Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Pięć tysięcy za deflorację nieletniej. Ta metropolia była w XIX wieku światową stolicą zboczeń, dewiacji i płatnego seksu

XIX-wieczny Londyn w żadnym razie nie był bezpiecznym miejscem.

fot.domena publiczna XIX-wieczny Londyn w żadnym razie nie był bezpiecznym miejscem.

Dziesiątki tysięcy prostytutek gotowych spełnić każde życzenie klienta. Sadomasochistyczne izby tortur. Handel dziećmi z pedofilami z Brukseli. Bezradna policja i burdelmamy z mocnymi „plecami”. Czy zgadniesz o jakim miejscu mowa?

W roku 1857 Londyn był trzymilionową aglomeracją, w której żyło przynajmniej 8600 kobiet utrzymujących się z prostytucji. Dochodziło do tej liczby kilkakrotnie więcej „amatorek”, które uprawiały nierząd sporadycznie – np. mężatek, dorabiających na boku płatnym seksem. Według niektórych szacunków, w gruncie rzeczy londyńskich prostytutek było więc aż 80 tysięcy i tygodniowo odbywały dwa miliony płatnych stosunków.

Po „urokach” londyńskich ulic oprowadzały specjalne przewodniki, jak „The Swell’s Night Guide Through The Metropolis”. Zaś policyjne dane z 1868 roku mówiły o ponad dwóch tysiącach przybytków w Londynie, w których można było skorzystać z usług przedstawicielek „najstarszego zawodu świata”. Eleganckich burdeli było raptem parę, a zdecydowanie więcej pokojów, wynajmowanych przez jedną lub więcej dam lekkich obyczajów – blisko dwa tysiące.

Największa jednak liczba prostytutek pracowała nie pod dachem, a pod gołym niebem. Zagłębiem nierządu był londyński East End, w którym pierwszy burdel powstał już prawdopodobnie w 1303 r. (i to ponoć pod protekcją miejscowego przeora!).

W mrocznych uliczkach East Endu za kilka drobniaków głodni seksu mężczyźni mogli szybko zaspokoić swoje żądze. Pod murem, przy płocie, na klatce schodowej. Prostytutki preferowały stosunek oralny, analny lub między udami – aby uniknąć zajścia w ciążę. Nie wszystkim klientom jednak to odpowiadało, a w razie oporu kobiety potrafili być brutalni.

Prostytutki w Londynie kusiły i biednych, i bogatych.

fot.domena publiczna Prostytutki w Londynie kusiły i biednych, i bogatych.

Oczywiście funkcjonowały w Londynie także eleganckie domy publiczne, z wygodnymi łożami i roznegliżowanymi damami w pończoszkach. Jednakże za ścianą tych samych przybytków kryły się salony sadomasochistyczne – bo i na to mieli ochotę niektórzy wiktoriańscy dżentelmeni. Takie przybytki prowadziła w latach 80. XIX stulecia niejaka Mary Jeffries. Arystokraci z kraju i z zagranicy korzystali u niej z apartamentów wyglądających jak sale tortur, w których ciała zawieszano na łańcuchach i drabinkach, a potem chłostano pejczami, drutami, witkami.

Dziewictwo za 13 funtów

Prawda o seks-biznesie była więc ponura. Wśród Brytyjczyków szerzyły się choroby weneryczne, rozpadały się rodziny, a handel żywym towarem deprawował ludzi skuszonych szybkim i łatwym zarobkiem.

W 1885 r. trzynastoletnia Eliza Armstrong została sprzedana przez matkę obcym kobietom za 5 funtów (w przeliczeniu równowartość około 2,5 tys. zł). W to, czy dziewczynka miała trafić na służbę, czy do burdelu, jej rodzicielka specjalnie nie wnikała. Tymczasem jedna z kupujących, Rebecca Jarett, miała za sobą długą karierę stręczycielki. Chwaliła się chociażby, że kiedyś pewien dżentelmen zapłacił jej za możliwość defloracji nieletniej 13 funtów (czyli około 5 tysięcy złotych).

Mroczny i zepsuty Londyn czasów Kuby Rozpruwacza w książce Adama Węgłowskiego pod tytułem "Noc sztyletników" (Oficyna 2017).

