Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Historia pisana dziobem, pazurem i łapą. 10 naprawdę niezwykłych zwierząt

Walka psów i niedźwiedzi na obrazie Fransa Snydersa (lic. CC BY-SA 3.0).Święty pies i podryw na niedźwiedzia. Ostrzał wroga ptasimi odchodami oraz gdacząca spadochroniarka. Gdy zwierzęta wkraczają do świata ludzi, nigdy nie wiadomo, czym to się skończy. A kiedy w tle dzieje się Wielka Historia, można się spodziewać epickich wydarzeń.

Jak zawsze, wszystkie pozycje w zestawieniu TOP10 zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem postanowiliśmy pokazać historie naszych braci mniejszych, którzy z różnych powodów zapisali się w ludzkiej pamięci. Więcej tekstów poświęconych czworonogom, ptakom i innym zwierzętom znajdziecie TUTAJ.

Kto by się spodziewał, że w świecie zwierząt można znaleźć:

10. Świętego psa, opiekuna dzieci

Jednym z najbardziej ekstremalnych przykładów kultu w historii Kościoła, było czczenie świętego Guineforta – psa z okolic Lyonu. Zgodnie z legendą, pozostawiono go w domu na straży niemowlęcia. Wtedy do izby zakradł się wąż, który zbliżył się do kołyski.

Czy wśród tej zgrai mógł się trafić kolejny kandydat na świętego, który własnym ciałem obroniłby dziecko? Ilustracja z „Livre de chasse” autorstwa hrabiego Gastona Febusa z końcówki XIV wieku (źródło: domena publiczna).

Czy wśród tej zgrai mógł się trafić kolejny kandydat na świętego, który własnym ciałem obroniłby dziecko? Ilustracja z „Livre de chasse” autorstwa hrabiego Gastona Febusa z końcówki XIV wieku (źródło: domena publiczna).

Wierne psisko rzuciło się do ataku, w walce brudząc się krwią gada. Po powrocie rodzice zastali Guineforta z pyskiem pokrytym krwią. Sądząc, że to krew niemowlęcia, pan domu zabił psa. Gdy domownicy odnaleźli jednak całe i bezpieczne dziecko oraz martwego węża, wszystko stało się jasne. Pies został ogłoszony męczennikiem. W XII wieku Guineforta otoczono czcią jako opiekuna dzieci.

Sto lat później Święta Inkwizycja próbowała wykorzenić ten kult, jednak był on praktykowany nawet jeszcze przed drugą wojną światową. Ludzie modlili się za wstawiennictwem Guineforta i przynosili w okolice jego grobu dziecięce ubranka (przeczytaj więcej na ten temat).

9. Niedźwiedzicę pomocną w podrywie

Historia Baśki Murmańskiej zaczęła się od tego, że dwóch żołnierzy – Polak i Włoch – na balu w Archangielsku zwróciło uwagę na tę samą damę. Panowie, by zaimponować wybrance, zanosili pod jej okno wspaniałe stworzenia. Włoch przyprowadził niebieskiego lisa o pięknym i delikatnym futrze i bujnej kicie. Polak przywiódł najprawdziwszego białego niedźwiadka.

Kontakty niedźwiedzi z mniejszymi zwierzętami zwykle wyglądały ciekawie... szczególnie dla postronnych obserwatorów. Tym razem to miś Wojtek zapoznaje się z psem (źródło: domena publiczna).

Kontakty niedźwiedzi z mniejszymi zwierzętami zwykle wyglądały ciekawie… szczególnie dla postronnych obserwatorów. Tym razem to miś Wojtek zapoznaje się z psem (źródło: domena publiczna).

Lis na widok swojego wroga zdezerterował przewracając przy tym Włocha. Polak, chorąży Walenty Karaś, tryumfował. Jego kudłata pupilka to nie kto inny, a Baśka. Niedźwiedzia żołnierka została przyjęta na stan baonu murmańczyków pod dowództwem płk. Juliana Skokowskiego. Baśce przydzielono nawet niedźwiednika.

Niedźwiedzica wraz z Polakami przybyła pewnego dnia nad Wisłę. Stacjonowała z nimi w Gdańsku i w Modlinie. Gdy murmańczycy defilowali w 1919 roku na Placu Saskim, nie mogło zabraknąć i Baśki. Spotkał ją zaszczyt uściśnięcia dłoni marszałka Piłsudskiego (przeczytaj więcej na ten temat).

