Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czego żołnierze GROM-u nauczyli się od Żydów?

Jak wiele taktyk GROM-u polscy komandosi zawdzięczają Izraelczykom? Na zdjęciu operatorzy Navy SEAL i GROM-u w trakcie wspólnych ćwiczeń (autor: Piotr Andrews).

fot.domena publiczna Jak wiele taktyk GROM-u polscy komandosi zawdzięczają Izraelczykom? Na zdjęciu operatorzy Navy SEAL i GROM-u w trakcie wspólnych ćwiczeń (autor: Piotr Andrews).

Ich operacje przeszły do legendy, by następnie stać się źródłem inspiracji i doświadczenia dla wojsk na całym świecie. Także polskich. Czyżby izraelscy komandosi byli najlepszymi na świecie?

Latem 1969 roku, podczas Wojny na wyczerpanie toczonej pomiędzy Izraelem a Egiptem, wojska izraelskie były regularnie nękane na Synaju. Żydzi ponosili ogromne straty, a morale coraz bardziej upadały. Aby je podnieść, dowództwo zdecydowało się przeprowadzić skuteczną operację odstraszającą. Liczono ponadto, że nagły i skuteczny atak zmusi Egipcjan do przestrzegania etosu zawieszenia broni.

Zeew Almog, dowódca Szajetet 13 (jednostki komandosów marynarki wojennej), opracował plan uderzenia na egipski radar wczesnego ostrzegania, ulokowany na Zielonej Wyspie. Dżazirat al-Chadra, jak zwali wyspę Egipcjanie, znajdował się około czterech kilometrów od ujścia Kanału Sueskiego. Został on zbudowany przez Brytyjczyków podczas II wojny światowej.

Był to ciąg betonowych bunkrów otoczonych rzędami drutu kolczastego, wystających niespełna trzy metry nad poziom morza. Według ustaleń wywiadu, garnizon składał się z około siedemdziesięciu żołnierzy egipskiej piechoty i dwunastu komandosów jednostki As-Sa’iqa. Dysponowali oni czternastoma karabinami maszynowymi, dwoma działkami plot i czterema działami kalibru 85 mm.

Plan operacji na Zieloną Wyspę opracował izraelski komandor Zeew Almog.

fot.US Navy, domena publiczna Plan operacji na Zieloną Wyspę opracował izraelski komandor Zeew Almog.

Był to trudny cel, dlatego zadanie przypadło najbardziej doświadczonym w operacjach morskich komandosom Sajeret Matkal oraz Szajetet 13. Planowano, że oddział szturmowy ruszy w dwunastu pontonach. W pierwszych pięciu znalazło się dwudziestu komandosów Szajetetu 13, w pozostałych – dwudziestu żołnierzy Sajeretu Matkal. Ostatnie kilometry mieli oni pokonać wpław, uderzając w wyspę z zaskoczenia. Operacja otrzymała kryptonim „Bulmus 6”.

Cios w Zieloną Wyspę

19 lipca 1969 roku komandosi ruszyli do akcji. Po dwóch godzinach marszu jako pierwsi do wody zeszli płetwonurkowie z Szajetetu 13. Usadowili się oni na podwodnych pojazdach nazywanych „Świniami”. Gdyby nie one, komandosi obwieszeni butlami z tlenem, granatami, zapasową amunicją i innym wyposażeniem nie mieliby szans dotarcia do brzegu. Pojazdy takie wykorzystywane są do dziś.

Pod wodą jest to niezastąpiony środek transportu nie tylko dla nurka. Pozwala także zabrać dodatkowy sprzęt. Dzięki tym pojazdom wydłuża się dystans i czas, na którym mogą działać nurkowie – mówi Naval, były żołnierz JW GROM i autor książki Zatoka, w której przedstawia operacje polskich specjalistów morskich w Zatoce Perskiej.

Inspirację do napisania artykułu stanowiła najnowsza książka Navala "Zatoka. GROM na wodach Zatoki Perskiej" (Bellona 2017).

Inspirację do napisania artykułu stanowiła najnowsza książka Navala pod tytułem „Zatoka. GROM na wodach Zatoki Perskiej” (Bellona 2017).

Niestety – „Świń” było zbyt mało, rynsztunek za ciężki, a prądy morskie okazały się silniejsze niż myślano. Komandosi zostali zniesieni ponad 600 metrów od celu. Musieli nadrabiać stracony czas. W końcu, ponad dwie godziny później od zaplanowanego rozpoczęcia operacji, komandosi dotarli do pierwszej linii egipskich zasieków. Żołnierze bardzo szybko poradzili sobie z napotkaną przeszkodą. Droga na wyspę była otwarta. Naval wyjaśnia łatwość, z jaką komandosi dostali się na wyspę:

Dzisiejsza technika idzie dużo dalej niż rozwieszanie podwodnych siatek i min. Mówię tu o wszelakich podwodnych sensorach, radarach ostrzegających o pojawieniu się w rejonie niezidentyfikowanego obiektu.

