Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Mężczyźni zgotowali jej piekło. Dzisiaj nikt już nie pamięta, że królowa Jadwiga była za życia wyzywana od prostytutek, nierządnic, cudzołożnic

Jadwiga Andegaweńska. Zanim została świętą, była mieszana z błotem jako cudzołożnica i prostytutka.

Jadwiga Andegaweńska. Zanim została świętą, była mieszana z błotem jako cudzołożnica i prostytutka.

W całej Europie imię Jadwigi mieszano z błotem. Oficjalny papieski trybunał publicznie rozstrzygał czy jest ona cudzołożnicą. I nawet własny mąż, król Władysław Jagiełło, nie dawał wiary jej wyjaśnieniom.

Austriacki książę Wilhelm Habsburg był uosobieniem klasy i dżentelmenerii. Ale był nim tylko tak długo, aż nie wystawiła go upragniona dziewczyna.

Historia dobrze zapamiętała pierwszy rozdział jego nieudolnych starań o polską koronę. Młody dynasta miał zaledwie osiem lat, gdy ożeniono go z wówczas czteroletnią węgierską królewną, Jadwigą Andegaweńską. Dziwaczna ceremonia była w pełni legalna i wiążąca. Wymagała jednak, by we właściwym czasie doszło do skonsumowania związku. Inaczej małżeństwo można było łatwo i jednostronnie zerwać.

Świadomy wymagań Wilhelm, już w 1385 roku (a więc jako piętnastolatek) przybył do Krakowa, gdzie od niedawna rezydowała nowa królowa: ta sama Jadwiga Andegaweńska, którą poślubił gdy jeszcze była małym szkrabem. Teraz dziewczyna liczyła sobie jedenaście i pół roku, a na głowie nosiła koronę, o której marzył Austriak.

Ojciec Wilhelma wystarał się o specjalną biskupią zgodę, pozwalającą zorganizować noc poślubną już w tak młodym wieku. Jadwiga, oczarowana przez przybysza, którego pamiętała z beztroskich lat wczesnego dzieciństwa, a jednocześnie przestraszona projektami polskich możnowładców, którzy chcieli oddać jej rękę barbarzyńskiemu władcy Litwy, też wyraziła na wszystko zgodę.

Królowa Jadwiga zgodziła się na zerwanie związku z Wilhelmem Habsburgiem dopiero po długim namyśle i gorliwych modlitwach. Austriacki książę potraktował ją jednak tak, jakby było rozwydrzoną lolitą.

Królowa Jadwiga zgodziła się na zerwanie związku z Wilhelmem Habsburgiem dopiero po długim namyśle i gorliwych modlitwach.

Dopiero w ostatniej chwili potajemną noc poślubną udało się udaremnić, a i sama Jadwiga – przekonana przez otoczenie – wyrzekła się związku z Wilhelmem, wybierając zamiast tego małżeństwo z Jagiełłą. A więc związek zdolny doprowadzić do połączenia dwóch państw w nowe mocarstwo oraz do chrystianizacji ostatniego kraju w Europie, który oficjalnie pozostawał w okowach pogaństwa.

Tyle uczą podręczniki. Ale przecież historia Wilhelma nie zakończyła się w chwili, gdy podano mu czarną polewkę. Dopiero drugi jej akt zdradza, jak pożałowania godnym człowiekiem był młody Habsburg.

Dwa tygodnie łóżkowych uciech

Po tym jak zawarto za nim bramy Wawelu i zmuszono go, by w podskokach opuścił Kraków, Wilhelmowe pokłady rycerskości szybko znalazły się na wyczerpaniu. A gdy po parunastu dniach dotarł do Wiednia, przypominał już raczej niezbyt rozgarniętego i buzującego testosteronem mięśniaka, którego przyjęto na dobre studia tylko dzięki stypendium sportowemu, niż dostojnego i pełnego taktu dynastę.

Fascynująca historia Jadwigi Andegaweńskiej i jej poprzedniczek w książce „Damy polskiego imperium”:

 

Nie zdołał zaciągnąć jedenastoletniej królewny do łóżka i poczytywał to sobie za powód do wielkiego wstydu. Nie chciał, by szydzili z niego dworzanie, by ojciec podał w wątpliwość jego talenty, a krewniacy – poczęli podśmiechiwać się z tego, że jako mężczyzna nie stanął na wysokości zadania. Nie chciał tego wszystkiego, więc… zaczął kłamać jak z nut.

Gdy przybył do domu, miał już ułożoną własną wersję historii. Na lewo i prawo rozpowiadał, że przegnano go z Krakowa, ale dopiero po tym, jak skutecznie wkradł się do alkowy Jadwigi. Może w pierwszym momencie relacjonował tylko jedną poślubną noc. Zaraz jednak upiększył swoją erotyczną bajeczkę. Wedle nowej wersji krążącej wśród dworzan i poddanych Wilhelm sypiał z Jadwigą jako jej mąż przez „wiele nocy” albo wreszcie: przez bite dwa tygodnie.

Niestworzone historie oraz przechwałki padały na podatny grunt. Wilhelm obnosił się z dumą ze swoim rzekomym podbojem seksualnym, a miejscowi pieśniarze, poeci i dziejopisarze z wielkim entuzjazmem powtarzali jego buńczuczną relację.

Jadwiga wzięła ślub z Wilhelmem jako czteroletnia dziewczynka. Książę nie akceptował jednak, że po dorośnięciu wolno jej było zmienić zdanie... 

fot.materiały prasowe Jadwiga wzięła ślub z Wilhelmem jako czteroletnia dziewczynka. Książę nie akceptował jednak, że po dorośnięciu wolno jej było zmienić zdanie…

Nowa wersja historii

Dzięki Austriackiej kronice 95 panowań wiemy na przykład, co obdarzony zbyt bujną wyobraźnią książę sądził o swojej niedoszłej teściowej. Elżbietę Bośniaczkę – węgierską królową, która zgodziła się na zerwanie związku między Jadwigą a Wilhelmem – opisano na kartach księgi jako „tchórzliwą matkę”, za sprawą której nie tylko młody Habsburg, ale też Bóg Ojciec doznali „wielkiej nieprawości”.

Autor dziełka był przekonany, że książę „często spędzał noce” u Jadwigi, że został nawet ogłoszony polskim królem i że… dopiero szatan sprawił, iż Bośniaczka postanowiła ni stąd, ni zowąd oddać swoją zamężną córkę poganinowi z Litwy.

