Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Sto tysięcy niewolników rocznie? To europejskie państwo przez 300 lat przodowało w handlu żywym towarem

Wielka Brytania handlowała żywym towarem przez ok. 300 lat, wyprzedzając w tym niemal wszystkie inne europejskie państwa. Rysunek z książki "The Negro in American history" (1914).

fot.domena publiczna Wielka Brytania handlowała żywym towarem przez ok. 300 lat, wyprzedzając w tym niemal wszystkie inne europejskie państwa. Rysunek z książki „The Negro in American history” (1914).

Kilkadziesiąt milionów zmarłych i nawet dziesięć milionów ludzi dostarczonych w niewolę – tak wygląda bilans trzystu lat kolonialnej aktywności tego europejskiego państwa. Imperium zbudowane na trupach? Niezupełnie. Handel niewolnikami wcale nie okazał się tak rentowny, jak myślano…

Jeśli Afryka rzeczywiście była w Londynie w modzie, stanowiła również przyczynę, wiszącego w powietrzu kryzysu etycznego, który miał ukształtować brytyjską politykę zagraniczną na następne półwiecze. Pod koniec XVIII wieku handel na wybrzeżach Gwinei – które nazywano wówczas zgodnie z najważniejszymi na danym terenie towarami, czyli kością słoniową, złotem, niewolnikami i zbożem – stał się kluczowym elementem gospodarki. Od połowy wieku do 1772 roku wartość handlu afrykańskiego wzrosła siedmiokrotnie, do niemal miliona funtów rocznie.

„Jakże doniosłą wagę ma nasz handel z Afryką – pisał tamtego roku anonimowy angielski kupiec. – To pierwsza zasada i fundament zasad pozostałych, najważniejsza siła napędowa, wprawiająca w ruch wszystkie koła”. Walutą w dużej części transakcji byli ludzie: kapitanowanie statków z Londynu, Liverpoolu i Bristolu wymieniali broń palną produkowaną w Birmingham i wschodnioangielskie tkaniny na niewolników, których wysyłano do utrzymujących płynność finansową brytyjskiej gospodarki plantacji tytoniu i cukru w Indiach Zachodnich.

Tak relacjonuje handlową działalność brytyjskiego imperium Charlie English, w swoim najnowszym historycznym reportażu „Przemytnicy książek z Timbuktu. Dla mieszkańców Afryki był to koszmar. Schwytani gdzieś w interiorze kontynentu, wymierali masowo już po drodze na wybrzeże. Historyk Joseph Miller w książce „Way of Death” wyliczył, że ginęła w ten sposób mniej więcej połowa transportowanych. Być może dożywałoby ich nieco więcej, gdyby byli łapani przez białych – widzących w nich towar, o który choć trochę należy zadbać.

Tymczasem Afrykańczycy chwytani byli zazwyczaj przez samych Afrykańczyków – członków innych, zwaśnionych z nimi wspólnot (więcej o tym przeczytasz TUTAJ). Brutalność tych łapanek była wpisana w wielowiekową tradycję permanentnej wojny plemiennej, a sam zysk miał znacznie drugorzędne.

Handel niewolnikami na obszarze Oceanu Atlantyckiego zapoczątkowali w XVI wieku Portugalczycy. Ale to Anglicy wiedli prym w transporcie czarnych z Afryki do Ameryki. Na ilustracji obraz François-Auguste Biarda "Handel niewolnikami".

fot.domena publiczna Handel niewolnikami na obszarze Oceanu Atlantyckiego zapoczątkowali w XVI wieku Portugalczycy. Ale to Anglicy wiedli prym w transporcie czarnych z Afryki do Ameryki. Na ilustracji obraz François-Auguste Biarda „Handel niewolnikami”.

Kiedy już niedobitki dotarły do punktu zbytu na wybrzeżu, najpierw czarnoskórzy musieli czekać na zapełnienie ładowni – co znów kosztowało życie spory ich odsetek – później zaś, spędzić kilka tygodni pod pokładem statku, w zamkniętej i niewentylowanej ładowni. W XVIII wieku śmierć jednej czwartej „ładunku” uznawano za koszt możliwy do zaakceptowania. Przeważnie umierał co siódmy kandydat na niewolnika. W taki właśnie sposób, z Afryki do Ameryki, „w latach 60. XVIII wieku brytyjskie statki przewoziły przez Atlantyk 42 000 niewolników rocznie, więcej niż którekolwiek inne europejskie państwo” – referuje Charlie English.

Czy wiesz, że ...

...gdy w 1556 roku do Siedmiogrodu wróciła Izabela Jagiellonka, najstarsza córka Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz matka tamtejszego księcia, z okazji jej przyjazdu Izabeli 23-letni Stefan Batory wygłosił w nienagannej łacinie mowę powitalną? Nie mógł jeszcze wiedzieć, że dwie dekady później ożeni się z jej młodsza siostrą, Anną Jagiellonką, i zasiądzie na polskim tronie!

