Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Mężczyźni zgotowali jej piekło. Dzisiaj nikt już nie pamięta, że królowa Jadwiga była za życia wyzywana od prostytutek, nierządnic, cudzołożnic

Jadwiga Andegaweńska. Zanim została świętą, była mieszana z błotem jako cudzołożnica i prostytutka.

Jadwiga Andegaweńska. Zanim została świętą, była mieszana z błotem jako cudzołożnica i prostytutka.

W całej Europie imię Jadwigi mieszano z błotem. Oficjalny papieski trybunał publicznie rozstrzygał czy jest ona cudzołożnicą. I nawet własny mąż, król Władysław Jagiełło, nie dawał wiary jej wyjaśnieniom.

Austriacki książę Wilhelm Habsburg był uosobieniem klasy i dżentelmenerii. Ale był nim tylko tak długo, aż nie wystawiła go upragniona dziewczyna.

Historia dobrze zapamiętała pierwszy rozdział jego nieudolnych starań o polską koronę. Młody dynasta miał zaledwie osiem lat, gdy ożeniono go z wówczas czteroletnią węgierską królewną, Jadwigą Andegaweńską. Dziwaczna ceremonia była w pełni legalna i wiążąca. Wymagała jednak, by we właściwym czasie doszło do skonsumowania związku. Inaczej małżeństwo można było łatwo i jednostronnie zerwać.

Świadomy wymagań Wilhelm, już w 1385 roku (a więc jako piętnastolatek) przybył do Krakowa, gdzie od niedawna rezydowała nowa królowa: ta sama Jadwiga Andegaweńska, którą poślubił gdy jeszcze była małym szkrabem. Teraz dziewczyna liczyła sobie jedenaście i pół roku, a na głowie nosiła koronę, o której marzył Austriak.

Ojciec Wilhelma wystarał się o specjalną biskupią zgodę, pozwalającą zorganizować noc poślubną już w tak młodym wieku. Jadwiga, oczarowana przez przybysza, którego pamiętała z beztroskich lat wczesnego dzieciństwa, a jednocześnie przestraszona projektami polskich możnowładców, którzy chcieli oddać jej rękę barbarzyńskiemu władcy Litwy, też wyraziła na wszystko zgodę.

Królowa Jadwiga zgodziła się na zerwanie związku z Wilhelmem Habsburgiem dopiero po długim namyśle i gorliwych modlitwach. Austriacki książę potraktował ją jednak tak, jakby było rozwydrzoną lolitą.

Królowa Jadwiga zgodziła się na zerwanie związku z Wilhelmem Habsburgiem dopiero po długim namyśle i gorliwych modlitwach.

Dopiero w ostatniej chwili potajemną noc poślubną udało się udaremnić, a i sama Jadwiga – przekonana przez otoczenie – wyrzekła się związku z Wilhelmem, wybierając zamiast tego małżeństwo z Jagiełłą. A więc związek zdolny doprowadzić do połączenia dwóch państw w nowe mocarstwo oraz do chrystianizacji ostatniego kraju w Europie, który oficjalnie pozostawał w okowach pogaństwa.

Tyle uczą podręczniki. Ale przecież historia Wilhelma nie zakończyła się w chwili, gdy podano mu czarną polewkę. Dopiero drugi jej akt zdradza, jak pożałowania godnym człowiekiem był młody Habsburg.

Dwa tygodnie łóżkowych uciech

Po tym jak zawarto za nim bramy Wawelu i zmuszono go, by w podskokach opuścił Kraków, Wilhelmowe pokłady rycerskości szybko znalazły się na wyczerpaniu. A gdy po parunastu dniach dotarł do Wiednia, przypominał już raczej niezbyt rozgarniętego i buzującego testosteronem mięśniaka, którego przyjęto na dobre studia tylko dzięki stypendium sportowemu, niż dostojnego i pełnego taktu dynastę.

Czy wiesz, że ...

...papież Stefan VI „wsławił się”, każąc ekshumować swego dawnego wroga papieża Formozusa, po czym ubrać trupa w pontyfikalne szaty i osądzić? Wyrok na zmarłym brzmiał: poćwiartowanie  i wrzucenie w fale Tybru.

