Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Bitwa pod Zawichostem. Zapomniany polski triumf, który powstrzymał najazd ruskiego księcia

Uzbrojenie polskiego rycerstwa z lat 1228–1333. Tak mogła wyglądać armia broniąca Zawichostu. Ilustracja z książki "Polskie triumfy".

fot.Jan Matejko/domena publiczna Uzbrojenie polskiego rycerstwa z lat 1228–1333. Tak mogła wyglądać armia broniąca Zawichostu. Ilustracja z książki „Polskie triumfy”.

Dzisiaj zapomniana, w średniowieczu uchodziła za jedną z najchwalebniejszych. Blask tej zwycięskiej batalii przygasł dopiero za sprawą sukcesu odniesionego pod Grunwaldem.

19 czerwca 1205 roku w okolicach Zawichostu można było oglądać obraz co najmniej niecodzienny. Wisła stała się tego dnia niemal czarna od ludzi. Tysiące żołnierzy w pośpiechu przeprawiało się przez rzekę. Jedni płynęli na łodziach i czółnach, naprędce skleconych lub zabranych chłopom z pobliskich osad. Wiosna tego roku była ciepła, a poziom wody niski, nie brakowało więc i takich, co przeprawiali się w bród, byle szybciej dotrzeć na przeciwległy brzeg.

Książę halicki Roman wiódł potężną (jak na warunki średniowiecza) armię – 13 tysięcy wojowników zaprawionych w bojach. Służąc pod sztandarami Romana, nie można było narzekać na brak okazji do zdobycia doświadczeń. W ciągu trzech dekad władca ten przebył daleką drogę od nic nieznaczącego książątka z Wołynia do jednego z najpotężniejszych ludzi na całej Rusi. Zdobył Halicz, opanował Kijów, organizował zwycięskie wyprawy przeciwko koczowniczym Połowcom…

Na tle wcześniejszych podbojów najazd na Polskę jawił się jako zadanie wyjątkowo proste. Po wkroczenie na ziemie Piastów bez problemu udało się zdobyć dwa grody, a po drugiej stronie Wisły czekały już kolejne osady do złupienia. Jedynym zmartwieniem Romana – jeżeli zaufać relacji XV-wiecznego kronikarza Jana Długosza – mógł być sen, który miał poprzedniej nocy. A śniło mu się, że „garstka ptaków o czerwonych głowach, które nazywamy szczygiełkami, nadleciała od strony, w której znajduje się Sandomierz, i pożarła bardzo wielką liczbę wróbli”.

O świcie opowiedział o tym swoim przyjaciołom: większość młodych uznało nocną marę za dobrą wróżbę, z kolei ci starsi wiekiem zafrasowali się, widząc w niej zapowiedź polskiego zwycięstwa.

Z ewentualnych rozmyślań mogli wytrącić księcia jego zwiadowcy, którzy przynieśli zaskakującą wiadomość: Polacy nadciągają!

Książę halicki Roman Mścisławowicz namalowany przez Nikołaja Newrewa.

fot.domna publiczna Książę halicki Roman Mścisławowicz namalowany przez Nikołaja Newrewa.

Roman nie dał im wiary, twierdząc, że atak jest więcej niż wykluczony. 19 czerwca obchodzono święto męczenników Gerwazego i Protazego. Nie mieściło się w głowie, by polskie rycerstwo zechciało się bić w tak uroczystym dniu. Ruski władca jak apostoł Tomasz uwierzył dopiero, kiedy zobaczył. A wtedy obleciał go strach.

Jedyna szansa

Najazd Romana skierowany był na dzielnicę sandomierską, którą władał wówczas książę Leszek Biały, mający około 20 lat. Na pomoc zaatakowanemu pośpieszył młodszy brat Konrad, rządzący Mazowszem. Obaj Piastowie mieli nikłe doświadczenie wojenne, co nie dziwi w kontekście wieku, dlatego powierzono dowództwo wojewodzie Krystynowi, wywodzącemu się z rodu Gozdawów (jak podaje Długosz) albo Łabędziów (jak twierdzi część historyków).

Przewaga liczebna było po stronie Rusinów i nikt w polskim obozie nie łudził się komu przypadłoby zwycięstw, gdyby do walki doszło w otwartym polu. Jednak, jak wskazywał Krystyn, można było nieprzyjacielską przewagę zniwelować.

Czy wiesz, że ...

...króla Polski Władysława Warneńczyka swatano z kobietami z trzech pokoleń jednej rodziny? Najpierw polski dwór starał się o rękę dwuletniej Anny Habsburżanki, potem Władysławowi zaproponowała małżeństwo jej babcia, czterdziestoparoletnia Barbara Cylejska. Wreszcie polskiemu władcy rajono trzydziestoletnią Elżbietę Luksemburską, matkę Anny i córkę Barbary.

...słynne afrykańskie miasto, słynące z chodników pokrytych złotem, założył lud wyspecjalizowany w handlu niewolnikami? Tuaregowie wzbogacili się, sprzedając swoich współrodaków: najpierw Rzymianom, a następnie Europejczykom, którzy transportowali ich do Nowego Świata.

...jednym z najbardziej intratnych zawodów w średniowiecznej Polsce było aptekarstwo? XIV-wiecznych farmaceutów stać było np. na nieruchomości w mieście czy rozkręcenie dochodowego handlu saletrą.

...podczas wyboru Karola V na króla niemieckiego w 1519 roku opór elektorów trzeba było pokonać… łapówką, zwaną eufemistycznie „namaszczeniem ręki”? Młody Habsburg wydał na ten cel astronomiczną kwotę ponad 850 tysięcy guldenów.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.