Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zdrada Roosevelta. Dlaczego Amerykanie wydali Polskę na pastwę Stalina?

Prezydent USA, Franklin Roosevelt, był jednym z głównych architektów powojennego ładu. Czy mógł wywalczyć coś więcej dla Polski?

fot.nieznany/domena publiczna Prezydent USA, Franklin Roosevelt, był jednym z głównych architektów powojennego ładu. Czy mógł wywalczyć coś więcej dla Polski?

Dzięki poparciu Amerykanów Polska mogłaby odrodzić się większa i silniejsza. Ale pielgrzymki naszych premierów i ministrów za ocean były skazane na porażkę. Dlaczego?

Relacje ze Stanami Zjednoczonymi miały dla Polski duże znaczenie od początku II wojny światowej. Poparcie ze strony największej demokracji i gospodarczej potęgi świata byłoby dla zmagającej się z III Rzeszą Warszawy elementem nader pożądanym. Niestety, USA niezbyt poczuwały się do wspierania odległej i mało dla nich znaczącej Polski.

Już trzeciego dnia wojny, czyli 3 września 1939 roku, Polacy mogli poczuć się rozczarowani. Prezydent Franklin D. Roosevelt poinformował podczas jednej ze swoich słynnych pogadanek przy kominku, że Stany zachowają neutralność. Oznaczało to, że Warszawa nie ma co liczyć na wsparcie polityczne i dostawy sprzętu wojskowego zza oceanu.

Życzliwa neutralność

Waszyngton wykonywał jedynie drobne gesty. Niedługo po rozpoczęciu konfliktu prezydent pod wystosował oświadczenie potępiające barbarzyński sposób prowadzenia działań wojennych przez Wehrmacht. Zwrócił szczególną uwagę na bombardowanie miast. Skłoniła go do tego opinia publiczna, żywo zainteresowana wydarzeniami w Polsce. Natomiast już po klęsce kampanii wrześniowej Roosevelt zaprosił do USA prezydenta Ignacego Mościckiego. Zaoferował mu – ale tylko jemu – gościnę na amerykańskiej ziemi. Jak wiemy, Mościcki z zaproszenia nie skorzystał.

Prezydentowi RP, Ignacemu Mościckiemu, proponowano gościnę w USA na czas wojny.

fot.Willem van de Poll/Adrianwolowski/CC BY-SA 4.0 Prezydentowi RP, Ignacemu Mościckiemu, proponowano gościnę w USA na czas wojny.

Dlaczego USA odmówiły swojego wsparcia? Sam Roosevelt był przeciwnikiem hitleryzmu i chciał czynnie włączyć się w jego zwalczanie, ale hamowała go silna opozycja. Musiał się z nią liczyć. Jean Edward Smith, autor biografii Roosevelta zatytułowanej „FDR. Franklin Delano Roosevelt”, przekonuje, że antywojenne sentymenty były w amerykańskim społeczeństwie bardzo mocne. Nie chciano włączać się do konfliktu w Europie.

Choć Amerykanie nie zamierzali angażować się militarnie, wspomogli okupowaną Polskę w inny sposób – poprzez działalność charytatywną. Podjął ją energicznie były prezydent, Herbert Hoover. W trzecim tygodniu września 1939 roku utworzył ciało pomocowe pod nazwą Commission for Polish Relief (Comporel), a następnie skłonił Departament Stanu do wyłożenia aż 50 milionów dolarów na jego potrzeby. Później do tej kwoty doszło jeszcze dodatkowe 30 milionów.

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Czy wiesz, że ...

...oficjalnie Irena Sendler za bramę getta wchodziła tylko po to, by przeprowadzać dezynfekcje? Zajmowała się jednak, czymś całkiem innym: przemycaniem jedzenia, lekarstw, pieniędzy, odzieży... a później także dzieci poza dzielnicę żydowską.

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

...feldmarszałek Fedor von Bock zaproponował utworzenie antysowieckiej armii rosyjskiej walczącej u boku Wehrmachtu? Jego memorandum spotkało się jednak ze zdecydowaną odmową szefa Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, a Wilhelm Keitel nie miał odwagi przedstawić tego pomysłu Hitlerowi.

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

Komentarze (54)

  1. Bartosz W. Odpowiedz

    Jak można najprościej, łopatologicznie wręcz, wyjaśnić politykę amerykańską w czasie wojny? Mniej więcej tak: „Business is business”. A najlepsze jest w tym wszystkim to, że do dzisiaj absolutnie NIC się nie zmieniło (a jeśli już to prędzej na gorsze). To taki mały przytyk do zastanowienia się dla tych co to bezwarunkowo wierzą w „imperium dobra”.

    • Członek redakcji | Michał Korzec Odpowiedz

      Panie Bartoszu, trudno się z Panem nie zgodzić. Każde państwo będzie działało tylko i wyłącznie we własnym interesie i trudno się temu dziwić. Doskonale obrazują to działania służb specjalnych gdzie często należy wybrać mniejsze zło i nie ma miejsca na sentymenty. Czasami żeby wygrać wojnę trzeba kogoś poświęcić.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Szkoda tylko, że tak mało ludzi (chodzi mi zwłaszcza o tych na wysokich stanowiskach państwowych) zdaje się zdawać sobie z tego sprawę. A może jest jeszcze gorzej i oni doskonale wiedzą „co i jak”, ale mają to, kolokwialnie mówiąc, gdzieś? Czasami zastanawiam się czy chce poznać odpowiedź na to pytanie…

      • Jarek Odpowiedz

        „Każde państwo będzie działało tylko i wyłącznie we własnym interesie i trudno się temu dziwić.”

        Niekoniecznie. Przykład: pod rządami PO polskie państwo działało w interesie Niemiec, przeciwko polskiej racji stanu.

