Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Japońska enigma (Purple). Zapomniana maszyna szyfrująca, która zmieniła losy II wojny światowej

Fragment maszyny Purple pozyskany w ambasadzie Japonii w Berlinie w 1945 roku (fot. Daderot, lic. CC0)

fot.Daderot, lic. CC0 Fragment maszyny Purple pozyskany w ambasadzie Japonii w Berlinie w 1945 roku (fot. Daderot, lic. CC0)

O sławnej Enigmie na pewno słyszałeś. Ale czy wiesz także o jej japońskim odpowiedniku? Choć Amerykanie złamali jego kod, nie uchroniło ich to przed najgorszym. Ale depesze „purpurowe” i tak stały się dla nich jednym z najcenniejszych źródeł tajnych informacji.

Japonia na początku dwudziestego wieku coraz bardziej zyskiwała na znaczeniu na morzach. Po wygranej wojnie z Rosją, zakończonej w 1905 roku, kraj znalazł się w gronie światowych potęg. Gdy cesarstwo przyłączyło się do pierwszej wojny światowej po stronie Ententy, jego pozycja, między innymi w wyniku nabytków terytorialnych, znów znacząco się podniosła. Amerykanie, których interesy ścierały się z japońskimi w Azji, bardzo szybko wyczuli w tym kraju przyszłego konkurenta.

Potencjalnego nieprzyjaciela należało jak najdokładniej zinwigilować. Pierwsza szansa pojawiła się w roku 1923. Jak pisze Liza Mundy w książce „Dziewczyny od szyfrów” to wtedy w Nowym Jorku oficerowie wywiadu marynarki wojennej wykradli z pokoju japońskiego konsula książkę kodów z 1918 roku (tak zwaną „Czerwoną książkę”) i obfotografowali każdą jej stronę. Materiały trafiły w ręce specjalistów. A wreszcie: na biurko Agnes Meyer Driscoll. Niepozornej ekspertki od dekryptażu, która złamała ten pierwszy kod, a potem też kilka kolejnych, którymi Japończycy posługiwali się w epoce międzywojennej.

Kolejno rozpracowano „niebieską książkę” i maszynę szyfrującą „Orange” (M-1), a wreszcie też zaawansowaną maszynę szyfrującą typu „A” (nazywaną maszyną „Red” – czerwoną). Niedługo przed wybuchem wojny Japończycy znów jednak znaleźli się o krok przed Amerykanami.

Stworzona przez nich maszyna szyfrująca typu „B” (której amerykańscy kryptolodzy nadali kryptonim „Purple”, czyli „Purpurowa”), pracowała inaczej niż poprzednie urządzenia i była znacznie bardziej skomplikowana. Jak podaje historyk wojskowości Władysław Kozaczuk, ta maszyna wirnikowa oparta była na szyfrze Enigmy, który Japończycy zakupili od Niemców i dostosowali do swoich potrzeb. Pierwsza przechwycona wiadomość zakodowana z pomocą maszyny „Purple” wyszła w marcu 1939 roku z ambasady Japonii w Warszawie. I alianci nie mieli pojęcia co zawierała.

Zdjęcie Agnes Meyer Driscoll zrobione w amerykańskim National Cryptologic Museum (fot. Ryan Somma, lic. CC BY 2.0)

fot.Ryan Somma, lic. CC BY 2.0 Zdjęcie Agnes Meyer Driscoll zrobione w amerykańskim National Cryptologic Museum (fot. Ryan Somma, lic. CC BY 2.0)

Kryptograficzny mur nie do przebicia?

Nowe urządzenie było ściśle tajne i otrzymały je tylko najważniejsze ambasady cesarstwa, m.in. w Waszyngtonie, Berlinie, Londynie, Paryżu, Moskwie, Rzymie, Genewie, Brukseli, Pekinie i kilku innych największych miastach. Kiedy zaczęły z jego pomocą przekazywać sobie wiadomości, Amerykanie zderzyli się z murem. Brytyjscy kryptolodzy bardzo szybko po prostu się poddali, uznając, że szyfr „Purple” jest zwyczajnie nie do złamania. Gdy po wielu miesiącach, jesienią 1940 roku Amerykanie powiadomili ich, że rozgryźli kod, poddani Jego Królewskiej Mości byli pod wrażeniem.

Zanim jednak doszło do pokonania szyfru purpurowego, kryptolodzy z USA z rosnącą frustracją śledzili trasę człowieka, który instalował kolejne maszyny w ambasadach. Jak to robili? Gdy japoński spec kończył swoją robotę zaraz się o tym dowiadywali, bowiem nie mogli już odczytywać informacji z danej placówki. Cały czas jednak intensywnie pracowali. Całymi miesiącami rozrysowywali wiadomości w diagramy. Jeżeli tę samą wiadomość Japończycy wysłali obydwoma szyframi (co się zdarzało), szczegółowo je porównywali, próbowali szukać wzorów i podobieństw. Mieli do dyspozycji nawet niewielką ilość odszyfrowanych liter. To wciąż jednak nie prowadziło do przełomu.

Czy wiesz, że ...

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

...do obozów koncentracyjnych trafiały kobiety, których sposób bycia lub ubierania uznano za… zbyt wyzywający? Prewencyjne zwalczanie przestępczości pozwalało policji aresztować obywatelki o „zbyt erotycznym sposobie bycia, wyzywająco ubrane i wykazujące zachowania aspołeczne”.

...Amerykanie znaleźli i pojmali Hansa Franka 4 maja 1945 roku? Jak wspominał jego syn, Niklas: „Wiedział, że wkrótce go aresztują. Wcześniej tego dnia dał matce gruby zwitek pieniędzy. Nie było żadnego pocałunku (...). Wyglądało to jak płacenie dziwce”.

Komentarze (2)

  1. Jarek Odpowiedz

    „Mieli do dyspozycji nawet niewielką ilość odszyfrowanych liter.”

    To Japończycy używali do szyfrowania liter łacińskich, a nie np. katakany?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.