...w angielskich średniowiecznych klasztorach stosowano praktykę emerytalnego kontraktu, polegającego na dożywotnich dostawach porcji chleba i alkoholu? Zazwyczaj były to dwa bochenki oraz siedem i pół litra piwa dziennie na głowę jednego mnicha!

...by dostać się do zakonu joannitów, trzeba było udowodnić wielowiekową przynależność do stanu szlacheckiego? Od francuskich rycerzy wymagano 8-pokoleniowego rodowodu, a od niemiecki - nawet 16-pokoleniowego! A to wszystko trzeba było udowodnić podczas procesu.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

Komentarze (18)

  1. Elemelka Odpowiedz

    Zgodnie z przysłowiem że w każdej plotce jest ziarno prawdy to muszę przyznać że bardziej prawdopodobne wydaje mi się skonsumowanie przez Jadwigę pierwszego małżeństwa niż cudowne ocalenie cnoty w ostatniej chwili (to jest scenariusz właśnie rodem z kiepskich romansideł). To nie byłby pierwszy raz w historii kiedy unieważniono ślub żeby zawrzeć bardziej korzystny sojusz polityczny. Natomiast w interesie Jagiełły było trzymanie się jednak oficjalnej wersji bo nie utrzymałby korony śmierci Jadwigi. Jak się sprawy miały tego nie dowiemy się nigdy napewno ale obstawanie przy jedynie słusznej polskiej wersji tej historii przy jest sprzeczne z logiką. Jeśli spojrzeć na sprawę obiektywnie – nie można nazwać Wilhelma kłamca tylko dlatego że nie ma żadnych dowodów na skonsumowanie związku. Jakie to miały by być dowody? Naoczni świadkowie? A jakie dowody miała Jadwiga na wykazanie że jednak była dziewica? Poplamione prześcieradło? Słowo honoru? Nawet Jagiełło zaczął jej wytykać że jak ja „brał” to nie była dziewicą. Czy facet w tym wieku i niewątpliwie z dużym doświadczeniem seksualnym (jak na kniazia przystało) mógłby nie rozpoznać dziewicy? Oczywiście zaraz naskoczą na mnie „prawdziwi patrioci”, no bo jak to? Taki skandal na polskim dworze królewskim? No skądże, takie bezeceństwa mogły się wydarzyć tylko na dworach zachodnich, zaś u nas w Polsce panowali zawsze tylko najuczciwsi i najbardziej pobożni „Polki i Polacy”…

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Elemelko, ale i również na Twoją teorię nie ma żadnych dowodów. Zatem Twoje spojrzenie na tę sprawę nie może zostać nazwane „obiektywnym”. A co do tych rzekomych „prawdziwych patriotów” proszę od razu nie zakładać, że każdy patriota będzie naskakiwał na kogoś kto podda w wątpliwość przedślubne dziewictwo Jadwigi ;)

    • Marta Odpowiedz

      Zapiski co do wydarzeń, które miały miejsce w sierpniu 1385 r. są różne w zależności od interesu piszących. A może ze względu na delikatność i konsekwencje zdarzeń należało je zawikłać.
      Nigdy raczej się nie dowiemy prawdy. Zastanawiające jest to, że współcześni Jadwidze byli raczej przekonani, że jednak do konsumpcji, a przynajmniej jej próby między królową a austriackim księciem doszło. Mnie również przekonuje Twoja wersja, ale nie potrafię, jak obecnie każdy z nas poprzeć jej żadnym dowodem. Po prostu ta gorączkowa ruchliwość Jadwigi, szukanie spełnienia w działaniu mogła wynikać z potrzeby odkupienia „win”. Wg mnie dramatem Jadwigi nie była chyba niespełniona miłość do Wilhelma, bo kiedy miała się rozwinąć? ale to, że nie dotrzymała względem niego zobowiązań, tych oficjalnie znanych i może jakichś wiadomych tylko im. Dla wrażliwej, młodej dziewczyny, wychowanej w duchu ideałów miłości dworskiej no i namaszczonej na władcę takie zachowanie było niehonorowe i wywoływało wyrzuty sumienia. A jeśli obcowanie cielesne naprawdę było to wyparcie się tego pod przysięgą dla wyższej racji i świadome wzięcie na swoje barki takiego grzechu musiało być dla niej traumą. Żal, że w swoim krótkim życiu nie mogła polegać na domniemanym oraz oficjalnym mężu.

