Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ilu niemieckich duchownych służyło Hitlerowi?

Flaga organizacji "Niemieccy Chrześcijanie" (niem. "Deutsche Christen") (źródło: domena publiczna).

Flaga organizacji „Niemieccy Chrześcijanie” (niem. „Deutsche Christen”) (źródło: domena publiczna).

Jak Niemcy – naród od tylu wieków przesiąknięty chrześcijańską kulturą – mógł wyhodować nazizm i dopuścić do ludobójstwa milionów niewinnych bliźnich? Czy odpowiedzialność za to spada także na barki niemieckich duchownych?

W tej godzinie przeznaczenia wraz ze wszystkimi mieszkającymi za granicą niemieckimi katolikami witam z radością nową niemiecką Rzeszę, której filozofia łączy w sobie wartości chrześcijańskie i narodowe – pisał po objęciu władzy przez Hitlera jego krajan biskup Alois Hudal, szanowany rektor rzymskiego seminarium Anima, w którym kształcono duchownych z Niemiec i Austrii.

W chwili dojścia Hitlera do władzy Niemcy miały około 65 milionów mieszkańców, z czego protestantów było 2/3, katolików około 1/3, a pozostałych wyznań mniej niż 1 proc. (w tym pół miliona Żydów). Za tymi milionami chrześcijan stało kilkadziesiąt tysięcy wpływowych duchownych. Dlaczego milczeli, gdy kraj osuwał się w stronę brutalnej dyktatury? Tym bardziej – czemu niektórzy z nich hołubili dyktatora?

W 1939 roku na wieść o zwycięstwie nad Polską w niemieckich kościołach uderzono w dzwony. W tym samym roku kardynał Adolf Bertram – metropolita wrocławski i przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec – wysłał Hitlerowi życzenia urodzinowe w imieniu wszystkich niemieckich biskupów katolickich.

Podpisanie konkordatu z III Rzeszą, 1933. W środku Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII (źródło: Bundesarchiv, Bild 183-R24391, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Podpisanie konkordatu z III Rzeszą miało miejsce 20 lipca 1933. W środku kardynał Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII (źródło: Bundesarchiv, Bild 183-R24391, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Protestanccy duchowni fotografowali się z hitlerowskimi zbrodniarzami, z rękami wyciągniętymi w hitlerowskim pozdrowieniu. Ba, niektórzy kościelni dostojnicy trwali przy nazistach nawet jeszcze po wojnie…

Lepszy nazizm niż bolszewizm?

Nazizm początkowo wydawał się duchownym nie mniejszym i równie wrogim chrześcijaństwu zagrożeniem, co bolszewizm. Lecz – jak wskazuje dr Kevin P. Spicer – nawet w czasach, gdy Kościół nie tolerował jeszcze nazistów, z około 24 tysięcy katolickich kapłanów (dane z początku lat 30.) przynajmniej 138 nazywano „brązowymi księżmi”. Oni to publicznie wychwalali Hitlera, a kilkudziesięciu wstąpiło do NSDAP!

Władze niemieckiego Kościoła też stopniowo rozluźniały swoje stanowisko. Wielu duchownych uznało przejęcie władzy przez Hitlera za początek narodowego odrodzenia, które ożywi także życie religijne i postawi tamę komunizmowi. Wielu biskupom przestały przeszkadzać przynależność wiernych do NSDAP i pozdrawianie się hitlerowskim salutem.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Iana Kershawa pod tytułem "Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949" (Znak Horyzont 2016).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Iana Kershawa pod tytułem „Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949” (Znak Horyzont 2016).

Licząc na zachowanie wpływów w Niemczech i bardziej przyjazne stanowisko rządzących, Kościół katolicki zawarł z Trzecią Rzeszą konkordat. Przy tym część kleru była najwyraźniej pod wrażeniem „sukcesów” Hitlera i propagandowej roboty Goebbelsa. Trucizna nazizmu zadziałała na nich podobnie, jak na miliony zwyczajnych Niemców.

Nawet ci, którzy z czasem sprzeciwili się władzy hitlerowców, przechodzili okres fascynacji nazizmem, jak arcybiskup Fryburga Conrad Gröber, zwany swego czasu „brunatnym biskupem”. Propaganda bazowała na pseudoreligijnych emocjach i naiwnej popularnej pobożności, a także wierze w wartości patriarchalne, które gwarantowałyby dyscyplinę i porządek – tłumaczy Ian Kershaw w książce „Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949”.