...największy zjazd monarchów przed I wojną światową odbył się z okazji pogrzebu króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII? Zgromadzeni władcy dalecy byli jednak od żałobnego nastroju.

...największą zbrodnią dokonaną przez Rosjan podczas powstania kościuszkowskiego była rzeź Pragi? Rosjanie szybko przerwali powstańcze umocnienia i rozbili większość polskich oddziałów. Następnie zaś przystąpili do brutalnego mordowania jeńców oraz miejscowych cywilów.

Komentarze (9)

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Większość krajów europejskich, które prowadziło politykę kolonialną, a więc i Portugalia, Hiszpania czy Niemcy itd. Natomiast tekst jest przede wszystkim o Wielkiej Brytanii, która przodowała w tym handlu, przewożąc do swoich kolonii w Stanach największe ich ilości. Pozdrawiamy.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, ludobójstwo i niewolnictwo nie są synonimami. Jednak eksploatacja kolonialna terenów i handel ludźmi doprowadziły do ludobójstwa – zginęło w wyniku tej działalności kilka milionów ludzi. Wystarczy spojrzeć na Kongo Belgijskie: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2018/03/18/krew-10-milionow-ludzi-na-rekach-ten-europejski-wladca-dla-zaspokojenia-wlasnych-ambicji-dokonal-ludobojstwa-na-niewyobrazalna-skale/. Pozdrawiamy.

      • Rumburak Odpowiedz

        No i?
        niewolnictwo w założeniu nie jest ludobójstwem, żeby przynosiło zysk „towar” musi być zdrowy i żyć. Piszecie artykuł o handlu niewolnikami używając takich dziwnych sformułowań. I tak z ciekawości: co to znaczy”rozwleczone”? nie jestem polonistą ale w czasie to chyba może być coś odwleczone. I nie jest to czepialstwo, po prostu zauważyłem że niektórych autorów tutaj bardzo często ponosi jakaś „językowa fantazja”

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Szanowny komentatorze, nie możemy zmienić na „odwleczone w czasie” bo oznaczałoby to planowanie ludobójstwa, które odłożono na konkretny termin. Autorowi chodziło o permanentną eksterminację ludności, która była „skutkiem ubocznym” niewolnictwa. Dziękujemy bardzo za wpis i będziemy mieć te językowe kwestie na uwadze przy kolejnych tekstach. Proszę jednak pamiętać, że autorzy mają swój unikatowy pisarski styl ;) Pozdrawiamy.

  1. A... Odpowiedz

    Dziwi mnie nieco brak w literaturze pozycji „Imperium…” (2003, polskie wydania: 2007,13) autorstwa N. Fergusona, bardzo szczegółowo analizującego przyczyny powstania i znaczenie niewolnictwa w brytyjskich koloniach dla rozwoju brytyjskiego imperium (celowo piszę brytyjskich, brytyjskiego – kolonistami bowiem byli głównie – tj. w istotnej większości, przedstawiciele narodów celtyckich z wysp brytyjskich, a nie Anglicy).
    Kto to jest N. Ferguson? Wg notki biograficznej „…(ur. 1964 r.) to jeden z najwspanialszych historyków na świecie. Profesor uniwersytetów Harvarda, Oxfordu, Stanforda.”
    Na marginesie: 4 lata młodszy, a… :) – nie, nie żebym zazdrościł ;)
    (no cóż zostawmy lepiej moją hipokryzję na boku).

    Co do śmiertelności (czyli rzeczonego „ludobójstwa”) w czasie od „pozyskania” niewolników do ich „wyładunku”, N.F. pisze: „Biorąc pod uwagę warunki, jakie panowały na pokładach statków przewożących niewolników… …nie dziwi to, że średnio co siódmy niewolnik [a więc c. 14%] umierał podczas podróży przez Atlantyk.” „Był to średni współczynnik umieralności dla całego okresu brytyjskiego handlu niewolnikami, tj. lat 1662-1807. We wcześniejszych dekadach liczba ta była bliższa jednej czwartej.” (…) Podobny „Współczynnik śmiertelności wśród załogi niewolniczych statków był jeszcze wyższy – około 17 procent w drugiej połowie XVIII wieku [gdy w tym samym czasie śmiertelność wśród niewolników szacuje się, że wyraźnie spadła, najprawdopodobniej już nie przekraczała 10%!].”