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Droga Pani Marto, to naprawdę godne podziwy, że próbuje Pani wczuć się w to, co myślały czy czuły postacie historyczne wtedy. Rozpatruje Pani sprawę pod kątem nie tyle polityki, co raczej ludzkiej psychiki. Dziękujemy za podzielenie się z nami tą refleksją. Proszę jednak pamiętać, że nie możemy pomijać kontekstu, w jakim wszystkie te wydarzenia miały miejsce. Trauma i żal owszem – ale ile było królowych czy księżniczek, których los był jeszcze gorszy. Nie tylko pozbawione były wsparcia męża, ale często były przez swoich małżonków poniżane i żyły w ich cieniu. Jadwiga była królową. I to wyjątkową. Pozdrawiamy :)

    • Anonim Odpowiedz

      W całości zgadzam się z wypowiedzią Elemelki , Dla mnie również najbardziej wiarygodne jest skonsumowanie malzenstwa Jadwigi z Wilhelmem ,oboje byli młodzi ,poślubieni sobie ,Wilhelm mlody chlopak pociagal fizycznie młodą dziewczynę ,milość,zauroczenie zupełnie naturalne ,zwłaszcza w tamtej epoce .

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drogi Anonimie, najbardziej wiarygodna wersja pod kątem wzajemnego pożądania młodych, nie musi być najbardziej prawdopodobną wersją pod względem ówczesnej sytuacji politycznej, obyczajów i interesów. Pozdrawiamy :)

      • Histeryczka Odpowiedz

        Mam nadzieję, że na tym forum można mieć swoje zdanie…A więc mało logiczne jest dla mnie to, że Habsburgowie przy pomocy Krzyżaków byli za słabi aby zapobiec małżeństwu Jadwigi z Wilhelmem, ale na tyle mocni, aby zasiać propagandę o bigamii po całej Europie. Coś tu nie gra. Zachęcam do lektury artykułu z 1966 r. prof. A. F. Grabskiego, który analizuje źródła z XIV i XV w. dotyczące Jadwigi, Jagiełły i Wilhelma wysuwając na koniec śmiałą hipotezę co do przyczyny nieuznania przez ówczesnego papieża związku Jadwigi i Wilhelma (konsumpcję związku trudno było udowodnić równie jak trudno jej było zaprzeczyć, ale nie słowo przeciw słowu było tu rozstrzygane, a luki prawne, które pozwoliły stronie polskiej ostatecznie wygrać spór). Co ważne autor dodaje, że dla im współczesnych sprawa księcia Rakuskiego nie miała aż tak wielkiego ciężaru gatunkowego i nikt (prócz Krzyżaków i Austrii) nie podważał praw Jagiełły do korony, nawet ci kronikarze, którzy nie byli przekonani czy faktycznie konsumpcja pierwszego małżeństwa Jadwigi nie miała miejsca. Co jeszcze istotne prawie żaden z kronikarzy nie podważa świętobliwości Jadwigi, nawet ci, którzy dopuszczali możliwość, że skonsumowała pierwsze małżeństwo. Artykuł niezwykle rzetelny i obiektywny, można samemu wysnuć wnioski. Dodam tylko, że Grabski mimo mocnych argumentów i tez zachowuje w swojej narracji bardzo dużą pokorę względem oceniania faktów, czego nie można powiedzieć o tym artykule.
        Za to fakty dotyczącym nieudanego małżeństwa Jadwigi i Jagiełły przedstawione w innym artykule w zupełności mnie przekonują.