  2. Jarema Odpowiedz

    Polakom cały czas wydaje się że polityka to taka scena do deklamacji romantycznych wierszy Mickiewicza i Słowackiego. A polityka to bardzo brutalny biznes. Nie ma polityki moralnej i niemoralnej, jest tylko polityka dobra albo szkodliwa dla narodu. Po raz enty cytuje W. Churchilla ,,Polacy mają wiele zalet ale nie mają zmysłu politycznego”. I żeby być jeszcze brutalniejszym to na miejscu Anglosasów traktowałbym Polaków tak jak oni nas faktycznie traktują czyli niezorganizowanego, egzaltowanego frajera narodów. Anglicy sprytnie podpuścili nas do sprowokowania Hitlera do najazdu na Polskę a Polacy w swojej śmieszności do dziś wierzą że cała II WŚ była wojną za wolność, równość itp… a Anglicy, póżniej też Amerykanie walczyli za uciśnioną Polskę. II WŚ to była walka rozmaitych większych i mniejszych gangsterów, podobnie jak póżniej w czasie zimnej wojny czy nawet obecnie większość państw a już szczególnie te wielkie prowadzą bardzo brutalną politykę (również ekonomiczną i historyczną) i jeśli ktoś sądzi że Amerykanie z sentymentu do Polski nie zmieniliby nas w pustynie w razie III WŚ albo że administracja D. Trumpa będzie nas wspierać ,,za friko” i nie opuści nas kiedy będzie jej to korzystne to nie jest nawet naiwny tylko głupi. Znam człowieka który był na misjach z żołnierzami USA i opowiadał jacy to ,,humanitarni” są Amerykanie, liczy się życie zołnierza jako obywatela USA a to że zginęło kilkunastu przypadkowych afgańskich cywilów nie ma większego znaczenia. Najlepszy to dowód na świętość ,,wuja Sama”. Jedni jedyni Polacy ośmieszają się już od lat tym że pomagają Ukrainie nawet nie za darmo bo oni odwdzięczają się nam embargiem, antypolską narracją historyczną itp… Anglosasi na naszym miejscu dawno podporządkowaliby sobie Ukrainę pod względem ekonomicznym i w dużej mierze politycznym. Cóż, nie znamy się na polityce to nie miejmy pretensji do tych którzy są w niej mistrzami.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Właściwie 100%, krótko i na temat. To bardzo smutne, ale to niestety prawda, jesteśmy narodem, w najlepszym wypadku, politycznych naiwniaków, a w najgorszym zwykłych imbecyli. Wystarczy kilka pustych, gładkich słówek i już merdamy z radości ogonkiem.

      Co do „imperium dobra” to sam widziałem filmy dokumentalne (kiedy jeszcze można było je gdzieś obejrzeć) gdzie uczciwsi żołnierze US Army przyznawali jakich okropieństw byli świadkami (chociażby w Iraku). Później byli w najlepszym razie gnojeni, a to byli po prostu młodzi chłopacy, w dużej mierze zapewne pełni ideałów, którzy przeżyli szok widząc jak w praktyce wygląda „walka o wolność i demokracje”. Jednak Wietnam jednej rzeczy Jankesów nauczył. Mianowicie jak skutecznie stosować cenzurę wojskową, coby przynajmniej większa część brudów nie wypływała na światło dzienne.

      A co do Ukraińców to mam paskudne przeczucie (obym się mylił i to całkowicie), że prędzej czy później zdradzą tak jak zdradzili podczas II wojny, a wtedy znikną uśmiechy, przymilanie się i zapewnienia o przyjaźni i braterstwie.Faktycznie powinniśmy stopniowo dążyć do uczynienia z tego grajdoła poletka użytkowego na tyle słabego żeby nie stanowiło zagrożenia, ale na tyle stabilnego coby nie dochodziło do jakiś wstrząsów. A co mamy? Szkoda gadać na to frajerstwo.

      Amerykanie natomiast „potrzebują” nas właściwie do jednego: mamy robić jak najskuteczniej nazłość „ruskim” coby zmiękli i zgodzili się przyjąć rolę „młodszego brata USA” w montowanym „pakcie antykominternowskim II” (czyli mówiąc po ludzku w pakcie anty-chińskim). Jeśli uda się to załatwić to niewykluczone, że oddadzą nas po raz kolejny w kochające ramiona Wielkiego Brata, który już się o nas zatroszczy, tak jak po wojnie (oczywiście nie dosłownie, ale znów będziemy rosyjskim popychadłem).

    • Olo Odpowiedz

      Miewa Pan koszmary senne ? ….cyt: Anglicy sprytnie podpuścili nas do sprowokowania Hitlera do najazdu na Polskę…… Może nie Jarema, może Hans albo Hermann ? Bo u nich tak obecnie w podręcznikach historii piszą i tak z resztą tłumaczyli najazd na Polskę Hitler i Goebbels….Niech Pan jeszcze dopisze, że prowokacja z radiostacją Gliwice to nie działania Niemieckie tylko Polskie…. Wpisuje się Pan w ogólny TREND narodu Niemieckiego, wypychania Hitlerowców gdzieś na Alaskę czy na Grenlandię…. takie małe wymierające plemię….

      • Jarema Odpowiedz

        Drogi Panie- sprowokowaliśmy najazd Niemiec w tym sensie że Hitler najechałby albo nas albo Francję. Wszystko zależało od tego czy Polska zgodzi się na niemieckie roszczenia i zobowiąże że zaatakuje Niemiec gdy te będą zajęte wojną z Francją. Tu nie chodzi o to że my jesteśmy odpowiedzialni za wojnę która by i tak wybuchła, tylko o to że niepotrzebnie to my ściągnęliśmy inwazje na siebie. A mogliśmy za minimalną cenę tego uniknąć. Proszę się więc nie żołądkować.

        • Jan

          Podzielam pana wersje w 100%. Dodałbym jeszcze, że zapomina się o przygotowaniach USA do wojny z Kanada (Imperium Brytyjskim), do której miało dojść w 1935, a wstrzymano działania ze względu na rozwijajaca się sytuacje w Europie.bo to nie ważne kto pierwszy strzela ważne by strzelali.
          PS.
          zobowiąże że nie zaatakuje Niemiec

        • Anka

          Panie Jarema bardzo proszę mi wytłumaczyć dlaczego Niemcy musiały kogoś zaatakować nas albo Francję ? Czytaczka

