Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ile polskich niemowląt zamordowali naziści?

Dzieci, które nie zostały uznane za wartościowe rasowo, były przez nazistów przetrzymywane w nieludzkich warunkach. Na zdjęciu jeden z młodych więźniów obozu przejściowego w Lublinie.

fot.domena publiczna Dzieci, które nie zostały uznane za wartościowe rasowo, były przez nazistów przetrzymywane w nieludzkich warunkach. Na zdjęciu jeden z młodych więźniów obozu przejściowego w Lublinie.

W czasie II wojny światowej polskie dzieci uznane za „wartościowe rasowo” przeznaczano do germanizacji. Jaki los czekał pozostałe? Nawet te najmłodsze trafiały do obozów i specjalnych ośrodków, gdzie zabijano je od razu lub czekano, aż umrą z braku odpowiedniej opieki. Czy kiedyś poznamy rozmiary tej zbrodni?

Kiedy przywódcy III Rzeszy zdecydowali, że spośród polskich dzieci można rekrutować przyszłych Aryjczyków, najmłodsi mieszkańcy okupowanej Rzeczpospolitej zostali poddani ostrej selekcji. Prowadzano ją między innymi w ramach Generalnego Planu Wschodniego, mającego na celu germanizację zdobytych terenów. Ocenę „wartości rasowej” wydawano podczas pozornie standardowych badań lekarskich.

Dzieci i niemowlęta, które przeszły testy, odbierano rodzicom – choćby siłą – i przeznaczano do zniemczenia. Łącznie, jak szacował pod koniec lat 50. XX wieku Roman Hrabar, w czasie II wojny światowej procesowi temu poddano nawet 200 tysięcy małych Polaków. Wśród nich znajdowali się także synowie i córki polskich robotnic, wywiezionych w głąb Rzeszy na roboty przymusowe. Choć los tych maluchów był nie do pozazdroszczenia, i tak mogły mówić o szczęściu. Przynajmniej w porównaniu z tymi, które nie pasowały do aryjskiego wzorca.

Dzieci „do usunięcia”

Co czekało te ostatnie? W książce „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci” pisze o tym Artur Wróblewski:

Zaszeregowane do kategorii „niepożądany przyrost ludności” dzieci wysyłano na roboty przymusowe do Niemiec, do obozów zagłady, co równoznaczne było z wyrokiem śmierci, albo po prostu mordowano.

Polskie robotnice przekonywano, że ich dzieci trafiają pod dobrą opiekę, pokazując im zdjęcia propagandowe. Zdjęcie z książki "Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci".

fot.materiały prasowe Polskie robotnice przekonywano, że ich dzieci trafiają pod dobrą opiekę, pokazując im zdjęcia propagandowe. Zdjęcie z książki „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci”.

Straszny los spotkał „bezwartościowe” rasowo maluchy z Zamojszczyzny. W czasie akcji wysiedleńczej wraz z resztą ludności trafiły one do obozów przejściowych. Po selekcji, jak opowiada Sophie Hodorowicz Knab, badająca dzieje polskich robotnic przymusowych i ich dzieci, „wysyłano [je] do wydzielonej części obozu, gdzie z reguły umierały one z powodu niewystarczającej opieki, niedożywienia czy wychłodzenia”.

Zdarzało się też, że bezbronni najmłodsi byli umieszczani w… opuszczonych stajniach. Masowo umierali tam z zimna i głodu. Część wywieziono zaś w nieznanym kierunku w nieogrzewanych bydlęcych wagonach. „Większość z nich takiej podróży nie przeżywała” – wyjaśnia Hodorowicz Knab. Szacuje się, że w ramach samej akcji Zamość wysiedlono około 30 tysięcy dzieci i niemowląt. 10 tysięcy z nich zmarło.

Dzieci robotnic trafiały z kolei do specjalnych przytułków czy też „punktów opieki nad dziećmi obcokrajowców”. Jak funkcjonowały te ośrodki? Ich przerażającą wizję odmalowuje Agnieszka Waś-Turecka, współautorka książki „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci”:

Noworodki przebywały w drastycznych warunkach zaprojektowanych tak, by doprowadzić do ich powolnej śmierci z wygłodzenia, a jednocześnie przechodziły męczarnie po to, by zachować pozory wobec matek. Uznano, że w razie natychmiastowego uśmiercenia dziecka, nieobliczalna reakcja kobiet mogłaby zmniejszyć ich motywację i wydajność w pracy.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki "Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci" (Wydawnictwo M 2018).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci” (Wydawnictwo M 2018).

Dlatego wymyślano schorzenia, którymi tłumaczono śmierć dzieci. Najczęściej w aktach zgonu pojawia się tzw. „hospitalismus”, czyli choroba wywołana rzekomo złymi warunkami sanitarnymi i higienicznymi. W aktach zgonu znajdziemy też osłabienie czy zaburzenia pokarmowe. To oczywiście przykrywka – podstawową przyczyną zgonów było wygłodzenie.

