Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Krew 10 milionów ludzi na rękach. Ten europejski władca dla zaspokojenia własnych ambicji dokonał ludobójstwa na niewyobrażalną skalę

Leopold II, król Belgów w latach 1865-1909, nie wahał się wymordować milionów dla spełnienia własnych imperialnych ambicji.

fot.domena publiczna Leopold II, król Belgów w latach 1865-1909, nie wahał się wymordować milionów dla spełnienia własnych imperialnych ambicji.

Zawody w strzelaniu do ludzi, miliony ofiar bezmyślnej zbrodni, tysiące obciętych dłoni za nieposłuszeństwo. Tak wyglądała codzienność XIX-wiecznego Konga. Kraju, w którym bezkarność uczyniła z ludzi potwory.

Podbite przez Europejczyków kolonie często charakteryzowały się brutalnym reżimem. Nigdzie nie doszło jednak do tak potwornych okrucieństw jak w Kongu Belgijskim. W niewielu obszarach świata życie straciło aż tylu ludzi. Za wszystkim stał człowiek, którego historia określi później mianem pierwszego ludobójcy w dziejach. Był nim król Belgów Leopold II Koburg, którego chciwość zaważyła na losie milionów ludzkich istnień.

Król Belgów

O belgijski tron Leopold nie musiał się specjalnie starać. Był drugim dzieckiem króla Leopolda I i Ludwiki Marii Orleańskiej. Pierwotnie następcą tronu miał być Ludwik Filip – pierwszy syn królewskiej pary. Jednak w wyniku choroby dziecko zmarło po niespełna roku od narodzenia.

Leopold przyszedł na świat już po śmierci brata i to on, jako ówcześnie jedyny męski potomek królewskiej pary, miał objąć w przyszłości belgijski tron. Przyszły następca już od wczesnych lat interesował się polityką. Marzył, aby podporządkować Belgii Holandię oraz zagarnąć jej kolonie. To właśnie chęć kolonizacji wzbudzała jego największe zainteresowanie. Władzę objął po śmierci ojca w 1865 roku.

Jako Leopold II szybko jednak zorientował się, że jego rządy nie będą w pełni samodzielne. Belgia była bowiem monarchią konstytucyjną i każda najważniejsza decyzja króla musiała zostać skonsultowana z rządem i parlamentem. Tymczasem instytucje te nie zawsze chciały wspierać pomysły chciwego władcy. Niemniej, w okresie rządów Leopolda II, Belgia weszła do grona przemysłowych potęg ówczesnego świata.

Leopold II tron belgijski objął bezpośrednio po swoim ojcu. Mimo prowadzenia brutalnej kolonialnej polityki spora część Belgów nadal darzy go szacunkiem i sentymentem, wznosząc mu kolejne pomniki. Obraz Ghémara Frèresa "Wstąpienie Leopolda II na tron".

fot.domena publiczna Leopold II tron belgijski objął bezpośrednio po swoim ojcu. Mimo prowadzenia brutalnej kolonialnej polityki spora część Belgów nadal darzy go szacunkiem i sentymentem, wznosząc mu kolejne pomniki. Obraz Ghémara Frèresa „Wstąpienie Leopolda II na tron”.

U schyłku panowania króla, w tym niewielkim kraju mieszkało aż 7 milionów ludzi. Było to dwukrotnie więcej niż zanotowano w roku 1830. Kraj inwestował w nowe źródła energii oraz nowoczesny przemysł. Leopoldowi II to jednak nie wystarczało. Tym bardziej, że nie udało mu się zrealizować wojennych planów wobec Holandii. Chociaż zatem król niewątpliwie przyczynił się do rozwoju gospodarczego swojego państwa, niemal wszystkie lata jego panowania wypełnia inne „dokonanie”. Mroczne i haniebne.

