Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Co spotkało pierwszą francuską feministkę? Mężczyźni poniżyli ją i zgilotynowali, gdy ośmieliła się zażądać równouprawnienia

Olimpia de Gouges (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Olimpia de Gouges (fot. domena publiczna)

W niektórych kręgach społecznych nazwanie kobiety feministką jest obelgą równego kalibru, co nazwanie jej wszetecznicą. Dwieście lat temu nie ograniczano się do rzucania mięsem. Pierwsze feministki wprost ryzykowały życiem.

Zgodnie ze swoją definicją feminizm jest ideologią, która zakłada nie wytępienie czy potępienie w czambuł mężczyzn, a po prostu zrównanie kobiet w prawach, które oni już posiadają. Po raz pierwszy terminu féminisme użyto w 1837 roku. Ale już kilkadziesiąt lat wcześniej nie brakowało pań walczących o pozycję w męskim świecie.

Gdy Europa wrzała w czasie rewolucji francuskiej (1789–1799), kobietom wydawało się, że i dla nich nastanie czas zmian. Jak pokazują historie tych buntowniczek, grubo się myliły.

Po obaleniu monarchii francuska Konstytuanta przygotowała „Deklarację praw człowieka i obywatela”, która zawierała zapisy między innymi o tym, że wszyscy mężczyźni rodzą się równi i równi pozostają. Początkowo dokument nie brał pod uwagę protestantów i Żydów, jednak z czasem rozszerzono go na wszystkich obywateli, pod warunkiem, że… byli mężczyznami.

Kobiety były przydatne, gdy uczestniczyły w rewolucji, jednak gdy przyszło do układania nowego ładu społecznego, panowie bardzo szybko postanowili im podziękować i odesłać w domowe pielesze.

Wolność, równość, dyskryminacja kobiet?

Ich hipokryzję wytknęła Olimpia de Gouges w swojej „Deklaracji praw kobiety i obywatelki”. Nawiązując tytułem do najsłynniejszego aktu rewolucji, domagała się tak oczywistych z dzisiejszego punktu widzenia rzeczy, jak prawo kobiet do rozporządzania własnym majątkiem, wolność osobista i równość względem mężczyzn, czy prawo do edukacji. Jednym z najsłynniejszych fragmentów jej deklaracji jest zdanie:

Skoro kobieta może zgodnie z prawem zawisnąć na szubienicy, winna również mieć prawo stanąć na mównicy.

Tablica poświęcona Olimpii de Gouges w Paryżu (fot. Mu - Eigenes Werk, lic. CC BY-SA 3.0)

fot.Mu – Eigenes Werk, lic. CC BY-SA 3.0 Tablica poświęcona Olimpii de Gouges w Paryżu (fot. Mu – Eigenes Werk, lic. CC BY-SA 3.0)

Tymczasem, pod wodzą Robespierre’a, we Francji narastała przemoc, a działająca w Paryżu tajna policja wchodziła do domów razem z drzwiami, brutalnie aresztując mieszkańców. Otwarta, feministyczna krytyka nowego porządku nie mogła spotkać się z łagodnym przyjęciem. Olimpia została za swoją „Deklarację” uwięziona. Jak pisze Charlotte Gordon w nowej książce „Buntowniczki”:

Decyzją Robespierre’a szesnastego października stracono Marię Antoninę, a po jej śmierci przez kraj przetoczyła się prawdziwa burza. Przywódcy rewolucji twierdzili, że królową kierowała „wścieklizna macicy”. Chcieli, żeby nowa Francja była jak starożytny Rzym, w którym „każda płeć miała swoje miejsce […], mężczyźni ustalali prawo, […] a kobiety, nie pozwalając sobie na kwestionowanie go, zgadzały się na wszystko”.

Baby do garów

Rewolucjoniści uznali, że miejsce kobiety jest w domu i nie powinna się mieszać w życie polityczne. Jej rolą jest wszak rodzenie dzieci. Choć na początku rewolucji kobietom udało się uzyskać wiele podstawowych praw, na przykład do rozwodu czy dziedziczenia, jakobini bardzo szybko je cofnęli, a nawet odebrali paniom kolejne wolności, zakazując udziału w demonstracjach i członkostwa w klubach rewolucyjnych. Zmieniono nawet personifikację rewolucji. Zamiast kobiety przedstawiającej Wolność pojawił się bohater płci męskiej, uosabiający Sprawiedliwość. A co z Olimpią de Gouges?

Reżim jakobiński postanowił się z nią bezpardonowo rozprawić. 3 lipca 1793 roku kobietę zaprowadzono na szafot, jednak zwolennicy Robespierre’a nie zamierzali po prostu ściąć jej głowy. Pisarkę, która nie znała „swojego miejsca” postanowili najpierw upokorzyć.

