Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najbardziej archaiczne poglądy PRL-owskich seksuologów

Co o takim posiedzeniu powiedzieliby PRL-owscy seksuolodzy? (domena publiczna).Miłość francuska jako zboczenie? Śpiączka insulinowa niezawodnym sposobem na wyleczenie z potrzeby zmiany płci? Przedstawiamy ciemne strony „postępowej” polskiej szkoły seksuologii. Słynna Wisłocka też nie była bez grzechu.

Aborcja na życzenie, nieograniczony dostęp do środków antykoncepcyjnych… Łatwo uwierzyć, że Polska Ludowa w dziedzinie seksu była ostoją tolerancji. Władza nie zaglądała obywatelom pod kołdry. Jednak nie wszyscy Polacy mieli prawo korzystać ze swobód obyczajowych. Na równe traktowanie nie mogły liczyć na przykład osoby homoseksualne.

Jak wyleczyć homoseksualistę?

Homoseksualizm postrzegano w czasu PRL-u jako zboczenie płciowe i chorobę. Wierzono, że osoby dotknięte tym „zaburzeniem” można leczyć za pomocą elektrowstrząsów. Była to powszechna praktyka. Nawet profesor Zbigniew Lew-Starowicz, jeden z największych autorytetów współczesnej seksuologii, przyznał, że w początkach swojej praktyki zawodowej zdarzało mu się zapisywać pacjentom homoseksualnym terapie prądem.

Zgodnie z ówczesnymi badaniami i wytycznymi, seksuolodzy kierowali mężczyzn o skłonnościach homoseksualnych na terapię awersyjną. Polegała ona na tym, że „chory” przeglądał gejowskie gazety pornograficzne. Jeśli powodowało to u niego pobudzenie seksualne, był… rażony prądem. Poprzez ból starano się wywołać złe skojarzenia z homoseksualizmem i nakierować libido na „właściwy kierunek”.

Tak wyglądała reakcja na parę homoseksualną przyłapaną na gorącym uczynku według XVIII-wiecznego perskiego manuskryptu. W PRL-u było niewiele lepiej... (domena publiczna).

Tak wyglądała reakcja na parę homoseksualną przyłapaną na gorącym uczynku według XVIII-wiecznego perskiego manuskryptu. W PRL-u było niewiele lepiej… (domena publiczna).

Uważano też, że problem odmiennej orientacji seksualnej dotyka głównie społeczności więziennej, gdzie mężczyźni są zmuszeni przebywać przez dłuższy czas w swoim towarzystwie. Nic dziwnego, że homoseksualiści byli automatycznie traktowani jak podejrzani. Jeszcze 4 lata przed zmianą ustroju, w 1985 roku milicja i SB zainicjowały skierowaną przeciw nim akcję „Hiacynt”. Gejów przesłuchiwali milicjanci na komisariatach i zakładano im specjalne różowe teczki. Szacuje się, że w ten sposób zgromadzono ok. 11 tysięcy akt.

Niewidzialny mur (dla transseksualistów)

W jeszcze gorszym położeniu znajdowały się osoby transseksualne. Jeden z pionierów polskiej seksuologii, Kazimierz Imieliński, w swojej książce „Apokalipsa płci” opisał przypadek pacjenta, który zwrócił się do niego o pomoc na początku lat 60. Osoba ta czuła się uwięziona w swoim ciele i poszukiwała możliwości poddania się operacji zmiany płci.

Artykuł powstał miedzy innymi w oparciu o książkę Konrada Szołajskiego pt. "Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było" (Świat Książki 2017).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Konrada Szołajskiego pod tytułem „Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było” (Świat Książki 2017).

Profesor Imieliński musiał wyznać pacjentowi, że jest bezradny wobec jego dramatu. Komentując tę sytuację, seksuolog stwierdził, że ówczesny model medyczny stanowił niewidzialny mur, którego nie można było w żaden sposób przebrnąć. Zdesperowany pacjent popełnił samobójstwo. Przed śmiercią napisał list do profesora i wyraził nadzieję, że jego czyn zwróci uwagę na problem osób transseksualnych w Polsce i utoruje drogę innym.

Faktycznie, w czasach komuny transseksualistów czekało podobne „leczenie” co homoseksualistów. Aplikowano im elektrowstrząsy, śpiączkę insulinową lub leki psychotropowe, podawane schizofrenikom. Seksuolodzy uważali potrzebę zmiany płci za poważne zaburzenie tożsamości, więc nawet partnerom osób transseksualnym zalecano obserwację psychiatryczną.