„Belgia musi mieć kolonię”

Odkąd zasiadł na tronie Leopold II uważał, że Belgia to „mały kraj małych ludzi”. Jako zagorzały zwolennik imperializmu mawiał, że „Belgia musi mieć kolonię”. Z nieukrywaną zazdrością patrzył na kolonialne potęgi jak na przykład Wielka Brytania. Ze zdobyciem nowych posiadłości król miał jednak problem…

Przede wszystkim kraj nie dysponował flotą, którą można by wypłynąć w poszukiwaniu ziem do podbicia. Ponadto terenów do kolonizacji było bardzo mało. Niesprzyjające warunki nie powstrzymały Leopolda. W planach snuł wizję zajęcia Fidżi, Nowej Gwinei czy choćby części Abisynii. Na drodze stał mu jednak belgijski parlament, który takie wyprawy uważał za zbyt duże finansowe obciążenie dla państwa. Wydawało się, że kolonialne plany króla legły w gruzach. I wtedy poznał on Mortona Stanleya. Odkrywcę, o którym mawiano – jak relacjonuje Charlie English w swoim najnowszych historycznym reportażu Przemytnicy książek z Timbuktu – że „strzela do Murzynów, jakby to były małpy”.

Inspiracją do napisania artykułu była najnowsza książka Charlie Englisha "Przemytnicy książek z Timbuktu" (Wydawnictwo Poznańskie 2018), w której autor splata historię afrykańskiego królestwa z teraźniejszością, tworząc opowieść pełną napięć.

Inspiracją do napisania artykułu była najnowsza książka Charlie Englisha „Przemytnicy książek z Timbuktu” (Wydawnictwo Poznańskie 2018), w której autor splata historię afrykańskiego królestwa z teraźniejszością, tworząc opowieść pełną napięć.

Prywatne państwo Leopolda II

W drugiej połowie lat 70-tych XIX wieku Morton Stanley zorganizował wyprawę do Konga, mieszczącego się w Centralnej Afryce. Był to jeden z nielicznych afrykańskich terenów, który nie został jeszcze skolonizowany. Mężczyzna próbował na początku nakłonić do zajęcia tego obszaru Wielką Brytanię. Zmagający się jednak z problemem recesji kraj, nie był zainteresowany przeznaczeniem pieniędzy na kolonizatorskie plany Stanleya. Z propozycji postanowił skorzystać Leopold II.

Król Belgów rozpoczął finansowanie wyprawy Stanleya do Konga, a także budowy nowej infrastruktury na tych terenach. Z powodu braku zgody parlamentu na oficjalną kolonizację, Leopold II musiał się jej podjąć jako osoba prywatna. Założył organizację, którą nazwał Międzynarodowym Afrykańskim Stowarzyszeniem i zaczął nakłaniać europejskich przywódców, aby uznały one zwierzchnictwo związku nad terenami Konga. Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że w listopadzie 1884 roku kanclerz Rzeszy, Otto von Bismarck, zorganizował specjalną konferencję w Berlinie. Charlie English w swojej najnowszej książce „Przemytnicy książek z Timbuktu” tak opisał owo słynne posiedzenie:

Delegaci rozmawiali przez trzy miesiące bez ani jednego Afrykańczyka. Kiedy rozstawali się 26 lutego 1885 roku Międzynarodowe Afrykańskie Stowarzyszenie uznano za rząd nowego Wolnego Państwa Kongo, tworząc w ten sposób pewne ramy dla plądrowania tego terytorium, i ustalony został ogólny zarys podziału Afryki.

Co ciekawe, oficjalnie organizacja Leopolda II promować miała walkę z handlem niewolnikami, a także nieść pomoc tubylcom. Filantropia okazała się fikcją. To, co potem wydarzyło się w belgijskim Kongu stanowi jedną z największych zbrodni w historii ludzkości.

Ludność Wolnego Państwa Konga, którego Leopold II został wyłącznym właścicielem, przeżyła prawdziwe piekło. Niewolnictwo, brutalność i rabunkowa gospodarka doprowadziły do śmierci milionów ludzi.

fot.domena publiczna Ludność Wolnego Państwa Konga, którego Leopold II został wyłącznym właścicielem, przeżyła prawdziwe piekło. Niewolnictwo, brutalność i rabunkowa gospodarka doprowadziły do śmierci milionów ludzi.

