Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Byli tak głodni, że zjadali własne dzieci. Do czego jeszcze skrajny głód jest w stanie zmusić człowieka?

Wielki głód na Ukrainie 1932-1933 (fot. domena publiczna).

fot.domena publiczna Wielki głód na Ukrainie 1932-1933 (fot. domena publiczna).

Umrzeć z głodu, czy wyzbyć się wszelkich granic? Taki wybór żadnym wyborem nie jest. Człowiek postawiony w sytuacji skrajnej zje wszystko, byle utrzymać się przy życiu. Co konkretnie?

Przedstawiamy najbardziej poruszające, a często też odstręczające przypadki sprzed stulecia: z trudnego schyłku XIX wieku i z głodnych lat pogrążonego w kryzysie międzywojnia. Przypadki często z miejsc z pozoru najbogatszych i najbardziej cywilizowanych. Co jedzono, gdy nie było żadnego wyboru?

10. Śmierdzące i zepsute odpadki ze śmietnika

W czasie Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych (a więc od roku 1929 do połowy lat 30.) w wielu restauracjach proszono gości, by na swoich talerzach nie gasili papierosów w niedojedzonych potrawach. I nie chodziło wcale o wygodę pracowników kuchni, czy o estetyczne wydziwiania kelnerów.

Jak opisuje to Edmund Wilson, cytowany przez Stephena Pimpare w książce „A People’s History of Poverty in America”:

W Chicago nie ma śmietnika, który nie byłby skrzętnie nawiedzany przez głodnych. Zeszłego lata w czasie upałów, gdy zapach był odrażający, a muchy tłuste, setka ludzi dziennie przychodziła na jedno ze śmietnisk. Rzucali się na sterty śmieci, gdy tylko ciężarówka je wysypała, i kopali w nich kijami i rękoma. Pożerali cały miąższ, jaki został na starych kawałkach melona i kantalupy, aż skórki stawały się cienkie jak papier. Zabierali ze sobą, myli i gotowali wyrzuconą rzepę, cebulę i ziemniaki.

W czasie Wielkiego Kryzysu Afroamerykanie mieli gigantyczny problem ze znalezieniem nawet najgorszej posady. Fotografia pochodzi z roku 1937.

fot.domena publiczna W czasie Wielkiego Kryzysu Afroamerykanie mieli gigantyczny problem ze znalezieniem nawet najgorszej posady. Fotografia pochodzi z roku 1937.

Jedna z opisanych przez Wilsona kobiet, która grzebiąc w śmietniku żywiła siebie i czternastoletniego syna, miała na obrzydzenie pewien niezawodny sposób. Zanim podniosła kawałek mięsa zawsze zdejmowała okulary. Dzięki temu nie widziała larw much kłębiących się na nim. Chłopiec, który miał lepszy wzrok, czasem nie był w stanie zmusić się do zjedzenia tego ruszającego się i cuchnącego posiłku.

Czy wiesz, że ...

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

...nazistowska ustawa o przymusowej sterylizacji osób genetycznie chorób, ułomnych oraz "społecznie zbędnych" z 1933 roku była wzorowana na prawie amerykańskim? Do 1957 roku wprowadziło je aż 21 stanów, a zabiegów dokonywano niekiedy bez zgody, a nawet wiedzy samych pacjentów.

...słynny gangsterski duet Bonnie & Clyde miał na swoim koncie aż czternaście zabójstw? Owiana miłosną legendą para wcale nie była tak niewinna, jak pokazują hollywoodzkie produkcje...

Komentarze (19)

  1. rechot historii Odpowiedz

    „Ze świni zjada się mięso, tłuszcz i podroby, natomiast skóry, jako twarde, niesmaczne i trudne do spożycia wypada pominąć lub przeznaczyć (zresztą, zgodnie z nazwą) na wyroby skórzane.” Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że skóra świni jest trudna do spożycia i niesmaczna. Piekąc całego prosiaka nie oprawia się go. Chrupiąca skóra na golonku jest bardzo smaczna. Boczek i słoninę zjada się ze skórą tak samo łeb świni. Skóra świni nie jest ani twarda ani niesmaczna czy też trudna do spożycia, wręcz przeciwnie jest miękka smaczna i łatwa do spożycia. zjadamy jej o wiele więcej niż nam się wydaje chociażby w parówkach czy innych wyrobach. Nie jest to dobry przykład skóry twardej niesmacznej i trudnej do spożycia. Lepszym przykładem byłaby skóra wołowa czy też rogi i kopyta też zjadane w czasie głodu. albo wyroby z wyprawionej skóry rzeczywiście twarde niesmaczne i trudne do spożycia a jedzone w skrajnych przypadkach.