  3. Anonim Odpowiedz

    …prawda…ale…nie ma zludzen. Dbaj o sąsiada jakiego masz (rasija) albo jskiego znasz (germania) a tak masz jak […] zagrasz ( doswiadczenie ). ??? Zadne bo nic nasz naród sie nie nauczyl… Mocniejszemu sie przytakuje a slabszego atakuje… Wniosek taki ze Czechy wychodzą calkiem ok… a my Polacy myslimy ze wielcy jestesmy siła a naprawde slabi rozumem. Gdy Szpieg z zawodu i car z urzedu mowi ze moze bomba byla ale skad samolot lecial zwraca uwage to madry pomysli… cos chce i sie dogada…a matol- wymyslił…pewnie ma cos do ukrycia… Dzis ja jade do Wladka i wiem co sie swieci jutro… A nie jestem ministrem i gadam tylko na ulicy…a gawarit pa ruski jak kazdy ponizej 80tego rocznika. RASYJA PADNIE BEZ Polski chodz dzis tego nie liczą i nawet o tym nie myslą… ani mocni w gembie (My) ani w sile ( Oni)…. a gdy z germanem sie nie mozesz dogadac i o swoje wyprosic (roszczenia) to do silniejszego sie zwracasz brata (Lechia- trzech braci miala) i bogatszego brata pod dach przyjela ( juda) ktora za kolejną potęgą stoi (stanami wiecznie zadluzonymi) . Wtedy car brat wdziecznosc za nie potrzebne zamrazanie i ubogacenie w zasoby innego mocarstwa wdziecznosc okazuje i Wojny niepotrzebnej ( nowej zimnej ani nawet tej kilku tysieczno stopniowej z grzybami i innymi kosmitami w tle niema…) a zadluzone z zimna popierają na ( jude) poparcie wymuszają…. wiec gram jakimi kartami los mi daje… a mosz […] jak grosz… Pomysl a bedzie ci dane wygrac zlbo przegrac….

    Komentarz został poddany edycji, ze względu na występowanie wulgaryzmów.

  4. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Panie Bartoszu i Panie Jaremo, komentarze dosłownie w punkt. Ale proszę zwrócić uwagę na kilka kwestii: po pierwsze wspomniane przez Pana Bartosza obecne relacje amerykańsko-rosyjskie. Czy są Panowie pewni, że grają oni obecnie przeciwko sobie? Po drugie, sprawa Ukraińców nie jest chyba jednak aż tak prosta. Ich obecna sytuacja polityczna i społeczna jest tragiczna… Miejmy nadzieję, że nas to nie spotka. I po trzecie – zgadzam się z Panem, Panie Jaremo, że polityka jest brutalna. Ale jeśli jako społeczeństwo zgodzimy się na nie mieszanie moralności, a raczej lepiej byłoby powiedzieć – etyki – w tę dziedzinę, nie wiem gdzie nas to zaprowadzi… Etyka i moralność to dwie różne rzeczy. I na brak etyki w polityce trudno mi się zgodzić. Pozdrawiam Panów serdecznie.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Co do relacji amerykańsko-rosyjskich to właśnie nie jestem taki pewien czy rzeczywiście „grają” przeciwko sobie. To co się obecnie dzieje może być równie dobrze z góry zaplanowanym cyrkiem, a rozmowy cały czas toczą się potajemnie, albo chociaż nieoficjalnie (tego pierwszego jestem niemal pewien). Jak dla mnie podstawową barierą do pokonania w takich negocjacjach jest status Rosji w takim partnerstwie. Amerykanie nie chcą bowiem mieć wspólników (i nigdy ich nie chcieli), ale sługusów, różniących się co prawda statusem w hierarchicznej strukturze jankeskich wasali (są ważniejsi i mniej ważni), ale wciąż sługusów. Rosjanie natomiast mają własne ambicje i zwyczajnie na taki układ nie pójdą. No chyba, że do tajnego porozumienia już doszło, a teraz jeszcze będzie mydlenie oczu przez kilka lat.

      Najlepszym dowodem na to, że USA nie zależy tak mocno na upodleniu Rosji, jeśli idzie o nasze krajowe podwórko, jest los podkomisji smoleńskiej Macierewicza. Nie oszukujmy się, Antoni liczył najbardziej na zdjęcia satelitarne od Amerykanów, którzy na pewno takowe posiadają. I faktycznie one mogłyby wyjaśnić całą sprawę, Co zrobili jednak Jankesi? Ano kulturalnie wypieli się na swojego wiernego stronnika. W konsekwencji los komisji Macierewicza był przesądzony, byłą skazana na ostateczną klęskę bo oczywiste było, że nic nie udowodnią po tylu latach.

      Pytanie dlaczego tak postąpili? Czy dlatego, że dobrze wiedzą co się stało i żadnego zamachu nie było, a co za tym idzie nie chcą brać udziału w chucpie? A może coś było faktycznie na rzeczy, ale nie chcą zaszkodzić Rosji poprzez ujawnienie czegoś obciążającego? Ta druga opcja jest oczywiście dużo bardziej niepokojąca, wręcz groźna.

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Panie Bartoszu, a więc tu się spotykamy. Jak pisałam, ja również mam wrażenie, że to cyrk, a nie granie przeciw sobie. Przywołał Pan jednak kwestię katastrofy smoleńskiej, która jest wciąż ogromnie kontrowersyjna, ale jak widać nie stoi Pan na żadnym stanowisku, tylko zastanawia się nad tymi kwestiami w innym kontekście. Niestety pozostaje nam czekać, aby dowiedzieć się jak jest naprawdę z amerykańsko-rosyjskimi stosunkami. W samych Stanach szykuje się bowiem burza. Oprah Winfrey na prezydenta USA? Zobaczymy co czas przyniesie. Pozdrawiam serdecznie.

        • Anonim

          W Stanach to się nakręca spirala idiotyzmu dużo większa niż u nas przez te wszystkie lata, te ostatnie spekulacje i to, że ktokolwiek odnosi się do nich poważnie świadczą o tym najlepiej.

          A co do Smoleńska to zwyczajnie nie mogę zająć jednoznacznego stanowiska, ponieważ… nie wiem co tam się stało. Cała sprawa została strasznie spaprana i zaciemniona. Może to tylko efekt olewającego (delikatnie mówiąc) stosunku Rosjan i rządu Tuska do całej tej kwestii? A może faktycznie chcieli coś ukryć? Zwyczajnie nie wiem. Wiem jednak, że pod względem moralnym poprzednia ekipa się skompromitowała. Sama kwestia ekshumacji, przecież to co ze strony Rosjan żyrowała Kopacz to było zwyczajne obrzydlistwo i brak jakiegokolwiek poszanowania dla ofiar.

          A PiS sam się zaorał bo jak już pisałem nie ma żadnych dowodów na swoją główną tezę (zamach rosyjski dokonany na rozkaz Putina). Teraz są w kropce co zrobić.