    Trudno się jednak dziwić, że niewolnik miał większą wartość niż majtek…
    Dlaczego? Otóż niewolnicy nie trafiali głównie do przyszłych „Stanów” ale… N.F.: „Handel z Karaibami przebił obroty handlu z Ameryką: w 1773 roku wartość brytyjskiego importu z Jamajki pięciokrotnie [!] przewyższała wartość importu z wszystkich innych amerykańskich kolonii.” (…) „To na cukrze… …robiono najlepsze interesy…” „W 1775 roku import cukru odpowiadał prawie jednej piątej [!] całkowitego brytyjskiego importu…” „Karaibscy plantatorzy zaś byli skłonni płacić w przybliżeniu ośmio- czy dziewięciokrotność [!] tego, ile kosztował niewolnik na wybrzeżu zachodniej Afryki. Mimo, że biznes był ryzykowny… …to jednak bardzo opłacalny.” (…) „Średnio roczne zyski z wypraw… [nawet] …w ostatniej połowie wieku brytyjskiego niewolnictwa sięgały od 8 do 10 procent.”
    Zatem imperium brytyjskie zbudowano w znacznej mierze na „niewolniczym” cukrze. Bez niego, tej istotnej „cukrzanej” proweniencji nadwyżki (bez względu na jej %. udział w PKB), najprawdopodobniej by go – Imperium – nie było, a przynajmniej nie zaistniało by ono jako największe w historii.
    I żadne „statystyczne” obecnych Brytyjczyków p.r.-owskie „naukowe” zabiegi tego faktu nie zmienią.

  2. A... Odpowiedz

    Dziwi mnie nieco brak w literaturze pozycji „Imperium…” (2003, polskie wydania: 2007,13) autorstwa N. Fergusona, bardzo szczegółowo analizującego przyczyny powstania i znaczenie niewolnictwa w brytyjskich koloniach dla rozwoju brytyjskiego imperium (celowo piszę brytyjskich, brytyjskiego – kolonistami bowiem byli głównie – tj. w istotnej większości, przedstawiciele narodów celtyckich z wysp brytyjskich, a nie Anglicy).
    Kto to jest N. Ferguson? Wg notki biograficznej „…(ur. 1964 r.) to jeden z najwspanialszych historyków na świecie. Profesor uniwersytetów Harvarda, Oxfordu, Stanforda.”
    Na marginesie: 4 lata młodszy, a… :) – nie, nie żebym zazdrościł ;)
    (no cóż zostawmy lepiej moją hipokryzję na boku).

    Co do śmiertelności (czyli rzeczonego „ludobójstwa”) w czasie od „pozyskania” niewolników do ich „wyładunku”, N.F. pisze: „Biorąc pod uwagę warunki, jakie panowały na pokładach statków przewożących niewolników… …nie dziwi to, że średnio co siódmy niewolnik [a więc c. 14%] umierał podczas podróży przez Atlantyk.” „Był to średni współczynnik umieralności dla całego okresu brytyjskiego handlu niewolnikami, tj. lat 1662-1807. We wcześniejszych dekadach liczba ta była bliższa jednej czwartej.” (…) Podobny „Współczynnik śmiertelności wśród załogi niewolniczych statków był jeszcze wyższy – około 17 procent w drugiej połowie XVIII wieku [gdy w tym samym czasie śmiertelność wśród niewolników szacuje się, że wyraźnie spadła, najprawdopodobniej już nie przekraczała 10%!].”

    Trudno się jednak dziwić, że niewolnik miał większą wartość niż majtek…
    Dlaczego? Otóż niewolnicy nie trafiali głównie do przyszłych „Stanów” ale… N.F.: „Handel z Karaibami przebił obroty handlu z Ameryką: w 1773 roku wartość brytyjskiego importu z Jamajki pięciokrotnie [!] przewyższała wartość importu z wszystkich innych amerykańskich kolonii.” (…) „To na cukrze… …robiono najlepsze interesy…” „W 1775 roku import cukru odpowiadał prawie jednej piątej [!] całkowitego brytyjskiego importu…” „Karaibscy plantatorzy zaś byli skłonni płacić w przybliżeniu ośmio- czy dziewięciokrotność [!] tego, ile kosztował niewolnik na wybrzeżu zachodniej Afryki. Mimo, że biznes był ryzykowny… …to jednak bardzo opłacalny.” (…) „Średnio roczne zyski z wypraw… [nawet] …w ostatniej połowie wieku brytyjskiego niewolnictwa sięgały od 8 do 10 procent.”
    Zatem imperium brytyjskie zbudowano w znacznej mierze na „niewolniczym” cukrze. Bez niego, tej istotnej „cukrzanej” proweniencji nadwyżki (bez względu na jej %. udział w PKB), najprawdopodobniej by go – Imperium – nie było, a przynajmniej nie zaistniało by ono jako największe w historii.
    I żadne „statystyczne” obecnych Brytyjczyków p.r. zabiegi tego faktu nie zmienią.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi A… bardzo dziękujemy za ciekawy i wyczerpujący komentarz, opatrzony cytatami. Pozdrawiamy serdecznie :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.