Mroczny i zepsuty Londyn czasów Kuby Rozpruwacza w powieści Adama Węgłowskiego pod tytułem „Noc sztyletników” (Oficyna 2017).

Londyn stał się rajem dla dewiantów. Nic dziwnego, że to wtedy powstała słynna nowela Roberta Louisa Stevensona „Doktor Jekyll i pan Hyde” (1886). Brytyjczycy, skrępowani surowymi zasadami wiktoriańskiej moralności, próbowali znaleźć jakieś ujście dla swych potrzeb. Seksualne fantazje karmili nie tylko zwyczajną pornografią, ale i bardziej artystyczną – choćby nieocenzurowanymi wersjami orientalnych dzieł: „Kamasutry” i „Opowieści z tysiąca i jednej nocy” (przeczytaj o tym więcej w innym naszym artykule).

Sięgali także po antyczną erotyczną klasykę, na przykład „Satyrykon” Petroniusza. Ten ostatni tytuł opublikowany został przez dekadenckiego wydawcę Leonarda Smithersa, o którym Oscar Wilde stwierdził, że „kocha pierwsze edycje, zwłaszcza kobiet: jego namiętność to małe dziewczynki”. Wyrafinowaną erotykę dzielił tylko krok od dekadentyzmu, a od niego był tylko krok do przestępstwa…

Kosztowna prowokacja

I tu wracamy do historii wcześniej wspomnianej Elizy Armstrong. Znalazła ona niezwykłe zakończenie. Za zakupem dziewczynki stał bowiem… zaangażowany społecznie redaktor naczelny „Pall Mall Gazette” William Thomas Stead. To on wynajął byłą stręczycielkę, by znalazła kobietę, gotową sprzedać dziecko. Chciał w ten sposób uczulić opinię publiczną na sprawę ochrony dziewcząt porywanych nie tylko burdeli w wielkich brytyjskich miastach, ale i za granicę.

Nie powinno nas dziwić, że ojczyzną „Doktora Jekyll'a i pana Hyde'a” był XIX wieczny Londyn.

fot.Chicago: National Prtg.&Engr.Co./CC BY-SA 3.0 Nie powinno nas dziwić, że ojczyzną „Doktora Jekyll’a i pana Hyde’a” był XIX wieczny Londyn.

Nastolatki, a właściwie jeszcze dzieci, eksportowano bowiem do Belgii. „W jednym z niesławnych domów w Brukseli więzi się małe dzieci, angielskie dziewczynki, w wieku od dziesięciu do czternastu lat, wykradzione, porwane, zdradzone, uprowadzone z wiejskich miejscowości za pomocą przeróżnych sztuczek i sprzedane do tych ludzkich gnojowisk” – alarmowała sufrażystka Josephine Butler w 1880 r. – „Zwykli goście nic o nich nie wiedzą; to tajemnica znana jedynie bogatym mężczyznom, takim, którzy mają dość pieniędzy, aby zapłacić za męczeństwo tych niewinnych istot”.

Władze i organy ścigania nabrały wody w usta. Jednakże wobec kolejnych artykułów w prasie nie mogły już chować głowy w piasek. Doprowadzono do zmian w prawie, mających zapobiec seksualnemu wykorzystywaniu nieletnich. Stead drogo jednak zapłacił za swoją bezczelność – sąd nie uznawał czegoś takiego jak prowokacja dziennikarska i chociaż wziął pod uwagę okoliczności łagodzące, to i tak skazał dziennikarza na trzy miesiące więzienia za uprowadzenie Elizy Armstrong. Również reputacja redaktora w oczach elit nieco ucierpiała.

Czas Rozpruwacza

Choć walka z dziecięcą prostytucją przybrała na sile, problemem wciąż pozostawała nędza dorosłych kobiet ze społecznych nizin, która wypychała je do pracy na ulicy. Brytyjczycy zareagowali, gdy w 1888 r. w londyńskiej Whitechapel – ponurej i biednej dzielnicy imigrantów na East Endzie – zaczął szaleć nieuchwytny Kuba Rozpruwacz. Władze znalazły się pod naciskiem, by wreszcie na ulicach przestała lać się krew, by nikt nie powtórzył już losu niewinnych „biednych nieszczęśnic”, jak często nazywano zamordowane przez szaleńca prostytutki.