Ludobójstwo

Gdy tylko przedstawiciele Leopolda II pojawili się w Kongu zaczęła się eksploatacja terenu połączona z najbardziej okrutnym traktowaniem tubylców. Belgom zależało przede wszystkim na dwóch produktach – kości słoniowej oraz kauczuku. Krajem zaczęła zarządzać grupa powiązanych ze sobą spółek kapitalistycznych.

Czarnoskórych zmuszano do niewolniczych robót. Za pracę miały być przyznawane racje żywnościowe, ale były one tak małe, że zakuci w kajdany tubylcy umierali z głodu i wycieńczenia. Belgowie zorganizowali brutalny system kar za nieposłuszeństwo lub niewystarczające dostawy surowców. Jedną z nich było obcinanie dłoni, stóp, uszu lub nosa. Do dziś zachowały się fotografie z Konga przedstawiające pozbawione kończyn kobiety, dzieci i mężczyzn.

Wśród czarnoskórych panował również paniczny lęk przed tzw. „chicotte”, polegającym na chłostaniu batem z hipopotamiej skóry za najdrobniejsze przewinienia. Próby dezercji karano śmiercią, a za bunt pacyfikowano całe wioski. Setki kilometrów kongijskiej ziemi prezentowały przerażający widok: wyludnione obszary usiane milionami trupów. Nielicznym udawało się uciec do dżungli, w której spędzali resztę życia.

Dopiero w XX wieku zaczęto krytykować zbrodnie Leopolda II w Kongu Belgijskim. Na ilustracji po lewej karykatura E.L. Sambourne'a przedstawiająca króla jako węża atakującego tubylców, po prawej - mapa Wolnego Państwa Konga pod koniec XIX wieku.

fot.domena publiczna Dopiero w XX wieku zaczęto krytykować zbrodnie Leopolda II w Kongu Belgijskim. Na ilustracji po lewej karykatura E.L. Sambourne’a przedstawiająca króla jako węża atakującego tubylców, po prawej – mapa Wolnego Państwa Konga pod koniec XIX wieku.

Do realizacji swojej ludobójczej polityki Leopold II postanowił dodatkowo zaangażować samych czarnoskórych. Siłą wcielano ich do oddziałów „Force Publique”, które były podporządkowane belgijskim oficerom. Tak relacjonuje te działania Charlie English w swojej najnowszej książce „Przemytnicy książek z Timbuktu”:

W Kongu Leopolda prywatne wojsko znane jako Force Publique zmuszało tubylców by dla bogacenia się Brukseli ogołacali własną ziemię z bogactw naturalnych głównie kauczuku i kości słoniowej. Jeśli nie wypełniono narzuconych limitów dostaw, zabijano mężczyzn, gwałcono kobiety, okaleczano dzieci i palono wioski. Liczbę ofiar w tym regionie w wyniku panowania Leopolda oszacowano na dziesięć milionów ludzi, czyli w przybliżeniu połowę ludności kraju.

Bezkarność czyniąca z ludzi potworów

Z czasem samowola Belgów sprzyjała zachowaniom patologicznym – pojawiły się nawet zawody w strzelaniu do ludzi. Jeden z kolonizatorów kazał w swym ogrodzie powycinać krzaki w taki sposób, aby móc celować z okna do czarnoskórych przechodniów. Tego typu relacji zachowało się znacznie więcej. Chociaż sam Leopold II nigdy w Kongu nie był, nie zwalnia go to z odpowiedzialności za wynaturzone okrucieństwo, jakich dopuszczali się jego poddani.

Raporty dotyczące niewolników spływały na biurko króla i zawierały informacje o mordach oraz stosowanych torturach. Pozostałe państwa udawały, że nie widzą dokonującego się w Kongu Belgijskim ludobójstwa. Pojawił się jednak z czasem jeden człowiek, który postanowił zareagować – Edmund Morel.