        • Nasz publicysta | Anna Dziadzio

          Szanowna Pani Histeryczko, oczywiście, że u nas na portalu można mieć swoje zdanie i bardzo sobie cenimy, gdy Czytelnicy je wyrażają. Zwłaszcza jeśli jest to dojrzała i merytoryczna polemika, a nie komentarz w stylu: „stek bzdur”. Dlatego dziękujemy i pozdrawiamy :)

  2. Asia Odpowiedz

    A ja mam pytanie niezwiązane bezpośrednio z samym tematem artykułu – co to za obraz, ten na którym Jadwiga modli się przed krzyżem? Nie mogę znaleźć tytułu ani autora; może redakcja dysponuje jakimiś danymi, skoro go wykorzystała na potrzeby artykułu? :)

  3. Emilia Grotkowska-Spólny Odpowiedz

    A czy ktokolwiek z komentujących oraz autorów, zastanowił się jak fizycznie mogła wyglądać jedenastolatka w 1385 roku…? Biorąc pod uwagę fakt, iż obecnie dzieci rozwijają się szybciej… to i tak ciągle w wieku 11 lat dziewczynki dopiero zaczynają wchodzić w wiek pokwitania, a bez mała 700 lat temu – jedenastoletnie dzieci były jeszcze mniej rozwinięte i wiek pokwitania przypadał po osiągnięciu przez dziewczynki 15 – 16 lat.

  4. anka Odpowiedz

    Czy możliwe, że Jadwiga została zamordowana wraz z dzieckiem? Urodziła dopiero po 12 latach małżeństwa, zazdrosny i nie mający zaufania do swojej Królowej, Jagiełło mógł mieć wątpliwosci co do ojcostwa? Oczekiwał syna, mógł znienawidzić do końca Jadwigę, nie widział przyszłosci wraz z nią (przesadnie uduchowioną, na granicy fanatyzmu). A może, gdy dziecko umarło, osamotniona Jadwiga z rozpaczy popełniła samobójstwo? W trumnie/sarkofagu nie odnaleziono szczątków dziecka, tłumaczy sie że kości nie były na tyle ukształtowane. Pomijajac, ze ciąża była przenoszona a królewska potomkini na pewno została pochowana w szatach. Po badaniach anatomicznych określono wiek szkieletu w momencie śmierci na ok. 28/30 l. Czy na pewno są to szczątki Jadwigi?

  5. Marta Odpowiedz

    Artykuł bardzo fajny jak cała książka pana Janickiego, pokazuje, że nasze królowe to mocne i mądre kobiety nie tylko szare eminencje, a w tak patriarchalnym społeczeństwie było to niewątpliwie ciężkie zadanie. A odnośnie Długosza, to czy faktycznie opinia, którą wyrażał o omawianych wydarzeniach powstała na podstawie propagandy austriackiej czy krzyżackiej? Przecież Długosz był chyba sekretarzem Oleśnickiego, a ten na pewno miał do czynienia z ludźmi, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń więc może jednak jego opinia nie zawiera informacji wyssanych z palca? Ale z drugiej strony czy do uprawomocnienia związku sponsalia de futuro nie wystarczyło go jedynie skonsumować za obopólną zgodą? O jakiej oficjalnej przysiędze pisze Długosz, przecież ta się odbyła w 1378 roku i nie musiała być powtarzana przed konsumpcją…

  6. Ewa Odpowiedz

    Artykuł fajny, niemniej chciałam zauważyć, że Jagiełło nigdy w życiu nie odważyłby się przyłączyć do oskarżeń rzucanych przez Wilhelma, ponieważ gdyby zarzucił otwarcie, że Jadwiga w chwili ślubu z nim nie była dziewicą, ta straciłaby sznasę na wygranie procesu o bigamię w Rzymie, a on sam polską koronę…Według Długosza król (a własciwie Gniewosz z Dalewic) oskarżał Jadwige o schadzki z Wilhelmem już po jej ślubie z Jagiełłą, tak więc prosiłabym o nie fałszowanie źródeł w imię sensacji. Długosza jako wiarygodnego w tej relacji też bym nie do końca uważała, ponieważ wielu historyków podkreśla, że kronikarz nasz nie lubił Jagiellonów…może podkreślenie własciwie nieprawomocności ślubu Jadwigi i Jagiełły miało posłużyć za uzasadnienie konieczności potwierdzenia praw potomków Jagiełły do polskiego tronu przez elekcję? Jako potomków człowieka, który zasiadał na naszym tronie bezprawnie? Przy czym zwracam uwagę, że nawet pisząc o dopełnieniu małżeństwa Jadwigi z Wilhelmem, Długosz nie traktował w swojej kronice Habsburga jako kandydata odpowiedniego na polskiego władcę. A przeciez jakby nie patrzeć to właśnie Wilhelmowi został skradziony tron polski, nie Piastom ;) a mimo to kronikarz podkreśla, że Litwini ukradli tron polski książętom polskim…gdy Piastom ten tron to właściwie Jadwiga (z dynastii Andegawenów) ukradła ;)