  5. popone Odpowiedz

    Polityka nieustępliwości wobec Niemiec była po prostu błędem. Trzeba było się układać z Niemcami i bić z bolszewikami. Niemcy pomogliby nam odeprzeć czerwoną zarazę, która jest gorsza od faszyzmu.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      No nie do końca. Hitler i tak nie wygrałby wojny, a my ponieślibyśmy karę na bycie jego sojusznikiem (zrobiliby z nami coś dużo gorszego niż w realu, może nową republikę sowiecką?). Ponadto mylisz się pisząc, że czerwoni byli gorsi od nazizmu (NAZIZMU, nie żadnego „faszyzmu”, niby nienawidzisz komuchów, ale stosujesz ich nowomowę). Jeśli już to właśnie naziole byli gorsi (co w żadnym wypadku nie wybiela tych zbrodniarzy i degeneratów). Dlaczego? Otóż co by nie mówić czerwoni, mimo wszystkich swoich zbrodni, nie panowali biologicznej zagłady naszego narodu. Chcieli z nas zrobić motłoch, i częściowo im się udało, ale w pełnym wymiarze nie mieli szans na powodzenie. Natomiast Niemcy chcieli nas zniszczyć biologicznie, część wymordować, część zgermanizować, część wysiedlić na Syberię by tam pomarli z głodu, a najmniejszą część zachować jako niewolników. Tak więc porównanie wypada na niekorzyść Niemców. I nie ma tu co się powoływać na brednie różnych Zychowiczów i innych niedouków-karierowiczów.

  6. ab_be Odpowiedz

    Z tego wynika jasno, umiesz liczyc, licz na siebie. Polska potrzebuje silnej i wielkiej armi i nie ma takich kosztow, ktore byly by za duze, zeby zapewnic naszemu krajowi pokoj i bezpieczenstwo.

  7. Dex Odpowiedz

    Realia militarne mają o wiele większe znaczenie aniżeli dyplomatyczne uzgodnienia. Polska znalazła się w radzieckiej strefie wpływów nie ze względu na Brutusów wbijających jej noże między łopatki lecz dlatego, że zajęły ją wojska radzieckie. Jałta więc nie była wiarołomnością w stosunku do nas ale zwykłym stwierdzeniem faktu. Roosevelt nikogo nie zdradził. Postąpił zgodnie z logiką wojennej strategii.

    Czy powojenny ład mógł wyglądać inaczej? Tak. Wystarczyło wykorzystać okazję kiedy Związek Radziecki był bliski katastrofie czyli rok 1941 lub 42. Nie zrobiono tego ponieważ Amerykanie mieli ważniejsze priorytety do zrealizowania: wygranie wojny z Niemcami przy najmniejszych stratach własnych, jedność koalicji, udział ZSRR w rozprawie z Japonią. Polska też ten dogodny moment przespała bo miała również ważniejsze priorytety – strzelanie fochów. USA przystąpiło do konfliktu nie po to by niańczyć Polaków.

    Czy Stany Zjednoczone „popełniły polityczny błąd” popierając Stalina jak chciałby to autor i wielu historyków? Oczywiście nie. Lepsza zimna wojna niż gorąca.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Popełnili błąd pozwalając Stalinowi robić co mu się podobało tuż przed końcem wojny i krótko po niej. Zwłaszcza, że mieli już bombę „A”, natomiast Sowieci dopiero od 1947 r. Mogli przynajmniej spróbować jakiegoś blefu. A Roosevelt nie był chyba w pełni normalny, zachwycał się bowiem autentycznie towarzyszem Stalinem i uważał go, zupełnie jak w piosence Kaczmarskiego, za „człowieka na miarę wieku”, męża stanu i wodza narodu (a kim tak naprawdę był Stalin to chyba nie trzeba wyjaśniać?).

      Co do sytuacji militarnej to zgoda, po Teheranie (koniec 1943 r.) było właściwie po ptakach, ponieważ to wtedy Stalin zdołał przekonać Roosevelta do przeprowadzenia inwazji we Francji (czemu oponował Churchill) i pozostawienia Europy środkowej i południowej do dyspozycji sowieciarzy. Spotkałem się nawet z opinią, że Roosevelt szczerze wierzył, że tym wszystkim różnym Polakom, Czechom, Jugolom, Rumunom itd. potrzeba niczym zbawienia twardej sowieckiej ręki, która zaprowadzi wreszcie porządek w tych ich grajdołach. Nie wiem na ile to prawda, ale nie zdziwiłbym się gdyby w 100% tym bardziej, że na prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej (nie był to jego konik) duży wpływ wywierała jego durna żona Eleonora (proszę szanownych państwa nie bić, taka jest prawda, że Rooseveltowa była „lewacką”, jak to się dziś popularnie mówi, kretynką).

    • Autor Odpowiedz

      Stany Zjednoczone popełniły błąd ślepo popierając Stalina. Gdyby tego nie robiły, zimna wojna i tak doszłaby do skutku, tyle że nie trwałaby tak długo, a ZSRR nie byłby tak silny.

      • Członek redakcji | Michał Korzec Odpowiedz

        Z drugiej strony ciekawe jak wtedy granice państw europejskich wyglądałyby i jaką rolę odegrałaby wolna Polska. Dla naszego kraju słabe ZSRR oznaczało szansę na znalezienie się w graniach wpływów USA lub to w Polsce stanąłby mur oddzielający dwa światy, tak jak to miało miejsce w Berlinie. Daleko wybiegłem z tą fantazją. Scenariuszy jest wiele jednak po 1945 roku sprawdził się jeden z najgorszych.

        • Anonim

          Trudno się nie zgodzić, że zrealizował się jeden z najgorszych (dla nas) scenariuszy. Który to już raz z kolei?

