Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ile trzeba było zapłacić, aby zostać husarzem?

Dołączenie do szeregów husarii kosztowało fortunę, wiemy ile dokładnie.

fot.Juliusz Kosssak/domena publiczna Dołączenie do szeregów husarii kosztowało fortunę, wiemy ile dokładnie.

Jesteś młodym szlachcicem, uczniem kolegium jezuickiego i zastanawiasz się, co dalej zrobić ze swoim życiem? – Olej księgi, zostań husarzem! – mówi waćpan rotmistrz. Jazda to wymarzona droga kariery. Pod warunkiem, że przodkowie zostawili ci przynajmniej kilka wsi, bo wydatków będziesz miał sporo.

Waćpan rotmistrz złapał cię w karczmie, zaczął stawiać wino, miód i gorzałkę. Mówił, że Rzeczpospolita potrzebuje właśnie takich, jak ty. Pokazał nawet list od władcy, nakazujący formowanie nowego oddziału husarii. Z każdym kielichem pomysł wstąpienia do armii wydawał się coraz lepszy: chwała, uwielbienie szlachcianek, możliwość zdobycia łaski króla…

Nieśmiało zapytałeś o żołd. Rotmistrz uspokajał, że na pewno będzie, wszak sejm już obraduje nad podatkami na potrzeby wojska… A potem szybko zmienił temat.

A ile można na tym zarobić?

Przy niedzielnym obiedzie postanawiasz powiedzieć rodzinie, że rzucasz kolegium jezuickie i zostajesz husarzem. Matka w płacz. Już widzi cię oczami wyobraźni z rozprutymi flakami na polu jakiejś bitwy. Ojciec milczy, ale wydaje się całkiem zadowolony. I wtedy pada od wujka najistotniejsze pytanie: – A ile będziesz teraz zarabiał jako husarz?

Cóż. Żołd w zależności od miejsca i okresu wynosił równowartość około 0,2-0,4 kilograma srebra na kwartał. Nie jest to dużo, zważywszy na fakt, że koń potrafił kosztować równowartość kilkunastu kilogramów srebra. Zasadniczo husarz zarabiał na rękę jakieś 30-50 złotych na kwartał. Dla porównania jeden łan ziemi folwarcznej (czyli od 17 do 24 hektarów) w drugiej połowie XVI wieku w Małopolsce przynosił średnio 55 złotych dochodu rocznie.

Husarski żołd (w zależności od okresu) wynosił od 30 do 50 zł na kwartał.

fot.Józef Brandt/domena publiczna Husarski żołd (w zależności od okresu) wynosił od 30 do 50 zł na kwartał.

Jak takie dochody wyglądały w praktyce? Idący na Wiedeń w 1683 roku husarz, mający dwóch pocztowych, powinien otrzymać za trzy kwartały służby łącznie 1206 złotych. W kwotę tę wliczał się żołd, hiberna i inne dodatki. Termin płatności wyznaczony przez sejm to jednak dopiero… 1 lutego 1685 roku.

Jeśli rotmistrz był majętnym człowiekiem, to oczywiście można było liczyć na dodatkowe gratyfikacje finansowe, wypłacane z jego prywatnej szkatuły. Niektórzy potężni magnaci potrafili dopłacać do swojej chorągwi nawet 25 000 złotych rocznie!

– Czyli śmieciówka i to za marne pieniądze – podsumowuje jednak wujek, i na tym rozmowa się kończy. Tymczasem twoje myśli krążą już wokół takich sław, jak Jan Karol Chodkiewicz, Stanisław Koniecpolski, Stanisław Żółkiewski czy Stefan Czarniecki. Zwłaszcza ten ostatni może być dla Ciebie przykładem, gdyż jak czytamy w książce „Polscy Bogowie Wojny. Najwspanialsi dowódcy w dziejach”:

Czy wiesz, że ...