Leopold II zmarł w 1909 roku, a belgijska korona przeszła w ręce jego bratanka. Korowód pogrzebowy (na zdjęciu) z jego ciałem został wygwizdany przez tłum. Król panował 44 lata, najdłużej w historii Belgii.

fot.domena publiczna Leopold II zmarł w 1909 roku, a belgijska korona przeszła w ręce jego bratanka. Korowód pogrzebowy (na zdjęciu) z jego ciałem został wygwizdany przez tłum. Król panował 44 lata, najdłużej w historii Belgii.

Ten brytyjski dziennikarz i obrońca praw człowieka uparcie informował opinię publiczną o rzezi czarnoskórych. Organizował też pierwsze protesty oraz zapoczątkował ruch społeczny na rzecz zakończenia mordów w centralnej Afryce, zwłaszcza w Kongu Belgijskim.

Leopold II zmarł w 1909 roku, a bezkarność Belgów została ograniczona. Kolonialny wyzysk trwał jednak na tym obszarze jeszcze dziesiątki lat. Dopiero w 1960 roku powstała niepodległa Demokratyczna Republika Konga. Skutki ludobójstwa z czasów belgijskiego panowania są tam jednak odczuwane do dziś, a sama zbrodnia odcisnęła piętno w pamięci tamtejszych mieszkańców.

Bibliografia:

  1. Philip Curtin, Steven Feierman, Leonard Thompson, Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Marabut 2003.
  2. Charlie English, Przemytnicy książek z Timbuktu, Wydawnictwo Poznańskie 2018.
  3. Adam Hochschild, Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce, Świat Książki 2012.
  4. Król Belgii Leopold II wymordował 8 mln ludzi w prywatnym państwie, wywiad z Adamem Hochschildem, DoRzeczy.pl [dostęp 06.03.2018].
  5. Józef Łaptos, Historia Belgii, Bellona 1995.

Niezwykła historia afrykańskiego królestwa, gdzie przeszłość przeplata się ze współczesnością:

Czy wiesz, że ...

...XIX-wieczni poszukiwacze złota musieli bardzo uważać, żeby nie przepłacać? Ceny podstawowych produktów „w terenie” były trzy–cztery razy wyższe. Dotyczyło to nie tylko jedzenia: za miskę do płukania złota, która w mieście kosztowała 3-4 dolary, na terenie kopalni żądano dwa razy więcej.

Joseph Conrad oświadczył się swojej przyszłej żonie w bardzo niekonwencjonalny sposób? Oznajmił jej między inymi, że pewnie długo nie pożyje i nie chce mieć dzieci!

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

Komentarze (33)

  1. dan normalności fan Odpowiedz

    Ja wszystko rozumiem, ale tekst: „wioski usiane milionami trupów” brzmi trochę nieprawdopodobnie. Co to za wioski?

    • Bartosz Borkowski Odpowiedz

      To fragment, który odnosi się do wspomnień jednego z amerykańskich podróżników w Kongo, który na odcinku 500 kilometrów nie zauważył ani jednej wioski, w której znalazłby się ktokolwiek żywy. Przez lata największą ilość mordów dokonano własnie wśród małych wiosek Kongo. Do dziś historycy nie mogą się doliczyć ile było ofiar ale niektórzy wskazują, że niestety mogło to być nawet więcej niż 10 mln. Stąd owe „wioski usiane milionami trupów”.

  2. Bartosz W. Odpowiedz

    I tutaj mamy świetny przykład na to jak postępują „normalne” narody europejskie (i świata), a dokładnie nie obnoszą się swoimi zbrodniami, a wręcz przeciwnie, próbują je tuszować lub przynajmniej udawać, że nic się nie stało. Niech każdy porówna to sobie z durnymi Polakami, którzy z lubością biczują samych siebie jako nie wiadomo jakich oprawców w sytuacji, gdy prawdziwi zbrodniarze są wszędzie dookoła (Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy, Belgowie, Brytyjczycy itd.), tylko jakoś oni się tym nie chwalą, o permanentnej auto-krytyce nawet nie wspominając.

    • Czytacz Odpowiedz

      Prawda prawda. Kiedy myślę o dumnych Brytyjczykach czy Belgach oraz Francuzach (którzy w XX wieku mordowali mieszkańców Afryki). My jako naród uwielbiamy ekspiację i samoumartwienie publiczne. Ewentulanie sponsorowane przez ludzi pokroju Sorosa.