      • Jan Odpowiedz

        USA popierało Stalina po to by osłabić Wielka Brytanie, z którą o mało nie byłaby w stanie wojny (War Plan Red)

  8. Jarema Odpowiedz

    Moi Drodzy, po kolei. Bartosz W.- z Niemcami należało wejść w strategiczny sojusz w pierwszej fazie wojny żeby ją w spokoju przetrwać a nie w 1szym miesiącu dać się rozgromić. Wojna z ZSRR byłaby szybką kampanią ze względu na to że ACz była dziadowska. Potem powinniśmy szukać możliwości dogadania się z ZSRR. Zresztą nieprawdą jest że nawet w razie przegranej J. Stalin potraktowałby nas gorzej niż to było w rzeczywistości. Bułgaria, Rumunia, Węgry wsparły Niemcy w agresji na ZSRR i czy te narody zostały wcielone jako kolejne republiki? zostały ukarane za współprace z Adolfem? nie, ich los był ani lepszy ani gorszy od Polski, niestety…
    ab_be- tak trzeba liczyć na siebie i wzmacniać swoje siły ale przede wszystkim ekonomię dlatego tak bardzo namawiam do pracy u podstaw a la Kazimierz Wielki czy Wielkopolanie pod zaborem niemieckim. Na WP należy zwiększyć wydatki, ale! najpierw MON musi je zracjonalizować. Jestem zdania że wojsko to muszą być zabijacy zaprawieni w misjach którzy w razie wojny pójdą zabijać w imieniu RP a nie kasta wysportowanych lalusiów i panienek w mundurach. Byle biurokrata w mundurze który nigdy na wojnę nie pójdzie ma prawo do niemałej emerytury w wieku 40- 42 lat. Na takie wojsko nie przeznaczyłbym nawet za przeproszeniem skrzynki z pustymi butelkami po piwie. Wojsko też się musi starać a nie tylko lansować.
    W kwestii Rosji macie racje. Pamiętajmy tylko że Rosja nie jest już żadną stricte potęgą tylko państwem gdzie przyrost naturalny dodatni jest tylko dlatego że Muzułmanki rodzą dzieci a 1/3 mężczyzn umiera przed 55 rokiem życia z powodu alkoholu. Rosja azjatycka jest obecnie kolonizowana przez Chińczyków, zajęcie Syberii przez państwo środka to tylko kwestia czasu. Sojusz USA z Rosją jest więc logiczny nawet jeśli Rosjanie będą w nim uzależnieni od Amerykanów. Dlatego śmiem twierdzić że tak naprawdę ten kraj nie jest już dla nas tak niebezpieczny jak Niemcy i Ukraina na pasku Niemiec. Śledztwo w sprawie Smoleńska należy po prostu odpuścić i zająć się innymi sprawami bo raz że jest już za póżno, dwa to możemy sobie zaszkodzić, trzy to ta sprawa i tak jeszcze wypłynie kiedy możnym tego świata będzie to na rękę.
    I Pani Aniu- niestety ale nikt mnie, Pani ani nikogo z tu piszących nie będzie pytał o to czy godzimy się na brak etyki w polityce czy nie. Nie uzdrowimy świata, możemy tylko dostosować się do zasad tej brutalnej gry jaką jest polityka po to żeby nasz naród mógł się (nawet za cenę innych) urządzić, innymi słowy to polityka jest taką sawanną i my możemy być albo lwem albo antylopą która umie przed lwem uciec na co potrzebny jest jej spryt albo antylopą która padła ofiarą lwa. To nie brzmi zachęcająco ale tak jest.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      No nie jestem na 100% pewny tego czy nie oberwałoby się nam gorzej. Węgrzy, Rumuni to jedno, ale my jakoś „zawsze” mieliśmy takie parszywe szczęście, że w sytuacjach „wahadłowych” losowaliśmy najgorsze możliwe rezultaty i obrywaliśmy.

      Tak czy siak zgadzam się z diagnozą, że w 39 należało iść na ustępstwa wobec Adolfa, żeby nie zmieniał swoich pierwotnych planów, nie dogadywał się z wujaszkiem Joe i ruszał na Francję, a nie na nas. Wiele „ale” można mieć do Piłsudskiego, jednak w jednym na pewno miał rację. Stale powtarzał, że Polska nie może wchodzić do wojny jako pierwsza, a co się stało dzięki Beckowi? Jestem jednak negatywnie nastawiony co do perspektywy wspólnej walki z Niemcami przeciwko ZSRR. To tylko dyletanci z parciem na szkło jak wspomniany już przeze mnie Zychowicz bredzą jak to byśmy podbili Sajuza. Niemcy by ugrzęźli, tak jak w realu, i zostali ostatecznie pokonani. Chociaż gdybyśmy zachowali wtedy ograniczoną niezależność (bo nie oszukujmy się, musielibyśmy zgodzić się na bycie de facto wasalem Rzeszy, tak jak inne państwa sprzymierzone) to może faktycznie moglibyśmy jakoś to rozsądnie to rozegrać. Niestety do tego potrzebni byli politycy z prawdziwego zdarzenia, a tych było jak na lekarstwo.

      Co do Twojej opinii o Rosji to pełna zgoda, ale problem w tym, że ja to ja, zaś nasi włodarze to zupełnie coś innego. Jeszcze niedawno mieliśmy do czynienia niemalże z retoryką wojenną, tak jakbyśmy mogli coś zrobić znienawidzonym „ruskim”. Smoleńsk to przegrana sprawa, choć dobrze, że wyjaśniono przynajmniej skandal ekshumacyjny. Kopacz powinna być całkowicie skończona tak moralnie jak i wizerunkowo po tym co ujawniono i odejść z polityki raz na zawsze. Ale w kwestii głównego celu (udowodnienia zamachu dokonanego przez Rosjan) to klapa zupełna. Nie mają żadnych dowodów. I co niby zrobią w tej sytuacji? Oskarżą osobiście Putina bez niepodważalnych dowodów? To nawet Amerykanie (podejrzewam, że nawet jako pierwsi) ich potępią jako bandę totalnych psycholi. Nie „udowodnią”, że to Rosjanie? To też źle bo ośmieszą się po tak długim biciu piany. Zakiwali się i samozaorali na własne życzenie. Tak to jest jak się wierzy w Wuja Sama prawie tak jak w Pana Boga.

      A Ukraina sprzymierzona z Niemcami przeciwko nam to oczywisty scenariusz i niemal jeden z moich koszmarów. Zwłaszcza, że mają u nas w kraju, już na chwilę obecną, liczącą jakieś 2 mln ludzi 5-tą kolumnę.

  9. Jarema Odpowiedz

    Bartosz W- mój błąd, ,,Powinniśmy szukać możliwości dogadania się z USA i Wielką Brytanią” a nie z ZSRR.

