Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Szokuje Cię określenie „polskie obozy”? Przeczytaj, o co tak naprawdę chodzi [WYWIAD]

Marek Łuszczyna, specjalnie dla czytelników "Ciekawostek historycznych", opowiada o swojej najnowszej książce "Mała zbrodnia", którą wydał w styczniu Znak Horyzont.

Marek Łuszczyna, specjalnie dla czytelników „Ciekawostek historycznych”, opowiada o swojej najnowszej książce „Mała zbrodnia”, którą wydał w styczniu Znak Horyzont.

Ta część powojennej historii Polski jest niemal nieznana. Już sama próba jej opisania wywołuje oburzenie. Jak to, obozy inne, niż nazistowskie? I Polacy, a nie Niemcy, w roli katów? O tym, jak trudno obnażać brudne sekrety własnego narodu, opowiada Marek Łuszczyna, autor książki „Mała zbrodnia”.

Zuzanna Pęksa: W „Małej zbrodni” wiele razy pada określenie „polskie obozy”. Czy mógłbyś już na początku wyjaśnić, co dokładnie kryje się pod tą nazwą, która część osób ewidentnie szokuje?

Marek Łuszczyna: Pod tą nazwą kryje się część spośród 206 obozów pozostających w gestii Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. To, co się w nich wydarzyło, odpowiada definicji zawartej w prawie międzynarodowym: obóz koncentracyjny to miejsce w którym izoluje się ludzi bez sądu, wody i jedzenia na niekreślony czas.

Z.P.: Na końcu książki podałeś różne opinie dotyczące tej terminologii. Nie bałeś się wkładać kija w mrowisko takim nazewnictwem? Niektórzy uważają, że były to jednak obozy zakładane przez bezpiekę, w których Polacy po prostu podejmowali pracę.

M.Ł.: Problem ze słowem „polski” jak się okazuje mają tylko Ci, którzy, wedle słów Witolda Gombrowicza, za bardzo są Polakami a za mało ludźmi. Takich „patriotów” nie brakuje w żadnych czasach. „Nie polskie, tylko żadne” napisał niedawno na FB jakiś troll, co idealnie ilustruje punkt widzenia nabzdyczonych dumą narodową Polaków: Nie mówić polskie, nie mówić wcale!

Mapa przedstawiająca sieć działających po wojnie na terenie Polski obozów. Grafika pochodzi z książki Marła Łuszczyny "Mała zbrodnia" (Znak Horyzont 2017). Kliknij, aby powiększyć.

Mapa przedstawiająca sieć działających po wojnie na terenie Polski obozów. Grafika pochodzi z książki Marła Łuszczyny pod tytułem „Mała zbrodnia” (Znak Horyzont 2017). Kliknij, aby powiększyć.

Z.P.: Temat jest ważny, ale do tej pory przez wielu pomijany, traktowany ogólnikowo. Ty postanowiłeś zbadać go dogłębnie. Jaki był pierwszy impuls do napisania książki?

M.Ł.: Pierwszy impuls to było, łagodnie mówiąc, wkurzenie. Na cały establishment III RP, nie pomijając profesora Bartoszewskiego, Jerzego Buzka, Aleksandra Kwaśniewskiego, Radosława Sikorskiego i wielu innych, którzy mogli przyczynić się do odkłamania polskiej historii, a tego nie zrobili. Dziwię się ich kalkulacjom politycznym. Oni co prawda nie mówili głośno „nie mówmy wcale”. Ale dokładnie tak myśleli.

Z.P.: No właśnie. Nawet tak szanowane postaci milczały na temat polskich obozów. Czy wrażenie, że powstawanie „Małej zbrodni”, przypominało raczej śledztwo niż pisanie typowej książki historycznej jest słuszne?

M.Ł.: To była bardzo ciekawa praca, kluczyli i zamilczali niemal wszyscy, od najwyższych urzędników państwowych po mieszkańców Potulic, którzy nie chcieli pokazać masowych grobów, bo to „niemieckie śmieci”.

Szokująca prawda o powojennych polskich obozach koncentracyjnych w książce Marka Łuszczyny pod tytułem "Mała zbrodnia" (Znak Horyzont 2017).

Wstrząsająca prawda o powojennych polskich obozach koncentracyjnych w książce Marka Łuszczyny pod tytułem „Mała zbrodnia” (Znak Horyzont 2017).

Z.P.: Nie brakuje wątków przejmujących i dramatycznych, ale pojawiają się także historie dające nadzieję, o Polakach, którzy dobrze traktowali więźniów, odwieszali karabin na ramię i nie byli bestiami w ludzkiej skórze. Czy możesz coś więcej powiedzieć na ten temat?