      • Czytacz Odpowiedz

        Co nie znaczy Pani Aleksandro, że skóra świńska nie jest spożywana. Na przykład wędzone świńskie uszy na Litwie. Chrupiące świńskie skórki w kuchni azjatyckiej (całej Azji), Znane są przypadki „flaków” z skóry świńskiej na terenie Słowacji i Czech. Co kraj to obyczaj przykład Brazylii i Papui Nowej Gwinei są tutaj świetnym przykładem wykorzystania świńskiej skóry.

  2. rechot historii Odpowiedz

    Ja też wychowałem się w domu gdzie jadało się mięso z własnych zwierząt takich jak cielaki, krowy byki, świnie oraz dziczyznę (ojciec był myśliwym). Świnie były jedynym zwierzęciem z którego nie zdejmowało się skóry po uboju tylko parzyło w korycie gorącą wodą i goliło. Boczek i słoninę oddzielało się razem ze skórą, tak samo jak i głowę do gotowania czy też golonka i nóżki. Świni nie skórowało się z prostej przyczyny, gdyż ma miękką skórę i bardzo trudno ręcznie oddzielić na surowo skórę od boczku czy też słoniny. Gdyby skóra była odpadem, to nie sprzedawano by boczku czy też słoniny ze skórą a nóżki czy golonka sprzedawano by tylko oprawione. Zdejmowało się skórę z dzika, który ma skórę twardszą i owłosioną. Łatwiej zdejmuje się skórę ze świni razem z warstwą tłuszczu (boczek i słonina) niż najpierw skórę a potem resztę.

  3. Przemek Odpowiedz

    „Podobno odpowiednio długie gotowanie nie tylko neutralizuje truciznę znajdującą się w ciele ropuchy, ale też pozwala ją bardzo łatwo zdjąć w celu uzyskania swobodnego dostępu do mięsa.”

    ewidentnie powinno być” na skórze”, a nie „w ciele”

    • Jarek Odpowiedz

      A w tym zdaniu:

      „Gdy przycisnął głód, zjadana też kruki.”

      nie powinno być „zjadana”, lecz „zjadano”.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        @Jarek: Dziękujemy za zwrócenie uwagi, błąd został poprawiony. Prosimy jednak zgłaszać literówki w specjalnie do tego stworzonym formularzu na stronie.

    • Alicia Odpowiedz

      Mi babcia odpowiedzi tez straszne historié zwiazanà z obrzàdkiem zydowskim. Wielopolska okolica Wrzesni, lata 1918-26?kiedy moja prababcia szla do dziedzica do pracy, dzieci byly zamykane w domu I mogly wyjsc tylko przez specjalny maleńki otwór w sciaści przez który dorosły człowiek nie dalby rady się przecisnąc. Nie wolno było dzieciom otwierać nikomu drzwi, a jak ktoś próbował przez tę dziurę dla dzieci się przeciskac to dzieci miały „młócić” bic delikwenta motyką i „mietłą” takie do zamiatania z gałązek. Bo Polacy i Niemcy bali się podobno Zydow, którzy porywali dzieci, wrzucali je do beczek wybitych gwoździami i turlali te beczki aż dziecko się niewykrwawi/ nie wykrwawi. To robili dla jakiegoś rytualu. Czasami myślałam, że babcia mnie straszy, kiedy usłyszałam b.podobna historię od Niemca uwierzyłam w to. Ten Niemiec to był z pokolenia moich rodziców. Czyli on też nie żył w tych czasach bo urodził się około 1948-1952, a jego dziadkowie mieszkali w okolicach Wrzesni. Może ktoś z Was słyszał też taką straszną historię? Czy to może być prawda?

      • Alicia Odpowiedz

        Bo po historiach jakie właśnie wychodzą na światło dzienne w UK to jestem skłonna w to uwierzyć. Myślę o Alfie Evance, o Charlie nazwiska niestety już nie pamiętam, jest jeszcze Ben w Royal Menchester Hospital i podobno setki dzieci w tej samej sytuacji. Historia patroszenia dzieci w Hay Hospital in Liverpool, handel narządami!!

