Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najciekawsza książka tygodnia. W Imperium Habsburgów

Franciszek Józef (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Franciszek Józef (fot. domena publiczna)

Choć Austria była jednym z zaborców, którzy rozerwali przedrozbiorową Polskę na strzępy, mamy do monarchii habsburskiej niezwykły sentyment. Bawią nas niezmiennie przygody wojaka Szwejka i zajadamy się kajzerkami nie myśląc o tym, że oto są pozostałości po panowaniu jednej z najsłynniejszych dynastii w dziejach.

Gdy przyjrzymy się uważniej historii Austro-Węgier dostrzeżemy jak znaczący wpływ wywierały one na narody żyjące na ich terytorium. Mimo, że monarchia upadała dawno temu, Europa nadal je odczuwa.

Oprócz tego dowiemy się nieco o Eichmannie sprzed procesu w Jerozolimie, jak to się stało, że Stalin miał swojego Anglika oraz sprawdzimy jakie luksusy drzemały za zamkniętymi drzwiami magazynów Peweksu.

Judson P.M., Imperium Habsburgów (Bellona)

Nie istnieje jedna praca, która mogłaby w całości przedstawić losy mieszczącego się w sercu Europy Imperium Habsburgów. Od dziesięcioleci trwa dyskusja o jego cechach, rozwoju i spuściźnie, jaką pozostawiło po sobie. Autor nie skupia się na historii monarchii austrowęgierskiej, opowiadanej podręcznikową metodą dat, nazwisk i wydarzeń. Zamiast tego stara się spojrzeć na nią, jako na całość, na twór społeczny, polityczny o określonym terytorium, stanowiący konglomerat różnych kultur i narodowości koegzystujących ze sobą.

Opowiadając o Habsburgach i ich państwie warto skupić się na przykład na Marii Teresie, która stała się twórczynią nowoczesnego modelu monarchii. Decydując się na spis powszechny, dokonany z pomocą wiernej armii, była w stanie poznać zarówno bolączki, jaki ogólną kondycję własnych poddanych. Nie opierała się na tym, co mogli jej próbować wmawiać lokalni nobile, a na twardych danych. Poniekąd dzięki takiej postawie wśród ludności najniższych warstw pojawiło się przekonanie, że w razie problemów, chłopi mogą się poskarżyć wysłannikowi państwa, który jest w stanie wpływać na lokalne stosunku. Więcej przykładów na szerokie spojrzenie na monarchię habsburską znaleźć można w książce.

Stangneth B., Eichmann sprzed Jerozolimy (Świat książki)

Adolf Eichmann był jednym z najważniejszych funkcjonariuszy nazistowskiej machiny śmierci. Był głównym koordynatorem realizującym plan „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

Jakim cudem po tym jak został złapany, chciał przekonać świat, że w gruncie rzeczy nie był nikim ważnym? Ten przewrotny człowiek długo i skrupulatnie przygotowywał się na to, że w końcu znów trafi na scenę międzynarodową. Czy mógł wyśliznąć się sprawiedliwości?

Lownie A., Anglik Stalina (Bellona)

Świat wielu ludzi legł niemal w gruzach, gdy okazało się, że elegancki angielski dżentelmen może być w rzeczywistości szefem najgroźniejszej sowieckiej siatki szpiegowskiej.

Obstawiano, że zostanie ministrem, przyjaźnił się z Churchillem i innymi wpływowymi politykami, a przy tym umiał przyłożyć ucho we właściwym miejscu. Jak doszło do tego, że bywalec eleganckich klubów był jednocześnie zaprzedanym Stalinowi szpiegiem? To trzeba sprawdzić w jego biografii

Boćkowska A., Księżyc z Peweksu. O luksusie w PRL (Wydawnictwo Czarne)

W siermiężnej socjalistycznej Polsce wszystko wydawało się szare. Szarzy ludzie, szare domy, czarno biała telewizja. Na tym monochromatycznym tle każda kropla luksusu widoczna była z daleka i zachwycała.

Każdy znał kogoś, kto pozwalał sobie na rzeczy, o jakich inni mogli tylko pomarzyć. Jednocześnie to, że znał, nie oznaczało, że sam miał szansę na zakosztowanie takich zbytków. O tym, czym był w peerelu luksus i kto mógł sobie na niego pozwolić z pasją opowiada Aleksandra Boćkowska.

Komentarze (1)

  1. Olo Odpowiedz

    No jak coś Bellona wydała i to jeszcze w tłumaczeniu, to aż jestem ciekaw, jakie następne kukuły pan tłumacz wymyśli? Rewolwer kalibru 50mm czy może węzły na godzinę a może lampę kwarcową w radiostacji? Już w kilku książkach tłumaczonych z angielskiego, terminy techniczne, jednostki miar, pojęcia fizyczne to zupełna paranoja Panów tłumaczy. O znajomości ……składni języka polskiego, nie wspomnę. To już u nich tradycja, wystarczy, że znają angielski. Ukłony dla P. konsultantów którzy pewnie konsultowanej książki na oczy nie widzieli……. Służę przykładami…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.