M.Ł.: Oczywiście. Polaków, którzy nie męczyli ludzi, pogardzali nową władzą i widzieli w obozach symbol terroru, było bardzo wielu. Przynosili jedzenie, podawali je ludziom przez ogrodzenie. Czasami któryś strażnik też okazywał się człowiekiem i nie gonił tych darczyńców. Nie każdego był w stanie złamać bolszewizm. Ale większość charakterów trzaskała jak zapałki.

Z.P.: Wracając do tych wątków, które były najtragiczniejsze, która z opisanych historii najbardziej Cię poruszyła?

M.Ł.: Zdecydowanie opowieść pani Doroty Boreczek, jej niesamowite losy w obozie Zgoda. Wstrząsnął mną moment, w którym zmarła jej towarzyszka niedoli na pryczy, a w mojej bohaterce zapaliła się radość: będę miała koc. Po tych wszystkich okropnościach pani Boreczek pojechała do Niemiec, zaczęła wspierać opozycję demokratyczną w latach 70. I wtedy przyszedł do niej młodziutki policjant i mówi: Stasi coś na panią szykuje, pani w ogóle wie, co to są służby bezpieczeństwa krajów socjalistycznych?

Brama - pomnik na terenie byłego obozu Zgoda (fot. Obóz Zgoda, brama – pomnik; lic. CC BY-SA 4.0).

Brama – pomnik na terenie byłego obozu Zgoda (fot. Obóz Zgoda, brama – pomnik; lic. CC BY-SA 4.0).

Z.P.: Po co to całe zaprzeczanie faktom, z którym spotykamy się w tym wypadku? Tak było, są na to dowody, to nie domniemania, więc z czego wynika chowanie głowy w piasek?

M.Ł.: Ze źle pojętego interesu narodowego. Każda kolejna ekipa myślała „nie teraz”  bo nie ma koniunktury, bo są wybory w Niemczech, bo są wybory w Polsce. Takie sprawy jak edukowanie społeczeństwa celem poprawienia relacji sąsiedzkich w ogóle nie były brane pod uwagę. Liczyły się relacje polityczne.  Nikt nie potrafił wziąć na siebie budowania relacji społecznych. Część polityków po cichu mówiła: Niemcy są bogatsi i mądrzejsi, oni to na siebie wezmą. Serio?

Jest jeszcze jedna sprawa o której warto wspomnieć. Zobacz, jak pisana dotąd była powojenna historia – wiedzieliśmy o manifeście PKWN, referendum 3x tak, Bierut prezydentem i tak dalej. O tym, jak się żyło ludziom po wojnie, nie mówiono: że w wiecznym zagrożeniu szabrownictwem, ze zdemoralizowanymi sąsiadami, którzy byli gotowi zabijać Żydów ocalałych z Holokaustu w obronie ukradzionych im wcześniej domów.

Z.P.: Książka o tematyce obozowej to nie tylko wielkie przeżycie dla czytelnika, ale także dla autora. Powiesz, jak  można poradzić sobie z emocjami, które pozostają po napisaniu takiej publikacji?

M.Ł.: Emocje trzeba przepracować, w żadnym razie nie wolno ich ucinać. Żadnej terapii alkoholem, za to przydaje się sporo czasu spędzonego samemu.

Wstrząsająca prawda o powojennych, polskich obozach koncentracyjnych:

Komentarze (21)

    • FAUST Odpowiedz

      MICHAŁ : A SKĄD WIESZ ŻE NIE BYŁO ?! Podejrzewam, że Ciebie nie było … jeszcze … na tym świecie . Myślisz, że niby co, my polacy jesteśmy inni, lepsi, bardziej ślachetni ?! Ty mnie daj karabin, odpusty od samego papieża a władzę … pokaże ci jakim jestem człowiekiem … jak pewna klasy powiedziała ” człowiek to brzmi dumnie ” – dumnie ?! na pewno ?! Wątpię, pewnie dlatego jestem człowiekiem , tylko durnie nie mają wątpliwości … oczywiście wybacz, nie Ciebie miałem na myśli

  1. Piotrek Odpowiedz

    Dokładnie. Nie było polskich obozów. Autor sam popełnia błędy. Najpierw mówi niby, że są, ale powstawały w trakcie okupacji – czyli kiedy to nie była czysto stricte polska władza, tylko okupanta – bolszewików. Mówiąc o polskich obozach (których nigdy nie było) trzeba byłoby jeszcze przeprosić za Stalina, Lenina, Goebbelsa i innych, mimo że związki są nijakie.To tak jakby powiedzieć, że Polska w odwecie za brak wsparcia w ’39 zaatakowała Pearl Harbor…

  2. anty-sebiks Odpowiedz

    Polskie obozy koncentracyjne były w PRL..Tak samo jak polska reprezentacja piłki noznej z 1974 i 1982 ..Tego tez sie wypieracie ?