Jeszcze ostrzejsze opinie padają w odniesieniu do samej Jadwigi. I nie ma właściwie wątpliwości, że w obieg puścił je sam piętnastoletni mistrz kurtuazji i dobrego wychowania. Czytelnicy kroniki mieli okazję dowiedzieć się, że Jadwiga to w gruncie rzeczy rozpustna lolita, którą matka „oddała na sprostytuowanie”. Wilhelm z kolei jest człowiekiem honoru, który wprost rozgłasza, że… nie zamierza „walczyć o nierządnicę”.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Wilhelm Habsburg. Swoją niedoszłą partnerkę uważał za prostytutkę i cudzołożnicę. A do tego rozpowiadał o niej paskudne kłamstwa.

Walczył więc głównie o to, by nieszczęsnej nastolatce (tej samej, która do ostatniej chwili była gotowa w tajemnicy mu się oddać!) zniszczyć renomę, a jej zawarte z rozsądku i dla dobra kraju małżeństwo wystawić na decydującą próbę.

Harlekin na miarę epoki

Historia miłosnego trójkąta między szlachetnym chrześcijańskim księciem, niewierną rozpustnicą oraz nieokrzesanym dzikusem szybko stała się materiałem na istny harlekin; powtarzali ją i przekręcali rozmiłowani w taniej sensacji autorzy z całej Europy.

O zdradzie polskiej królowej opowiadali Burgundczycy i Włosi. A pewien pisarz z Padwy na kanwie tej historii stworzył wręcz swego rodzaju powieść przygodową. Najwięcej do powiedzenia mieli jednak Krzyżacy: a więc najwięksi wrogowie tak Litwinów, jak i Polaków.

Niezwykła historia kobiet, które zbudowały polskie mocarstwo. Jadwiga Andegaweńska i jej poprzedniczki w nowej książce Kamila Janickiego: "Damy polskiego imperium". Do kupienia już dzisiaj w naszej oficjalnej księgarni!

Niezwykła historia kobiet, które zmieniły historię Polski. Jadwiga Andegaweńska i jej poprzedniczki w nowej książce Kamila Janickiego: „Damy polskiego imperium„.

O nieprawnie zerwanym związku Jadwigi i Wilhelma rozpisał się franciszkanin odpowiedzialny za Annały toruńskie. Wspominał o nim także zakonny oficjał i kronikarz, Jan z Possilge. Pierwszy podkreślał, że młoda królowa „kopulowała” z Austriakiem; drugi nie tylko zaznaczył, że powstał między nimi „związek cielesny”, ale też… że autentycznie się kochali.

Plotkujący papież

Historia mutowała i przepoczwarzała się zależnie od gustów czytelników i od fantazji autorów. W efekcie zmieniała się także rola przypisywana w niej Jadwidze. Raz dziewczyna była rozpustnicą, kiedy indziej tylko bezwolną ofiarą barbarzyńcy ze wschodu. Jej życie brano pod lupę, dopatrując się w nim krzywdy, patologii, a nawet przemocy.

Eneasz Sylwiusz Piccolomini, włoski erudyta, który w przyszłości zostanie ojcem świętym Piusem II, twierdził na przykład, że Jadwiga była legalną żoną Wilhelma i że nigdy nie spełniała dobrowolnie obowiązków małżeńskich z Jagiełłą. Tym samym Litwin mógł z nią obcować tylko na drodze przymusu i powtarzanego co noc gwałtu.

Władysław Jagiełło na niepublikowanym szkicu Jana Matejki.

Władysław Jagiełło na niepublikowanym szkicu Jana Matejki.

Także Teodoryk z Nieheim, wpływowy członek papieskiej kancelarii, uważał, że Jagiełło posiadł żonę (a może raczej konkubinę) wbrew jej woli.

Tuba propagandowa

Oni tylko szafowali radykalnymi opiniami. Byli też jednak ludzie gotowi posunąć się znacznie dalej. Dla władz zakonu krzyżackiego wszelkie wątpliwości co do małżeństwa polskiej królowej stanowiły wodę na młyn.

Propagandziści zatrudniani przez wielkiego mistrza rozgłaszali po całym kontynencie, że Jagiełło to „zły pies” i fałszywy, wyrachowany neofita, który po wsze czasy pozostanie prześladowcą chrześcijan. Mieszano go z błotem, przy okazji brukając też Jadwigę, która może pod przymusem, ale jednak weszła w „związek cudzołożny”.

Królowa Jadwiga. Portret pędzla Marcello Bacciarelliego.

fot.domena publiczna Królowa Jadwiga. Portret pędzla Marcello Bacciarelliego.

Nie mniej aktywni byli też zakonni dyplomaci. Już w 1386 roku Krzyżacy zawarli przymierze z dwoma książętami pomorskimi. Przymierze, co trzeba podkreślić, wymierzone w Polskę. W traktacie wprost stwierdzono, że Jagiełło zrabował Habsburgowi prawowitą małżonkę i że akt ten wymaga nie tylko zbrojnej odpowiedzi, ale też – rozgłoszenia prawdy wszem i wobec.

Sztucznie rozdmuchana afera stawała się zbyt głośna, by można ją było dłużej ignorować. W kurii papieskiej, dotąd z pełnym entuzjazmem podchodzącej zarówno do ślubu Jadwigi, jak i do wizji chrystianizacji ostatniego pogańskiego kraju w Europie, szemrano, że papież za bardzo pospieszył się z przyjmowaniem Jagiełły do wspólnoty chrześcijan. I o wiele zbyt łatwo uwierzył, iż Jadwiga ustrzegła się grzechu.

Prawowity małżonek

Właśnie w tej atmosferze Austriacy złożyli w Rzymie oficjalną skargę na polską królową. Domagali się unieważnienia jej związku: „jako zawartego wbrew kanonicznej przeszkodzie węzła małżeńskiego i dlatego posiadającego cechę bigamii”. Chcieli też, aby dziewczynę przymuszono do powrotu w objęcia Wilhelma – jej „prawowitego małżonka”.

Według historii powtórzonej przez Jana Długosza, Jadwiga była gotowa choćby rozbić siekierą bramę Wawelu, byle dopuścić Wilhelma do swojego łoża. Ten akt oddania w przyszłości nie przeszkadzał austriackiemu księciu niszczyć jej renomy i zatruwać życia.