Decyzję o takim, a nie innym traktowaniu niearyjskich dzieci podjął 27 lipca 1943 roku sam Heinrich Himmler. W wydanym przez niego rozporządzeniu w odniesieniu do ciężarnych robotnic i ich dzieci pojawia się określenie „abgeschoben”. Tłumaczy się je jako „wydalone” lub wręcz „usunięte”. I to ostatnie określenie, przynajmniej zdaniem Agnieszki Waś-Tureckiej, najlepiej oddaje rzeczywistość. „To właśnie tym dokumentem Himmler wydał wyrok na polskie (ale nie tylko) niemowlęta” – wyjaśnia.

Rozmiary zbrodni

Dokładna skala zbrodni popełnionej na najmłodszych Polakach do dzisiaj nie jest znana. Możemy domyślać się, że do docelowej eksterminacji przeznaczono większość z nich. Badania przesiewowe społeczności polskiej, przeprowadzone w 1940 roku w Poznaniu, wskazywały, za „wartościowe” rasowo można uznać zaledwie 15–18 procent objętych akcją osób. Późniejsze dokumenty wspominają o liczbie tylko nieco wyższej, czyli 20–25 procent.

Za "wartościowe rasowo" uznawano około 15-18 procent osób należących do społeczności polskiej. Pozytywnie ocenione dzieci zabierano rodzicom. Na zdjęciu rabunek dzieci na Zamojszczyźnie.

fot.domena publiczna Za „wartościowe rasowo” uznawano około 15-18 procent osób należących do społeczności polskiej. Pozytywnie ocenione dzieci zabierano rodzicom. Na zdjęciu rabunek dzieci na Zamojszczyźnie.

Odwracając tę statystykę, można przyjąć, że minimum 75 procent naszych rodaków – w tym dzieci i niemowląt – uznawano za „niegodnych” germanizacji. Nadawali się zdaniem nazistów co najwyżej do ciężkiej pracy.

Pewne wyobrażenie o tym, ilu najmłodszych zginęło w wyniku działań hitlerowców, dają dane z części ośrodków, w których byli oni przetrzymywani. Przerażające są doniesienia z jednego z obozów pracy przymusowej zarządzanego przez zakłady Kruppa, który mieścił się w Dinslaken niedaleko Essen. „50 lub 60 dzieci umierało codziennie i tyleż rodziło się każdego dnia, ponieważ był tam stały dopływ robotnic ze Wschodu wraz z dziećmi” – zeznał podczas procesu w Norymberdze pracownik zakładów, Ernst Wirtz. Wcześniej uściślił, że chodzi o maluchy w wieku do 2 lat.

Wiemy też, jak wyglądała sytuacja w ośrodku w Wąsoszu, do którego kierowano dzieci robotnic z Dolnego Śląska. Do kwietnia 1945 roku trafiło tam co najmniej 485 polskich dzieci. Przeżyło tylko 39 z nich. Więcej smutnych statystyk przytacza w książce „Teraz jesteście Niemcami” Agnieszka Waś-Turecka:

[…] w zakładzie położniczym dla Polek i robotnic ze Wschodu w Brunszwiku od maja 1943 roku zmarło około 400 z 800 dzieci, także w Laberweinting zagłodzono prawie 60 proc. z urodzonych tam niemowląt, w Voerde-West ponad 40 proc., w Rühen życie straciło od 250 do 350 maluchów, w Burgkirchen/Alz od marca 1944 roku uśmiercono 152 dzieci, w Indersdorf koło Dachau życie traciło co drugie dziecko, w powiecie Verden (ośrodki w Cluvenhagen, Armsen, Beppen, Otterstedt, Eitze i Dörverden) śmierć poniosło około 130 niemowląt.

Miejsce poświęcone pamięci zmarłych niemowląt znajduje się między innymi na cmentarzu w Brunszwiku. Zdjęcie z książki "Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci".

fot.materiały prasowe Miejsce poświęcone pamięci zmarłych niemowląt znajduje się między innymi na cmentarzu w Brunszwiku. Zdjęcie z książki „Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci”.

Ta sama autorka dodaje, że kolejne setki niemowląt, których los jest nieznany, urodziły się w obozie dla kobiet ciężarnych w Pfaffenwaldzie. Szacuje też, że łącznie w III Rzeszy mogło funkcjonować nawet 400 ośrodków dla dzieci robotnic przymusowych. Trafiła do nich duża część z minimum 40 tysięcy chłopców i dziewczynek, których urodziny zarejestrowano w czasie wojny. Możemy domyślać się, że w rzeczywistości było ich zdecydowanie więcej. Z kolei Sophie Hodorowicz Knab ocenia:

Dowody zebrane przez wojska amerykańskie i brytyjskie po zakończeniu wojny jasno pokazują, że już od momentu swojego założenia żłobki i domy dziecka dla cudzoziemców były w praktyce umieralniami, w których traciły życie setki, a może nawet i tysiące niemowląt narodowości polskiej i rosyjskiej.

