Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najciekawsza książka tygodnia. Żołnierz Wehrmachtu pisze pracę naukową o powstaniu warszawskim

Zupełnie inna perspektywa w mówieniu o historii powstania 1944 roku - wydarzenia opisane przez żołnierza Wehrmachtu (fot. Bundesarchiv Bild 101I-313-1004-19A, lic. CC BY-SA 3.0 de)

fot.Bundesarchiv Bild 101I-313-1004-19A, lic. CC BY-SA 3.0 de Zupełnie inna perspektywa w mówieniu o historii powstania 1944 roku – wydarzenia opisane przez żołnierza Wehrmachtu (fot. Bundesarchiv Bild 101I-313-1004-19A, lic. CC BY-SA 3.0 de)

Z całą pewnością rozlegną się głosy krytyki stwierdzające, że człowiek służący w „rycerskim” Wehrmachcie nie ma prawa opracowywać historii powstania warszawskiego. Wszak to jego towarzysze broni, jego rodacy równali naszą stolicę z ziemią. A może jednak warto sprawdzić, co ma do powiedzenia?   

Ta trudna przede wszystkim dla niemieckiego odbiorcy książka została wydana ponad pół wieku temu, jednak na polskie wydanie przyszło nam długo poczekać. Znana w kręgu specjalistów pozycja ujrzała światło dzienne dopiero teraz. Co ma do powiedzenia jej autor?

Oprócz spojrzenia na powstanie warszawskie oczami Niemca, zagłębimy się w dzieje Polski utopione w alkoholu, zapoznamy się z dziennikami Römera oraz poczytamy o życiu Adama Mickiewicza w wersji dla najmłodszego czytelnika.

Von Krannhals H., Powstanie warszawskie 1944 (Bellona)

Tym, którzy z góry mają uraz do tej pozycji ponieważ jej autor jest Niemcem mającym za sobą służbę w Wehrmachcie przedstawiamy interesujący punkt z jego biografii, który powinien zmienić ich podejście. Słynny bezwzględny morderca, „rzeźnik Woli” Heinz Reinefatrh, po drugiej wojnie światowej wiódł sobie spokojne życie i już kilka lat po zakończeniu został szanowanym obywatelem i burmistrzem pewnego miasteczka. Byłby doczekał nie niepokojony emerytury i śmierci, gdyby nie właśnie von Krannhals, który dotarł do szokujących dokumentów z czasów wojny i pokazał je światu.

Świat w 1961 roku z zapartym tchem śledził proces Eichmanna, niejednemu Niemcowi zabrakło też tchu, gdy rok później zapoznał się z ustaleniami Hannsa von Krannhalsa. Autor „Powstania warszawskiego 1944” też nie jest kryształowym człowiekiem. Zapisał się do NSDAP bardzo wcześnie, w czasie wojny służył w Wehrmachcie.

Nie zmienia to faktu, że po latach surowo spojrzał na poczynania Niemców w czasie 63 dni walk w Warszawie. Nie lukrował, nie ukrywał. Zamiast tego pokazywał twarde dane mówiące o bestialstwie, liczbie ofiar, a także uwarunkowaniach politycznych. Posiadając zupełnie odmienną od polskiej perspektywę jest nam w stanie dostarczyć świeżego, choć liczącego już ponad pół wieku spojrzenia. Inna optyka pozwala mu pisać o powstaniu warszawskim rzeczowo i bez emocji. Warto sięgnąć po tę pracę.

Besala J., Alkoholowe dzieje Polski. Czasy rozbiorów i powstań (Zysk i S-ka)

Był w historii Polski tak tragiczny moment, że niejeden patriota miał ochotę zapić się do nieprzytomności, byle tylko nie przyjmować do wiadomości tragedii kraju.

Także gdy nasi wojowali z Moskalami często zdrowiej było napić się wódki niż „trupiej wody”. Skąd to określenie? Od rozkładających się trupów wrzucanych przez wroga do zbiorników wodnych w celu pognębienia przeciwnika.

Römer M., Dzienniki 1911-1913 (Ośrodek Karta)

Michał Römer był i Polakiem i Litwinem, choć niejednemu wydaje się to niemożliwe. Przede wszystkim obdarzony był niezwykle lotnym umysłem, który w postaci dzienników pozwolił mu stworzyć niezwykłe świadectwo dziejów Europy Wschodniej.

Tym razem mamy do czynienia z wycinkiem z okresu 1911-1913. Już wtedy Europa siedziała na beczce prochu, a lont już się tlił. Römer z fascynacją obserwuje przemiany w mentalności ludzi swojej epoki i opisując je tworzy jedno z najważniejszych źródeł do dziejów Litwy XX wieku.

Skworz J., Adaś Mickiewicz. Łobuz i mistrz (Zysk i S-ka)

Każdy miłośnik książek musiał kiedyś choć przez chwilę pomyśleć, że chciałby się na moment znaleźć w środku akcji swojej ulubionej lektury, podejrzeć z bliska bohaterów, poczuć zapach dymu z ogniska przy którym rozgrzewają się bohaterowie.

A gdyby tak okazało się, że dziadek i babcia mają takie „wciągające” książki, które wprost wsysają ludzi do swojego świata? Ola i Eryk, bohaterowie książki Jakuba Skworza mają okazję przekonać się, jak to jest i śledzą wraz z dziadkiem przygody Adama Mickiewicza.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.