  10. Jarema Odpowiedz

    Tak jeszcze przeglądam i widzę że komuś tu ,,Red Bull” dodał skrzydeł- drogi Anonimie- zgadzam się w 100%:)

  11. Kuman Odpowiedz

    Prawda świetnie się czytało a teraz tyle myśli w głowie zwykłego zjadacza chleba dziękuję za te komentarze

  12. Jarema Odpowiedz

    Bartosz W.- Papcio Stalin kierował się zawsze logiką i on nie dał Polakom ziem na zachodzie i północy w nagrodę za walkę z Teutonami tylko tak sobie wykalkulował. Gdyby Polacy walczyli po stronie Niemiec to może by Szczecina nie dostali, w najgorszym wypadku. Stalin był akurat chłodnym politykiem i wszystko co robił wynikało z jego bezwzględnej logiki.
    A co do Ukrainy- Ukraina będzie kimś kto nam włoży nóż w plecy. Musimy o tym mówić że Rosja jest za słaba i przepita żeby nam zaszkodzić. Dla nas grożne będą Niemcy i Ukraina oraz roszczenia Izraela. Ja wiem że to jeszcze nie dochodzi do Polaków ale ja jestem że tak powiem uczniem takich ludzi jak St. Mackiewicz którego chciano przed wojną wsadzić do zakładu dla psychicznych bo ostrzegał przed konfrontacją z Niemcami i atakiem Sowietów. Uwielbiam romantyzm a szczególnie ukraińską szkołę poetów- B. Zalewskiego i S. Goszczyńskiego (Konrad Rylejew i A. Puszkin- szacun, czytałem w oryginale) znam dobrze ale romantyzm w polityce nie ma pokrycia. Sentymenty w polityce muszą być obce, porzucone bo jeśli Polacy będą wiecznie żyć romantyzmem to znów matki Polki będą opłakiwać swoich synów. I mówię to jako romantyk.

    • Anonim Odpowiedz

      Nigdy nie odmawiałem Stalinowi konsekwencji i logiki w jego poczynaniach. Jednak nie ulega wątpliwości, że to nie był żaden mąż stanu i wódz narodu, a zwykły zbrodniarz, który zaczynał jako kaukaski bandyta dokonujący zbrojnych napadów, i tym bandytą pozostał mentalnie do końca życia (sam nie ukrywał faktu, że jak był na zesłaniu na Syberii to z własnej woli bratał się z najgorszym elementem, innymi bandytami, mordercami itd.).

      Co do Ukrainy to pełna zgoda. Działania kolejnych polskich rządów są lekko mówiąc irracjonalne, hodują bowiem (tuż za naszą granicą) nie dość, że żmiję, to co gorsza potencjalnego konkurenta w regionie, który mając wsparcie z Berlina będzie stanowił wielkie zagrożenie. Dolicz do tego ukraińską 5-tą kolumnę tutaj w Polsce (będę konsekwentnie ich tak nazywał bo tym dla mnie są). Trudno co prawda w to uwierzyć, patrząc na skalę „dziadostwa” na Ukrainie, ale oni naprawdę mają ambicje mocarstwowe i to właśnie MY (nie licząc Rosjan) jesteśmy przez nich uważani za głównego wroga. Te wszystkie sondaże jak to nas niby kochają nadają się tylko do WC jako substytut papieru toaletowego.

      Co do tego, że większość rodaków nie dostrzega zagrożeń, nawet kiedy te same pchają się pod oczy (chociażby osoba „pana” John’ego Danielsa), to niestety też prawda. Jest to wręcz przerażające jak większość ludzi nie potrafi myśleć nawet na podstawowym poziomie, tylko powtarza jak małpy lub papugi to co usłyszy w telewizji.

      • Jarema Odpowiedz

        Z Ukraińcami to myślę że nic dodać, nic ująć. Nadzieja w tym że tam jest za duża korupcja, za duże dziadostwo i przez długi czas nie będą zagrożeniem. O ile Niemcy tam nie zaczną budować swojej koloni.
        J. Stalin był moim zdaniem wybitnym mężem stanu. To że był wcześniej bandytą nie znaczy że nie był wielką postacią. W. Churchill mimo że był alkoholikiem również był mężem stanu. A po prawdzie to Stalin nie pochodzący z rodu arystokratycznego jak Churchill doszedł do wysokiego stanowiska. Wiadomo że J. Stalin to ludobójca ale wielkości mu nie odmawiajmy.

        • Bartosz W.

          Trochę inaczej rozumiemy definicję męża stanu. Dla mnie ludobójcze „wyczyny” Stalina (wymierzone we własnych „poddanych”) dyskwalifikują go jako takiego. Zresztą żaden bolszewik nie mógł być wybitnym przywódcą w dłuższej perspektywie, gdyż tez chory system zawsze cechował się auto-destrukcyjnością. Weźmy Stalina. Prawda osiągnął sukces w czasie wojny, ale z jaką sytuacją musiał zmierzyć się Chruszczow (kolejny zbrodniarz), kiedy przejął po nim schedę? I nie była ona wywołana tylko przez zniszczenia wojenne. Kolektywizacja i czystki „Koby” również miały w tym prominentną rolę. Zresztą Stalin przed śmiercią szykował koleją falę wielkiego terroru.

        • Członek redakcji | Michał Korzec

          Panie Jaremo muszę się zgodzić z Panem Bartoszem W. Określenie Stalina mężem stanu również według mnie nie jest na miejscu. Chociaż traktując definicję literalnie wszystko się zgadza.
          Czy był człowiekiem niezwykłym? Z całą pewnością. W Wielkiej Brytanii jeśli ktoś odsunąłby Churchilla od władzy to np. na skutek skandalu politycznego, a może obyczajowego. Źle rozgrywając gry polityczne z przeciwnikami chętnymi na to samo stanowisko, co jedynie można było odejść w niesławie i stracić cześć majątku.
          A w ZSRR to już inna bajka. Tam każdy błąd, opowiedzenie się po niewłaściwej stronie, nawet wyrażenie swojego zdania w nieodpowiednim towarzystwie skutkować mogło zesłaniem delikwenta oraz jego rodziny na Kołymę. Drugie rozwiązanie to kulka z nagana.
          Stalin zostając przywódczą ZSRR pokazał, że najlepiej rozgrywa tę śmiertelna grę. Grał o dużo większą stawkę.

  13. Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

    Drodzy Czytelniczy, aż miło czyta się takie dyskusje. Bardzo za nią dziękujemy – wzbogaciła ona i tekst i nasz portal. Pozdrawiamy serdecznie i oby więcej tak ciekawych dyskusji na naszej stronie!