Bitwa

Jak pisali Michael Bar-Zohar i Nissim Mishal:

Żołnierze, którzy skryli się pod małym mostkiem, dostrzegli trzech egipskich wartowników, jednego z zapalonym papierosem w dłoni. (…) Dowódca grupy rozpoznania obawiał się, że jego pododdział zostanie odkryty, postanowił zatem zaskoczyć Egipcjan, otwierając ogień do wartowników, i oddał pierwszy strzał w operacji. Bitwa się rozpoczęła.

Dziś już znacznie trudniej podpłynąć niepostrzeżenie w rejon obiektów wroga. Zdjęcie pochodzi z książki Navala pt. "Zatoka" (Bellona 2017).

fot.archiwum prywatne Navala Dziś już znacznie trudniej podpłynąć niepostrzeżenie w rejon obiektów wroga. Zdjęcie pochodzi z książki Navala pt. „Zatoka” (Bellona 2017).

Egipska reakcja na pierwsze uderzenie była nieskoordynowana. Wkrótce jednak załoga wyspy sformowała bardzo twardą obronę. Na liczącej niespełna 150 metrów długości wyspie zaczęto strzelać do siebie z granatników, ciężkich i lekkich karabinów maszynowych, a poszczególne bunkry postanowiły wezwać wsparcie ciężkiej artylerii brzegowej.

Komandosi Sajeretu Matkal, którzy mieli ruszyć w drugim rzucie, czekali na umówiony znak do rozpoczęcia uderzenia. Czas płynął, a żadnego sygnału nie było. Kiedy jednak nad wyspą rozbłysły rakiety rozświetlające mrok nocy, a do uszu oczekujących doszły odgłosy walki – łodzie ruszyły do ataku. Po kwadransie komandosi wylądowali na brzegu, torując sobie drogę granatami. Tak dotarli do głównego budynku. Żołnierze podzielili się na dwie grupy: jedna ruszyła do góry ku dachowi, druga – miała czyścić pomieszczenia schronów.

Przeszukiwanie takich obiektów to wyczerpująca robota, a nie można sobie pozwolić na pominięcie czegokolwiek. Sumiennie sprawdza się każde pomieszczenie, nawzajem się ubezpieczająctłumaczy Naval, który przeszukiwał przemytnicze statki na wodach Zatoki Perskiej.

Przeszukiwanie zarówno schronów, jak i przemytniczych statków, to wyczerpujące zajęcie. Zdjęcie pochodzi z książki Navala pt. "Zatoka" (Bellona 2017).

fot.archiwum prywatne Navala Przeszukiwanie zarówno schronów, jak i przemytniczych statków, to wyczerpujące zajęcie. Zdjęcie pochodzi z książki Navala pt. „Zatoka” (Bellona 2017).

Po latach porucznik Ami Ajalon wspominał:

Rzuciłem granat dymny, żeby mieć choć niewielką osłonę, (…), i krzyknąłem do Zalego (Zalmana Rota), który także wszedł na górę, żeby zaatakował nieprzyjaciela razem ze mną, ale granat nie wybuchł. Rzuciłem granat zaczepny w stronę stanowiska, z którego do nas strzelano, ale on także nie zadziałał. Zali rzucił granat w stronę karabinu maszynowego po lewej i wtedy, strzelając nieprzerwanie z pistoletu maszynowego, dopadłem do egipskiej Pozycji nr 2. Ostrzeliwano nas z Pozycji nr 10, skąd też strzelano do mnie wcześniej. Odpowiedzieliśmy ogniem. Egipski kaemista upadł, a stanowisko zaczęło się palić.

Odwrót

Po czterdziestu minutach walki, Zeev Almog zameldował sztabowi, że przeciwnik słabnie. Chwilę później ogromna eksplozja wstrząsnęła wyspą, a wysoka fontanna ognia i dymu wystrzeliła wysoko w niebo. Fort został zmieciony z powierzchni zatoki. Kilka minut później komandosi rozpoczęli odwrót. Izraelczycy stracili sześciu żołnierzy, jedenastu zostało rannych. Dla Egipcjan była to natomiast prawdziwa klęska. Zginęli prawie wszyscy obrońcy wyspy – z około stu dziesięciu żołnierzy przy życiu zostało tylko trzydziestu.

