiero później okazało się, że mężczyzna cierpiał na gigantyzm.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.