    Pani Marto, Długosz korzystał tylko ze źródeł austriackich i krzyżackich, bo polskich źródeł na ten temat nie było…Janko z Czarnkowa nie opisał niestety wydarzeń po koronacji Jadwigi :(
    I Długosz miał do czynienia z ludźmi znającymi Jadwigę – choćby Wojciech Jastrzębiec, ale ten wszak kompletował dokumenty pozwalające starać się o kanonizację Jadwigi, więc raczej nie powtarzałby o zmarłej plotek, które tej kanonizacji stanęłyby na przeszkodzie…

    • Marta Odpowiedz

      Dziękuję Pani Ewo za odniesienie się do moich wątpliwości. Temat mnie na tyle zainteresował, że poczytałam sobie inne opracowania o tej niejasnej sprawie i więcej jest pytań niż odpowiedzi. Przede wszystkim nachodzą mnie wątpliwości co do słuszności przedstawiania opisywanych wydarzeń w artykule w sposób tak bardzo jednoznaczny. Wiem, że to niemal oficjalna wersja, że panowie polscy cudem uratowali dziewictwo Jadwigi, jednak dopuszczam możliwość, że sponsalia de futuro mogła mieć miejsce. Zgłębiając temat zauważyłam pewną tendencję w podejściu różnych autorów do wartościowania zastałych źródeł historycznych. Te które potwierdzają daną tezę są wiarygodne,np. Kalendarz katedralny krakowski, te, które jej przeczą, choćby Księga proskrypcyjna miasta Krakowa, Kroniki Jana Długosza są podważane.
      Wracając do Jadwigi i Habsburga to czy słusznym jest nazywanie go kłamcą…przecież jadąc do Krakowa wiedział o jaką stawkę toczy się gra i nie jechał po to, aby sobie potańczyć. Nie wierzę też, że jego ojciec nie zadbał o „merytoryczne” przygotowanie syna do dopełnienia obowiązku małżeńskiego, zresztą dwór wiedeński wyróżniał się dużą rozwiązłością. Myślę, że Wilhelm dość szybko zorientował się, a jak nie, to pomógł mu w tym przebiegły Opolczyk, że nie ma czego szukać u wielmożów, a pertraktacje z Jagiełłą trwają w najlepsze więc czasu jest mało i jak chce zostać królem musi działać szybko. Skoro nie miał wpływu na możnowładców co mu pozostało? Tak zmanipulować zauroczoną Jadwigą, aby święcie wierzyła w to, że wiążąc się z Jagiełłą popełni śmiertelny grzech, a jak inaczej mógł tego dokonać jeśli nie konsumując związek? Może wprowadzenie Habsburga na Wawel w celu jego zamieszkania tam odbyło się po dokonaniu małżeństwa na przyszłość, stąd świętowanie mieszczan związane z tym faktem (bo chyba nie świętuje się czegoś przed tego dokonaniem). Jakby jednak nie było, zastanawia mnie jeszcze jeden aspekt dotyczący uznania sponsalia de futuro za prawomocne: czy nawet gdyby konsumpcja między Andegawenką a Habsburgiem miała miejsce, to czy w obliczu prawa i okoliczności miałaby rację bytu? Chodzi mi o pewną interpretację ówczesnego prawa: niepełnoletnia dziewczyna (czyli 11,5 letnia) mogła uzyskać potwierdzenie od biskupa, że jest na tyle dojrzała, że może skonsumować