Według historii powtórzonej przez Jana Długosza, Jadwiga była gotowa choćby rozbić siekierą bramę Wawelu, byle dopuścić Wilhelma do swojego łoża. Ten akt oddania w przyszłości nie przeszkadzał austriackiemu księciu niszczyć jej renomy i zatruwać życia.

Własne zażalenia wysyłali do ojca świętego także Krzyżacy. I nie szczędzili przy tym środków potrzebnych do otwarcia oficjalnego procesu. Postępowanie w stolicy apostolskiej ruszyło w roku 1387 i ciągnęło się przez kilkanaście miesięcy. Dla młodej monarchini było to doświadczenie uwłaczające i niezwykle bolesne.

Jej ojciec, Ludwik Andegaweński, na Węgrzech nazywany Ludwikiem Wielkim, uchodził za jednego z najbardziej pobożnych władców swojej epoki. Babka Elżbieta Łokietkówna umarła w opinii świętości; prababka Jadwiga Kaliska odeszła jako zakonnica. Jej tymczasem groziło, że zostanie zapamiętana jako rozwiązła grzesznica i bohaterka kiepskich romansideł.

Habsburgowie nie mieli żadnych mocnych argumentów ani dowodów w sprawie. Wilhelm nie raczył nawet stawić się przed papieskim trybunałem i osobiście powtórzyć oskarżeń. Nie musiał tego robić. Wiedział, że wojnę na słowa wygrał już z chwilą, gdy ojciec święty Urban VI przyjął jego zażalenie pod obrady. Zdołał zasiać ziarna wątpliwości nawet w głowach ludzi szczerze oddanych Jadwidze. Trudno o lepszy przykład niż polski kronikarz Jan Długosz.

Papież Pius II. On też święcie wierzył w obrzydliwe plotki na temat Jadwigi.

Papież Pius II. On też święcie wierzył w obrzydliwe plotki na temat Jadwigi.

Kłamstwo, w które każdy wierzył

Nie krył on, że sylwetka pierwszej żony Jagiełły go fascynuje. I że uważa jej koronację za jedną z najlepszych rzeczy, jakie mogły przytrafić się Polsce. Zarazem jednak, naczytawszy się zagranicznych kronik, Długosz nie był w stanie opędzić się od przekonania, że Jadwiga – cokolwiek dobrego by o niej mówić – w istocie dopuściła się bigamii.

Jego zdaniem władczyni „zdawała sobie sprawę, że mnóstwo ludzi wiedziało dobrze, iż po złożeniu oficjalnie przysięgi małżeńskiej przez piętnaście dni ze wspomnianym księciem Austrii Wilhelmem bywała w łożnicy i że doszło nawet do fizycznego spełnienia ich małżeństwa”. Długosz twierdził nawet, że właśnie ten grzech królowej zaciążył na dalszych losach państwa. Bóg nie wybaczył już Polakom obrazy i dotknął ich „boleśnie wieloma karami w postaci bezładnych rządów i królów, którzy bardziej popierali Litwinów niż Polaków”.

Jeśli zwieść dał się intelektualista przekonany o świętości Andegawenki, to nietrudno uwierzyć, że paskudnymi plotkami stopniowo począł też zadręczać się Jagiełło. W 1388 roku zaczął robić żonie sceny zazdrości. A życie samej Jadwigi, opluwanej, dręczonej i zasypywanej oskarżeniami, zamieniło się w piekło. I chyba właśnie o tym marzył Wilhelm Habsburg.

***

To dopiero sam początek fascynującej historii kobiety, która – wbrew pragnieniom rodziców i oczekiwaniom otoczenia – miała zostać nie tylko królową, ale wręcz: królem. Więcej o Jadwidze Andegaweńskiej oraz innych niezwykłych damach tej epoki przeczytacie w mojej nowej książce: „Damy polskiego imperium. Kobiety, które zbudowały mocarstwo”.

Wybrana bibliografia:

Artykuł został oparty na materiałach zebranych przez autora podczas prac nad książką Damy polskiego imperium. Kobiety, które zbudowały mocarstwo. Poniżej wybrane z tych pozycji. Pełna bibliografia w książce.

  1. Halecki O., Jadwiga Andegaweńska, Universitas, Kraków 2000.
  2. Kellog C., Jadwiga. Poland’s Great Queen, Macmillan, New York 1931.
  3. Krzyżaniakowa J., Ochmański J., Władysław II Jagiełło, Ossolineum, Wrocław 2006.
  4. Kuczyński S.M., Rozbiór krytyczny roku 1385 „Dziejów polskich” Jana Długosza, „Studia Źródłoznawcze”, t. 3 (1958).
  5. Kwaśnicka M., Jadwiga, Fundacja Świętego Mikołaja/Redakcja „Teologii Politycznej”, Warszawa 2015.
  6. Maciejewska W., Jadwiga królowa polska, Kraków 1934.
  7. Mańkowski J., Dzień urodzin królowej Jadwigi Andegaweńskiej i dzień jej ślubu z Władysławem Jagiełłą w kontekście aktu krewskiego. Uwagi filologa do interpretacji źródeł, „Rocznik Lubelskiego Towarzystwa Genealogicznego”, t. 5 (2013/2014).
  8. Misiąg-Bocheńska A., Dwie daty z życia królowej Jadwigi, „Polonia Sacra. Kwartalnik teologiczny”, t. 2, z. 3 (1949).
  9. Nikodem J., Gniewosz – Jadwiga – Wilhelm. Krytyka przekazu „Annales” Jana Długosza, „Przegląd Historyczny”, t. 98 (2007).
  10. Nikodem J., Jadwiga król Polski, Ossolineum, Wrocław 2009.
  11. Przybyszewski B., Jadwiga i Wilhelm, „Analecta Cracoviensia”, t. 7 (1975).
  12. Sroka S.A., Królowa Jadwiga, WAM, Kraków 2002.
  13. Tęgowski J., Bezkrólewie po śmierci Ludwika Węgierskiego a geneza unii Polski z Litwą [w:] Studia historyczne z XIII–XV wieku, Wydawnictwo WSP, Olsztyn 1995.
  14. Wyrozumski J., Królowa Jadwiga. Między epoką piastowską i jagiellońską, Universitas, Kraków 2006.
  15. Zakrzewski S., Wypadki lat 1382–1386 w związku z genezą Unii [w:] Pamiętnik V Zjazdu Historyków Polskich w Warszawie, Polskie Towarzystwo Historyczne, Lwów 1931.