Jak wyleczyć z homoseksualizmu? Najlepiej tak, jak z transseksualizmu - brutalnie i boleśnie. Na przykład elektrowstrząsami... Tu widzimy urządzenie z I wojny światowej w akcji (fot. Otis Historical Archives National Museum of Health and Medicine, Flickr, lic. CC BY 2.0).

Jak wyleczyć z homoseksualizmu? Najlepiej tak, jak z transseksualizmu – brutalnie i boleśnie. Na przykład elektrowstrząsami… Tu widzimy urządzenie z I wojny światowej w akcji (fot. Otis Historical Archives National Museum of Health and Medicine, Flickr, lic. CC BY 2.0).

Świerszczyki? Tylko u kapitalistów

Nieograniczony dostęp do pornografii to znak naszych czasów. Peerelowskie wydawnictwa nie oferowały takich „nieprzyzwoitych” publikacji. Obowiązywał też surowy zakaz sprowadzania pism pornograficznych z zagranicy. Tak o sytuacji w kraju pisał Konrad Szołajski w książce „Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było”:

Na pilnie strzeżonych granicach celnicy wyciągają podróżnym z bagaży i konfiskują wszelkie „świerszczyki”. W kraju cenzura kontroluje wszystkie media i pilnuje, by obywatele PRL nie tylko nie czytali wywrotowej literatury, ale też nie mieli żadnych „nieobyczajnych” wzorców i żyli (przynajmniej oficjalnie) w cnocie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...liczba tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa była najwyższa w ostatniej dekadzie istnienia PRL i mogła sięgnąć nawet 100 tysięcy?

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

...Stalin był tak zbulwersowany "zbyt namiętnym" pocałunkiem w jednej z rosyjskich komedii, że nakazał wycięcie nieprzyzwoitej sceny z filmu? Jego urzędnicy w obawie przed powtórką incydentu zakazali jakichkolwiek pocałunków we wszystkich radzieckich produkcjach kinowych.

Komentarze (17)

  1. Maciek Odpowiedz

    Jednocześnie zaś ( w 1974r miałem 12 lat) w tych „strasznych” czasach byłem z klasą na Nrd-owskim filmie „Helga” więc nie pieprzcie głupot.

    • A. Odpowiedz

      Jak to jednym komentarzem można zmienić spojrzenie na historię. No ale za Adolfa też bywało zajebiście. Bo były bunkry.

    • Dziecko PRL-u Odpowiedz

      Słyszałam o tym filmie „Helga”, koleżanki były na nim, ja nie. Ludność PRL-u mało zwracała uwagę na zalecenia seksuologów. Świerszczyki, jeśli ktoś potrzebował, to można było nabyć w obiegu nieoficjalnym.

    • Członek redakcji | Anna Winkler Odpowiedz

      Panie Maćku, autorka nie twierdzi przecież, że PRL to był całkowity seksualny ciemnogród i że o seksie w ogóle się nie rozmawiało; wydaje mi się, że sugeruje jedynie, że nawet wśród stosunkowo postępowych seksuologów zdarzały się poglądy, które dzisiaj mogą szokować (a na pewno wydają się przestarzałe)..

      • Pies policyjny Odpowiedz

        Tak, oczywiście, wszystkie głupie dowcipy w internecie powinno zgłaszać się na policję i to co najmniej po 10 razy, bo policja się bardzo nudzi i nie ma co robić. A potem będzie płacz, że jak jakaś bójka czy coś to policjanta nie było.

  2. 100p Odpowiedz

    Z komentarzy spod artykułu wynika, że niektórzy nigdy nie dorastają i na słowo „seks” dostają wypieków na twarzy i/lub małpiego rozumu.

  3. Maladus Odpowiedz

    Z niektórymi aspektami się zgadzam. Homoseksualizm jest chorobą mentalną, taką samą jak depresja. A z tym że” wiek lat 18 jest w zasadzie uznawany również jako dolna granica podejmowania stosunków płciowych” w 100%. Dzisiaj mamy trochę za dużo tej zgnilizny moralnej.

    • asicekk Odpowiedz

      Za dużo to my mamy hipokryzji i robienia z siebie świętych mając tak samo wiele za uszami. Ludzie, żyjmy i dajmy żyć innym. PO SWOJEMU.

    • J. Odpowiedz

      O – chorobą mentalną. A pigułki na to dają? :D Ktoś tu chyba przeoczył wyniki badań naukowców, którzy zlokalizowali gen odpowiedzialny za homoseksualizm.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.