      • anonim Odpowiedz

        No fakt, my jako jedyni na całym globie nigdy nie podnieśliśmy ręki na obcokrajowca. Wspaniały , niepokalany naród Polski zawsze i wszędzie będzie niósł pomoc wszystkim uciśnionym.

        • Czytacz

          Nie wiem czy warto odpowiadać? Spróbuję, nie twierdzę, że jesteśmy niepokalani jako naród czy państwo, lecz wywlekamy wszystkie nasze przewiny i się nimi chwalimy jak małe dzieci, w przeciwieństwie do innych nacji. Narody te wymieniłem częściowo w poprzednim komentarzu (dodaj USA, Izrael, Hiszpanię, Włochy, Rosję, Japonię, Chiny itd, itd.

    • Anonim Odpowiedz

      W Brukseli obok PE stoi pomnik tego zbrodniarza. Swoją drogą to Belgia powinna przyjmować wszystkich murzynów którzy przepłyną do Europy jako swoich rodaków. Byli przecież podanymi ich króla.

  3. BM Odpowiedz

    Próbuję sobie to wyobrazić i jednej rzeczy nie jestem w stanie pojąć. Mieszkają sobie te miliony Kongijczyków na swoich ziemiach. Nagle przypływają jacyś biali. Ilu ich mogło przypłynąć na początku? Liczebnością na pewno nie stanowili nawet promila Kongijczyków. No więc przypływają jacyś biali i zaczynają „się rządzić”. Dlaczego miejscowi, mając ogromną przewagę liczebną, nie próbują się bronić?

    • Wojtek Odpowiedz

      Ano dla tego, że to nie był zorganizowany kraj z uzbrojonym wojskiem. Trochę wiosek porozrzucanych po okolicy i dżungla. Nie miał kto kierować obroną. Murzyni mają naturę leni i tchórzy i wolą uciekać niż się bronić. Kiedy atakowano sąsiednią wioskę to się cieszyli, że to nie ich wioska. Tak jak teraz z falą emigracji, uciekają zamiast poprawiać swój byt. Afryka była dziewiczym terenem, bez zorganizowanej państwowości i dopiero kolonializm wprowadził podział na kraje.

      • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

        Szanowny Panie Wojtku, dziękujemy za komentarz wyjaśniający. Zgadza się – tubylcy nie dysponowali bronią palną. Jeden pistolet zawsze będzie miał przewagę nad nawet setką czy tysiącem oszczepów, dzid itd.

        • Czytacz

          Pani Anno, z punktu widzenia taktyki i strategii nie jest to prawdą, tj. przewaga technologiczna nad ilością nie zapewnia zawsze zwycięstwa. 20 tys. włóczników zwycięży nad 200 strzelcami, czy 5500 T-34 wygra z 890 tygrysami. Bogowie wojny lubią ilość nie jakość. Brak żywności i zaplecza do wypoczynku zwycięży każdą armię. Z dzisiejszych badań wynika, że agresor po utracie od 4,5% do 10% zasobów jednostek atakujących rezygnuje z dalszej ofensywy lub okupacji (Przykład Wietnamu,Afganistanu). Oczywiście wiele osób przytoczy mi przykłady z II wojny światowej szczególnie starcia Rosji Sowieckiej i III Rzeszy, pamiętajcie jednak, że były to niezwykle brutalne reżimy, a jeden naród walczył o fizyczne przetrwanie.

    • mk Odpowiedz

      A no tak samo jak w demokratycznej Polsce. ilu jest tych , którzy trzymają władzę …. promil, dwa, 0,5% ?? A reszta baranów z pokorą daje się wykorzystywać. Wszędzie tak jest na świecie. Było, jest i będzie.