Czy wiesz, że ...

...Zawisza Czarny sporą część kariery wojskowej spędził pod obcymi sztandarami? Zaczynał w oddziałach margrabiego Prokopa Luksemburskiego, a potem zaciągnął się na służbę u węgierskiego króla Zygmunta Luksemburskiego.

...najsłynniejsza wikińska tortura – „krwawy orzeł” – była jedynie wymysłem chrześcijan, wynikającym z... błędnego tłumaczenia średniowiecznej sagi. Co nie oznacza, że wojownicy z Północy stronili od dręczenia wrogów. Wręcz przeciwnie! Lubowali się po prostu w innych rodzajach tortur.

...nasi przodkowie nie jadali w średniowieczu znanego nam dzisiaj barszczu – przyrządzanego z buraków? Pierwotnie danie o tej nazwie wyrabiano z rośliny o nazwie barszcz zwyczajny.

...jednym z najbardziej intratnych zawodów w średniowiecznej Polsce było aptekarstwo? XIV-wiecznych farmaceutów stać było np. na nieruchomości w mieście czy rozkręcenie dochodowego handlu saletrą.

Komentarze (31)

  1. Elemelka Odpowiedz

    Zgodnie z przysłowiem że w każdej plotce jest ziarno prawdy to muszę przyznać że bardziej prawdopodobne wydaje mi się skonsumowanie przez Jadwigę pierwszego małżeństwa niż cudowne ocalenie cnoty w ostatniej chwili (to jest scenariusz właśnie rodem z kiepskich romansideł). To nie byłby pierwszy raz w historii kiedy unieważniono ślub żeby zawrzeć bardziej korzystny sojusz polityczny. Natomiast w interesie Jagiełły było trzymanie się jednak oficjalnej wersji bo nie utrzymałby korony śmierci Jadwigi. Jak się sprawy miały tego nie dowiemy się nigdy napewno ale obstawanie przy jedynie słusznej polskiej wersji tej historii przy jest sprzeczne z logiką. Jeśli spojrzeć na sprawę obiektywnie – nie można nazwać Wilhelma kłamca tylko dlatego że nie ma żadnych dowodów na skonsumowanie związku. Jakie to miały by być dowody? Naoczni świadkowie? A jakie dowody miała Jadwiga na wykazanie że jednak była dziewica? Poplamione prześcieradło? Słowo honoru? Nawet Jagiełło zaczął jej wytykać że jak ja „brał” to nie była dziewicą. Czy facet w tym wieku i niewątpliwie z dużym doświadczeniem seksualnym (jak na kniazia przystało) mógłby nie rozpoznać dziewicy? Oczywiście zaraz naskoczą na mnie „prawdziwi patrioci”, no bo jak to? Taki skandal na polskim dworze królewskim? No skądże, takie bezeceństwa mogły się wydarzyć tylko na dworach zachodnich, zaś u nas w Polsce panowali zawsze tylko najuczciwsi i najbardziej pobożni „Polki i Polacy”…

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Droga Elemelko, ale i również na Twoją teorię nie ma żadnych dowodów. Zatem Twoje spojrzenie na tę sprawę nie może zostać nazwane „obiektywnym”. A co do tych rzekomych „prawdziwych patriotów” proszę od razu nie zakładać, że każdy patriota będzie naskakiwał na kogoś kto podda w wątpliwość przedślubne dziewictwo Jadwigi ;)

    • Marta Odpowiedz

      Zapiski co do wydarzeń, które miały miejsce w sierpniu 1385 r. są różne w zależności od interesu piszących. A może ze względu na delikatność i konsekwencje zdarzeń należało je zawikłać.
      Nigdy raczej się nie dowiemy prawdy. Zastanawiające jest to, że współcześni Jadwidze byli raczej przekonani, że jednak do konsumpcji, a przynajmniej jej próby między królową a austriackim księciem doszło. Mnie również przekonuje Twoja wersja, ale nie potrafię, jak obecnie każdy z nas poprzeć jej żadnym dowodem. Po prostu ta gorączkowa ruchliwość Jadwigi, szukanie spełnienia w działaniu mogła wynikać z potrzeby odkupienia „win”. Wg mnie dramatem Jadwigi nie była chyba niespełniona miłość do Wilhelma, bo kiedy miała się rozwinąć? ale to, że nie dotrzymała względem niego zobowiązań, tych oficjalnie znanych i może jakichś wiadomych tylko im. Dla wrażliwej, młodej dziewczyny, wychowanej w duchu ideałów miłości dworskiej no i namaszczonej na władcę takie zachowanie było niehonorowe i wywoływało wyrzuty sumienia. A jeśli obcowanie cielesne naprawdę było to wyparcie się tego pod przysięgą dla wyższej racji i świadome wzięcie na swoje barki takiego grzechu musiało być dla niej traumą. Żal, że w swoim krótkim życiu nie mogła polegać na domniemanym oraz oficjalnym mężu.

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Droga Pani Marto, to naprawdę godne podziwy, że próbuje Pani wczuć się w to, co myślały czy czuły postacie historyczne wtedy. Rozpatruje Pani sprawę pod kątem nie tyle polityki, co raczej ludzkiej psychiki. Dziękujemy za podzielenie się z nami tą refleksją. Proszę jednak pamiętać, że nie możemy pomijać kontekstu, w jakim wszystkie te wydarzenia miały miejsce. Trauma i żal owszem – ale ile było królowych czy księżniczek, których los był jeszcze gorszy. Nie tylko pozbawione były wsparcia męża, ale często były przez swoich małżonków poniżane i żyły w ich cieniu. Jadwiga była królową. I to wyjątkową. Pozdrawiamy :)

    • Anonim Odpowiedz

      W całości zgadzam się z wypowiedzią Elemelki , Dla mnie również najbardziej wiarygodne jest skonsumowanie malzenstwa Jadwigi z Wilhelmem ,oboje byli młodzi ,poślubieni sobie ,Wilhelm mlody chlopak pociagal fizycznie młodą dziewczynę ,milość,zauroczenie zupełnie naturalne ,zwłaszcza w tamtej epoce .

      • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drogi Anonimie, najbardziej wiarygodna wersja pod kątem wzajemnego pożądania młodych, nie musi być najbardziej prawdopodobną wersją pod względem ówczesnej sytuacji politycznej, obyczajów i interesów. Pozdrawiamy :)

      • Histeryczka Odpowiedz

        Mam nadzieję, że na tym forum można mieć swoje zdanie…A więc mało logiczne jest dla mnie to, że Habsburgowie przy pomocy Krzyżaków byli za słabi aby zapobiec małżeństwu Jadwigi z Wilhelmem, ale na tyle mocni, aby zasiać propagandę o bigamii po całej Europie. Coś tu nie gra. Zachęcam do lektury artykułu z 1966 r. prof. A. F. Grabskiego, który analizuje źródła z XIV i XV w. dotyczące Jadwigi, Jagiełły i Wilhelma wysuwając na koniec śmiałą hipotezę co do przyczyny nieuznania przez ówczesnego papieża związku Jadwigi i Wilhelma (konsumpcję związku trudno było udowodnić równie jak trudno jej było zaprzeczyć, ale nie słowo przeciw słowu było tu rozstrzygane, a luki prawne, które pozwoliły stronie polskiej ostatecznie wygrać spór). Co ważne autor dodaje, że dla im współczesnych sprawa księcia Rakuskiego nie miała aż tak wielkiego ciężaru gatunkowego i nikt (prócz Krzyżaków i Austrii) nie podważał praw Jagiełły do korony, nawet ci kronikarze, którzy nie byli przekonani czy faktycznie konsumpcja pierwszego małżeństwa Jadwigi nie miała miejsca. Co jeszcze istotne prawie żaden z kronikarzy nie podważa świętobliwości Jadwigi, nawet ci, którzy dopuszczali możliwość, że skonsumowała pierwsze małżeństwo. Artykuł niezwykle rzetelny i obiektywny, można samemu wysnuć wnioski. Dodam tylko, że Grabski mimo mocnych argumentów i tez zachowuje w swojej narracji bardzo dużą pokorę względem oceniania faktów, czego nie można powiedzieć o tym artykule.
        Za to fakty dotyczącym nieudanego małżeństwa Jadwigi i Jagiełły przedstawione w innym artykule w zupełności mnie przekonują.

        • Nasz publicysta | Anna Dziadzio

          Szanowna Pani Histeryczko, oczywiście, że u nas na portalu można mieć swoje zdanie i bardzo sobie cenimy, gdy Czytelnicy je wyrażają. Zwłaszcza jeśli jest to dojrzała i merytoryczna polemika, a nie komentarz w stylu: „stek bzdur”. Dlatego dziękujemy i pozdrawiamy :)

    • Zaczytana_w_historii Odpowiedz

      To po prostu śmieszne jak ludzie oceniają Jadwigę przez pryzmat własnej moralności, a raczej jej braku. Nie mają dowodów na to, że zostało skonsumowane, ale dalej idą w zaparte, bo sami pewnie nie mają porządnych zasad moralnych.

    • flądra Odpowiedz

      A ja sobie tego nie wyobrażam, przecież królowe nie bywały praktycznie same, a już na pewno nie 11-to letnie! Zawsze ktoś ze służby pilnował komnaty, towarzyszył, miała pewnie niewiele do powiedzenia oprócz tego, co mówili doradcy. Sypialnie się przecież specjalnie przygotowywało, na spacerach towarzyszyły dwórki. To gdzie spółkowano? Przebrała się i uciekła z zamku? Gdyby na zamku, to cały krakowski rynek by klepał o tym następnego dnia, no chyba, że właśnie klepał, a Jagiełło machnął ręką, bo korona ważniejsza. Tego się nie dowiemy, ale łatwo dalej krzywdzić Jadwigę.

  2. Asia Odpowiedz

    A ja mam pytanie niezwiązane bezpośrednio z samym tematem artykułu – co to za obraz, ten na którym Jadwiga modli się przed krzyżem? Nie mogę znaleźć tytułu ani autora; może redakcja dysponuje jakimiś danymi, skoro go wykorzystała na potrzeby artykułu? :)

  3. Emilia Grotkowska-Spólny Odpowiedz

    A czy ktokolwiek z komentujących oraz autorów, zastanowił się jak fizycznie mogła wyglądać jedenastolatka w 1385 roku…? Biorąc pod uwagę fakt, iż obecnie dzieci rozwijają się szybciej… to i tak ciągle w wieku 11 lat dziewczynki dopiero zaczynają wchodzić w wiek pokwitania, a bez mała 700 lat temu – jedenastoletnie dzieci były jeszcze mniej rozwinięte i wiek pokwitania przypadał po osiągnięciu przez dziewczynki 15 – 16 lat.

    • francopilot Odpowiedz

      rozwój fizyczny w dawnych czasach był szybszy niz dziś;ludzie zyli w trudniejszych warunkach;dojrzewali też szybciej mentalnie;a przyszli władcy byli od dziecka przygotowywani do swojej roli….bardzo młodzi władcy prowadzili swoje armie do walki;uczestniczyli w dworskich intrygach,zamachach….kobiety także;i wczęsniej rodziły/choć smiertelność niemowląt i kobiet w połogu była znacznie większa/….

  4. anka Odpowiedz

    Czy możliwe, że Jadwiga została zamordowana wraz z dzieckiem? Urodziła dopiero po 12 latach małżeństwa, zazdrosny i nie mający zaufania do swojej Królowej, Jagiełło mógł mieć wątpliwosci co do ojcostwa? Oczekiwał syna, mógł znienawidzić do końca Jadwigę, nie widział przyszłosci wraz z nią (przesadnie uduchowioną, na granicy fanatyzmu). A może, gdy dziecko umarło, osamotniona Jadwiga z rozpaczy popełniła samobójstwo? W trumnie/sarkofagu nie odnaleziono szczątków dziecka, tłumaczy sie że kości nie były na tyle ukształtowane. Pomijajac, ze ciąża była przenoszona a królewska potomkini na pewno została pochowana w szatach. Po badaniach anatomicznych określono wiek szkieletu w momencie śmierci na ok. 28/30 l. Czy na pewno są to szczątki Jadwigi?

