Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Przygodny seks ze świniopasem? Bale maskowe w dawnej Polsce

maskaHrabina flirtuje z szewcem, a książę obłapia w tańcu praczkę? Wszyscy bawią się wyśmienicie, ukrywając swą tożsamość pod rozmaitymi maskami, a ktoś żąda od ciebie opłaty przy wejściu do rzęsiście oświetlonej sali rozbrzmiewającej muzyką? To znak, że trafiłeś na redutę!

Bale przebierańców, zwane potocznie redutami, były to publiczne zabawy maskowe, które po raz pierwszy zaczęto urządzać w Rzeczpospolitej za panowania Augusta Mocnego. Uczestniczyć w nich mógł każdy, kto wniósł odpowiednią opłatę, bez względu na pochodzenie. Tylko tu wśród ukrytych za przebraniami tancerzy zanikały wszelkie różnice stanowe, a muzyka, taniec, alkohol, hazard i romanse były nieodzownymi elementami.

Ludzie wszystkich stanów! Kto żyw na bal!

Za czasów poprzedniego króla, Jana III Sobieskiego, wielkie bale i maskarady zarezerwowane były dla przedstawicieli najwyższych warstw społeczeństwa. Z lubością urządzała je na przykład rodzina Sobieskich w swoim pałacu w Wilanowie. Ozdobą ich oczywiście była królowa Marysieńka. Zwyczajni obywatele, na co dzień ciężko pracujący na swoje utrzymanie, mogli tylko tęsknie spoglądać w stronę szalejących magnatów.

Był raz bal, na sto par... zamaskowanych.

fot.domena publiczna Był raz bal, na sto par… zamaskowanych.

Tymczasem w osiemnastowiecznej Europie maskarady zeszły z piedestału i stały się jedną z najpopularniejszych zabaw w miastach. Sceneria redut nawiązywała często do antyku czy orientu. Początkowo maskarady odbywały się tylko w okresie karnawału, dwa razy w tygodniu.

Polecamy Wam najnowszą <a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,5449,Bog-honor-trucizna" target="_blank">książkę Roberta Forysia "Bóg, honor, trucizna"</a> (Wydawnictwo Otwarte 2014).

Lubisz historie bezkompromisowe, pełne pasji i emocji? Koniecznie przeczytaj najnowszą książkę Roberta Forysia „Bóg, honor, trucizna” (Wydawnictwo Otwarte 2014).

Z czasem stały się stałą rozrywką i sposobem spędzania wolnego czasu. Liczba uczestników takich publicznych zabaw była bardzo duża, dochodziła nawet do 2-3 tysięcy osób. Niekiedy w tłumie zdarzały się groźne wypadki, z zadeptaniem włącznie.

Szewc rusza w tan między pany

O uczestnictwie w redutach przestała decydować pozycja społeczna. Zgodnie bawiła się więc na nich nie tylko przyjezdna szlachta i magnateria, czy miejski patrycjat.

Jak relacjonował ksiądz Jędrzej Kitowicz, autor „Obyczajów za panowania Augusta III” i słynny pamiętnikarz:

Szewc, krawiec i inny jakikolwiek rzemieślniczek, okryty maską, hulał sobie równo z panami.

Bywało, że spragnieni zabawy ludzie jednego wieczoru odwiedzali wiele bali. Wiązało się to oczywiście z koniecznością wniesienia każdorazowej opłaty, na którą wielu chętnych zwyczajnie nie było stać.

Kto lokaj, a kto pan? Któż zgadnie, skoro obaj przebrani za mnicha!

Kto lokaj, a kto pan? Któż zgadnie, skoro obaj przebrani za mnicha!

Po jej uiszczeniu każdy uczestnik zabawy miał prawo korzystać na sali ze światła i muzyki. Za pozostałe przyjemności, takie jak napoje i alkohol, płaciło się oddzielnie. Podczas redut najczęściej pito lemoniadę, oranżadę, herbatę, kawę, ale też piwo angielskie i zagraniczne wina. Kitowicz wspominał, że:

Piwo krajowe na redutach nie było w modzie; oznaczało wieśniaka kto go żądał.

Warto przy tym wspomnieć, że w kręgach bogatych ziemian i magnatów alkohol lał się strumieniami. Oczywiście tylko dobry alkohol, najczęściej importowany.