Ciekawostka powstała w oparciu o książkę Charlotte Gordon "Buntowniczki" (Wydawnictwo Poznańskie 2019).

Ciekawostka powstała w oparciu o książkę Charlotte Gordon „Buntowniczki” (Wydawnictwo Poznańskie 2019).

Zaczęli od tego, że publicznie ją obnażyli, a anonimowy Paryżanin zanotował później, że tłuszcza podziwiała jej piękno (czyli gapiła się na jej nagie ciało!). Oprawcy w celu dodatkowego pognębienia oglądali jej nagie genitalia i publicznie podważali to, czy w ogóle jest kobietą. Te podłości tylko rozjuszyły Olimpię, która ruszyła w kierunku gilotyny ze spokojnym i dumnym wyrazem twarzy. Chociaż mogła uniknąć śmierci gdyby wyrzekła się swoich poglądów, ani myślała kapitulować. Jak pisze Charlotte Gordon w książce „Buntowniczki”:

Władze wezwały kobiety do niepodążania za jej przykładem, kwestionując przy tym jej tożsamość płciową. „Wspomnijcie tę jędzę – ostrzegano – tego babochłopa, zuchwałą Olimpię de Gouges, pierwszą, która zakładała stowarzyszenia kobiet, porzuciła obowiązki domowe, chciała bawić się w politykę i popełniła przestępstwa. Została unicestwiona przez mściwy miecz prawa”.

Te przerażające wypadki obserwowała z bliska Mary Wollstonecraft. Angielska pisarka, która niedawno stoczyła własny bój o niezależność. Dopiero co broniła rewolucji francuskiej w ostrej replice przeciw wpływowemu irlandzkiemu filozofowi Edmundowi Burke, po czym, jeszcze przed wyjazdem do Francji, wydała „Wołanie o prawa kobiety”. W książce, uznawanej za jedną z najwcześniejszych prac feministycznych, wyrażała podobne poglądy, co Olimpia de Gouges. Do Paryża przyjechała sycić się wolnością i relacjonować na bieżąco przebieg wypadków, jednak z obawy o własne życie nie odważyła się opisywać traktowania przedstawicielek własnej płci.

Mary Wollstonecraft na portrecie, który namalował John Opie (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Mary Wollstonecraft na portrecie, który namalował John Opie (fot. domena publiczna)

W swoim „Wołaniu o prawa kobiety” Mary Wollstonecraft krytykowała upośledzanie kobiet w społeczeństwie i nawoływała do zrównania praw obu płci, co przysłuży się zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Żyjąc w czasach, gdy panie uważano za istoty niedorozwinięte, niezdolne do etycznej prawości czy samolubne, musiała przygotować się na falę krytyki.

Choć jej zwolennicy mieli ją za zdolną filozofkę, przeciwnicy uznawali ją za niebezpieczną buntowniczkę i burzycielkę ładu społecznego. Nawet znajomi bezlitośnie ją atakowali. Thomas Taylor, który kiedyś wynajmował jej rodzinie dom, wysmażył prześmiewczy pamflet zatytułowany „Wołanie o prawa zwierząt”. Tłumaczył w nim, że skoro kobiety są równe mężczyznom, to zwierzęta… także. Aby zdyskredytować pisarkę w oczach opinii publicznej wytykano jej stan cywilny (była panną z wyboru), skandale w rodzinie (wyciągnęła siostrę z domu, w którym mąż regularnymi gwałtami doprowadził ją niemal do obłędu), a konserwatyści mieli ją wręcz za „dziwkę”.

Co ciekawe, Mary żyła dość pruderyjnie i w czasach, gdy zaczęto odżegnywać ją od czci i wiary nie miała na swoim koncie nawet żadnego poważnego romansu. Warto jednak podkreślić, że krytycy nieprzebierający w słowach nie zdołali zrazić pisarki i filozofki. Poruszała w swoich tekstach drażliwe kwestie nie uciekając od spraw seksu, chorób wenerycznych, prawa małżeńskiego czy gwałtu. Otwarcie dotykając tych zagadnień stała się, mimo szyderstw i bezpardonowych ataków, podobnie jak Olimpia, jedną z prekursorek feminizmu. I nawet zdołała przeżyć.

Źródło:

Ciekawostki to kwintesencja naszego portalu. Krótkie materiały poświęcone interesującym anegdotom, zaskakującym detalom z przeszłości, dziwnym wiadomościom z dawnej prasy. Lektura, która zajmie ci nie więcej niż 3 minuty, oparta na pojedynczych źródłach. Ten konkretny materiał powstał w oparciu o książkę:

Kup książkę taniej na stronie Empiku:


Czy wiesz, że ...