związek, ale chyba zgoda biskupa nie obejmowała tego, że małoletnia samodzielnie mogła decydować, że dokonanie małżeństwa ma się odbyć. O tym powinni zadecydować opiekunowie. Wiemy, że Habsburg posiadał zgodę Bośniaczki na dopełnienie przez Jadwigę związku, ale Bośniaczka nie była formalną opiekunką Jadwigi tylko możnowładcy polscy, a ci jak wiemy mieli inne plany matrymonialne dotyczące swojego króla. Tak więc oficjalnie konsumpcja nie miała miejsca, bo nie było na nią zgody opiekunów królowej, a sama Jadwiga najwyżej mogła dopuścić się występku nieczystości, który można rozgrzeszyć, ale i ukryć. Tak więc odwołując śluby hainburskie mogła je określić jako formalnie niedokonane. Wtedy ani ona nie kłamała (ups, przepraszam, święte nie kłamią), ani Habsburg, jedynie inaczej interpretowali prawo ;) Pranie mózgu Jadwigi i jej wahanie się czy w świetle prawa może poślubić Jagiełłę trwało długo, bo dopiero w styczniu 1386 r. wyraziła zgodę na ślub. Dlaczego zwlekała? Można mniemać, że czekała, aż dojdzie do pełnoletności, ale raczej nie, bo jeśli przyjąć, że przyszła na świat w lutym 1374 r. to podejmując decyzję o poślubieniu Jagiełły w styczniu nie była jeszcze pełnoletnia. Z jakiego więc powodu miała wątpliwości? Może na coś czekała? Na ustabilizowanie się sytuacji na Węgrzech, na rozwiązanie konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych w księstwie rakuskim? Podjęła decyzję jak już chyba wszystko zawiodło, czyli po przejściu Ziemowita i Opolczyka na stronę Jagiełły czyli tracąc jedynych przeciwników ze swojego otoczenia jej małżeństwa z Litwinem. Trafiony zatopiony, a nie „Jadwigo ratuj Litwę”.
      Wracając do Habsburga, czy najstarszy syn w rodzinie, która dopiero co aspiruje do dostania się do pierwszej ligi europejskich dynastii mógł sobie pozwolić na taką fanaberię, że przez wiele lat odrzuca korzystne mariaże dynastyczne ze względu na zranioną dumę? Po wydaniu dokumentu Urbana VI o ważności małżeństwa Jadwigi i Jagiełły nic nie stało na przeszkodzie, aby zawarł kolejne małżeństwo. Nieoficjalne i tajne spotkania Andegawenki i Habsburga po jej ślubie z Jagiełłą wydają się mało prawdopodobne, bo Habsburg nie zadowoliłby się rolą kochanka, a Jadwiga nie ryzykowałaby dostarczaniem argumentów przeciw własnemu królestwu w przyszłym procesie o bigamię. Chyba, że chciał ją powiadomić o planach domu habsburskiego, sądząc, że królowa rozczarowana małżeństwem z Jagiełłą nadal mu sprzyja. Przekonawszy się, że tak jednak nie jest oraz zdawszy sobie sprawę, że nawet przejście księstwa rakuskiego z obediencji awiniońskiej do rzymskiej jest aktem zbyt małym, aby uznać roszczenia dotyczące ważności małżeństwa z Jadwigą, zaczął określać ją mianem nierządnicy. I tu mogę się zgodzić, że mężczyźni zgotowali Jadwidze piekło.