Hitler umacniał swoją władzę, a wielu duchownych ani myślało bronić demokratycznych zasad. Po odebraniu Niemcom swobody wypowiedzi i likwidacji partii politycznych tylko kościoły mogły kształtować przekonania społeczeństwa – zwraca uwagę Michael Phayer w książce „Kościół katolicki wobec Holokaustu”. Tak się jednak nie stało. Zwyciężyły pragmatyzm, nacjonalizm, a z czasem strach.

Katoliccy biskupi hajlujący razem z nazistowskimi oficjelami: Josephem Goebbelsem (pierwszy z prawej) i Wilhelmem Frickiem (drugi od prawej) (źródło: domena publiczna).

Katoliccy biskupi hajlujący razem z nazistowskimi oficjelami: Josephem Goebbelsem (pierwszy z prawej) i Wilhelmem Frickiem (drugi od prawej) (źródło: domena publiczna).

Niemieccy duchowni milczeli z lęku przed nieobliczalnymi nazistami. Wprawdzie byli współautorami tekstu encykliki papieża Piusa XI „Z palącą troską” („Mit brennender Sorge”), skierowanej przeciw nazistowskiej ideologii, jednakże ten odczytany w niemieckich kościołach dokument z 1937 roku okazał się ostatnią tak spektakularną próbą oporu.

Niemieccy biskupi zrezygnowali z otwartej konfrontacji z reżimem nazistowskim, obawiając się, że takie działania wpłyną negatywnie na pozycję Kościoła – wyjaśnia Kershaw w książce „Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949”. Bali się aresztowań, zamykania szkół i organizacji kościelnych, konfiskat.

Nordycki Jezus

Jeśli milczeli biskupi, niewiele więcej mogli poradzić szeregowi księża. Tymczasem w teoretycznie katolickich czasopismach pisano o prawach Niemiec do mocarstwowej pozycji na świecie i do Lebensraumu. Nie próżnowali nazistowscy teolodzy, jak Ernst Bergmann, którzy zaczęli promować idee szokująco sprzeczne z chrześcijańską doktryną. Oto Stary Testament nie jest częścią Biblii, Jezus nie jest Żydem tylko Nordykiem, a Hitler jest Mesjaszem!

Sympatyków zdobywał pronazistowski ruch wśród kościołów protestanckich, tak zwani Niemieccy Chrześcijanie. Już w 1935 roku z ogólnej liczby 18 tysięcy protestanckich pastorów z zaangażowaniem działała tam jedna szósta.

Symbole nazistowskiej organizacji "Deutsche Christen" (autor: BrThomas, licencja: CC BY-SA 3.0).

Symbole nazistowskiej organizacji „Deutsche Christen” (autor: BrThomas, licencja: CC BY-SA 3.0).

Kierujący Niemieckimi Chrześcijanami Reichsbischof Ludwig Müller z upodobaniem hajlował razem z hitlerowcami. Na dodatek narodowo-socjalistyczna wierchuszka Trzeciej Rzeszy promowała neopogaństwo, nawiązujące do dawnej germańskiej religii.

Chrześcijaństwo w Trzeciej Rzeszy znalazło się w poważnym kryzysie, bo Niemcy odchodzili z katolickich i protestanckich związków wyznaniowych. Na przykład w 1932 roku opuściło ich szeregi ćwierć miliona wiernych, a w 1939 roku prawie pół miliona.

Ogólnie w latach 1932–1944 odeszło ok. 650 tysięcy katolików i 2,1 miliona protestantów. I nie była to forma protestu przeciw kolaboracji duchownych z nazistami: rosła liczba bezwyznaniowców oraz neopogan sprzyjających władzy i zaangażowanych w nazistowską ideologię.