8. Konia, który został kapralem

Koń Grom zaczynał swoją karierę w jednej z gorszych ról – chodził w zaprzęgach ciągnących działa na polu walki. W latach 1918-1920 służył w najcięższych bitwach. W czasie jednego ze starć koń dorobił się nawet swojej szarży. Gdy prawie wszystkie zwierzęta z jego zaprzęgu zginęły, on wespół z jednym pociągowcem wyciągnął zagrożone działo spod ognia.

Los konia w wojsku do łatwych nie należał... ale dzielny wierzchowiec mógł liczyć na zaszczyty i dozgonną wdzięczność. Na zdjęciu przygotowywanie koni Legionistów do załadunku na eszelon (źródło: domena publiczna).

Los konia w wojsku do łatwych nie należał… ale dzielny wierzchowiec mógł liczyć na zaszczyty i dozgonną wdzięczność. Na zdjęciu przygotowywanie koni Legionistów do załadunku na eszelon (źródło: domena publiczna).

Choć nigdy nie mógłby dostać oficjalnego awansu na stopień wojskowy, rangę kaprala nadali mu sami żołnierze. Kawalerzyści pilnowali żeby młodsze, świeże roczniki respektowały tę szarżę zdobytą w boju. Rekruci mieli obowiązek salutować koniowi przechodząc w stajni koło jego boksu.

Grom nie tylko był dzielny, ale i bardzo mądry. Przez lata służby w wojsku nauczył się komend lepiej niż niejeden kawalerzysta. Wykonywał bez zawahania wszystkie polecenia. Nie mylił kroku, a przy okazji ważnych uroczystości dawał popis swojej powagi. Koń szedł dumnie, z wyprostowanym łbem, jakby zdawał sobie sprawę z tego, że reprezentuje pułk (przeczytaj więcej na ten temat).

7. Muła służącego za karetkę

Zimą 1944 roku ulewne deszcze zamieniły włoskie drogi w grzęzawiska. W takich warunkach alianckie pojazdy gąsienicowe stały się zupełnie bezużyteczne. Na ratunek wojskom przyszły dopiero… muły. Inteligentniejsze od koni i mniej krnąbrne niż osły miały też małe wymagania żywieniowe. Były wytrzymałe i świetnie radziły sobie na krętych górskich ścieżkach.

Brytyjska Służba Medyczna podczas II wojny światowej w górskich terenach mułami stała. Zdjęcie z archiwum Imperial War Museums (źródło: domena publiczna).

Brytyjska Służba Medyczna podczas II wojny światowej w górskich terenach mułami stała. Zdjęcie z archiwum Imperial War Museums (źródło: domena publiczna).

Karawany mułów nieustannie przemierzały wąskie trakty, wioząc amunicję oraz prowiant na front i zabierając z niego rannych i zabitych. Wiele zwierząt ginęło lub odnosiło rany. Trudno wyobrazić sobie, jak makabrycznie wyglądały nocne karawany. Niektórzy ranni ginęli, kiedy muły traciły równowagę.

W takich warunkach między człowiekiem a zwierzęciem rodziła się specyficzna więź. Jeden z brytyjskich żołnierzy wspominał, że poganiacze traktują swoje muły jak psy lub koty. Na widok rannych i zabitych zwierząt ich opiekunowie wpadali w całkowitą histerię (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

6. Lwa wśród marines

Lwy Iwo Jimy to amerykańscy żołnierze, uczestniczący w najkrwawszej kampanii na Dalekim Wschodzie w czasie II wojny światowej. Prawdziwa elita marines, 28. Pułkowa Grupa Bojowa amerykańskiej piechoty morskiej, miała swoją maskotkę. Żołnierze przygarnęli w swoje szeregi małe… lwiątko.

Lew imponuje nie tylko w sztuce i mitologii, ale też na wojnie. Obraz "Una i lew" Britona Rivière'a (źródło: domena publiczna).

Lew imponuje nie tylko w sztuce i mitologii, ale też na wojnie. Obraz „Una i lew” Britona Rivière’a (źródło: domena publiczna).

Zwierzaka kupił szeregowiec Bob Coster za 25 dolarów od zoo w Los Angeles. Miał to być prezent dla jego synka. Żona szeregowego kategorycznie odmówiła. Coster oddał go zatem wojsku. Mały lew, któremu nadano imię Roscoe, trafił do marines, kiedy ci stacjonowali jeszcze w USA. Później żołnierzom udało się uzyskać od dowództwa zgodę na zabranie swojej maskotki na Hawaje, gdzie ich przebazowano.