Tak Kubę Rozpruwacza wyobrażali sobie ówcześni ludzie. Nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości.

Tak Kubę Rozpruwacza wyobrażali sobie ówcześni ludzie. Nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości.

Dramaturg i poeta George Bernard Shaw komentował to z przekąsem:

My, typowi socjaldemokraci, traciliśmy czas na edukację, agitację i organizację. Tymczasem pewien samoistny geniusz wziął sprawy we własne ręce. Kiedy po prostu zamordował i wybebeszył cztery kobiety, przeobraził komercyjną prasę w nieomal komunistyczną. Morał jest właściwie jeden, a wszelcy przewrotowcy, zamachowcy, irlandzcy ekstremiści czy skrajni anarchiści szybko go pojmą. „Humanizm, nauki polityczne, ekonomia i religia”, powiedzą, „wszystko to zgniło. Jedynym argumentem, który trafia do serc waszych dam i dżentelmenów, jest nóż”.

Rozpruwacza jednak nigdy nie złapano. Także winni handlu żywym towarem umykali sprawiedliwości. Mary Jeffries, w której sadomasochistycznym przybytku torturowano nawet dzieci, dzięki znajomościom wyłgała się tylko karą grzywny. Kiedy zaś w 1889 r. londyńska policja zdekonspirowała homoseksualny burdel na Cleveland Street, aferę starano się wyciszyć. Dlaczego? Bo bywało w tym miejscu zbyt wielu wysoko postawionych dżentelmenów. Sprawę zaś bardziej wykorzystano do gnębienia homoseksualistów (za czyny „sprzeczne z naturą” karano wówczas więzieniem), niż do ścigania dewiantów korzystających z nastoletnich seks-niewolników oraz tropienia handlarzy zarabiających na tym procederze.

Londyn Kuby Rozpruwacza w powieści:

Bibliografia:

  1. William Acton, Prostitution, Considered in Its Moral, Social, and Sanitary Aspects, in London and Other Large Cities and Garrison Towns, with Proposals for the Mitigation and Prevention of Its Attendant Evils, John Churchill & Sons 1857
  2. Paul Begg, Kuba Rozpruwacz. Historia kompletna, tłum. Bogumiła Marecka, PIW 2010
  3. Alan Moore, Eddie Campbell, Prosto z piekła, timof i cisi wspólnicy 2008
  4. Roderick Moore, Josephine Butler (1828-1906): Feminist, Christian and Libertarian, Libertarian Heritage nr 10/1994
  5. Rhianna Shaw, The Great Social Evil: „The Harlot’s House” and Prostitutes in Victorian London, Brown University 2010
  6. John Tully, Silvertown, NYU Press 2014,

Czy wiesz, że ...

...Napoleon Bonaparte przywrócił we Francji niewolnictwo? Zostało ono zniesione przez jakobinów w 1794 roku. Już osiem lat później Napoleon kilkoma dekretami powstrzymał wprowadzanie tych ustaleń w życie przynajmniej w części francuskich kolonii.

...w XIX wieku zapanowała prawdziwie makabryczna moda. Co roku zabijano setki tysięcy ptaków, by zadowolić kobiety pragnące stylowo się ubrać. Hitem wśród elegantek były kapelusze, których elementem ozdobnym były ptasie pióra, lub całe wypchane ptaszki.

...podczas egzekucji przez powieszenie zdarzały się poważne błędy? Jeśli kat użył za krótkiego sznura, śmierć nie przychodziła dostatecznie szybko, gdy za długiego – skazaniec często kończył bez głowy, bo ta urywała się pod jego ciężarem.

...XIX-wieczni poszukiwacze złota musieli bardzo uważać, żeby nie przepłacać? Ceny podstawowych produktów „w terenie” były trzy–cztery razy wyższe. Dotyczyło to nie tylko jedzenia: za miskę do płukania złota, która w mieście kosztowała 3-4 dolary, na terenie kopalni żądano dwa razy więcej.