  5. Marta Odpowiedz

    Artykuł bardzo fajny jak cała książka pana Janickiego, pokazuje, że nasze królowe to mocne i mądre kobiety nie tylko szare eminencje, a w tak patriarchalnym społeczeństwie było to niewątpliwie ciężkie zadanie. A odnośnie Długosza, to czy faktycznie opinia, którą wyrażał o omawianych wydarzeniach powstała na podstawie propagandy austriackiej czy krzyżackiej? Przecież Długosz był chyba sekretarzem Oleśnickiego, a ten na pewno miał do czynienia z ludźmi, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń więc może jednak jego opinia nie zawiera informacji wyssanych z palca? Ale z drugiej strony czy do uprawomocnienia związku sponsalia de futuro nie wystarczyło go jedynie skonsumować za obopólną zgodą? O jakiej oficjalnej przysiędze pisze Długosz, przecież ta się odbyła w 1378 roku i nie musiała być powtarzana przed konsumpcją…

  6. Ewa Odpowiedz

    Artykuł fajny, niemniej chciałam zauważyć, że Jagiełło nigdy w życiu nie odważyłby się przyłączyć do oskarżeń rzucanych przez Wilhelma, ponieważ gdyby zarzucił otwarcie, że Jadwiga w chwili ślubu z nim nie była dziewicą, ta straciłaby sznasę na wygranie procesu o bigamię w Rzymie, a on sam polską koronę…Według Długosza król (a własciwie Gniewosz z Dalewic) oskarżał Jadwige o schadzki z Wilhelmem już po jej ślubie z Jagiełłą, tak więc prosiłabym o nie fałszowanie źródeł w imię sensacji. Długosza jako wiarygodnego w tej relacji też bym nie do końca uważała, ponieważ wielu historyków podkreśla, że kronikarz nasz nie lubił Jagiellonów…może podkreślenie własciwie nieprawomocności ślubu Jadwigi i Jagiełły miało posłużyć za uzasadnienie konieczności potwierdzenia praw potomków Jagiełły do polskiego tronu przez elekcję? Jako potomków człowieka, który zasiadał na naszym tronie bezprawnie? Przy czym zwracam uwagę, że nawet pisząc o dopełnieniu małżeństwa Jadwigi z Wilhelmem, Długosz nie traktował w swojej kronice Habsburga jako kandydata odpowiedniego na polskiego władcę. A przeciez jakby nie patrzeć to właśnie Wilhelmowi został skradziony tron polski, nie Piastom ;) a mimo to kronikarz podkreśla, że Litwini ukradli tron polski książętom polskim…gdy Piastom ten tron to właściwie Jadwiga (z dynastii Andegawenów) ukradła ;)

    Pani Marto, Długosz korzystał tylko ze źródeł austriackich i krzyżackich, bo polskich źródeł na ten temat nie było…Janko z Czarnkowa nie opisał niestety wydarzeń po koronacji Jadwigi :(
    I Długosz miał do czynienia z ludźmi znającymi Jadwigę – choćby Wojciech Jastrzębiec, ale ten wszak kompletował dokumenty pozwalające starać się o kanonizację Jadwigi, więc raczej nie powtarzałby o zmarłej plotek, które tej kanonizacji stanęłyby na przeszkodzie…

    • Marta Odpowiedz

      Dziękuję Pani Ewo za odniesienie się do moich wątpliwości. Temat mnie na tyle zainteresował, że poczytałam sobie inne opracowania o tej niejasnej sprawie i więcej jest pytań niż odpowiedzi. Przede wszystkim nachodzą mnie wątpliwości co do słuszności przedstawiania opisywanych wydarzeń w artykule w sposób tak bardzo jednoznaczny. Wiem, że to niemal oficjalna wersja, że panowie polscy cudem uratowali dziewictwo Jadwigi, jednak dopuszczam możliwość, że sponsalia de futuro mogła mieć miejsce. Zgłębiając temat zauważyłam pewną tendencję w podejściu różnych autorów do wartościowania zastałych źródeł historycznych. Te które potwierdzają daną tezę są wiarygodne,np. Kalendarz katedralny krakowski, te, które jej przeczą, choćby Księga proskrypcyjna miasta Krakowa, Kroniki Jana Długosza są podważane.
      Wracając do Jadwigi i Habsburga to czy słusznym jest nazywanie go kłamcą…przecież jadąc do Krakowa wiedział o jaką stawkę toczy się gra i nie jechał po to, aby sobie potańczyć. Nie wierzę też, że jego ojciec nie zadbał o „merytoryczne” przygotowanie syna do dopełnienia obowiązku małżeńskiego, zresztą dwór wiedeński wyróżniał się dużą rozwiązłością. Myślę, że Wilhelm dość szybko zorientował się, a jak nie, to pomógł mu w tym przebiegły Opolczyk, że nie ma czego szukać u wielmożów, a pertraktacje z Jagiełłą trwają w najlepsze więc czasu jest mało i jak chce zostać królem musi działać szybko. Skoro nie miał wpływu na możnowładców co mu pozostało? Tak zmanipulować zauroczoną Jadwigą, aby święcie wierzyła w to, że wiążąc się z Jagiełłą popełni śmiertelny grzech, a jak inaczej mógł tego dokonać jeśli nie konsumując związek? Może wprowadzenie Habsburga na Wawel w celu jego zamieszkania tam odbyło się po dokonaniu małżeństwa na przyszłość, stąd świętowanie mieszczan związane z tym faktem (bo chyba nie świętuje się czegoś przed tego dokonaniem). Jakby jednak nie było, zastanawia mnie jeszcze jeden aspekt dotyczący uznania sponsalia de futuro za prawomocne: czy nawet gdyby konsumpcja między Andegawenką a Habsburgiem miała miejsce, to czy w obliczu prawa i okoliczności miałaby rację bytu? Chodzi mi o pewną interpretację ówczesnego prawa: niepełnoletnia dziewczyna (czyli 11,5 letnia) mogła uzyskać potwierdzenie od biskupa, że jest na tyle dojrzała, że może skonsumować związek, ale chyba zgoda biskupa nie obejmowała tego, że małoletnia samodzielnie mogła decydować, że dokonanie małżeństwa ma się odbyć. O tym powinni zadecydować opiekunowie. Wiemy, że Habsburg posiadał zgodę Bośniaczki na dopełnienie przez Jadwigę związku, ale Bośniaczka nie była formalną opiekunką Jadwigi tylko możnowładcy polscy, a ci jak wiemy mieli inne plany matrymonialne dotyczące swojego króla. Tak więc oficjalnie konsumpcja nie miała miejsca, bo nie było na nią zgody opiekunów królowej, a sama Jadwiga najwyżej mogła dopuścić się występku nieczystości, który można rozgrzeszyć, ale i ukryć. Tak więc odwołując śluby hainburskie mogła je określić jako formalnie niedokonane. Wtedy ani ona nie kłamała (ups, przepraszam, święte nie kłamią), ani Habsburg, jedynie inaczej interpretowali prawo ;) Pranie mózgu Jadwigi i jej wahanie się czy w świetle prawa może poślubić Jagiełłę trwało długo, bo dopiero w styczniu 1386 r. wyraziła zgodę na ślub. Dlaczego zwlekała? Można mniemać, że czekała, aż dojdzie do pełnoletności, ale raczej nie, bo jeśli przyjąć, że przyszła na świat w lutym 1374 r. to podejmując decyzję o poślubieniu Jagiełły w styczniu nie była jeszcze pełnoletnia. Z jakiego więc powodu miała wątpliwości? Może na coś czekała? Na ustabilizowanie się sytuacji na Węgrzech, na rozwiązanie konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych w księstwie rakuskim? Podjęła decyzję jak już chyba wszystko zawiodło, czyli po przejściu Ziemowita i Opolczyka na stronę Jagiełły czyli tracąc jedynych przeciwników ze swojego otoczenia jej małżeństwa z Litwinem. Trafiony zatopiony, a nie „Jadwigo ratuj Litwę”.
      Wracając do Habsburga, czy najstarszy syn w rodzinie, która dopiero co aspiruje do dostania się do pierwszej ligi europejskich dynastii mógł sobie pozwolić na taką fanaberię, że przez wiele lat odrzuca korzystne mariaże dynastyczne ze względu na zranioną dumę? Po wydaniu dokumentu Urbana VI o ważności małżeństwa Jadwigi i Jagiełły nic nie stało na przeszkodzie, aby zawarł kolejne małżeństwo. Nieoficjalne i tajne spotkania Andegawenki i Habsburga po jej ślubie z Jagiełłą wydają się mało prawdopodobne, bo Habsburg nie zadowoliłby się rolą kochanka, a Jadwiga nie ryzykowałaby dostarczaniem argumentów przeciw własnemu królestwu w przyszłym procesie o bigamię. Chyba, że chciał ją powiadomić o planach domu habsburskiego, sądząc, że królowa rozczarowana małżeństwem z Jagiełłą nadal mu sprzyja. Przekonawszy się, że tak jednak nie jest oraz zdawszy sobie sprawę, że nawet przejście księstwa rakuskiego z obediencji awiniońskiej do rzymskiej jest aktem zbyt małym, aby uznać roszczenia dotyczące ważności małżeństwa z Jadwigą, zaczął określać ją mianem nierządnicy. I tu mogę się zgodzić, że mężczyźni zgotowali Jadwidze piekło.