  4. Miroslaw Odpowiedz

    Czytałem ostatnio ciekawy artykuł opisujący jak industrializacja Angli jest po 200 latach jeszcze widoczna w umysłach ludzi zamieszkujących uprzemysławiane tereny. Mają oni mniejsze ambicje, częściej popadają w alkocholizm itp. Taka selekcja „naturalna” która doprowadziła dotego że z braku kobiet w tych robotniczych miasteczkach i z braku perspektyw, kto mógł wyjechał a zostali tylko ci którzy nie widzieli nadziei ani oerspektyw na lepsze jutro. Ciekawi mnie ile lat potrwa zanim takie Kongo będzie miało zdrową populację ludzi ufającym dniu jutrzejszemu i Europejczykom.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Miroslawie, bardzo dziękujemy za podzielenie się z nami swoją refleksją. Czy mógłby Pan jeszcze dodać jaki to był artykuł? Z przyjemnością się zapoznamy :)

  5. de AUSCHWITZ Odpowiedz

    BO DO KATÓW SIĘ STRZELAĆ POWINNO & wieszać jak wściekłe psy, a tym czasem,…. drygi, podrygi, rączka buźka, kwiatek i jeszcze drogie prezenta na drogę , wszystko w ramach dobrosąsiedzkich sexualnych , więc dlaczego rzygać się mi chce

  6. Władek Łokieć Odpowiedz

    „Krajem zaczęła zarządzać grupa powiązanych ze sobą spółek kapitalistycznych.”

    „Spółek kapitalistycznych”? Chyba mieliście na myśli spółki KAPITAŁOWE.
    Poprawcie to proszę, bo wasza wersja wygląda jak lingwistyczny potworek :)

    • Bartosz Borkowski Odpowiedz

      „(… ) Prywatna posiadłość króla belgijskiego Leopolda II, Wolne Państwo Kongo także było rodzajem państwowej kampanii. W rzeczywistości rządziła nim grupa powiązanych ze sobą spółek kapitalistycznych, które wyróżniało to, że eksploatowały przekazaną im we władanie ziemię z bezwzględnością większą niż gdziekolwiek indziej w Afryce” Philip Curtin, Steven Feierman, Leonard Thompson, Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Marabut 2003, s. 575

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, dziękujemy za komentarz, ale gdzie Pan widzi to usianie? Niezwłocznie wszystko poprawiamy. Z tak ogólnego wpisu, ciężko nam coś merytorycznego wyciągnąć. Pozdrawiamy :)

  7. A... Odpowiedz

    Nie chcę ulegać wszechobecnej modzie na rankingi, ale w żadnym, po za belgijskim ludobójstwem w Kongu, upadlaniu, mordowaniu, na masową skalę ludzi, nie stosowano tak często tak drakońskiej kary jak obcinanie dłoni i stóp… Czytałem dość niedawno opowieści o tym procederze spisaną przez podróżnika niemieckiego, a przytoczoną we fragmentach w którymś z naszych periodyków zajmujących się głównie historią. Otóż w niektórych wioskach nie znalazł on – tenże niemiecki podróżnik, dosłownie nikogo kto posiadałby wszystkie kompletne koniczyny…
    Co prawda nie spotkał on też żadnego Belga wśród oprawców ale za to wielu degeneratów z całego świata, których to najchętniej zatrudniała administracja Leopolda. Nie tylko z Europy (w tym, jeśli chodzi o Europejczyków, niestety i Polaków). Najwięcej było wśród nich (piastowali z reguły najniższe stopnie w hierarchii urzędniczo-opresyjnej) w tym regionie Konga belgijskiego przez które podróżował, Hindusów.
    Warto jednak tutaj dodać, że nie zawsze władze koloni afrykańskich nastawione były na prymitywny wyzysk, głównie surowcową bezwzględną eksploatację koloni. Np. niemiecka kolonia Tanganika początkowo poddana kolonialnemu terrorowi, następnie opierała swój rozwój o ścisłą, aktywną współpracę władz niemieckich z plemiennymi strukturami autochtonów. Była to w tych czasach jedna z najlepiej rozwiniętych gospodarczo, najbogatszych koloni Afryki (np. powstała tam znakomita sieć połączeń kolejowych). Rycerski i de facto niepokonany w czasie I wojny, gen. Lettow-Vorbeck (w pewnym momencie jego wojska, które zadały klęskę m. in. Belgom z Konga, to w blisko 90%. byli autochtoni!), który bronił niemieckiej Tanganiki, jest także tego dowodem.
    Gdy zbrakło „kolonistów” Niemców…
    Obecnie Tanzania to jeden z najbiedniejszych krajów świata.