W walkach na wyspie brał udział m.in. Rafael Ejtan, ówczesny dowódca Korpusu Piechoty i Spadochroniarzy (na tym zdjęciu z 1955 roku siedzi pierwszy z prawej).

fot.domena publiczna W walkach na wyspie brał udział m.in. Rafael Ejtan, ówczesny dowódca Korpusu Piechoty i Spadochroniarzy (na tym zdjęciu z 1955 roku siedzi pierwszy z prawej).

Operacja „Bulmus 6” spełniła swoje zadanie. Zarówno Egipcjanie, jak i Izraelczycy uważają, że zniszczenie wyspy było punktem zwrotnym w toczącej się Wojnie nie wyczerpanie. Od tej lipcowej nocy Egipcjanie powoli zaczęli tracić inicjatywę operacyjną.

Rafael Ejtan, ówczesny dowódca Korpusu Piechoty i Spadochroniarzy, który walczył wówczas na wyspie, wspominał później:

Rajd na Zieloną Wyspę był wyjątkowy z powodu ogromnego sukcesu akcji. Wielkim osiągnięciem była już sama operacja, w której utorowaliśmy drogę nowej metodzie walki, wzmacniającej nasze bezpieczeństwo. Egipcjanom, nawet w ich najgorszych koszmarach, nigdy nie przyśniła się tak śmiała operacja. Podczas akcji zademonstrowaliśmy możliwości i poziom wyszkolenia, które były punktem odniesienia przez wiele następnych lat.

Bibliografia:

  1. 1969 in Egypt: Operation Boxer, Operation Bulmus 6, Operation Rooster 53, praca zbiorowa, General Books LLC 2010.
  2. Michael Bar-Zohar, Nissim Mishal, Nie ma zadań niewykonalnych. Brawurowe operacje izraelskich sił specjalnych. Rebis 2016.
  3. Naval, Zatoka. GROM na wodach Zatoki Perskiej, Bellona 2017.
  4. Sam Katz, Israeli Elite Units since 1948, Osprey Publishing 1988.

Kup najnowszą książkę Navala na stronie empik.com:

Czy wiesz, że ...

...poeta francuski Paul Eluard był tak dumny ze swojej pięknej żony, że nosił w portfelu jej nagie zdjęcia, które pokazywał swoim rozmówcom?

...o mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie? Co najciekawsze, wierzenia Maryjczyków pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone.

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

...od 1998 do 2003 roku w Demokratycznej Republice Konga trwała największa wojna we współczesnej Afryce? W zmagania zaangażowało się aż 8 krajów regionu oraz 25 ugrupowań zbrojnych. Bezpośrednio i pośrednio – z powodu chorób i głodu – w ich trakcie zginęło prawie 5,5 miliona ludzi.

Komentarze (6)

  1. rechot historii Odpowiedz

    „Jak pisali Michael Bar-Zohar i Nissim Mishal:

    Żołnierze, którzy skryli się pod małym mostkiem, dostrzegli trzech egipskich wartowników, jednego z zapalonym papierosem w dłoni. (…) Dowódca grupy rozpoznania obawiał się, że jego pododdział zostanie odkryty, postanowił zatem zaskoczyć Egipcjan, otwierając ogień do wartowników, i oddał pierwszy strzał w operacji. Bitwa się rozpoczęła.” Ciekawy sposób zaskakiwania poprzez narobienie hałasu. Wartownicy spełnili swoje zadanie bo poprzez strzelaninę ostrzegli pozostałych a to kto oddał pierwszy strzał jest mało istotne. Dla komandosów nie jest to raczej powód do dumy. Nie działające granaty i brak łączności pomiędzy pierwszym a drugim rzutem atakujących nie są przykładem godnym naśladowania. Z artykułu nie wynika czy zniszczenie było spowodowane działaniem komandosów (wysadzenie) czy też było przypadkowe. Nie wiem czego GROM mógłby się nauczyć na takim przykładzie.

  2. juniors113 Odpowiedz

    Grom powstal w 1990 roku oficjalnie 1994. Nawal wstapil w 98 tak wyliczam wiec 8 lat po powstaniu (oficjalnie 4) gromu. Pierwsze szkolenie odbylo sie w USA z Delta Force i podobnie jak DF dziala. Wiec co ma grom do zydow – nie wiem

  3. Czytacz Odpowiedz

    Nie wiem czego mieli się uczyć od Żydów (według mnie żołnierze Grom niczego się od nich nie uczyli), ale sformułowanie cyt.: „Ostatnie kilometry mieli oni pokonać wpław, uderzając w wyspę z zaskoczenia”, uderzyło mnie jak oni uderzający w wyspę tj.”oczywista oczywistość”:-)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.