  14. Marta- dawna historyczka Odpowiedz

    zawsze byliśmy i zawsze będziemy traktowani jak ubodzy znajomi niby sięe ktoś z życzliwością uśmiechnie, ale w żadnym wypadku nie będzie nas zapraszal na oficjalne spotkanie , a tym bardziej brał pod uwagę naszej opinii bądź naszego interesu, to tyczy się zarówno relacji z USA, Rosją jak i większością innych państw, nie wiem skąd w polskim narodzie tyle przekonania o jego wielkosci, od wielu wieków nie znaczymy nic na arenie międzynarodowej, W polityce światowej to mamy podejrzewam znaczenie równe najmniejszym krajom afrykańskim choć nie – tam przecież było zainteresowanie amerykanów i ruskow jak im kałachy i inne sprzedawali na czarny rynek, więc jesteśmy za nimi daleko, wracając do Polski, zawsze te określenie mi się przypomina męczennik narodów, my się stale poświęcamy, tylko po co

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Pani Marto, zgadzam się z pierwszą częścią Pani wypowiedzi – taka jest niestety prawda. Na arenie międzynarodowej nie znaczymy praktycznie nic. Ale fajnie się z nas pośmiać, albo nami ewentualnie pożonglować. Nie zgadzam się jednak, że jesteśmy męczennikami narodów i stale się poświęcamy. My po prostu nie umiemy prowadzić skutecznej polityki i po prostu się „dajemy”. Dobrowolnie już dawno przestaliśmy się poświęcać, tu w grę wchodzi chyba raczej nieudolność… Pozdrawiamy.

      • Bartosz W. Odpowiedz

        Pani Anno, dokładnie, sami robimy sobie krzywdę (a raczej nasi wybrańcy, bo my bezpośrednio to mamy guzik do powiedzenia), poprzez skrajną wręcz nieudolność, wynikającą w sporej mierze chyba z nadmiernego sentymentalizmu. Tam gdzie inni rachują na zimno bilans potencjalnych zysków i strat, u nas są jakieś rojenia o „braterstwach”, „przyjaźniach” itd. Skąd się to bierze? Różni ludzie podają różne przyczyny i nie jestem w stanie określić, która opcja (lub opcję) jest właściwa. Tak się nie uprawia polityki ani zagranicznej ani żadnej innej. Też nie dowierzam w świadomy mesjanizm u włodarzy, choć przyznaję, że nasi „politycy” lubią uderzać propagandowo w takie tony. Spójrzmy choćby na kryzys ukraiński. Ile było bełkotu o jakiś wzniosłych ideach, „buforach” itd? Może chodzi tylko o szeroko zakorzenione w mentalności „elit” wazeliniarstwo względem obcych? To by się nawet zgadzało, gdyż genezy owych upodobań możemy dopatrywać się już ok. 200 lat temu (jak nie lepiej). Albo jakieś niezaleczone kompleksy z okresu „komuny”, które karzą wielu Polakom uważać się za tych gorszych (całkiem niesłusznie) w stosunku do obcokrajowców? A może i jedno i drugie (tak u polityków, jak i w społeczeństwie?).

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Panie Bartoszu, bardzo dziękuję za komentarz do mojego wpisu. Całkowicie się zgadzamy – mesjanizm to tylko obecnie element propagandy, a rojenia o braterstwie są już naprawdę śmieszne. Nie wierzę, że można po tylu doświadczeniach historycznych wierzyć, że Polska może być dla kogoś równorzędnym partnerem, zwłaszcza dla USA czy Rosji. Jesteśmy pionkiem, i paradoksalnie tę pozycję moglibyśmy bardzo sprytnie i dobrze wykorzystać. Ale cóż, skoro mamy takich polityków a nie innych… I te kompleksy, o których Pan wspomniał, to wydaje mi się bardzo trafione domniemanie! Pozdrawiam serdecznie.

  15. Jarema Odpowiedz

    do Anka- wydaje mi się że na pytanie dlaczego Niemcy musieli kogoś zaatakować: nas albo Francję odpowiedż jest aż nazbyt oczywista. Niemcy czuli się upokorzeni i pokrzywdzeni klęską i stratami z I wś i dlatego zamierzali się zrewanżować za tamtą porażkę. Ponadto gospodarka niemiecka potrzebowała wojny do rozwoju, w przeciwnym razie Niemcom groził kryzys ekonomiczny. Hitler miał marzenie swojego życia- atak i podbój ZSRR, zdobycie tam lebensraumu dla narodu niemieckiego. W tym celu nie powinno dziwić że musiał sobie oczyścić przedpole że nie mieć nikogo za plecami. Najbardziej korzystne dla niego było: atak na Francję podczas którego tyły chroniłaby mu sojusznicza Polska. Potem razem z Polakami chciał iść na ZSRR.
    Kiedy się okazało że Polacy na ten sojusz nie przystaną Niemcom nie pozostało nic innego jak sojusz ze Stalinem który że tak powiem dzięki Polakom uciekł spod stryczka a nawet zaczął realnie wpływać na losy wojny. Kwestia ewentualnego sojuszu polsko- niemieckiego to temat wielu sporów polityczno- historycznych.

      • Jarema Odpowiedz

        Pani Aniu, znam ten artykuł i nawet umieściłem tam komentarz który nawet Pani skomentowała:) Ogólnie to myślę że ten temat zawsze będzie wielkim pytaniem o moralność i etykę- na ile można ją przekroczyć żeby obronić własną skórę kosztem innych bo to że wyszlibyśmy lepiej na sojuszu z bandytą nie ulega wątpliwości. Inna rzecz że i tak byliśmy 2 pokolenia w sojuszu z jeszcze większym bandytą. Ale to już zostawiam pod rozwagę każdemu z osobna. Pozdrawiam

        • Czytacz

          Jaremo, polityka nigdy nie kieruje się etyką czy moralnością. Przykładów mamy aż nazbyt wiele. Ubiera się potem w ich szaty (szczególnie zwycięscy tak czynią). Wbrew pozorom to nie to pytanie o nie stanowi oś problemu. Fizyczne przetrwanie jest jedynym aksjomatem zarówno dla jednostki jak i narodu. Widzę w twojej wypowiedzi odniesienie do sytuacji Polski w latach 30 XX wieku. Zważ jednak, że jeden bandyta proponował nam sojusz, z drugim byliśmy w sojuszu mimo woli. Martwi mnie miernota polskiej klasy politycznej po 1989 roku. Nie przypominam sobie żadnego polskiego polityka który kierowałby się pragmatyzmem i interesem własnego kraju. Korzyści osobiste lub ich obietnice są niestety głównym motorem ich postępowania. Jeśli się mylę proszę o wyprowadzenie z błędu. Pozdrawiam

        • Członek redakcji | Michał Korzec

          …polityka nigdy nie kieruje się etyką czy moralnością. (…) Ubiera się potem w ich szaty (szczególnie zwycięscy tak czynią) Te słowa trafiają w punkt drogi Czytaczu. Niestety masz rację, kiedy idzie o przetrwanie to wszystkie chwyty są dozwolone.