    • Olo Odpowiedz

      Po wojnie były obozy ale nie KONCENTRACYJNE. W dzisiejszych czasach obozy koncentracyjne są mentalnie równane z obozami zagłady. A obozów ZAGŁADY nie było w PL. Ani przed ani po wojnie. Autor jest płytkim człowiekiem. to mniej więcej tak jak porównać – morderca je chleb -> wszyscy jedzący chleb są mordercami. Inteligencja autora na poziomie przedszkolaka

  3. Anonim Odpowiedz

    Co za antypolski bolszewickie bzdury .napadlo na nas dwóch wrogow. Niemiecka ll rzesza i bolszewicki kraj rad. I jedni i drudzy tworzyli na ziemiach polskich SWOJE obozy. I nie tylko u nas, u siebie też.a autorka tych pokretnych bzdur albo wogule nie zna histori albo uprawia swiadomie propagande.niech sie pani dowie gdzie bylo dowodztwo kgb, ub a pozniej sb. Bylo i jest do dzisiaj

  4. Anonim Odpowiedz

    No dobra, mało znany i fajny temat artykułu ale niestety tylko temat…
    Chodzi mi o to, że przez cały przytoczony wywiad nie dowiedziałem się nic o książce, tylko drażniąca fraza „polskie obozy”, bez wyjaśnienia o co chodzi. Żeby zdobyć przychylność czytelnika (który i tak prawdopodobnie czyta to z nastawieniem, że jest to artykuł kłamliwy i antypolski) należy go czymś zachęcić. Ja chciałbym się dowiedzieć podstawowych rzeczy, żeby sięgnąć po książkę. Co to były za obozy, kto tam pracował, kim byli więźniowie (Żydzi, Polacy, jeńcy niemieccy, wyłapani żołnierze AK, kto??), ile było tych obozów. Nie chcę pół prawdy albo prawdy powiedzianej przez kwiatki w stylu „to byli Polacy ale tacy gorsi, bo źli i w ogóle zindoktrynowani i w sumie to wyprani z uczuć przez niedawną wojnę”. Nie wymagam też dużej ilości faktów które streszczą mi całą książkę przez co po nią nie sięgnę. Stawiając tezę „istniały polskie obozy koncentracyjne”, oczekuję prostego przekazu- kilka faktów na uwiarygodnienie tego, oraz zakończenie w stylu „więcej informacji znajdziesz w książce”. Tymczasem dostaję jakieś pierdoły o tym że autor (który świetnie zna temat a czytelnik nawet nie został do niego wprowadzony) miał problem ze znalezieniem źródeł i informacji bo urzędnicy i mieszkańcy wsi niechętnie współpracowali oraz streszczenie historii pani Doroty, która (przyznaję bardzo smutna) nie umywa się do tych przedstawionych np. w „Talizmanach”.
    Podsumowując, wiem że ta książka i tak nie trafiła by do „prawdziwych Polaków” którzy znają historię najlepiej na świecie i nic nie jest w stanie ich przekonać ale ten artykuł w żaden sposób nie zachęca do zakupu książki nawet osób, które są nastawione na to, że taka sytuacja i wydarzenia mogły mieć miejsce i chcieliby o tym poczytać, takich jak ja.
    Myślałem, że ta strona ma promować książki, tym czasem odniosłem wrażenie jakbym dał się złapać na zwykłego bite’a witryny, która zarabia na ilości wejść krzykliwym tytułem.
    P.S. Zwróciłem szczególną uwagę na sposób promowania tej strony i książek, ponieważ już kilka razy natrafiłem na kontrowersyjny tytuł z kiepskim artykułem takim jak ten. Moje wykształcenie jest związane z marketingiem i wiem, że w ten sposób tylko zrażacie potencjalnych czytelników tak powierzchownie traktując, tak poważny temat.

    • Historico.o Odpowiedz

      Masz zupełną racje. Krzykliwe hasło, wywołujące emocje i spory. Niewątpliwie byli, są i będą ludzie wyzuci z moralności i bardziej przyzwoici (ludzie, nie Polacy, Niemcy,Anglicy…) w całej historii świata. Niemniej jednak polskich obozów w naszej hostorii nigdy nie było, nie w takim rozumieniu z jakim jesteśmy oswojeni. Autor przyczepił sie do „definicji” obozu i podjął śmieszną próbę podpięcia pod nią odcinka naszej historii.