Otwarcie Narodowego Synodu w Wittenberdze. W środku Ludwig Müller, Reichsbischof Ewangelickiego Kościoła Niemieckiego i członek organizacji Deutsche Christen (źródło: Bundesarchiv, Bild 183-H25547, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Otwarcie Narodowego Synodu w Wittenberdze. W środku Ludwig Müller, Reichsbischof Ewangelickiego Kościoła Niemieckiego i członek organizacji Deutsche Christen (źródło: Bundesarchiv, Bild 183-H25547, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Milczenie o Holokauście

Ze zbrodni wojennych nic nie robił sobie katolicki biskup polowy Wehrmachtu Franz Justus Rarkowski (urodzony w Olsztynie). Wychwalał żołnierzy i podkreślał, że prowadzą sprawiedliwą wojnę. Zdjęcia niemieckich kapelanów w czapkach z krzyżem umieszczonym pod orłem ze swastyką budzą dziś grozę i niesmak.

Strach pomyśleć nad jakimi wyznaniami swoich żołnierzy przechodzili do porządku dziennego… Lecz przecież także episkopat musiał wiedzieć o ludobójstwie. W 1942 roku podczas spotkania w Fuldzie niemieccy biskupi dyskutowali, czy wypowiadać się o prześladowaniach Żydów. Postanowili porzucić działania heroiczne na rzecz drobnych osiągnięć.

Również w 1942 roku wspomniany kardynał Adolf Bertram dowiedział się od Margarete Sommer – działaczki katolickiej z Berlina, zajmującej się pomocą społeczną – o masakrach dokonanych latem i jesienią 1941 roku w Kownie. Kościelny dostojnik udawał jednak, że nic się nie dzieje. A z czasem wręcz świadomie zaczął unikać Sommer. Od 1944 roku żądał, by jej szokujące raporty potwierdzał biskup Berlina Konrad von Preysing. Jeden z niewielu prominentnych duchownych otwarcie występujących przeciw hitleryzmowi.

Kardynał Adolf Bertram udawał, że nie wie o pogromie Żydów w Kownie (zdjęcie portretowe Adolfa Bertrama, fot. H. Götz, źródło: Bundesarchiv, Bild 146-2005-0065, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Kardynał Adolf Bertram udawał, że nie wie o pogromie Żydów w Kownie (zdjęcie portretowe Adolfa Bertrama, fot. H. Götz, źródło: Bundesarchiv, Bild 146-2005-0065, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Jak niebezpieczny był taki opór, wskazuje los ewangelickiego Kościoła Wyznającego (przed wojną związanych z nim było około 3 tysięcy pastorów), którego członków czekały egzekucje i obozy koncentracyjne. Podobnie potraktowano księdza Bernarda Lichtenberga, swego czasu zwierzchnika Margaret Sommer. Za pomoc Żydom został aresztowany jesienią 1941 roku, skazany i wysłany do KL Dachau.

Von Preysing uniknął podobnego losu dzięki swoim znajomościom z niemieckimi arystokratami (z niektórymi zresztą działał przeciw Hitlerowi w ramach tak zwanego Kręgu z Krzyżowej) oraz dzięki kontaktom z papieżem Piusem XII.

Ów nie krytykował wprawdzie wprost niemieckich zbrodni i doczekał się po latach nawet pogardliwego określenia „papież Hitlera”, jednak potajemnie zajmował się i pomocą Żydom, i wspieraniem spiskowców chcących obalić Führera. Dlaczego działał tak skrycie i na ograniczoną skalę?

Pius był przekonany, że otwarty sprzeciw jedynie pogorszy sprawę i zaszkodzi nie tylko Kościołowi katolickiemu i katolikom, za których był bezpośrednio odpowiedzialny, ale również ofiarom niemieckich zbrodni – stwierdza Kershaw w książce „Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949”. Jak podkreśla, podobnie rozumował papież w kwestii mordowanych Polaków i Żydów.

Naziści agitujący przed kościołem, 1933 rok (źródło: Bundesarchiv, Bild 183-1985-0109-502, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Naziści agitujący przed kościołem, 1933 rok (źródło: Bundesarchiv, Bild 183-1985-0109-502, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Wojenni „bohaterowie”

Nawet setki aresztowanych w III Rzeszy księży i pastorów nie zmieniają faktu, że przeważającym zachowaniem w kilkudziesięciotysięcznych zastępach niemieckich duchownych była bierność. Szli w ślady swoich zwierzchników, których częstokroć cechował brak konsekwencji i oportunizm.