Tysiące, dziesiątki, setki tysięcy?

Planowa eksterminacja polskich niemowląt uznanych za bezwartościowe pod względem rasowym pochłonęła tysiące, a może nawet dziesiątki tysięcy ofiar. A przecież nie były to wszystkie dzieci, które straciły życie w związku z „działalnością” nazistów.

Niestety liczba maluchów, które zginęły w obozach koncentracyjnych, jest równie trudna do oszacowania. Podobnie jak liczba ofiar pseudonaukowych eksperymentów medycznych, prowadzonych między innymi w „Medizinische Kinderheilanstalt” w Lublińcu na Górnym Śląsku czy w żłobku w Cieszynie. Uczestniczyli w nich chłopcy i dziewczęta w wieku od ośmiu miesięcy.

Wielu najmłodszych Polaków przeżyło prawdziwą gehennę w obozie dla dzieci w Łodzi.

fot.domena publiczna Wielu najmłodszych Polaków przeżyło prawdziwą gehennę w obozie dla dzieci w Łodzi.

Nie należy też zapominać o niemowlętach, których śmierć była bezpośrednim wynikiem działań wojennych. „Nie można dokładnie określić, ile spośród około 200 tysięcy szacowanych ofiar dwumiesięcznego piekła, jakim była Warszawa w sierpniu i wrześniu 1944 roku, było dziećmi” – ocenia amerykański historyk specjalizujący się w tematyce Holokaustu, Richard C. Lucas. „Ponieważ nie ewakuowano polskich cywilów przed powstaniem, można zakładać, że liczba zmarłych dzieci była znaczna”.

Łącznie szacuje się, że w czasie wojny zginęło około 2 miliony małych Polaków. Taką liczbę podaje Artur Wróblewski, jeden z autorów książki „Teraz jesteście Niemcami”. Ile spośród nich nie miało nawet roku? Tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Ale nawet przybliżone oceny w pełni uzasadniają sformułowanie, które Lucas umieścił w tytule swojej książki. Hitler naprawdę wypowiedział wojnę także polskim dzieciom.

Bibliografia:

  1. Sophie Hodorowicz Knab, Naznaczone literą P. Polki jako robotnice przymusowe w III Rzeszy 1939-1945, Wydawnictwo Literackie 2018.
  2. Roman Z. Hrabar, Hitlerowski rabunek dzieci polskich (1939-1945), Wydawnictwo Śląsk 1960.
  3. Ewelina Karpińska-Morek i in., Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci, Wydawnictwo M 2018.
  4. Richard C. Lucas, Did the Children Cry? Hitler’s War Against Jewish and Polish Children, 1939–1945, Hippocrene Books 1994.
  5. Laurence Rees, Holokaust. Nowa historia, Prószyński i S-ka 2018.

Kup książkę z rabatem w księgarni Wydawcy

Czy wiesz, że ...

...najbardziej znienawidzonym esesmanem w obozie w Treblince był Kurt Franz, nazywany „Lalką”. Wsławił się on między innymi tym, że wytresował swojego psa tak, by na rozkaz atakował Żydów, gryząc ich w okolicach genitaliów.

...nie wszyscy wierzą, że Hitler i Ewa Braun zginęli w berlińskim bunkrze? Niektórzy uważają, że mogli  wydostać się z oblężonego miasta tajnym tunelem. Następnie wsiedli na pokład samolotu, który zawiózł ich do Danii. Dalej, już na pokładzie łodzi podwodnej, przedostali się do Ameryki Południowej, ulubionej przez nazistów części świata.

...Alfred Rosenberg, jeden z twórców zbrodniczej ideologii III Rzeszy, twierdził, że nie miał pojęcia o tym, co działo się w obozach koncentracyjnych. Gdy miał okazję odwiedzić Dachau, zrezygnował "ze względów estetycznych".