      • Ewa Odpowiedz

        Pani Marto – nie chce się wypowiadać za dziewictwem Jadwigi w chwili jej ślubu z Jagiełłą, bo nie było mnie przy tym ;) ale prof. Nikodem w swojej biografii Jadwigi „Jadwiga – król Polski”, na która powołuje się i autor artykułu, twierdzi, że Opolczyk w sierpniu 1385 roku nie przebywał w Krakowie, a ksiądz Przybyszewski w swoim artykule udowadniał, że nawet niewinne spotkania Jadwigi z Wilhelmem u franciszkanów stanowiłyby potwierdzenie jej małżeństwa z Wilhelmem – a wtedy sami franciszkanie byliby świadkami ważności jej ślubu z Wilhelmem i tego nie dałoby się ukryć (zabić wszystkich franciszkanów krakowskich?). Co do Bośniaczki – nie można napisac, że nie była formalną opiekunką córki, ponieważ była jej matką, a jeszcze po jej koronacji wydawała dokumenty w imieniu Jadwigi (na przełomie 1384/85 roku akt przebaczenia dla arcybiskupa Bodzanty za wspieranie Ziemowita Mazowieckiego) – no chyba że Jadwige koronowano później, bo w końcu daty jej koronacji nie zapisano w żadnym źródle jej współczesnym…Długosz pisał swoje Roczniki 60 lat po jej śmierci, więc współczesny jej nie może być nazwany. Poza tym prof. Nikodem przytacza logiczne poszlaki wskazujące na dziewictwo Jadwigi przed poślubieniem Jagiełły. Jednym z argumentów było domniemanie, że panowie polscy, którzy potrafili zabronić wjazdu do Polski Zygmuntowi Luksemburczykowi, nie dopuściliby do spotkań Wilhelma z Jadwigą. Mnie zaś wydaje się, że gdyby Wilhelmowi udało się skończyc w sypialni Jadwigi, nie uciekałby z Polski, zaś sama Jadwiga publicznie by to ogłosiła (w końcu przekonanie jej do zgody na ślub z Jagiełłą zabrało nieco czasu, więc dlaczego miałaby się kryć z dopełnieniem małżenstwa z Austriakiem). Drugim argumentem przeciwko defloracji naszej królowej przez Habsburga jest fakt, że jego ojciec Leopold nie podjął żadnych kroków w celu odzyskania małżonki przez syna – zwrot ku Rzymowi i oskarżenie Jadwigi to już samodzielne rządy Wilhelma, po śmierci ojca. Długosz opisując relacje Jadwigi z Jagiełłą w swoich rocznikach nie zająknął się nawet o procesie kanonicznym wytoczonym królowej, a można się tylko domyslać, że prawdopodobnie wszelkie nieporozumienia pary królewskiej mogły powstawać na tym tle i bynajmniej nie z powodu oskarżeń króla rzucanych na małżonkę – ale może najprościej sama Jadwiga (która przecież zasłynęła z czarnowidztwa – Zakonowi przewidziała klęskę, Witoldowi przewidziała klęskę, sobie przewidziała śmierć) martwiła się skutkami wydania wyroku papieskiego korzystnego dla Habsburga. Dodajmy jeszcze fakt, że akurat w 1387 zamordowano matkę Jadwigi – i to w czasie, kiedy ta przyłączała Ruś Halicką do Korony – na wiadomość o tej śmierci młoda królowa mogła czuć wyrzuty sumienia, że zamiast pomóc matce „zaatakowała” Węgry. Długosz określa koniec pierwszego konfliktu na rok 1388, a to był rok ostatecznego potwierdzenia ważności jej ślubu z Jagiełłą (i koniec żałoby po matce) – zaś następny konflikt królewskiej pary datuje Długosz na rok 1389/90 – w 1389 roku Witold uciekł do Krzyżaków i pojawiła się jego słynna skarga, w której oskarżył Jagiełłę o zamordowanie Kiejstuta, a która do uszu Jadwigi dotrzeć musiała. Sam Zakon też zapewne do tych konfliktów mógł się przyczynić, ponieważ historycy wspominają o listach do Jadwigi, w których Zakon oskarżał Jagiełłę o walke przeciwko chrześcijanom albo o wspieranie prawosławnych przeciw katolikom. Można sobie tylko wyobrazić, co czuła Jadwiga czytając te oskarżenia – szczególnie te o fałszywe chrześcijaństwo, tym bardziej że przecież nie wiedziała, co robi jej mąż w trakcie swoich wycieczek na Litwę…Jeśli się powiąże fakty, to niekoniecznie kłótnie z mężem musiały w owym czasie Jadwigę przybijać.

  7. Ewa Odpowiedz

    P.S.:Chciałam własciwie napisac, że Jadwiga niekoniecznie o Wilhelma musiała się z Jagiełłą kłócić :)
    a panu Janowi tylko napiszę, że chyba lepiej skończyliśmy z Jagiellonami (pomimo ich wszystkich wad) niż Węgrzy z Habsburgami, którzy nie potrafili ich uchronić przed ponad 100-letnią okupacją turecką ;) albo Czesi, których wojska cesarskie wybiły w bitwie na Białej Górze i stracili wtedy nawet swój język…

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Pani Ewo, dziękujemy za włączenie się w dyskusję oraz rozbudowane komentarze. Pozdrawiamy :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.