Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nawet psy traktowali lepiej od nich. Amerykanie innych uczyli „demokracji” i „postępu”, a sami widzieli w kobietach niewolnice i zwierzęta

Amerykański sen dla wielu dziewcząt w XIX wieku okazywał się koszmarem. Zamiast zdobyć dobrą pracę i polepszyć swój los zostawały służącymi traktowanymi jak przedmioty... Na ilustracji fragment obrazu Georga Dunlopa Leslie'go "Jej pierwsze miejsce".

fot.domena publiczna Amerykański sen dla wielu dziewcząt w XIX wieku okazywał się koszmarem. Zamiast zdobyć dobrą pracę i polepszyć swój los zostawały służącymi traktowanymi jak przedmioty… Na ilustracji fragment obrazu Georga Dunlopa Leslie’go „Jej pierwsze miejsce”.

Młode dziewczęta wyruszały do USA, krainy snów i marzeń o wielkiej karierze, w nadziei na lepszą przyszłość. Kończyły jako pokojówki-„niewolnice”, traktowane gorzej niż zwierzęta…

Przez całe stulecia wysoko urodzone damy zatrudniały służące do przyziemnych zadań domowych jak gotowanie, pranie czy sprzątanie. Podczas gdy arystokraci utrzymywali liczną służbę, nowo powstające warstwy bogatych mieszczan i przedsiębiorców zadowalały się początkowo ledwie kilkoma pokojowymi. Jak czytamy w opracowaniu poświęconym pomocy domowej w epoce edwardiańskiej (która nastała po śmierci królowej Wiktorii) Life Below Stairs (Życie pod schodami) autorstwa Alison Maloney:

W latach przedwojennych społeczny status rodziny zależał w dużej mierze od liczby zatrudnianej służby. To był oczywisty wyznacznik zamożności. Wiele bogatszych rodzin zatrudniało do dwudziestu służących, a w rodach szlacheckich często służba liczyła trzydzieści lub czterdzieści osób. W wiejskiej rezydencji księcia Westminsteru, Eaton Hall w Cheshire, służyło ponad trzysta osób, choć aż tak duża liczba była wyjątkiem nawet wśród arystokracji.

Nuworysze często zatrudniali jedną pomoc domową do całego szeregu obowiązków. Jak podkreśla w artykule Domestic Revolution (Domowa rewolucja) Theresa McBride, służąca „przejmowała część lub całość obowiązków należących do żon”. Musiały być oczywiście dostępne na każde życzenie państwa.

Dziewiętnastowieczne Stany Zjednoczone po zakończeniu wojny secesyjnej przechodziły okres zwany Rekonstrukcją. Powoli stawały się największą potęgą przemysłową świata. Nic dziwnego, że przyciągały imigrantów na masową skalę. Na ilustracji Ellis Island (wyspa w porcie Nowego Jorku) będąca dosłowną bramą dla milionów imigrantów przez ponad 60 lat.

fot.domena publiczna Dziewiętnastowieczne Stany Zjednoczone po zakończeniu wojny secesyjnej przechodziły okres zwany Rekonstrukcją. Powoli stawały się największą potęgą przemysłową świata. Nic dziwnego, że przyciągały imigrantów na masową skalę. Na ilustracji Ellis Island (wyspa w porcie Nowego Jorku) będąca dosłowną bramą dla milionów imigrantów przez ponad 60 lat.

Aaaa… popychadło z Irlandii zatrudnię

Rodzące się Stany Zjednoczone przejęły społeczne i rodzinne zwyczaje Anglików. Po zniesieniu niewolnictwa nastąpił ogromny wzrost popularności zawodu służącej, która miała pomóc pani domu w jej codziennych obowiązkach. Zatrudniano ubogie, młode imigrantki, dla których nisko płatna, niemal niewolnicza służba była walką o związanie końca z końcem i jedyną szansą na utrzymanie rodziny. Amerykański poeta i eseista Ralph Waldo Emerson, w swoim eseju Domestic Life (Życie domowe), opisał trudy utrzymania rodziny, które spoczywają na barkach kobiet:

Czy wiesz, że ...

...na początku XX wieku kobiety musiały być bardzo pomysłowe, by dostać się na studia? Przykładowo utalentowana ilustratorka, Zofia Stryjeńska, przez rok studiowała na niemieckiej uczelni, posługując się dokumentami swojego brata.

...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

...Napoleon Bonaparte przywrócił we Francji niewolnictwo? Zostało ono zniesione przez jakobinów w 1794 roku. Już osiem lat później Napoleon kilkoma dekretami powstrzymał wprowadzanie tych ustaleń w życie przynajmniej w części francuskich kolonii.