Cała reszta gości musiała się zadowolić pośledniejszymi trunkami. Oczywiście bywali i tacy, których stać było co najwyżej na opłacenie wstępu, a o lemoniadach, czy choćby wspomnianym przez Kitowicza krajowym piwie, mogli tylko pomarzyć.

Szał przebranych ciał

Maski i przebrania, które we wcześniejszej epoce były głównie symbolem zabawy, teraz naprawdę wprowadzały atmosferę tajemnicy. Jeśli tylko gość z niższych warstw zdobył odpowiedni strój, trudno było poznać jego stan lub pochodzenia.

Przebierano się najczęściej ze mnichów, woźniców, kozaków, diabłów i Żydów. Kobiety udawały Żydówki, rusińskie chłopki, Turczynki, czy wieśniaczki. Przeważały więc kostiumy o charakterze plebejskim, których przygotowanie nie wymagało wydania fortuny. I które sprawiały, że nawet zamożny chłop mógł się zakraść na zabawę u arystokratów. To zaś otwierało przed nim drogę do uciech, których w zwyczajnym życiu nigdy nie mógłby zaznać…

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...Janusza Radziwiłła pamiętamy jako zdrajcę narodowego interesu najpewniej dlatego, że zmarł w niewłaściwym czasie? Wielu magnatów i szlachciców wciąż jeszcze wtedy pozostawało w szwedzkim obozie. Chociażby Jan Sobieski, późniejszy król Polski!

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

...podczas wyboru Karola V na króla niemieckiego w 1519 roku opór elektorów trzeba było pokonać… łapówką, zwaną eufemistycznie „namaszczeniem ręki”? Młody Habsburg wydał na ten cel astronomiczną kwotę ponad 850 tysięcy guldenów.

...słynne afrykańskie miasto, słynące z chodników pokrytych złotem, założył lud wyspecjalizowany w handlu niewolnikami? Tuaregowie wzbogacili się, sprzedając swoich współrodaków: najpierw Rzymianom, a następnie Europejczykom, którzy transportowali ich do Nowego Świata.

Komentarze (7)

    • Członek redakcji |Rafał Kuzak Odpowiedz

      Dzięki za komentarz, ale możesz sprecyzować w jaki konkretny sposób te reklamy przeszkadzają w lekturze. Chętnie poznamy opinię czytelników w tej sprawie.

  1. Członek redakcji |Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Fb https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Kabacińska M.: żeby moją córkę w ten sposób historii uczono to by uwielbiała ten przedmiot… a tak to daty, daty, daty…….

    Ola Zaprutko-Janicka: mój nauczyciel historii wałkował daty, a jednocześnie opowiadał bardzo ciekawie da się!

    Fioletowy N.: z parobkiem sie bratali po prostu, ot co : ))

    Piotr W.: kiedyś tak łatwo było o seks, a teraz uprawiasz go rzadziej niż spożywasz Wieczerzę Wigilijną :P

  2. Członek redakcji |Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do art. z portalu Wykop.pl http://www.wykop.pl/link/2180130/przygodny-seks-ze-swiniopasem-bale-maskowe-w-dawnej-polsce/:

    tombski: Głównym miejscem takich redut pod koniec XVIII w. w Warszawie był pałac Radziwiłłów przy Krakowskim Przedmieściu. Obecnie to jest Pałac Namiestnikowski.
    Kierunek wypraw owych imprez biegł również w drugą stronę. Chłopaki z bogatych domów chodzili potańczyć obertasa do różnych tancbud na Woli. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    NiczymBordo: Przynamniej jakaś szansa na odświeżenie puli genów

    Elveen: A mówi się, że to teraz taka rozwiązłość, seksy w klubowych kiblach itd. Widać niewiele się zmieniło. ;)

  3. Marek Mikołajec Odpowiedz

    Proszę poprawić źródło. Autorem „Maskarad oświeconych. Próba opisu zjawiska” jest oczywiście Janusz Ryba. Znakomity i wytrawny znawca tego tematu, którego wykładów słuchałem z dużą uwagą i rozbawieniem. Miejsce wydania książki to oczywiście Katowice. Powinno być: Ryba J., Maskarady oświeconych. Próba opisu zjawiska, Katowice 1998.

Odpowiedz na „RedakcjaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.