Lwiątko brało aktywny udział w codziennym życiu pułku. Jako maskotka uczestniczyło chociażby w defiladach, ku zdziwieniu i rozbawieniu obserwatorów. Często się zdarzało, że Roscoe jechał na masce jeepa w towarzystwie kilku „poskramiaczy lwów”, którzy mieli za zadanie uspokajać pupila (przeczytaj więcej na ten temat). 

5. Bardzo psotnego Wojtka

Wojtek – maskotka 2. Korpusu Polskiego – to chyba najbardziej znany w naszym kraju niedźwiedź. Irański pastuszek sprzedał go polskim żołnierzom jako małego niedźwiadka za kilka fantów, trochę miejscowej waluty i dużą puszkę konserwy mięsnej.

Ulubionym sportem Wojtka były zapasy z polskimi żołnierzami (źródło: domena publiczna).

fot.domena publiczna Ulubionym sportem Wojtka były zapasy z polskimi żołnierzami (źródło: domena publiczna).

Wojtek lubił dobrze zjeść. Żeby mieć go czym wykarmić, wciągnięto go na stan 22. Kompanii Transportowej. Z miłości do jedzenia zdarzyło się kiedyś misiowi zdemolować po pijaku magazyn żywnościowy. Innym razem pochłonął całą zawartość puszki z zapasem… pasty do butów.

Wojtek okazał się także miłośnikiem damskiej bielizny. Kiedyś porwał sznur z damską bielizną. Opiekunowie misia oddali łup prawowitym właścicielkom. Niedługo później wraz z futrzastym bandytą odwiedzili kobiety. Podczas tej wizyty Wojtek osobiście przepraszał poszkodowane, przykrywając wielkimi przednimi łapami swe niedźwiedzie oblicze i kwiląc przy tym żałośnie. Dziewczęta były nim oczarowane (przeczytaj więcej na ten temat). 

4. Mewy-bombowce

Brytyjczycy prowadzili pionierskie eksperymenty w dziedzinie wykorzystania zwierząt do lokalizacji okrętów podwodnych. W ścisłej tajemnicy szkolono lwy morskie i mewy. Pierwsze z nich tresowano w ten sposób, aby ignorowały obecność ryb, ale reagowały na dźwięk, jaki wytwarza płynący w zanurzeniu U-boot.

Odchody mewy używane jako skuteczna broń w walce z U-bootami? Brytyjczycy naprawdę rozważali taką możliwość! (fot. Sanchezn; lic. CC BY-SA 3.0).

Odchody mewy używane jako skuteczna broń w walce z U-bootami? Brytyjczycy naprawdę rozważali taką możliwość! (fot. Sanchezn; lic. CC BY-SA 3.0).

Znacznie bardziej zaawansowane były prace nad wykorzystaniem mew. Zadaniem tych ptaków było „zbombardowanie” peryskopu własnymi odchodami, tak aby oślepić niemiecką załogę! Royal Navy potraktowała tę sprawę jak najbardziej poważnie i przydzieliła nawet swój okręt podwodny do prowadzenia prób. Projekt zawieszono ostatecznie w sierpniu 1917 roku.

Wszystkie te pomysły nie doczekały się praktycznego zastosowania. Najskuteczniejszym sposobem na zniszczenie U-boota pozostał jego ostrzał lub staranowanie przez okręt nawodny (przeczytaj więcej na ten temat).

3. Pijanego słonia w antycznej armii

Antyczne słonie celowo rozpijano z co najmniej kilku powodów. Faktem jest, że należą one do zwierząt płochliwych, co często dawało się we znaki na wojnie. Dla przykładu w bitwie pod Zamą kartagińskie słonie zamiast tratować legionistów wpadły pomiędzy luki utworzone w rzymskich szeregach.

Pijany słoń to wesoły słoń. Mniej więcej. Obraz bitwy pod Zamą pochodzący z końcówki XVI wieku (fot. Sailko, lic. CC BY-SA 3.0).

Pijany słoń to wesoły słoń. Mniej więcej. Obraz bitwy pod Zamą pochodzący z końcówki XVI wieku (fot. Sailko, lic. CC BY-SA 3.0).

Widząc kilka możliwości zwierzęta wybrały drogę najprostszą i najmniej ryzykowną. Co więcej część słoni wpadła w popłoch nim w ogóle doszło do szarży. Panaceum na powyższą bolączkę stanowił alkohol. Słonie po nim stawały się bardziej rozjuszone, mniej płochliwe i mniej wrażliwe na rany zadawane przez oszczepy.