Biskup Osnabrück Wilhelm Berning wiedział o planie wymordowania europejskich Żydów już w lutym 1942 roku, a więc niebawem po spotkaniu nazistowskich prominentów w Wannsee poświęconym „rozwiązaniu kwestii żydowskiej” (jak to eufemistycznie nazywali).  Nie starczyło mu jednak odwagi, by głośno się sprzeciwić. A przecież umiał skrytykować nazistowski program eutanazji (tzw. Akcję T4) – podobnie jak zasłużony biskup Münster Clemens August von Galen.

Nawet ci prałaci, którzy mniej lub bardziej skrycie krytykowali władze Trzeciej Rzeszy, brali udział w pełnych pompy hitlerowskich uroczystościach. W dodatku – zdaniem przynajmniej niektórych historyków – w istocie rzeczy na wsparcie duchowieństwa nie mogły liczyć chrześcijańskie antynazistowskie organizacje, jak choćby Biała Róża (powołana przez grupę monachijskich studentów, w tym rodzeństwo Scholl). Padały argumenty, że wedle nauczania Kościoła władzy państwowej po prostu należy być posłusznym!

Wielu duchownych, zarówno luterańskich jak i katolickich popierało nazistów, ale jeszcze więcej było biernych kapłanów, którzy nie odważyli się skrytykować nazistowskich zbrodni. Na zdjęciu obchody Dnia Lutra w Berlinie zorganizowane popierającą nazistów protestancką organizację "Deutsche Christen" (źródło: Bundesarchiv, Bild 102-15234, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Wielu duchownych, zarówno luterańskich jak i katolickich popierało nazistów, ale jeszcze więcej było biernych kapłanów, którzy nie odważyli się skrytykować nazistowskich zbrodni. Na zdjęciu obchody Dnia Lutra w Berlinie zorganizowane popierającą nazistów protestancką organizację „Deutsche Christen” (źródło: Bundesarchiv, Bild 102-15234, licencja: CC-BY-SA 3.0).

Wszystkich przebił jednak wspomniany na początku biskup Alois Hudal, który zorganizował w Rzymie siatkę mającą pomóc nazistom, uciekającym z kontynentu po przegranej wojnie. Stwierdził, że martwił się o los tych „bohaterów broniących Europy przed bolszewizmem”. Czemu Watykan tolerował jego postawę?

Być może dlatego, że sam Pius XII drżał przed komunizmem bardziej nawet niż przed nazizmem? W efekcie siatce, w której działał Hudal, udało się zapewnić schronienie takim „bohaterom” jak Josef Mengele, Adolf Eichmann, Klaus Barbie, Erich Priebke, Alois Brunner czy Franz Stangl…

Bibliografia:

  1. Ian Kershaw, Do piekła i z powrotem. Europa 1914–1949, Znak Horyzont 2016.
  2. Chris McNab, Trzecia Rzesza 1933–1945. Fakty, liczby i dane statystyczne, Vesper 2011.
  3. Michael Phayer, Kościół katolicki wobec Holokaustu, 1930–1965, Replika 2011.
  4. Kazimierz Pytko, Szlak szczurów, „Focus Historia” 2/2016.
  5. Mark Riebling, Kościół szpiegów. Tajna wojna papieża z Hitlerem, Wydawnictwo Literackie 2016.
  6. Kevin P. Spicer, Hitler’s Priests: Catholic Clergy and National Socialism, Northern Illinois University Press 2008.

Więcej o relacjach nazistów i Kościołów w książce:

Czy wiesz, że ...

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...krakowski lotnik, podporucznik Jan Kremski, w związku z zestrzeliwaniem wrogich samolotów wespół z kolegami, miał zaliczone łącznie… 4 i 14/15 zwycięstwa pewnego? Do zaszczytnego tytułu asa, który przysługiwał od 5 zwycięstw wzwyż brakło mu tylko 1/15.

...chcąc zwrócić na siebie uwagę i skłonić Hitlera do małżeństwa z nią, Ewa Braun dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, w 1932 i 1935 roku. Mimo to Hitler pozostawał niewzruszony na jej wołanie o uwagę i nie zamierzał wchodzić z nią w formalny związek.

...wielu brytyjskich pilotów służących z Polakami podczas II wojny światowej twierdziło, że dotrzymanie naszym lotnikom kroku w piciu było pewnego rodzaju nobilitacją? Gdy Johnny Kent, dowódca Dywizjonu 303, wytrzymał nocną imprezę i jeszcze odprowadził jednego z Polaków do łóżka, znacząco wzrosła jego reputacja.