...26 maja 1604 roku król Francji Henryk IV cudem uniknął śmierci w wyniku otrucia. Zabójczy specyfik próbował mu podać ksiądz – podczas komunii. Władcę uratował jego pies, który chwycił zębami królewskie szaty i go odciągnął. Do spożycia trucizny zmuszono za to duchownego. Mężczyzna zmarł na miejscu. 

...porażkę w pierwszej bitwie z Polakami pod Chocimiem w 1621 roku turecki sułtan Osman II przypłacił życiem? Po starciu chciał zreformować korpus janczarów, który oskarżył o tchórzostwo. Jednak to podwładni wykazali się inicjatywą, uwięzili swojego władcę i zamordowali go.

...Janusza Radziwiłła pamiętamy jako zdrajcę narodowego interesu najpewniej dlatego, że zmarł w niewłaściwym czasie? Wielu magnatów i szlachciców wciąż jeszcze wtedy pozostawało w szwedzkim obozie. Chociażby Jan Sobieski, późniejszy król Polski!

...pierwsi świadkowie śmierci pod gilotyną w latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku czuli się rozczarowani? Byli przyzwyczajeni do większego dramatyzmu. Maszyna działała zbyt szybko, nie było na co patrzeć.

Komentarze (8)

  1. Dariusz Bakowski Odpowiedz

    Współczesnym facetom w większości brakuje tej błyskotliwości i przenikliwości intelektu, którą mieli dawni mężczyźni. Oni już kilkaset lat temu wiedzieli, co myślą i czego chcą kobiety. a raczej JESZCZE pamiętali, co kobieta oznacza dla rodziny, cywilizacji i humanizmu. Dziś, kiedy wali się rodzina, cywilizacja schodzi na psy i lewactwo, a humanizm to aborcja na życzenie, wielu mężczyzn nie odróżnia bieli od czerni. Są kompletnie zagubieni. I nikt nie sądzi, że to wina kobiet.

    • AAA Odpowiedz

      Tak prawiczku, aborcja zniszczy cywilizację.
      A największym obrońcą rodziny jest stary kawaler, niezdolny do założenia, jak to nazywacie, „Prawdziwej rodziny”?

    • Evii Odpowiedz

      To drogi znawco – to co myślą i czego chcą kobiety? Bo pewnie same nie wiemy, to bądź łaskaw nas oświecic. Jak widac feminizm jeszcze wiele ma do zrobienia, bo nadal w XXI wieku, częśc mężczyzn zdaje się nie pojmowac, że kobiety to też ludzie – tak jak mężczyźni możemy i mamy prawo sobie wybrac drogę życia.
      Zszokuję cię – aborcja to nie wymysł feministek niszczących jakiś urojony prawacki idylliczny świat- istnieje od zarania dziejów, czy to się komuś podoba czy nie. I wcześniej zwykle była „na życzenie”.

    • Allik Odpowiedz

      Masz rację cywilizacja schodzi na psy ale nie przez lewactwo. To prawactwo jest hamulcem rozwoju. Widać po komentarzu, że mentalnie w średniowieczu jesteś czyli tam gdzie PiS i kk chcą Polskę doprowadzić, a ich wyborcy już tam są.

  2. mario Odpowiedz

    Kobiety same nie wiedzą czego chcą. Pragną wolności a jednocześnie ulegają chamom. Bo kobiety to masochistki. Tak jak bohaterka powyższego artykułu. Na złość wolała gilotynę niż trochę śmieszności. Tylko żywi mają rację. Bohaterowie z reguły gryzą ziemię. Najgorsze w naszym świecie jest to ,że trudno znaleźć swe w nim miejsce. Ludzie mają niebotyczne aspiracje, a najbardziej kobiety. One zawsze muszą być pierwsze choć najczęściej sobą nic nie reprezentują. Szkoły pokończyły jednak niczego się nie nauczyły. A życie biegnie swoim torem.

    • metrios Odpowiedz

      @mario- ty pewnie wiesz lepiej? Olimpia miała HONOR! W tamtych czasach obnażenie to nie była „ODROBINA ŚMIESZNOŚCI” to było PONIŻENIE! ale o tym nie masz pojęcia.

  3. FAUST Odpowiedz

    NIEWAŻNE , żapijaczony, cuchnący, szurnięty w swojej mniemanologii o wyższości mężczyzny nad wszystkim co dookoła niego z racji urodzenia, może Wielka Kaśka tym kierując się, zgładziła Pawwełka ???

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.