Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ucieczki z ZSRR to nic zaskakującego… ale dlaczego setki osób uciekały DO Związku Radzieckiego?!

To, że zdarzały się jednostki szukające szczęścia w ZSRR, jest w głównej mierze zasługą świetnie działającej radzieckiej propagandy (źródło: domena publiczna).W czasach zimnej wojny normą były masowe ucieczki mieszkańców bloku wschodniego do krajów kapitalistycznych. Zabiedzeni desperaci potwierdzali przewagę zachodu nad wschodem. Ale zdarzali się też tacy, którzy porzucali kapitalistyczny raj dla ojczyzny światowego proletariatu. Co nimi kierowało?

W Związku Radzieckim, jak głosi propagandowa pieśń, człowiek rzekomo „wolno oddychał”. Wbrew tym słowom, mieszkańcy bloku wschodniego masowo wybierali… inny rodzaj oddechu. Statystyki migracji „z” i „do” nie pozostawiają w tej kwestii żadnych wątpliwości. Na opuszczenie komunistycznego raju decydowały się setki tysięcy. Przybywały do niego pojedyncze jednostki.

Co mogło kierować tymi, którzy wbrew powszechnym ruchom migracyjnym wybierali ucieczkę pod prąd? Jedną z możliwych odpowiedzi sugeruje fińska powieściopisarka, Katja Kettu, w książce pod tytułem „Ćma”:

Podobno tam, za granicą (w Związku Radzieckim – przyp. aut.), wyśmiewano substytut kawy, a biodra kobiet otulały wałeczki tłuszczu, bułki pieczono z jedwabistej pszenicy, a kołchozowa krowa z pełnymi wymionami ryczała: Przyjdź i wydój mnie! Ktoś uciekł bojerem do Ruskich i od razu mianowano go komisarzem na terenie Murmańska.

Radziecka propaganda dbała o to, by przedstawiać Związek Radziecki jako kraj mlekiem i miodem płynący. Kto uwierzył w to na tyle, by się tam przenieść? Ilustracja przedstawia fragment plakatu pierwszomajowego z 1920 roku (źródło: domena publiczna).

Radziecka propaganda dbała o to, by przedstawiać Związek Radziecki jako kraj mlekiem i miodem płynący. Kto uwierzył w to na tyle, by się tam przenieść? Ilustracja przedstawia fragment plakatu pierwszomajowego z 1920 roku (źródło: domena publiczna).

Ziemia obiecana zdekonspirowanych szpiegów

Na niemal wszystkie ucieczki z krajów kapitalistycznych do Związku Radzieckiego wpływ miała mrówcza, wieloletnia praca niezwykle skutecznego sowieckiego wywiadu. Uciekali bowiem głównie… zdekonspirowani szpiedzy.

Przymiotniki „mrówcza” i „wieloletnia” zostały tu użyte nieprzypadkowo. Bardzo często inwigilowano i infiltrowano stowarzyszenia lewicowe pojawiające się na uniwersytetach. Środowiska studentów elitarnych uczelni były z punktu widzenia Związku Radzieckiego najbardziej obiecujące.  Wiadomo było bowiem, że ich przedstawiciele pełnić będą w przyszłości odpowiedzialne funkcje w administracji państwowej.

Przykładem sukcesu sowieckiego wywiadu jest kariera jednego z najsłynniejszych szpiegów wszech czasów – Kima Philby’ego. Zaprzyjaźnił się on z komunizmem jeszcze w okresie studiów na uniwersytecie w Cambridge. Ukrywał jednak swoje sympatie i przed długi czas budował, między innymi jako korespondent dziennika „Times”, legendę żarliwego antykomunisty. Był w tym tak przekonujący, że w czasie drugiej wojny światowej został zatrudniony przez brytyjski wywiad. Dzięki temu mógł służyć Związkowi Radzieckiemu jako podwójny agent.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Katji Kettu "Ćma", która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Katji Kettu „Ćma”, która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Świat Książki.

Do jego całkowitej dekonspiracji doszło dopiero w 1963 roku. Philby pracował wówczas w placówce brytyjskiego wywiadu w stolicy Libanu. Musiał szybko salwować się ucieczką. Zdołał, przy pomocy agentów KGB, zbiec z Bejrutu na pokładzie okrętu pod sowiecką banderą. I tak przybył do swojej nowej ojczyzny – Związku Radzieckiego. W Odessie, gdzie zszedł na ląd, przyjęto go z honorami godnymi bohatera narodowego.

Wieloletni podwójny agent nie był jedynym szpiegiem zwerbowanym w Cambridge. Sowieckiemu wywiadowi udało się zdobyć tam aż pięciu współpracowników (tak zwana „piątka z Cambridge”). Dwóch z nich, Donald MacLean i Guy Burgess, znalazło się w ZSRR na wiele lat przed Philby’m. Z obawy przed dekonspiracją szukali tam schronienia już w 1951 roku. Cała trójka resztę życia spędziła w Moskwie, do końca wierząc w ideały komunizmu.