Komentarze (17)

  1. tommy Odpowiedz

    Dobrze wiedzieć, że również Kościoł Wyznający nie popierał nazizmu. Jak dotąd słyszałem tylko o Świadkach Jehowy – vide Wikipedia

      • Prawda historyczna Odpowiedz

        Nazizm w prostej Lini wywodzi się z chrześcijanstwa a w szczególności ze zbrodniczego katolicyzmu czyli Watykańskiej doktryny nienawiści już w średniowieczu żydzi napietnowani przez Kościół musieli nosić żółte opaski,choć też mają dużo na sumieniu bowiem to oni wprowadzili do antycznej kultury europejskiej swego fałszywego bożka Jechowe, który jest żydowskim Bogiem wojny i w swych pseudoksiegach wielokrotnie namawia do ludobójstwa innych narodów. Adolf jako wierny uczeń kościoła czerpał z wielowiekowej nienawiści jakiej nauczał kościół i przesiąkł zbrodnia z pisma świętego. Do tego dochodzi trzecia siostra ludobójstwa czyli kapitalizm, który sponsorował i wymyślił tego degenerata. Watykan, kapitalizm i nazizm to święta Trójcy zbrodni. Na cmentarzu łyczakowskim stoi wielka Pałka poświęcona SS galizien i to jest taki symbol gdzie te trzy zbrodnicze reżimy się uzupełniają w jedną całość.

    • Adam Odpowiedz

      Skoro dumnie nazywasz się „czytelnikiem”, to przeczytaj artykuł ze zrozumieniem i do końca, zamiast obrażać. Odwagi.

  2. maciejmakro Odpowiedz

    Nazizm był mniejs,ym złem od bolszewizmu, zwłaszcza iż w latach 30 swojej zbrodniczości nie pokazał a bolszewizm owszem, autor powinien przestać pisać z pozycji dzisiejszego człowieka a skupić się na wiedzy dostępnej ówczesnym, dosępnym im metodom działania i polu manewru.jakim mogli dysponować. wtedy tekst był by rzetelny, a tak otrzymaliśmy coś niewiele lepszego od pamfletu.

    • Adam Odpowiedz

      A może warto było po prostu bronić demokracji, nawet jeśli była niedoskonała? Czy księża i pastorzy występujący przeciw nazizmowi byli nieuświadomionymi politycznie głupcami?

      • Promotor demokracji Odpowiedz

        Mawiał promotor demokracji J.Stalin:
        w demokracji nieważne kto i na kogo głosuje, ale kto liczy głosy.
        Demokracja to władza tych, którymi łatwo jest manipulować; może dlatego Duchowni nie bronili „demokracji”

  3. grzesiek Odpowiedz

    Tekst uważam za bardzo chaotyczny i nieobiektywny.
    Co innego sytuacja z roku 1933, kiedy Kościół próbował jakoś uregulować stosunki z Hitlerem. A czy miał jakieś inne wyjście? Na tamten czas nie i każdy chyba wiedział, że konfrontacja jest nieunikniona. Hitler chciał się tylko umocnić, żeby zacząć niszczyć Kościół. Encyklika z 1937 roku nie pozostawiała już żadnych złudzeń jeśli chodzi o stosunek Kościoła do nazizmu. Była odczytana we wszystkich kościołach w Niemczech.
    Chciałbym zwrócić uwagę na kilka faktów, które Autor przemilczał:
    1) 140 z 24 tysięcy księży to tylko 0.58%. Wiadomo, że wszędzie są kanalie. Ale Autor nie napisał, że ok. 450 było więzionych w Dachau.
    2) Za mało o encyklice Mit brenneder Sorge, która była jednoznaczna w swym przekazie.
    3) Warto porównać poparcie dla Hitlera u protestantów i katolików.
    4) Z pośród duchownych więzionych w Dachau było 95% księży katolickich.