Komentarze (12)

  1. gibki Odpowiedz

    3 miliony mieszkańców i 2 miliony płatnych stosunków tygodniowo przy 80,000 prostytutek?
    Po pierwsze to nieźle zajechane musiały być, cześć pewnie umierała z przemęczenia.
    Po drugie, połowa kobiet to lesbijki
    Po trzecie, a po trzecie w domu małżeństwo też sobie płaciło za seks.

    • Anonim Odpowiedz

      2.000.000 / 7 = ok. 285.714.
      285.714 / 80.000 = ok. 3.57 stosunków dziennie na jedną prostytutkę.
      Nie wydaje mi się by to było jakoś strasznie dużo w stolicy rozpusty.

    • memo11 Odpowiedz

      2.000.000 / 7 = ok. 285.714.
      285.714 / 80.000 = ok. 3.57 stosunków dziennie na jedną prostytutkę.
      Nie wydaje mi się by to było jakoś strasznie dużo w stolicy rozpusty.

    • Elemelka Odpowiedz

      Połowa kobiet to lesbijki? A skąd te dane? Ja znam około 50 kobiet w tym tylko 1 lesbijkę. Nawet biorąc pod uwagę że część się nie ujawniła to nie sądzę żeby więcej niż 10% kobiet było lesbijkami… Natomiast przy założeniu że przeciętna prostytutka wykonałaby 8-10 usług na dobę (a to ostrożne szacunki) to wystarczyłoby 30 tysięcy prostytutek do wyrobienia „normy” 2 milionów stosunków. Jak wynika z artykułu większą część prostytutek świadczyła swoje usługi sporadycznie więc te kobiety które wykonywały swoją pracę regularnie faktycznie były nieźle wyeksploatowane, nie bez przyczyny 30-latki wyglądały jak 60-latki.

  2. Anonim Odpowiedz

    Nikt niestety nie zbadał jak transformacja lat 80-tych i wieloletnie rządy PO-volksdeutchów wpłyneły na rynek polskiego najstarszego zawodu świata. Jaka jest czarna historia polskiej transformacji.

    • normalny Odpowiedz

      zapewne mógłbym z tobą dyskutować w powyższym temacie, ale życie mnie nauczyło, że konwersacja takowa skończyłaby się tym, że sprowadziłbyś mnie do swojego zdegenerowanego poziomu, a potem pokonał doświadczeniem.

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Anonim: hmmm, a przepraszam do kogo drogi Anonimie kierujesz tak wyszukane określenia? Takie komentarze zmuszają nas żebyśmy zaczęli je usuwać. Nie chcąc jednak tego robić, proszę by powstrzymywać się od wyzwisk. A jeśli ma Pan/Pani ochotę tak po prostu kogoś obrazić – prosimy nie w tym miejscu.

  3. Piotr Odpowiedz

    Jeszcze nie tak dawno Polska jawiła się za granicą jako kraj tanich prostytutek. Pamiętam jak przyjeżdżały całe wycieczki z krajów arabskich, gdzie na mapach podobno zamiast Gdańska zaznaczona była Zaspa ;). Po tych czasach zostały tylko piosenki takie jak „Jolka, Jolka”, gdzie męża Jolki narzeczona zdradziła z „autobusem Arabów”, czy „Tańcz głupia tańcz”, gdzie u Maxima w Gdyni „sypał zielonymi mahoniowy gość”. Na początku transformacji, gdy likwidowano państwowe przedsiębiorstwa w imię budowy kapitalizmu w ogłoszeniach „praca” najczęściej szukano panienek do tzw. „agencji towarzyskich”, napakowanych „ochroniarzy” i rozmaitej maści akwizytorów do wciskania ludziom szmelcu jako super okazji.

  4. Rola Odpowiedz

    Moze I byla rozpusta ale….czy bylo do pomyslenia zeby burmistrz miasta obnosil sie zeswoim zboczeniem? Czy bylo do pomyslenia zeby sodomici szli po ulicy I domagali sie prawa do zawierania malzenstw? Najwiekszy rozpustnik z XIX wiecznego Londynu zemdlalby ze zgorzenia w……slupskim ratuszu

Odpowiedz na „RolaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.