Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Zapomniany kat Powstania. Miał na sumieniu nawet 100 tysięcy Polek i Polaków

Heinz Reinefarth co do joty wypełnił rozkaz Himmlera o walce z Polakami "wszelkimi środkami" (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).To on odpowiadał za rzeź Woli. Pod jego rozkazami byli zwyrodnialcy, którzy zmasakrowali Ochotę. Jego siepacze zabijali masowo mężczyzn, kobiety i dzieci na warszawskich ulicach, podwórzach, w powstańczych szpitalach. Jego zbrodnie są znane, lecz kary nigdy nie doczekał. 

Młody prawnik z Chociebuża przeszedł długą drogę od „adwokata nazistów” do „namiestnika” Himmlera w Kraju Warty i pacyfikatora Powstania Warszawskiego. Jeszcze bardziej pokręcona jest jednak ścieżka, która z Norymbergi zaprowadziła go… na fotel burmistrza Westerlandu na wyspie Sylt! Ten kat Powstania w spokoju dożył swoich dni, otoczony sympatią i szacunkiem.

Droga do Warszawy

Dzień po wygranych przez nazistów wyborach do Reichstagu Heinz Reinefarth, czując zbliżającą się koniunkturę, wstąpił do NSDAP, a z końcem roku został członkiem SS.

Dzięki pozycji „adwokata nazistów” kariera Reinefartha kwitła. Ale młody Reinefarth osiągał sukcesy nie tylko w cywilu. W trakcie kampanii wrześniowej walczył w Wehrmachcie i dosłużył się Krzyża Żelaznego i awansu. Prawdziwą chwałę przyniosła mu kampania na Zachodzie, gdzie jako zwykły feldfebel doprowadził do wzięcia do niewoli kilku tysięcy Francuzów, za co dostał, jako jeden z niewielu podoficerów, Krzyż Rycerski.

Heinz Reinefarth wykazał się w akcji Heim ins Reich. By zrobić miejsce dla Niemców ze Wschodu, trzeba było wyrzucić z domów Polaków... Na zdjęciu razem z Arthurem Greiserem (po prawej) wita milionowego Niemca przesiedlonego do Kraju Warty (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

Heinz Reinefarth wykazał się w akcji Heim ins Reich. By zrobić miejsce dla Niemców ze Wschodu, trzeba było wyrzucić z domów Polaków… Na zdjęciu razem z Arthurem Greiserem (po prawej) wita milionowego Niemca przesiedlonego do Kraju Warty (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

Od kwietnia 1942 był generałem majorem policji. Następnie został przydzielony do sztabu Głównego Inspektora SS w Protektoracie Czech i Moraw, gdzie wezwał go Kurt Daluege, jego długoletni protektor. We wrześniu 1943 przeniesiono Reinefartha do Głównego Urzędu Policji Porządkowej SS.

Pozycję Daluegego osłabiła konfrontacja z Hansem Frankiem, ale Reinefarth miał już nowego, potężniejszego protektora. Zainteresował się nim sam Himmler, który, jak pisze Philipp Marti w książce „Sprawa Reinefartha”: starannie wyszukiwał osoby na przyszłe kierownicze stanowiska. Głównymi kryteriami była ideologiczna spolegliwość i sprawność (…).

Reinefarth celował w jednym i drugim, dlatego od stycznia 1944 pełnił funkcję Wyższego Dowódcy SS i Policji w Kraju Warty. Mimo tego, że swoje stanowisko określał jako „szumnie brzmiący tytuł, za to żadnej treści” i „zupełnie bez znaczenia”, starał się jakoś wykazać. Okazją była akcja przesiedleń ludności polskiej i tworzenia miejsc zamieszkania dla Niemców znad Morza Czarnego. Philipp Marti w „Sprawie Reinefartha” cytuje jego słowa, wypowiedziane na spotkaniu szefów sztabów wysiedleńczych:

Te liczby nie wystarczają. Więcej Niemców czarnomorskich przybywa, niż wysiedla się Polaków. (…) Liczy się tylko i wyłącznie sukces. (…) Drobiazgami nie należy się przejmować (…).

W efekcie takiego postawienia sprawy brutalne wysiedlenia Polaków z Warthegau nabrały na sile. Dla Reinefartha los wybrał jednak inne zadanie – nie miał przesiedlać Polaków, miał ich zabijać.

Ambicja Reinefartha doprowadziła do tego, że akcja wypędzenia Polaków z Wielkopolski stała się jeszcze bardziej brutalna (autor: Wilhelm Holtfreter, źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

Ambicja Reinefartha doprowadziła do tego, że akcja wypędzenia Polaków z Wielkopolski stała się jeszcze bardziej brutalna (autor: Wilhelm Holtfreter, źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

”Mam mniej amunicji niż jeńców”

Wybuch powstania 1 sierpnia, mimo tego, że Niemcy spodziewali się większej akcji polskiego podziemia, był dla nich pewnym zaskoczeniem. Brak rezerw, gdyż wszystkie możliwe siły walczyły z Armią Czerwoną, zmusił ich do użycia tego, co było pod ręką.

3 sierpnia przebywający w Poznaniu Himmler wysłał do Warszawy Reinefartha. Wraz z nim przybyły dwa bataliony złożone z wielkopolskich policjantów, które miały stanowić trzon sił przeznaczonych do tłumienia zrywu powstańczego.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...Stalin porównywał chińskich komunistów do… rzodkiewki, czerwonej na zewnątrz, ale białej w środku? W gronie najbliższych kolegów przezywał też Mao „Pugaczowem”, nawiązując do przywódcy nieudanego osiemnastowiecznego ludowego powstania.

...by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej w PRL-u wielu młodych mężczyzn udawało chorobę psychiczną? W ten sposób w 1984 roku na oddział zamknięty trafił Andrzej „Kobra” Kraiński, który z poznanym tam ordynatorem Andrzejem Michorzewskim założył zespół Latający Pisuar, z którego narodziła się słynna Kobranocka.

...o mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie? Co najciekawsze, wierzenia Maryjczyków pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone.

...przedstawicieli Czerwonego Krzyża zaproszono do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt? Po odpowiednim „przygotowaniu” scenerii gościom, którzy pojawili się w czerwcu 1944 roku, pokazano sielankową miejscowość. Mogli przejść się uroczymi uliczkami, wśród kwiatów i świeżo odmalowanych frontów budynków.

Komentarze (6)

  1. Joanna Odpowiedz

    Wlasnie jestem po lekturze ‚Co u Pana Slychac’ Krzysztofa Kakolewskiego, ktorej jednym z ‚bohaterow’ jest wlasnie Reinefarth, Ksiazka porazajaca, pokazuje, jak latwo odnalezli sie hitlerowcy w powojennej rzeczywistosci. Polecam.

Odpowiedz na „jasiekAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.