Komentarze (7)

  1. Jarema Odpowiedz

    Raz że za bardzo idealizujemy USA i nie zdajemy sobie sprawy z tego że to państwo nie stało się supermocarstwem na skale światową na drodze tylko i wyłącznie pokojowych, demokratycznych kompromisów. Dwa to jeśli chodzi o pracę w charakterze pokojówek i generalnie służby domowej to często się zapomina że jest/była to nierzadko praca cięższa niż praca np. w fabryce czy na budowie. Wystarczy posłuchać co opowiadają osoby pracujące przy osobach starszych w Niemczech- dziś w XXI w! przecież zależnie od konkretnej rodziny można mieć bardzo dobrze albo bardzo. bardzo niedobrze, można powiedzieć że takie współczesne niewolnictwo. Pamiętajmy bowiem że w fabryce człowiek pracuje w konkretnych godzinach a pomoc domowa pracuje/owała tak naprawdę 24 h na dobę bo wymagana jest/ była pełna dyspozycja. I jeśli obecnie nie zawsze są w takich pracach zapewnione przyzwoite warunki to co dopiero w XIX w. Warto jeszcze dodać że kobiety te niejednokrotnie były wykorzystywane seksualnie. W zasadzie można powiedzieć że taka dziewczyna pochodząca z dalekiego kraju, nie zawsze umiejąca się odnależć w nowych warunkach i zdana na łaskę i niełaskę swoich pracodawców była niewolnicą- pytanie tylko na ile pracodawcy byli ludzkimi ludżmi.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Panie Jaremo, nie można się nie zgodzić z niczym, o czym Pan wspomniał. Niestety tak to wyglądało. Służące były – jak ujmuje to tytuł artykułu – traktowane gorzej niż zwierzęta. I to nie tylko w USA, ale w niemal wszystkich krajach. Jednak takie praktyki w państwie, które powstało w imię wolności, wybrzmiewają chyba najsilniej. Chociaż nie można zapominać, że wiele Amerykanie przejęli do Europejczyków..

  2. Jarema Odpowiedz

    To na co przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę to fakt że i wtedy i dziś niemal nie zauważa się problemu osób pracujących jako pomoc domowa czy opieka. Czy widziała Pani kiedykolwiek w naszej telewizji reportaż o pracy np. opiekunek osób starszych? w internecie jakieś krótkie są a przecież w tej branży legalnie i na czarno pracują dziesiątki tysięcy ludzi. Ludzie pracujący na polach, w przemyśle itp… są widoczni, są w stanie się zebrać i zastrajkować. Osoby pracujące zaś w domach są ,,niewidoczne” i nie wiem czy i dziś mają jakieś związki zawodowe. A jest to praca trudna, szczególnie jeśli się żle trafi. Naprawdę bardzo współczuje tym kobietom które w XIX w musiały tam pracować. Bo umówmy się- co ona mogła zrobić jeśli były łamane jej prawa? gdzie się poskarżyć? i czy w ogóle miała jakieś prawa?

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi Panie Jaremo, widziałam mnóstwo programów, ale właśnie pokazujących osoby pracujące w domach w sposób „rozrywkowy”, czyli z cyklu tych wszystkich ukrytych kamer, które wyciągają głównie nieudolność, nieróbstwo, oszustwa i wyśmiewają się z ludzi. Powstają bardzo ciekawe dokumenty i reportaże, ale najczęściej dotyczą one pracy Polaków za granicą lub ogólnie innych krajów… Co do XIX wieku, a czy dziś mają się gdzie poskarżyć? Oficjalnie tak, ale jak to wygląda w praktyce?

      • Jarema Odpowiedz

        Przyznam szczerze że nie widziałem w polskiej telewizji żadnego programu opiekunkach/nach za granicą. To co piszę może nie dotyczy tyle historii ale jak już zaczęliśmy temat to napiszę jak to w praktyce wygląda- otóż ludzie najczęściej jeżdżą przez rozmaite agentury i pośrednictwo. Teoretycznie wszystko jest piękne ale w praktyce różnie to wygląda, zależy gdzie kto trafi. Ludzie nie mają przerw, spotykają się z chamstwem i agresją ale zdarzają się wyjazdy gdzie nikt nie chce wyjeżdżać bo warunki są jak z bajki. Jeśli jest żle to teoretycznie można się poskarżyć pośrednictwu i przerwać kontrakt ale w praktyce to z tego co słyszałem trzeba naprawdę stanowczo się postawić, menadżerowie też muszą być ludżmi z charakterem żeby człowieka wcześniej ściągnąć z feralnego kontraktu. Bo w sumie tylko tyle mogą zrobić. Żadna firma nie chce problemów. A zdarzają się też firmy gdzie ludzie nawet jeśli trafią do złego miejsca to i tak nie mogą przerwać kontraktu bo inaczej zapłacą niebagatelną sumę jako odszkodowanie. Więc ogólnie rzecz biorąc- w praktyce wszystko zależy od pośrednictwa, rodziny u której się pracuje i determinacji w walce o swoje prawa. A pewne sytuacje typu te opisane w artykule nie są wcale wykluczone.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Pani Dominiko, ogromnie się cieszymy i dziękujemy za tak miłe słowa. Mamy nadzieję, że tak będzie w dalszym ciągu :) Pozdrawiamy serdecznie.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.