      • Leszek Lepczyński Odpowiedz

        No cóż – trzeba kupić i przeczytać tą książkę, aby wygłaszać jakiekolwiek opinie. Nie czytał. ale wie. Proponuję też przeczytać inną książkę Johna Sacka „Oko za oko”, będącą opisem bestialstwa Polaków w POLSKICH OBOZACH KONCENTRACYJNYCH – bo takimi właśnie były.
        Były założone przez POLSKIE władze, administrowane przez POLSKICH urzędników i pracowali w nich POLSCY obywatele, którzy za biestialskie zdziczenie otrzymywali POLSKIE pensje i do dziś otrzymują POLSKIE emerytury. Zabijali i torturowali jak hitlerowcy i ruscy razem wzięci- a według ofiar nawet bardziej..
        Jeden z tych którzy tam przebywali powiedział tak : „Wolałbym 10 lat Oświęcimia niż 1 rok Łambinowic” – to był POLAK: prof. Morawski.
        I nie ględźcie, że byli to żydzi, komuniści, ruscy czy prl-owcy.Bo tymi oprawcami byli POLACY.
        do Andrzeja Olkiewicza: a obóz koncentracyjny w Berezie Kartuzkiej to pewnie było sanatorium ? czy kolonie dla grzecznych Ukraińców ? No to potem nie dziwcie się że zdarzył się Wołyń. To prosty odwet za „polskich zboczeńców z Berezy”. Piłsudczyków.
        A Markowi Łuszczynie kłaniam się nisko po polsku – po pas, czapką do ziemi.

        • Bombacjusz

          Akurat Bereza w porównaniu do Łambinowic to ośrodek wypoczynkowy. Dodam, że Ukraińców w Berezie nie traktowano specjalnie źle wedle ich własnych wspomnień. Poza tym w BK trzymano czołówkę OUN, jakby nie było inteligencję, podczas gdy Wołyń to chłopstwo. Pisanie o prostym odwecie to duże nadużycie. (pomijam już fakt, że tak krwawy odwet za kilkudziesięciu aresztowanych działaczy wskazywałby iż asan traktujesz Ukraińców jako potwory jakieś) Wzajemny rachunek krzywd polsko-ukraińskich jest duży i i nie zaczął się w 1918.

  5. Anonim Odpowiedz

    Ale w całej też aferze chodziło o „polskie obozy zagłady” (polish death camps) a nie „polskie obozy koncentracyjne” (polish concentration camps), więc nie wiem jak się autor odnosi tym tekstem do gorącego w ostatnich tygodniach tematu.

  6. Andrzej Olkiewicz Odpowiedz

    w 1939r pod przywództwem Adolfa Hitlera napadł na Polskę i okupował nas naród niemiecki! po zakończeniu II wojny światowej Polska nie była wolnym wyzwolonym krajem! przez dziesięciolecia okupował nasz kraj Sowiecki reżim komunistyczny!. Nikt nie neguje tego że te poniemieckie obozy były po wojnie, ponownie wykorzystywane! lecz to nie Polska je otwierała! tylko Sowiecki reżim komunistyczny pod którego okupacją Polska się znajdowała! .Sowieci wykorzystywali poniemieckie obozy do więzienia w nich i rozprawiania się już po wojnie z wrogami Państwa sowieckiego na okupowanych zajętych po wojnie przez siebie terenach! To były obozy dwóch totalitaryzmów! a nie Polskie! Wśród skazywanych w obozach tych znaleźli się przede wszystkim polscy działacze niepodległościowi!, żołnierze AK! Dużą grupę stanowili Ślązacy którzy w czasie wojny podpisali volkslistę!.

  7. Giza Odpowiedz

    Wlatach 93,95,odwiedzalem lambinowice wraz z moja jednostka wojskowa,cwiczenia poligonowie,nocowalismy na terenie bylego obozu,odwiedzalem tamtejsze cmentarze jencow wojennych,francuzow,polakow,rosjan,miejscowi zawsze pwtarzali ze po45 niemcy z opolszczyzny przetrzymywani tu przed wysylka do niemiec mieli raj w porownani do lat40,45.

  8. anty-sebiks Odpowiedz

    Pisiory zrobiły sebiksom sraczke z mozgu i teraz sie mowi”nie było polskich obozow”..Miejscowi wiedza jak było..

  9. Maladus Odpowiedz

    Przepraszam, ale czy autor jest historykiem, czy oglądał niemieckie programy historyczne? Radze się trochę douczyć i nauczyć się rozróżniania terminów polskie a komunistyczne i koncentracyjne i śmierci.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.