... gdy angielski król Jakub I Stuart zaniemógł w 1616 roku, jego nadworny lekarz zaordynował mu specyfik, którego głównym składnikiem była sproszkowana, niepogrzebana ludzka czaszka, pomieszana z białym winem. Nie był to jedyny władca spożywający „dla zdrowia” kanibalistyczne lekarstwa.

...w 1680 roku szczytem mody w Moskwie był… polski kontusz? To, co polskie, uchodziło za lepsze i bardziej wyrafinowane. Nawet prosty lud wtrącał w rozmowach polskie słówka, a znajomość polskich obyczajów i literatury była w dobrym tonie.

...pierwsza francuska feministka skończyła na gilotynie? Mogła uniknąć śmierci gdyby wyrzekła się swoich poglądów, ale ani myślała kapitulować. Zwolennicy Robespierre’a nie zamierzali zaś po prostu ściąć jej głowy. Postanowili najpierw ją upokorzyć.

Komentarze (11)

  1. Bixoon Odpowiedz

    Jedno ale! Skóry wilków dla pocztowych? Masakra! Panie autor tekstu SKÓRY WILCZE BYŁY DLA STARSZYZNY A NIE DLA KOTÓW!

    • Anonim Odpowiedz

      Odpowiadając panu Bixoon na kwestię wilczych skór. Radosław Sikora wyjaśnił sprawę na portalu historycy.org:

      „Jak Król [Sobieski] siadł z swemi hetmanami do stołu owego, do którego sam komendant [obrony Wiednia] służył, tak przedniejsi oficyjerowie, przydani od komendanta, zapraszali do drugich stołów naszych wojskowych, jako to pułkowników będących w burkach, kompaniją będących w lampartach. Tymi słowy pierwszy oficyjer mówi: ‚Domini Tigrides ad primam mensam’ [panowie ‚tygrysi’ do pierwszego stołu], drugi oficyjer mówi: ‚Domini Tapetes ad secundam mensam’ [panowie ‚burkowi’ do drugiego stołu]. Na to się Król rozśmiechnął i hetmani, co postrzegłszy Szteremberg komendant, że się Król i hetmani śmieją, a z wojskowych żaden się do żadnegostołu nie bierze, pytał się, co to jest; dopiero informują, że to ci tapetes tygrysami komenderują, bo ci oficyjerowie, a ci towarzystwo.”

      Tak więc to nie chodziło o to, że skóra wilcza stała w hierarchii powyżej tygrysiej/lamparciej, ale o to, że pułkownicy chodzili w mniej efektownie się prezentujących niż te skóry burkach (‚tapete’ po łacinie to dokładnie rzecz ujmując kobierzec, bądź dywan).

      Co się zaś tyczy „hierarchii skór”, to Sebastian Cefali w 1665 r. pisał:
      „[Towarzysze] Na zbroi noszą skórę tygrysią lub lamparcią, spiętą pazurami na lewem ramieniu. […] Każdy [towarzysz] służy najmniej na trzech koniach, tj. powinien przyprowadzić do chorągwi dwóch ludzi dorodnych, równie dobrze uzbrojonych, na dobrych koniach, którzy dla różnicy od panów [towarzyszy] noszą skóry niedźwiedzie lub wilcze […]” (cyt. za: Konstanty Górski, Historia jazdy polskiej, s. 65)

      Dyskusja toczyła się pod tym linkiem:
      http://www.historycy.org/index.php?showtopic=35133

  2. Anonim Odpowiedz

    Szanowni Państwo, Sprawdzę te wilcze skóry w wolnej chwili po świętach i jeśli jest błąd, to oczywiście napiszę sprostowanie. Pozdrawiam serdecznie, Adam Szabelski

  3. Leszek Odpowiedz

    Pod Kłuszynem chorągwie husarskie rzeczywiście musiały szarżować wiele razy, ale tylko za pierwszym razem z kopiami, gdyż dla szybszego przemarszu dotarły tam bez taborów, więc kopii zapasowych nie było.