      • Ewa Odpowiedz

        Pani Marto – nie chce się wypowiadać za dziewictwem Jadwigi w chwili jej ślubu z Jagiełłą, bo nie było mnie przy tym ;) ale prof. Nikodem w swojej biografii Jadwigi „Jadwiga – król Polski”, na która powołuje się i autor artykułu, twierdzi, że Opolczyk w sierpniu 1385 roku nie przebywał w Krakowie, a ksiądz Przybyszewski w swoim artykule udowadniał, że nawet niewinne spotkania Jadwigi z Wilhelmem u franciszkanów stanowiłyby potwierdzenie jej małżeństwa z Wilhelmem – a wtedy sami franciszkanie byliby świadkami ważności jej ślubu z Wilhelmem i tego nie dałoby się ukryć (zabić wszystkich franciszkanów krakowskich?). Co do Bośniaczki – nie można napisac, że nie była formalną opiekunką córki, ponieważ była jej matką, a jeszcze po jej koronacji wydawała dokumenty w imieniu Jadwigi (na przełomie 1384/85 roku akt przebaczenia dla arcybiskupa Bodzanty za wspieranie Ziemowita Mazowieckiego) – no chyba że Jadwige koronowano później, bo w końcu daty jej koronacji nie zapisano w żadnym źródle jej współczesnym…Długosz pisał swoje Roczniki 60 lat po jej śmierci, więc współczesny jej nie może być nazwany. Poza tym prof. Nikodem przytacza logiczne poszlaki wskazujące na dziewictwo Jadwigi przed poślubieniem Jagiełły. Jednym z argumentów było domniemanie, że panowie polscy, którzy potrafili zabronić wjazdu do Polski Zygmuntowi Luksemburczykowi, nie dopuściliby do spotkań Wilhelma z Jadwigą. Mnie zaś wydaje się, że gdyby Wilhelmowi udało się skończyc w sypialni Jadwigi, nie uciekałby z Polski, zaś sama Jadwiga publicznie by to ogłosiła (w końcu przekonanie jej do zgody na ślub z Jagiełłą zabrało nieco czasu, więc dlaczego miałaby się kryć z dopełnieniem małżenstwa z Austriakiem). Drugim argumentem przeciwko defloracji naszej królowej przez Habsburga jest fakt, że jego ojciec Leopold nie podjął żadnych kroków w celu odzyskania małżonki przez syna – zwrot ku Rzymowi i oskarżenie Jadwigi to już samodzielne rządy Wilhelma, po śmierci ojca. Długosz opisując relacje Jadwigi z Jagiełłą w swoich rocznikach nie zająknął się nawet o procesie kanonicznym wytoczonym królowej, a można się tylko domyslać, że prawdopodobnie wszelkie nieporozumienia pary królewskiej mogły powstawać na tym tle i bynajmniej nie z powodu oskarżeń króla rzucanych na małżonkę – ale może najprościej sama Jadwiga (która przecież zasłynęła z czarnowidztwa – Zakonowi przewidziała klęskę, Witoldowi przewidziała klęskę, sobie przewidziała śmierć) martwiła się skutkami wydania wyroku papieskiego korzystnego dla Habsburga. Dodajmy jeszcze fakt, że akurat w 1387 zamordowano matkę Jadwigi – i to w czasie, kiedy ta przyłączała Ruś Halicką do Korony – na wiadomość o tej śmierci młoda królowa mogła czuć wyrzuty sumienia, że zamiast pomóc matce „zaatakowała” Węgry. Długosz określa koniec pierwszego konfliktu na rok 1388, a to był rok ostatecznego potwierdzenia ważności jej ślubu z Jagiełłą (i koniec żałoby po matce) – zaś następny konflikt królewskiej pary datuje Długosz na rok 1389/90 – w 1389 roku Witold uciekł do Krzyżaków i pojawiła się jego słynna skarga, w której oskarżył Jagiełłę o zamordowanie Kiejstuta, a która do uszu Jadwigi dotrzeć musiała. Sam Zakon też zapewne do tych konfliktów mógł się przyczynić, ponieważ historycy wspominają o listach do Jadwigi, w których Zakon oskarżał Jagiełłę o walke przeciwko chrześcijanom albo o wspieranie prawosławnych przeciw katolikom. Można sobie tylko wyobrazić, co czuła Jadwiga czytając te oskarżenia – szczególnie te o fałszywe chrześcijaństwo, tym bardziej że przecież nie wiedziała, co robi jej mąż w trakcie swoich wycieczek na Litwę…Jeśli się powiąże fakty, to niekoniecznie kłótnie z mężem musiały w owym czasie Jadwigę przybijać.

