Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Joanna Żubr. Pierwsza kobieta odznaczona orderem Virtuti Militari

Joanna Żubrowa odznaczyła się między innymi podczas zdobywania Zamościa w 1809 roku.

fot.domena publiczna Joanna Żubrowa odznaczyła się między innymi podczas zdobywania Zamościa w 1809 roku.

Była urodzonym żołnierzem. Walczyła lepiej i z większym zapałem niż jej koledzy. Mimo ewidentnego bohaterstwa odmówiono jej odznaczenia krzyżem Virtuti Militari. Musiała na to czekać aż dziewięć lat – aż w końcu dostała order… z łaski zaborcy.

Joanna Żubr, z domu Pasławska, urodziła się 24 maja 1782 roku w Berdyczowie na Wołyniu. Od dzieciństwa wyróżniała się postawną sylwetką i siłą, a także – inaczej niż reszta dziewcząt – zainteresowaniem sprawami wojskowymi. Jej ojciec, Jan Pasławski, walczył w konfederacji barskiej. Córka uwielbiała słuchać jego opowieści o zmaganiach z Rosjanami.

W 1797 roku, w wieku 15 lat, Joanna poślubiła młodego, przystojnego porucznika wojsk polskich, Jana Domusławskiego, który niedawno wrócił z rosyjskiej niewoli po powstaniu kościuszkowskim. Urodziła mu czworo dzieci, ale żadne z nich nie przeżyło. Co gorsza, w 1805 roku zmarł także sam Domusławski. Zaledwie 22-letnia dziewczyna została wdową.

Do wojska! Do wojska!

Długo we wdowieństwie jednak nie pozostała. Jeszcze w tym samym roku wyszła za miejscowego ziemianina Macieja Żubra. Małżonkowie żyli szczęśliwie, korzystając z majątku odziedziczonego przez Joannę. Maciej pracował ponadto jako kancelista adwokacki w Żytomierzu. Ale spokojne życie nie było im dane. Jak pisze Andrzej Fedorowicz w książce „Buntowniczki”, poświęconej wyjątkowym kobietom w polskiej historii: „oboje mieli buntownicze dusze, a czasy, które nadchodziły, potrzebowały takich ludzi”.

W 1807 roku na Wołyń dotarła bowiem odezwa generała Jana Henryka Dąbrowskiego i Józefa Wybickiego wzywająca Polaków do walki przeciw zaborcom. Zelektryzowała ona małżeństwo Żubrów, którzy sprzedali cały swój majątek i wyruszyli do Warszawy, by zaciągnąć się do powstającego Wojska Polskiego. Ich podróż to temat na przygodową powieść lub film.

Granicę rosyjsko-austriacką przekroczyli w tłumie pielgrzymów, zmierzających do sanktuarium Matki Bożej w Podkamieniu. Niestety, już na terenie Galicji zostali aresztowani za brak paszportów. Przetransportowano ich do Lwowa. Tam podczas noclegu w zajeździe okradziono ich z wszystkich pieniędzy i większości ubrań. W dodatku groziła im deportacja do Rosji i kara za nielegalne przekroczenie granicy, a nawet zdradę, gdyby wyszedł na jaw cel ich podróży. By tego uniknąć, Maciej zaciągnął się do austriackiej armii (żołnierzy nie deportowano). Stamtąd – za pieniądze uzyskane ze sprzedaży resztek dobytku – wykupiła go Joanna.

Joanna i jej mąż, Maciej, marzyli o tym, by dołączyć do armii Księstwa Warszawskiego.

fot.Jan Chełmiński/domena publiczna Joanna i jej mąż, Maciej, marzyli o tym, by dołączyć do armii Księstwa Warszawskiego.

Małżonkowie wprawdzie odzyskali wolność, ale nie mieli pieniędzy na dalszą podróż do Warszawy. Za 10 złotych reńskich, jakie im zostały, wynajęli furmankę i udali się do Puław, do rezydencji księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, znanego z patriotycznej postawy. Arystokrata przyjął Żubrów, wysłuchał ich opowieści, a następnie obdarował 20 dukatami na dalszą podróż.

Wydawało się, że teraz pójdzie już gładko. Pech jednak nie ustawał: po drodze Maciej zapadł na ciężką grypę i przez kilka tygodni leżał w wynajętej w karczmie izbie, walcząc o życie. Do zdrowia wrócił dopiero jesienią. Wtedy małżonkowie udali się do Ulatowa nad Sanem, gdzie wsiedli na barkę płynącą do Warszawy. Dotarli tylko do Magnuszewa, bo dalej rzeka była zamarznięta. Pieszo doszli do Warki, gdzie wynajęty przewodnik przewiózł ich łodzią przez niezamarzniętą Pilicę. I tak – wreszcie – znaleźli się w Księstwie Warszawskim.

Czy wiesz, że ...

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

...polski podróżnik Stefan Szolc-Rogoziński omal nie pokrzyżował imperialnych planów kanclerza Bismarcka? W trakcie swojej wyprawy do Afryki wyprzedził  on Niemców i w porozumieniu z lokalnymi wodzami, przekazał górzyste tereny Kamerunu pod angielskie władanie. Ostatecznie jednak w wyniku międzynarodowej konferencji przypadły one II Rzeszy.

...podczas egzekucji przez powieszenie zdarzały się poważne błędy? Jeśli kat użył za krótkiego sznura, śmierć nie przychodziła dostatecznie szybko, gdy za długiego – skazaniec często kończył bez głowy, bo ta urywała się pod jego ciężarem.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.