  4. Ciekawy Odpowiedz

    Istnieje cały szereg dokumentów i relacji, które „milczenie” Watykanu i Papieża, wyjaśniają dodatkowym argumentem. Pius XII nie dopuszczał możliwości, że będzie krytykował jedynie niemiecki nazizm i zagładę Żydów milcząc (jak cały świat) o zbrodniach popełnianych przez Sowietów na Polakach i Bałtach. Niestety jakąkolwiek krytykę sowietów i nagłaśnianie ich zbrodni blokowali alianccy dyplomaci (wywierali stały nacisk czasem wręcz grozili) i część hierarchów, dlatego Papież wybrał milczenie o zbrodniach obu stron. Paradoksalnie papiestwo do dzisiaj obrywa w takich artykulikach za lojalność (jako jedni z nielicznych) wobec narodów Europy Wschodniej. A co do relacji z Hitlerem to brakuje w tym artykule choćby cytatów z L’Osservatore Romano krytykujących tak Niemieckich Narodowych Socjalistów jak i Włoskich Faszystów, posuwano się w nich wręcz do próśb o to by nie dekorować okolic Placu św. Piotra w czasie wizyt niemieckich dostojników, był cały szereg polemik w tym artykuły Mussoliniego o ingerencji kościoła w sprawy Państwa (skąd my to znamy :) ). Piusa XII jako nuncjusz w Niemczech wygłosił 44 przemówienia a czego w 40 krytykował ideologie nazistowską, Niemiecka prasa nazywała go „kardynałem kochającym Żydów”, nie ma nic o listach kardynała Faulhabera czy Bertrama o kazaniach adwentowych tego pierwszego wymierzonych w antysemityzm nie ma o internowaniu austriackich duchownych nie ma o tym że naziści najmniej głosów w wyborach otrzymywali w regionach katolickich na skutek wyklinania ich z ambon. W artykule nie ma nic o zakazie modlitwy w szkołach wprowadzonym w 1935 roku o zastraszaniu rodziców w Bawarii żeby nie posyłali dzieci do katolickich szkół, o próbach stworzenia katolickiego kościoła narodowego w Niemczech. Encyklika „Mit brennender sorge” pominięta tak samo „Summi Pontificatus”, która alianci zrzucali na Niemcy bo tak była antynazistowska. Wystarczy zajrzeć do gazet z tamtego okresu żeby znaleźć informacje o tym jak Pius XII w czasie spotkani z Niemcami atakował ich za działania przeciw Żydom, nakazał działania nuncjuszowi wobec rządu Vichy żeby wstrzymać deportacje Żydów tak samo działali Francuscy biskupi. Pomiędzy Kościołem Katolickim a nazistami ciągle toczył się konflikt i swoista gra. Temat ucieczek nazistów też jest płytko potraktowany, wielu z nich otrzymywało obywatelstwo Tyrolu i fałszywe dokumenty od nazistowskich organizacji, jeśli nawet uciekali dzięki kanałom Kościelny to zwykle legitymując się jako Tyrolczycy lub Niemcy uciekający przed sowietami a nie jako zbrodniarze pod opieką Watykanu jak może wynikać z powyższego artykułu.

  5. A Odpowiedz

    W wydanej przez IPN broszurze nt. kardynała Sapiehy czytamy: >>Od początku okupacji pisał pięciokrotnie do papieża Piusa XII, informując go o sytuacji pod okupacją i sugerując konieczność potępienia niemieckiego terroru. 3 listopada 1941 r. apelował: „Również dla dobra Kościoła odważam się zauważyć pokornie, że z racji zapalczywości prześladowania, w jakim się on znajduje, jeden głos protestu i nagany ze strony Stolicy Apostolskiej byłby nieodzowny”; ponowił swoją prośbę 28 lutego 1942 r.: „Prześladowani ludzie na widok gwałtów i okrucieństwa, które nas pognębiają, chcieliby usłyszeć potępienie tych zbrodni”<<. Milcząc, papież zachowywał się jak polityk, a nie jak przywódca duchowy. Pytanie, czy uznajemy to za słuszne. Czy jest to w duchu głoszonej przez Kościół Ewangelii,. Może była inna droga? Może wtedy efekty wysiłków duchownych w celu zahamowania nazistowskiego szaleństwa byłby bardziej widoczne. A ludzie Kościoła nie wierzyliby, że do Argentyny uciekają z Niemiec „Tyrolczycy” bojący się bolszewików…

  6. Robert Smolarkiewicz Odpowiedz

    Czy mianowanie nowych księży na parafie leżące na terenach zagarniętych przez „3rzesze” nie było równoznaczne z zerwaniem konkordatu ?

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.