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Panie Jaremo, zgadza się. Proszę zatem wybaczyć jego powtórne przypomnienie, ale to dla tych Czytelników, którzy z tym tekstem się zapoznali, a być może tamtego nie znają. A skoro Pan poruszył temat – warto było odwołać komentatorów ponownie do artykułu :) Pozdrawiam serdecznie.

  16. Jarema Odpowiedz

    Oczywiście że polityka z moralnością i etyką ma się dosłownie jak grzebień z łysym. Naprawdę dziwi mnie i przeraża jako Polaka że myśmy się jeszcze nie obudzili z tego romantycznego snu. Po takich klęskach i po lekcji jakiej drogo udzielili nam Anglicy w czasie II wś- lekcji jak się prowadzi politykę Polacy nadal zachowują się- tu mam jedno skojarzenie- jak alkoholik który już zmarnował wiele w swoim życiu, wie do czego prowadzi alkohol bo przekonał się na własnej skórze, w głębi duszy wie do czego to doprowadzi ale wypiera to….My już jesteśmy tak uzależnieni od naszej naiwnej głupoty i braku organizacji. Pytanie o nasz ewentualny sojusz w czasie II wś z Niemcami to tylko i wyłącznie emocjonalne rozważanie bo jak wspomniałem na logikę to nie mieliśmy wiele do stracenia, za to mogliśmy wiele zyskać bo wyobrażmy sobie rok 1943/44- Alianci wykrwawieni. Niemcy wykrwawieni a jedynym silnym pańśtwem mogącym przeważyć losy wojny jest na wschodzie Polska bo ZSRR by już nie było. Anglosasi jedliby nam z ręki byle Polska uderzyła na Niemcy- polski nóż w plecy to byłaby masakra Niemców, dziesiątki tysięcy zabitych, setki tysięcy Niemców w polskiej niewoli, polska strefa okupacyjna i choćby nawet Polacy dopuścili się wtedy masowych zbrodni a nasza gospodarka do dziś kwitła dzięki zdobyczom w Niemczech to kto by o tym pamiętał? jeśli nawet to kto by upominał się od potężnego państwa czegokolwiek? Niech ktoś spróbuje się upomnieć w USA o pomordowanych Niemców i zgwałcone Niemki albo Żydów których Amerykanie świadomie nie wpuścili na swój teren w 1939- widzę jak kongres USA przeprasza i płaci odszkodowania.

    • Bartosz W. Odpowiedz

      Myślę, że popełniasz jeden podstawowy błąd. Zakładasz mianowicie, że te nasze 40 nie tak dobrze wyposażonych dywizji (o ile w ogóle wszystkie poszłyby walczyć na wschodni front, w co wątpię, część na pewno nie byłaby zmobilizowana) pomogłoby „zetrzeć ZSRR z powierzchni ziemi”. Otóż nie wiemy tego i wiedzieć nie będziemy. Osobiście nie jestem co do tego przekonany. Nasza obecność nie przezwyciężyłaby w jakiś magiczny sposób problemów z jakimi musieli zmierzyć się Niemcy. Zwłaszcza tych wynikających z nadmiernie rozciągniętych linii zaopatrzeniowych. Mitem jest bowiem pełne „zmechanizowanie” Wehrmachtu. Duża część zaopatrzenia (jeśli nie większość) była w sporej mierze dowożona po staremu: furmankami. Dopiero Amerykanie w 1944 r. posiadali w pełni zmotoryzowany system dostaw. Nie wspominając już, że sukcesy w pierwszej fazie „Barbarossy” były okupione sporymi stratami. Wystarczy rzec, że Niemcy byli poważnie osłabieni podczas natarcia na Moskwę. Wiesz, jaki był stan dużej części dywizji w czasie trwania „Tajfuna”? Podobno z dokumentów wynika jednoznacznie, że niektóre miały tylko ok. 10% początkowego stanu! Zwłaszcza dotyczyło to pojazdów mechanicznych i wozów bojowych, czyli głównej siły armii Adolfa. Co za tym idzie innym mitem jest, jakoby to „dywizje syberyjskie” (a właściwie wytworem późniejszej propagandy sowieckiej) ocaliły Moskwę. Ocaliło ją głównie osłabienie Niemców ciągłymi walkami, toczonymi przecież od kilku miesięcy, oddaleniem od własnej bazy zaopatrzeniowej i… warunkami klimatycznymi. Nie tylko żołnierze nie byli w przytłaczającej większości przygotowani na rosyjską zimę (brak odpowiednich ubrań i wyposażenia), ale także i maszyny (wiele czołgów, innych wozów bojowych, samochodów i motorów stawało się niezdatnych do użytku z powodu uszkodzeń spowodowanych zimnem, paliwo zamarzało, nie miały jak przebijać się skutecznie przez śnieg itd.). Skąd ten brak przygotowania do walki w warunkach srogiej zimy? Powód jest prozaiczny. Niemcy nie dopuszczali do siebie myśli, że wojna z ZSRR potrwa dłużej niż 2, góra 3, miesiące.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Panie Jaremo, niestety pierwsze zdanie to prawda, chociaż trudno mi się zgodzić na ten stan rzeczy. Może i z moralnością polityki nie powinno się mieszać, ale zdecydowanie nie powinno się pomijać etyki, która nie jest synonimem moralności, o czym bardzo wielu zapomina.

      Panie Bartoszu, chociaż ciężko odnosić mi się do tego, co w rzeczywistości przewidywali Niemcy, a czego nie zdołali przewidzieć, przychylam się do zdania, że byli zbyt pewni siebie w tej wojnie. I dzięki Bogu, bo przegrali. Chociaż zamiast ciągle funkcjonujących obozów koncentracyjnych dostaliśmy 50 lat niewoli i inwigilowanie społeczeństwa na każdym kroku…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.