  8. A... Odpowiedz

    Przepraszam: „kompletne kończyny”, oczywiście powinno być; i wcześniej: nie opowieści a opowieść.
    Przepraszam raz jeszcze za te błędy, ale jak widać gdy się pisze o tak strasznych zbrodniach – tak wielkiej ludzkiej tragedii, to trudno nie ulec emocjom i w pełni się skupić na ortografii, gramatyce i stylu…

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi A…, proszę w ogóle nie przejmować się tymi błędami, chociaż bardzo doceniamy to sprostowanie – rzadko ktoś przejmuje się własnymi pomyłkami, które popełnia w komentarzu najczęściej wytykając nam nasze (przykład mamy i pod tym tekstem) ;) Dziękujemy za bardzo dojrzały wpis. Emocje, które z niego wybrzmiewają tylko dodają mu autentyczności, nie odbierają jednak nic z merytoryki wpisu. Pozdrawiamy.

  9. Anonim Odpowiedz

    Poproszę jakąś historię Bielska-Białej , nasi regionalni redaktorzy chyba się wypalili . Z góry dziękuję za temat . Ps . Czytam Was od prawie 2 -ch lat . Mało komentuje , naprawdę fajne ciekawostki ,pozdrawiam .

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Anonimie, a mógłbyś wskazać coś konkretnego, co z tej historii by Pana najbardziej zainteresowało: zagadnienie, jakieś wydarzenie, postać z tego regionu? Bardzo się cieszymy, że jest Pan naszym stałym czytelnikiem, i że teksty się Panu podobają. Również pozdrawiamy.

  10. Szybolet Odpowiedz

    A co w tym temacie zrobił Kościół Katolicki ?. Obecność na pogrzebie kleru może świadczyć o wyznaniu tego człowieka . Wysiłek jednego człowieka pomógł ukrócić ten mord , to co w tym czasie robiła Stolica Apostolska .

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Szybolecie – nic nie robiła. A polityka kolonialna stała się domeną wielu państw, nie tylko Belgii. Spójrzmy na Portugalię, Hiszpanię czy Anglię. Niemcy również miały swoje kolonie. I tak można by wymieniać… Jednak pojawiły się w końcu głosy przeciw wyzyskowi kolonialnemu i niewolnictwu, ale na jego zniesienie musieliśmy sporo czekać.

  11. Barracuda Odpowiedz

    Będąc „w temacie” warto wspomnieć o Indianach Północnoamerykańskich. W naszych umysłach funkcjonują oni, głównie dzięki przekazowi zawartemu w licznych filmach typu „western”, jako dzikusy atakujące szlachetnych pionierów i odkrywców Ameryki Płn. I w konsekwencji stało się jak z polskimi oficerami w Katyniu, zapytany o których towarzysz Stalin stwierdził, że „gdzieś sobie poszli”.
    Teraz liczne państwa, których przywódcy mieli i mają łapy czerwone od krwi pouczają Polaków w kwestiach demokracji, tzw. „wolnych sondów” czy zagadnień przestrzegania „kąstytucji”. Trzeba cały czas o tym mówić, bo ta zgraja łotrów gotowa zagłaskać nas na śmierć !!!

  12. Anonim Odpowiedz

    Ale wszystko skonczylo sie dobrze. Zli biali odeszli i wladze objal.absolweyn z Moskwy Lumumba, a po jego smietci przydzedl wybitny maz stanu Mobutu Se Se Seko (czyli: nieustraszny wojownik ktory wszytko nidzczy na swojej drodze…) odziany w lamparcie skory i zmienil nazwe kraju na Zair…..Doprowadzil tubylcow do takiego blogostanu, ze ci wezwali na pomoc………obcinaczy konczyn czyli…..BELGOW,!!!
    Moral? Rasizm ma uzasadnienie!

