Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Czy naprawdę tak bardzo popuszczali pasa? Boże Narodzenie za króla Sasa

Na świątecznym magnackim stole nie mogło zabraknąć ryb. Fragment obrazu Fransa Snydersa "Targ Rybny" (źródło: domena publiczna).Gotowana ryba z mocnym aromatem korzennym i krwistym sosem. Jajko z polewki, rybne kiełbaski i pasztet z łuską. Po takiej Wigilii na Pierwsze Święto pałaszowano choćby zalatującą skarpetką gęś. Tak, przy uginającym się od potraw stole, świętowano w XVIII-wiecznej Polsce. Choć oczywiście tylko w naprawdę bogatych domach.

Czasy saskie dla rozwoju polskiego zwyczaju świątecznego miały ogromne znaczenie. To właśnie wtedy zaczęto uroczyście obchodzić Wigilię. Wyposzczeni po kilkudziesięciu adwentowych dniach bez mięsa, mleka i masła Polacy z niecierpliwością oczekiwali, by zasiąść do suto zastawionego stołu.

Trzeba przy tym przyznać, że świętujący najhuczniej ze wszystkich magnaci ostro oszukiwali – ich stoły przez cały adwent uginały się od ryb, więc Wigilia była tylko uwieńczeniem „postnego obżarstwa”.

Niezależnie od tego, czy trwał post, czy nie, magnat musiał się najeść. XVIII-wieczna uczta na dworze Radziwiłłów (obraz Aleksandra Orłowskiego, źródło: domena publiczna).

fot.domena publiczna Niezależnie od tego, czy trwał post, czy nie, magnat musiał się najeść. XVIII-wieczna uczta na dworze Radziwiłłów (obraz Aleksandra Orłowskiego, źródło: domena publiczna).

24 grudnia czeladnicy siadali do stołu z mistrzami, służba z panami. Wszyscy dzielili się ze sobą opłatkiem – jak twierdził Julian Ursyn Niemcewicz – ze słowami: bodaj byśmy na przyszły rok łamali go ze sobą. Chłopi dawali go też zwierzynie domowej, by nikt nie rzucił na nią uroku.

Pechowa wigilijna trzynastka?

Według ówczesnego zwyczaju dań wigilijnych wcale nie powinno być dwanaście. Istniał nawet przesąd, że ich liczba winna być… nieparzysta. Zatem na chłopskim stole pojawiało się od 1 do 5 potraw. Zwykli szlachcice raczyli się 7 bądź 9 daniami. Na arystokratyczne stoły trafiało zaś 11 lub nawet 13 potraw.

Poza tą nieparzystą liczbą dań magnaci pałaszowali jeszcze 12 potraw… rybnych. I to właśnie wymyślnie podane ryby wyróżniały najbogatsze Wigilie. Zanim jednak zabierano się za ościste przysmaki, na stół trafiała zupa, czyli polewka.

Niezła polewka

Jaka zupa kojarzy Wam się ze Świętami? Barszcz z uszkami? Grzybowa? Może rybna? Wszystkie trzy pojawiały się na wigilijnych stołach w XVIII wieku, ale na nich nie królowały.

Taki barszcz z uszkami wcale nie należał za czasów saskich do najpopularniejszych polewek (fot. Vegelabs, lic. CC BY-SA 3.0, wikimedia commons).

Taki barszcz z uszkami wcale nie należał za czasów saskich do najpopularniejszych polewek (fot. Vegelabs, lic. CC BY-SA 3.0).

Najpopularniejszą wigilijną polewką była… zupa migdałowa! Ta zapomniana dziś potrawa powstawała z przetartych migdałów, które łączono z wodą i różnymi dodatkami, jak rodzynki, ryż czy mąka ryżowa.

Drugą najczęściej opisywaną potrawą wigilijną był barszcz. Zamiast uszek można go było podać z „jajkiem”, uformowanym z białej polewki, ugotowanej na… szczupaku.

Jego Wysokość Szczupak

Na pańskich stołach rządziły ryby. Podawano je m.in. z agrestem, pistacjami, orzeszkami pinii, sardelami, truflami czy karczochami. Posypywano je też tartym chlebem. Ryby mocno przyprawiano, używając szafranu, pieprzu, octu, czosnku czy chrzanu. Polaków uważano wówczas za mistrzów w potrawach rybnych, choć dziś raczej byśmy w nich nie zasmakowali…

Czy wiesz, że ...

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

...podczas pobytu w Polsce słynny Giovanni Casanova najwięcej czasu spędzał w bibliotece biskupa kijowskiego? Przebywał tam prawie każdego poranka, przeglądając autentyczne dokumenty dotyczące intryg i tajemnych spisków mających na celu obalenie starego porządku w Polsce, którego biskup był jednym z głównych orędowników.

... pewna bakteria była tak zjadliwa, że wystarczył łyk wody ze strumienia by się nią zarazić. Nic dziwnego, że ta choroba rozprzestrzeniała się z niesamowitą prędkością. Dziesiątkowała biedotę, ale zabijała też koronowane głowy. Kto padł jej ofiarą i czy nadal powinniśmy się jej bać?

...pierwsi świadkowie śmierci pod gilotyną w latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku czuli się rozczarowani? Byli przyzwyczajeni do większego dramatyzmu. Maszyna działała zbyt szybko, nie było na co patrzeć.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.