  4. Dariusz Milewski Odpowiedz

    Świetny tekst Panie Doktorze i poczucie humoru. Uśmialiśmy czytając go z całą rodziną. Książkę „Polscy bogowie wojny” już nabyłem, czytam, gorąco polecam. Warta jest na pewno tych marnych paru złotych, chociaż spodziewałem się bardziej szczegółowych opisów albo bitew albo analizy stosowanych taktyk. Może wydać coś takiego, może nie wszystkich naszych wodzów, ale wybranych? A przy okazji mam pytanie – kto jest naszym Napoleonem?

    • Anonim Odpowiedz

      Gdybym miał wskazać „polskiego Napoleona” wybrałbym Chodkiewicza – tylko że on był Litwinem :)

      Pozdrawiam serdecznie, Adam Szabelski

  5. Anonim Odpowiedz

    Odpowiadając panu Bixoon na kwestię wilczych skór. Radosław Sikora wyjaśnił sprawę na portalu historycy.org:

    „Jak Król [Sobieski] siadł z swemi hetmanami do stołu owego, do którego sam komendant [obrony Wiednia] służył, tak przedniejsi oficyjerowie, przydani od komendanta, zapraszali do drugich stołów naszych wojskowych, jako to pułkowników będących w burkach, kompaniją będących w lampartach. Tymi słowy pierwszy oficyjer mówi: ‚Domini Tigrides ad primam mensam’ [panowie ‚tygrysi’ do pierwszego stołu], drugi oficyjer mówi: ‚Domini Tapetes ad secundam mensam’ [panowie ‚burkowi’ do drugiego stołu]. Na to się Król rozśmiechnął i hetmani, co postrzegłszy Szteremberg komendant, że się Król i hetmani śmieją, a z wojskowych żaden się do żadnegostołu nie bierze, pytał się, co to jest; dopiero informują, że to ci tapetes tygrysami komenderują, bo ci oficyjerowie, a ci towarzystwo.”

    Tak więc to nie chodziło o to, że skóra wilcza stała w hierarchii powyżej tygrysiej/lamparciej, ale o to, że pułkownicy chodzili w mniej efektownie się prezentujących niż te skóry burkach (‚tapete’ po łacinie to dokładnie rzecz ujmując kobierzec, bądź dywan).

    Co się zaś tyczy „hierarchii skór”, to Sebastian Cefali w 1665 r. pisał:
    „[Towarzysze] Na zbroi noszą skórę tygrysią lub lamparcią, spiętą pazurami na lewem ramieniu. […] Każdy [towarzysz] służy najmniej na trzech koniach, tj. powinien przyprowadzić do chorągwi dwóch ludzi dorodnych, równie dobrze uzbrojonych, na dobrych koniach, którzy dla różnicy od panów [towarzyszy] noszą skóry niedźwiedzie lub wilcze […]” (cyt. za: Konstanty Górski, Historia jazdy polskiej, s. 65)

    Dyskusja toczyła się pod tym linkiem:
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=35133

    Z wyrazami szacunku, Szabelski

  6. Nowina Odpowiedz

    Szanowny Panie, wątpię aby czytelnicy portali historycznych poszukiwali kolejnych tekstów lekkich, łatwych i przyjemnych. Co do skór zwierzęcych w przybraniu husarzy, to oczywiście egzotyczne w Polsce lamparty i tygrysy były niepomiernie droższe od pospolitych u nas wilków, które zimą masowo trzebiono, jako zagrażające zwierzynie domowej, a nawet ludziom. Tak więc skór wilczych nie brakowało i nie trzeba było za nie płacić. Ciężkie i grube skóry niedźwiedzie wożono na wozach jako doskonałe posłanie, zwłaszcza, że popasano najczęściej w terenie, gdzie od wilgotnej ziemi łatwo się zaziębić, a choroba była zagrożeniem większym niż bitwa.

  7. Coalesce Odpowiedz

    Biorąc pod uwagę te ceny, zwłaszcza koni, może się okazać, że Polska była w plecy nawet na bitwie pod Kircholmem.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.