  13. Spec Odpowiedz

    Lumumba miał „szczytne ideały”, jednak w zderzeniu z afrykańską rzeczywistością spaliły na panewce. Zbyt szybko chciał się uniezależnić i „stworzyć jeden naród kongijski”. Afryka jest o tyle specyficzna, że tubylcy, zawsze są bardziej lojalni wobec swojego plemienia niż kraju w którym żyją. Zbyt szybkie uzyskanie niepodległości przez Kongo, doprowadziło do kryzysu trwającego 5 lat i morza przelanej krwi. Zimna Wojna i rywalizacja mocarstw o bogactwa tego kraju tylko dolały oliwy do ognia. Największą tragedią była rebelia Simbów (suahil. Lwów), trwająca w latach 1964-1965, spadkobierców myśli politycznej Lumumby. Stłumiona przy udziale najemników (Mike Horae), wojsk belgijskich i amerykańskich.

  14. Anonim Odpowiedz

    Drogi Bartoszu W pisze pan ze mordercy są wśród nas i wymienia pan też Rosjan i chce poprawić wpis że Rosjanie podobnie jak tubylcy z Afryki i ameryki a i Polski też nie byli mordercami narodów np. Rosjanie za Rosji carskiej to był naród nisko cywilizowany a i w Polsce wysokiej cywilizacji też nie było – takiej jak na zach. europy i dopiero na początku XX w pojawili się w Rosji bolszewicy z Leninem na czele i to oni dokonali krwawego przewrotu wymordowali znaczną część narodu rosyjskiego i w 39r.przyszli wraz z niemcami do Polski i wywieźli sporo polskiej inteligencji na sybir a niemcy -swoją drogą wraz z Ukraińcami zabijali Polaków i żydów Natomiast w 45r przyszli do nas żołnierze radzieccy i to byli w większości Rosjanie i oni już Polaków nie zabijali Ponoć masowo gwałcili co też nie jest do końca taka prawda jak co niektórzy chcą nagłosnić gdyż bali się enkawudowców np.o tym co jankesi wyprawiali we Francji jakos cisza i tam ich nikt nie pilnował i żarcie dostawali A Rosjanie na rozległym froncie już nie i stąd te ataki na żywność a zginęło ich (Rosjan) w Polsce 600 tys .

    • Anonim Odpowiedz

      Zacznę od końca skąd te 600 tyś.zabitych Rosjan jeśli Ministerstwo Obrony Rosji podaje liczbę 477 tyś w latach 1944-1945. Odnośnie Rosjan ,dobrze napisane bo to byli Ruscy ,Kazachowie ,Uzbecy ,Tadrzycy ,Kirgizi ,Gruzini ,Azerowie,Armenczycy ,Estonczycy ,Lotysze ,Litwini ,Białorusini ,Ukraińcy ,Rumuni , Finowie ,Polacy oraz Żydzi w NKWD strzelając w plecy wszystkim wymienionym narodom.Ci Rosjanie wywieźli w latach 1939-1941 ok.500 tyś. Polskich obywateli w 4 deportacji na Syberię i do Kazachstanu. Gdyby nie atak Niemców na ich Rosyjskich sojuszników (pakt Ribbentrop-Mokotów) w 1941 ,to jeszcze 2 lata i ludność Polska w Rosyjskiej strefie okupacyjnej od 17.09.1939 przestała by istnieć zabita lub wywieziono na śmierć w Syberyjskich sniegach. W 1941 od Estoni do Rumuni zaczęły się pogromy Rosyjskich Żydów którzy swoją kolaboracja z NKWD tak zaleźli za skórę wszystkim narodom które kupowała Rosja ,po napaści na Polskę. To że Rosjanie gwałcił kobiety to fakt ,tak samo Amerykanie oraz Francuscy murzyni np. pod Monte Cassino.Co do Polskiej inteligencji to NKWD współpracowali w tej kwestii z Gestapo u Niemców akcja AB ,U Rosjan Katyń i śniegi Syberii lub pustynia Kazachstanu oraz mordowanie w więzieniach.

Odpowiedz na „SzyboletAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.