      • francopilot Odpowiedz

        Habsburg-niedoszly mąz Jadwigi- pojawia się potem na królewskim dworze w Neapolu…są wzmianki w „Opowiesciach Neapolitańskich”;wydanych przed wojną…..

  7. Ewa Odpowiedz

    P.S.:Chciałam własciwie napisac, że Jadwiga niekoniecznie o Wilhelma musiała się z Jagiełłą kłócić :)
    a panu Janowi tylko napiszę, że chyba lepiej skończyliśmy z Jagiellonami (pomimo ich wszystkich wad) niż Węgrzy z Habsburgami, którzy nie potrafili ich uchronić przed ponad 100-letnią okupacją turecką ;) albo Czesi, których wojska cesarskie wybiły w bitwie na Białej Górze i stracili wtedy nawet swój język…

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Pani Ewo, dziękujemy za włączenie się w dyskusję oraz rozbudowane komentarze. Pozdrawiamy :)

  8. Małgosia Odpowiedz

    Nie wiem czemu ale żal mi Jadwigi. Rodzina zmusiła ja do ślubu w wieku 4 lat. Potem ktoś inny zdecydował, że ma wyjść za innego a na koniec zrobili z niej ladacznicę. Nic dziwnego, że tak krótko żyła. Wydaje mi się, że tego nie zrobiła. Ta noc poslubna nie powinna odbyc się przy świadkach stojących za drzwiami? Gdzie oni byli? Czy była aż na tyle nierostropna by pójśc do łóżka pierwszy raz z mężem bez tej procedury? Jesli była światobliwa to raczej powinna robić wszystko zgodnie z godnoscią i honorem i litera prawa a tu miała zrobic sobie mały skok w bok, niby z mężem, ale jednak ten pierwszy raz? Nie klei mi się ta historia. Jedenastolatki nie mają w tym wieku popędu seksualnego by z milości pójść ot tak do łóżka. Gdyby miała 18 lat i nie siedziała az tyle przy modlitwie, to bym uwierzyła.

    • francopilot Odpowiedz

      zmuszona do ślubu?/w wieku 4 lat ślubów nie było;ale plany dynastyczne;Jan Luksemburski/król Czech/”zaręczył”swoją córkę/Juttę,Bonę/ zaraz po urodzeniu z trochę starszym Kazimierzem s.Łokietka;ale potem zmieniał 6 razy kandydatów;w wieku 17 lat zostala żoną 13 letniego Jana Dobrego/pożniejszego króla Francji/mieli 11 dzieci/do wieku dorosłego dożylo 9/;;i tak Jadwiga ze spadkobierczyn Ludwika Węgierskiego-została najlepiej doceniona przez historię /zwłaszcza Polski/;i kanonizowana…..siostra Maria/miala być królowa Polski/królowa Węgier sterowana przez matkę/Elzbietę Bośniaczkę/ musiała ulec pretendentowi z Neapolu-ostatniemu męskiemu potomkowi Andegawenów-Karolowi III Durazzo,który cieszył się z tronu kilka miesięcy;zamordowany z inspiracji Bośniaczki;w wyniku zamieszek córka z matką zostały uwięzione;i Bośniaczkę zamordowano na oczach Marii;powróciła na tron;ale jako żona Zygmunta Luksemburskiego-nie miala wpływu na to co dzialo się na Węgrzech…zmarła kilka lat wczesniej niz Jadwiga;i dynastia Andegawenów przestała sie liczyć;na tronie węgierskim zasiedli Habsburgowie

  9. francopilot Odpowiedz

    ile tu domysłów i domniemywań?poszukiwania sensacji i afery-we wspólczesnym znaczeniu tych słów;na sensacje historyczne-coraz to nowe- zawsze patrzyłem z przymrużeniem oka….pewna nasza ‚historyczka”opisywała dzieje sławnych kobiet-wyłącznie przez pryzmat ich łóżek;i to jak ciekawie!tak jakby była obecna w sypialniach i wszystko oglądała;ba, twierdziła,ze Europa była kobietą….a mentalność ludzi średniowiecza,ich zwyczaje,obyczaje,wychowanie-także religijność-były inne niż dziś;a dziś/dla współczesnych/ najciekawsze wydarzenia historyczne to”sekrety alkowy”…….czytałem wiersz’historyczny” o Krakowie i o kobietach z dawnych czasów;chciały być mądre,chciały studiować na uniwersytecie,ale nie mogły,bo zostałyby spalone na stosie…..???widocznie coś przeoczyłem z historii uniwersyteckiego,stołecznego i królewskiego Miasta;albo nie doczytałem?a dziś dowiedzialem się od pewnej POlityczki,że Bruno Schultz został spalony na stosie przez Inkwizycję……

    • Jam Odpowiedz

      Dokładnie, dobrze Pan Marcin to ujął! Dodam – dobrze się stało, i zadziałała tutaj chyba Opatrzność, że nie doszło do poślubienia Wilhelma – dzisiaj Polska z pewnością by nie istniała. Św.Jadwiga jest patronką Polski, i nic tego nie zmieni, nawet pobożne życzenia germanofili na tym forum…

Odpowiedz na „MartaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.