  4. Goska Odpowiedz

    czytam te zabawne komentarze powyżej i mam wrażenie , że potworność tematu zmusza ich autorów do działań zastępczych czyli komentowania gramatyki i ortografii zamiast tematu. Ale ja interesuję się historią jedzenia i temat głodu przewija się przez całą ludzką historię – własciwie przez jej większość przecietnego człowieka od śmierci z głodu dzieliło niewiele. Stąd też problemy z wagą – przetrwali ci których przodkowie oprócz szczęścia mieli najlepszą zdolność magazynowania zapasów na okresy głodu. Dopiero ostatnie 50 lat i to tylko w krajach rozwinietych można uznać za okres dostatku jedzenia – reszta swiata nadal balansuje na krawędzi śmierci głodowej. Dlatego nie potrafię oburzać się na wielkotowarowe rolnictwo – to ono daje nam margines bezpieczeństwa.

    • Czytacz Odpowiedz

      Zważ jednak, że ono cyt.”wielkotowarowe rolnictwo” także degraduje glebę i powoduje niepohamowany przyrost naturalny który w konsekwencji spowoduje w przyszłości wielki głód.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Goska: No cóż, pozostaje nam tylko wtedy dziękować czytelnikom za „spostrzegawczość”. Cieszymy się jednak zdecydowanie bardziej, gdy komentarze odnoszą się do treści tekstu, tak jak w Pani przypadku.

      • Czytacz Odpowiedz

        Artykuł jest bardzo dobry i nie ma sensu go komentować. Porusza do tego bardzo trudny temat, dlatego komentujący skupiają się na świńskiej skórze:-(

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Drogi Czytaczu, niestety – ale widocznie dla niektórych świńska skóra jest najważniejsza w tekście, który mówi o przerażającym głodzie… Dziękujemy za komentarz.

  5. Emka Odpowiedz

    Sałatkę z młodych listków mniszka lekarskiego jadam od dziecka, babcia mi pokazała jak się ją przyrządza- jest przepyszna, podobnie jak zasmazaną młodziutką lebiodkę. Natomiast jeśli chodzi o skórę ze świni- to jak najbardziej jest jadalna, przeciez golonkę Polacy wcinają ze smakiem, nie zdejmując skóry. Ja pamiętam do dziś przepyszny smak solonej, opalanej słomą słoninki ze skórą, jaką jadłam bedąc dzieckiem na jednej z kieleckich wsi- pyszna.

  6. sss Odpowiedz

    świńska skóra nie jest najważniejsza w tekście ale nie jest dobrym przykładem głodu – tak trudno to zrozumieć? Podobnie dobrym przykładem wielkiego głodu nie jest jedzenie np. kruków, wron, nutrii lub gołębi – dlaczego? ano dlatego że przed wojną, w wielu regionach je się jadło. Znam wiele starszych osób (70-80letnich) które to potwierdzają. W artykułach historycznych wypadałoby jednak rozróżniać zmianę diety, która rzeczywiście miała miejsce na przestrzeni lat od głodu zmuszającego człowieka w danym czasie do jedzenia rzeczy z różnych względów uznawanych wtedy za niejadalne…

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @sss: A mógłby Pan wymienić te regiony, w których jedzenie kruków, wron, nutrii i gołębi było według Pana normalnością?

      • sss Odpowiedz

        Wystarczy porozmawiać ze starszymi ludźmi, poczytać trochę pamiętników by wiedzieć, że menu kulinarne ulega zmianom i kiedyś jedzono zwierzęta, których dziś się nie je ale nie świadczyło to od razu o głodzie. Znam osobiście osobę (lat 70 parę), która spotkała się z jedzeniem Wron w latach 60-tych na wsiach dokładnie w okolicy Lublina i jak mi przed chwilą potwierdziła absolutnie nie wynikało to z głodu (podobno smaczne). Starszych ludzi, którzy wspominali jedzenie gołębi (lata 80-te) znam już więcej i dotyczy to wielu regionów m.in. Pomorze, Mazury, Ostrowiec- regiony głównie wiejskie choć nie oznacza to, ze w każdej wsi. Nutrie – podobnie jak z gołębiami, co nie oznacza, że każdy je jadł. By było zabawniej – nawet dziś są bez problemu dostępne przepisy na mięso z gołębia i nutrii – wystarczy zadać sobie trochę trudu i wpisać w gogle hasło np. „kiełbasa z nutrii” lub „rosół z gołębi”

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.