Kim Philby przez wiele lat działał jako podwójny agent. Uciekł do ZSRR, gdy jego współpraca z wywiadem radzieckim wyszła na jaw. W ZSRR został przywitany jak bohater. Jego wizerunek pojawił się nawet na znaczkach (źródło: domena publiczna).

Kim Philby przez wiele lat działał jako podwójny agent. Uciekł do ZSRR, gdy jego współpraca z wywiadem radzieckim wyszła na jaw. W ZSRR został przywitany jak bohater. Jego wizerunek pojawił się nawet na znaczkach (źródło: domena publiczna).

Mniej szczęścia mieli pozostali dwaj członkowie „piątki”, Anthony Blunt i John Cairncross.  Po denuncjacji zostali publicznie napiętnowani przez brytyjskie władze. Powody fascynacji Brytyjczyków Związkiem Radzieckim można poznać dzięki odtajnionym po ćwierćwieczu wspomnieniom Blunta. Podkreśla on, że na sowiecką stronę przeszedł pod wpływem ówczesnego partnera seksualnego. Był nim Burgess. Ale pisze też o innych czynnikach, które „ułatwiły” mu konwersję:

W Cambridge panowała szczególna atmosfera, a entuzjazm dla wszelkiej działalności antyfaszystowskiej osiągnął takie natężenie, że popełniłem pod ich wpływem największy błąd mojego życia.

Czy wiesz, że ...

...as pancerny w szeregach 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, podporucznik Mark Weissenberg, zginął w bardzo niefortunnym wypadku? Podczas nocnego natarcia na Bydgoszcz usiadł na błotniku, aby pomagać w kierowaniu czołgiem. Zmęczony zasnął i osunął się pod gąsienice.

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...dla Ludwiki Zachariasiewicz, wtyczki AK w strukturach NKWD, punktem kontaktowym z polskimi konspiratorami był… gabinet kosmetyczny na Pradze? W ten sposób młoda kobieta kreowała się jako atrakcyjna, próżna trzpiotka, dla której najważniejszy jest piękny wygląd.

...wielu brytyjskich pilotów służących z Polakami podczas II wojny światowej twierdziło, że dotrzymanie naszym lotnikom kroku w piciu było pewnego rodzaju nobilitacją? Gdy Johnny Kent, dowódca Dywizjonu 303, wytrzymał nocną imprezę i jeszcze odprowadził jednego z Polaków do łóżka, znacząco wzrosła jego reputacja.

Komentarze (10)

  1. Jarek Odpowiedz

    Jeśli agent nazywał się Phil Kimby, to dlaczego na sowieckim znaczku pocztowym jest napisane „КИМ ФИЛБИ” czyli „KIM FIŁBI”?

    • Członek redakcji | Anna Winkler Odpowiedz

      Faktycznie w podpisie pod obrazkiem wkradł się błąd… Poprawiamy i dziękujemy za zwrócenie uwagi! :)

  2. クリストファー Odpowiedz

    Należało wspomnieć o masach imigrantów po wojnie w Hiszpanii, dzięki tym ludziom z wielu krajów wywiad radziecki cywilny jak i wojskowy zyskiwał oryginalne dokumenty i z nimi mogli wysyłać do krajów „zachodnich” odpowiednio przygotowanych agentów, ci co byli ideologicznie nie pewni gineli a w ich miejsce podstawiano wyszkolonego agenta. Nawet po wielu latach po Drugiej Wojnie KGB czy GRU mogło część dzieci imigrantów, z odpowiednio podrobionymi dokumentami po szkoleniu wysyłać do szpiegowania w Hiszpanii czy Włoszech.
    W ten sposób nie dochodziło do sytuacji jak w starym kawale:
    „W czasie zimnej wojny amerykanie wyszkolili szpiega i zrzucili go na Syberii. Szpieg trafił do chaty tubylca, który zaproponował mu nocleg. Na drugi dzień tubylec mówi:
    – Nu, ty gawarisz kak ryski, ty pijesz kak ruski, ty tancujesz kak ruskij, nu ale ty nie nasz !
    – Paczemu ty tak dumajesz ? – pyta zdziwiony Amerykanin.
    – A potomu, szto u nas cziornych niet !”

    • Członek redakcji | Anna Winkler Odpowiedz

      To faktycznie bardzo ciekawy wątek – może należałoby poświęcić mu osobny artykuł?

  3. szarycz Odpowiedz

    Na początku lat 70-tych pewien polski marynarz poprosił o azyl w Leningradzie. Niestety, jego prośba nie została uwzględniona i nieszczęśnika przetransportowano do Polski w kaftanie…

  4. maciejmakro Odpowiedz

    Mnie zdumiewa co innego – zidiocenie osób które nadal wyznają „lewicowy system wartości” pomimo tego że już znamy ogrom zbrodniczości, głupoty, niechlujstwa i marnotrawstwa jaki jest jego immanentnym elementem!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.