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

Komentarze (29)

  1. Anonim Odpowiedz

    Będąc dzieckiem przeżyłem ten koszmar pobytu z rodziną deportowany do kolejnych Niemieckich Lagrów ,przez okres 2,5 roku pobytu za co ? za chwilowe schronienie i chleb dany przez Mamę uciekającej przed łapanką z dzieckiem na ręku Żydówce o czym doniesiono Ukraińskiemu policjantowi, którzy współpracowali z Niemcami. To było w „Królewskim mieście Kołomyja” ówcześnie woj. Stanisławowskiego. W Kołomyi było Getto Żydowskie skąd wywożono, pędzono do Szeparowiec ,gdzie Szeparowieckim lesie mordowano ich masowo. Ostatni Lager w ,którym przebywaliśmy Niemcy wysadzili, zamierzano z więźniami ,ale informacja „pocztą pantoflową”, ktoś z personelu Lagrowego -ostrzegł .Komenda Obozu uciekła przed nacierającą Armią Amerykańską .Wysadzono Most i baraki obozowe. Ludzie się uratowali. W połowie kwietnia roku 1945 wyzwoliła nas Armia Amerykańska Generała Pattona. Wszystkich Polaków z różnych Obozów i od Bauerów również około 15 000 umieszczono w byłych koszarach Wermachtu w miasteczku Bawarskim Wildflecken ,My Polacy nazywaliśmy to miasto „Dużyn” Taka była nasza droga z Ziem Utraconych przez Niemieckie Lagry do Ziem Odzyskanych, kiedy jesienią roku 46 wróciliśmy do Ojczyzny „bydlęcymi wagonami” w jej nowych granicach.

    • Członek redakcji |Maria Procner Odpowiedz

      Bardzo dziękujemy za podzielenie się tą historią – głosy ocalałych, którzy przeżyli piekło II wojny światowej powinny być słyszane. To smutne świadectwo jest najlepszą przestrogą na przyszłość. Pozdrawiamy serdecznie

  2. Rafał Odpowiedz

    Ten straszliwy los zgotowali polskim dzieciom NIEMCY a nie naziści, o których nikt w czasie wojny w ogóle nie słyszał!

    • ewa Odpowiedz

      Jak konsekwentnie to nie kupujesz też Maggi, czekolady proszku do prania, lekarstw, jogurtów, cukru itd. i bron boże w Lidlu albo Kauflandzie.

      • Wojtek1080 Odpowiedz

        Pisałem głównie o samochodach, bo to największy towar eksportowy Niemiec. Lidlów i Kauflandów też unikam. No i nigdy w życiu nie założę konta w Deutsche Banku! A Maggi kupować nie muszę bo jest przyprawa Winiary.

      • Ramirez Odpowiedz

        Ale ten tekst się myli. To że został opublikowany u was na stronie nie oznacza że mówi prawde.
        Zgadza się że u boku Niemiec walczyły inne narody ale nawet jak były formowane z nich jednostki to zachowywały w większości swój narodowy charakter. Dlatego przy tłumieniu powstania mówimy o Ukraińcach i Niemcach. Tak samo w tym przypadku nie ma mowy o nazistach. To robili Niemcy. I wydaje mi się droga młodzieży ze powinniście posłuchać starszych ludzi. Mój dziadek zawsze mówił że Niemcy go wysiedlili że Niemcy wsadzili go do obozu a nie żadni Nazisci. tak samo jak mówił że Rosjanie go uwolnili a nie żadni komunisci.

  3. Magdalena Odpowiedz

    Śmiać się czy płakać, doprawdy ciężko powiedzieć. Chyba jednak to drugie. Zawsze stawać moralnie trzeba po stronie ofiar, a takie zawoalowywanie oczywistej winy Niemców to szczyt impertynenctwa i zero etyki, a co za tym idzie glebszych wartości.

  4. ramirez Odpowiedz

    nie rozumiem. dlaczego moje komentarze sa kasowane? czyżby to był problem redakcji że zadaje niwygodne pytania? to kto tam pisze artykuły skoro wolą skasować komentarz niż sie do niego odnieść? tytuł naukowy jak widzę nic nie znaczy :D cienkie bolki

    • Członek redakcji |Maria Procner Odpowiedz

      Odpowiedź na Pana wątpliwości znalazła się we wcześniejszych komentarzach, powielanie tego, co już zostało napisane – a zwłaszcza obrażanie przy tym autora – jest nieakceptowalne

  5. Gall Anonim Odpowiedz

    Droga redakcjo,
    Dziekuje za kolejny z wielu wartosciowych artykulow historycznych. Pragne takze pogratulowac cierpliwosci i raz jeszcze podziekowac za kulturalna walke z ciemnota niektorych Polakow, ktorzy nadal wola pluc na Niemca, bo ich dziad lub pradziad byl na wojnie. Zbrodnie nazistow sa niewybaczalne niemniej zadziwia mnie brak pokory i wybiorcza pamiec (o Jedwabnem nikt nie chve pamietac?). Kilka lat wiecej rzadowej propagandy, a bedzie ten narod poklocony ze wszystkimi bez wyjatku, pelen pychy, jakoby oni nic nie mieli na sumieniu. Smieszy mnie fakt, ze ci ludzie pluja na wszystko co inne niz oni (Niemcow, Rosjan, homoseksualistow, zydow) i sa tak samo uprzedzeni jak nazi…tfu! Niemcy w 1936. ;)))

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.