Upijanie słoni stosowano również poza polem bitwy, by uczynić z nich bezwzględnych katów. Faraon Ptolemeusz VIII postanowił zmusić pijane słonie, by rozdeptały pojmanych Żydów. Jednak rozjuszone i zdezorientowane zwierzęta rzuciły się na oczekujących krwawego widowiska przyjaciół króla, mordując wielu z nich (przeczytaj więcej na ten temat).

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

2. Psa, który naprawdę miał nosa do zasadzek

Owczarek w cywilu nosił imię Brian i został oddany do wojska przez sześcioletnią właścicielkę. Trafił do armii w efekcie eksperymentalnego włączenia w szeregi specjalnie szkolonych psów desantowych. Miały one pod ostrzałem wroga skakać ze spadochronem, razem z ludźmi. Trening psa, na służbie zwanego Bing, zaczynało się od przyzwyczajania do hałasu i nauki rozpoznawania zapachów materiałów wybuchowych.

Bing i jego okrutna właścicielka... już po wojnie.

Bing i jego okrutna właścicielka… już po wojnie.

Po dwóch miesiącach rozpoczynały się skoki. Jeśli któryś z czworonogów miał problemy z motywacją do opuszczenia statku powietrznego, nie patyczkowano się. Wojskowy but ratował sytuację i pies natychmiast odzyskiwał odwagę. Nawet bohaterski Bing potrzebował takiej pomocy przynajmniej raz w swojej karierze.

Bing był twardym i doskonale wyszkolonym żołnierzem. W trakcie D-Day skakał ze spadochronem pod ciężkim ostrzałem na wrogie terytorium. Podczas każdego odpoczynku pełnił wartę, pilnując śpiących. W trakcie jednej z misji odważny pies uratował swoich towarzyszy broni przed zasadzką, gdy wróg zaczaił się w jednym z domów. Niemieckich żołnierzy otoczono i wzięto do niewoli, a Bing został bohaterem (przeczytaj więcej na ten temat).

1. Kury, która latała

Pośród przedstawicielek gdaczącej rasy znalazła się jedna ruda kura imieniem Myrtle, która należała do porucznika Pata Glovera z 4. Brygady Spadochronowej wchodzącej w skład 1. Brytyjskiej Dywizji Powietrznodesantowej. Dzielna kokosza wraz ze swoim panem przeszła szkolenie spadochronowe i oddała sześć skoków treningowych.

Myrtle zdecydowanie wybiła się ponad przedstawicielki swej rasy, zaprzeczając tezie, że kury to nieloty. Obraz Carla Jurtza z 1899 roku (źródło: domena publiczna).

Myrtle zdecydowanie wybiła się ponad przedstawicielki swej rasy, zaprzeczając tezie, że kury to nieloty. Obraz Carla Jurtza z 1899 roku (źródło: domena publiczna).

Na początku dystans dzielący ją i porucznika od ziemi przebywała spoczywając bezpiecznie w płóciennej torbie Glovera. Przy kolejnych lotach pokonywała coraz większe odległości o własnych siłach, machając zawzięcie skrzydłami. Wreszcie przelatywała sama ponad 100 metrów, po czym cierpliwie oczekiwała na ziemi na swojego pana.

Kurka była pełnoprawnym członkiem 4. Brygady Spadochronowej i dumnie nosiła na szyi skrzydełka spadochroniarzy. Kiedy Brytyjczycy lądowali w Arnhem, Myrtle była w plecaku swojego pana. Niemcy zgotowali spadochroniarzom ostre powitanie. Poległo wówczas wielu żołnierzy, w tym dzielna kurka. Została pochowana przez Brytyjczyków wraz z przyznaną jej odznaką spadochroniarza (przeczytaj więcej na ten temat).

Wejdź w fascynujący świat zwierzęcych historii z książką:

Czy wiesz, że ...

...nie dla wszystkich moment zakończenia II wojny światowej okazał się radosny? 9 maja 1945 roku ruszył kolejny transport na wschód, wiozący na Kołymę grupę polskich jeńców.

...brat Hermanna Göringa Albert pomagał w ucieczkach więźniów z obozów koncentracyjnych? Nazistowski dygnitarz próbował wykorzystać ten fakt jako okoliczność łagodzącą w trakcie procesu norymberskiego. Bezskutecznie.

...Józef Stalin traktował swojego pierworodnego syna Jakowa z pogardą? Drwił nawet… z jego próby samobójczej. Pocisk z pistoletu tylko drasnął go w pierś, dyktator wyśmiewał więc niecelność syna.

...w armii Adolfa Hitlera służyć mogło nawet 500 tysięcy Polaków – czyli więcej niż w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w armii polskiej w ZSRR? Najwięcej z nich wcielono ze Śląska i z Pomorza.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.