Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jedyny polski żołnierz, który w II wojnie światowej walczył z… Japończykami

Witold Urbanowicz w czasie swojej służby na Dalekim Wschodzie. Koloryzacja Rafał Kuzak (źródło: domena publiczna).Japonia była jedynym państwem, któremu Polska oficjalnie wypowiedziała wojnę w XX wieku. W działania zbrojne przeciwko niej bezpośrednio zaangażowany był wyłącznie jeden polski żołnierz. Ale bić potrafił się za całą eskadrę.

Sławny polski pilot myśliwski major Witold Urbanowicz w drugiej połowie 1942 r. został attaché lotniczym w Waszyngtonie. Spotykał się tam oficjalnie i nieoficjalnie z czołowymi przedstawicielami amerykańskiego establishmentu politycznego i wojskowego. Towarzyszył generałowi Sikorskiemu podczas spotkania z prezydentem Rooseveltem oraz poznawał tajniki organizacji i wyposażenia amerykańskich sił powietrznych. Powziął wówczas dwie ważkie decyzje: ożenił się, a potem wyjechał jako ochotnik do Chin, walczyć z Japończykami.

Zaproszenie do Państwa Środka

Urbanowicz skorzystał z zaproszenia, które wystosował do niego gen. Claire Chennault. Dowódca 14 Armii Powietrznej, operującej w tamtym rejonie. Chennault, utalentowany i charyzmatyczny oficer, był twórcą ochotniczej, amerykańskiej jednostki myśliwskiej walczącej u boku chińskiego przywódcy Czang Kaj-szeka przeciwko japońskiemu imperium. Jego piloci w krótkim czasie zasłynęli zarówno z pijackich wybryków i braku dyscypliny, jak też znakomitej skuteczności.

Generał Claire Chennault. To na jego osobiste zaproszenie Witold Urbanowicz dołączył do Latających Tygrysów (źródło: domena publiczna).

Generał Claire Chennault. To na jego osobiste zaproszenie Witold Urbanowicz dołączył do Latających Tygrysów (źródło: domena publiczna).

Podstawowym samolotem w uzbrojeniu Jankesów był P-40 Warhawk. Na tej niezbyt już nowoczesnej wtedy maszynie musieli stawiać czoła groźnym Mitsubishi A6M Zero. Dysponując gorszym sprzętem, Amerykanie wypracowali specjalną taktykę, polegającą na niespodziewanym ataku w locie nurkowym. Przyniosła im ona sporo sukcesów. Znakiem rozpoznawczym Warhawków stały się namalowane na osłonie silnika rozwarte szczęki rekina, oraz uskrzydlony tygrys pod kabiną pilota. To stąd wzięła się nazwa Latające Tygrysy.

Jak rozpoznać Japończyka?

Urbanowicz początkowo stacjonował na lotnisku w Kunmingu, gdzie przeszedł stosowną aklimatyzację. Dowiedział się też wielu, z założenia, niezbędnych w boju rzeczy. W swoich wspomnieniach pisał po latach:

W instrukcji wydanej żołnierzom amerykańskim przeczytałem bardzo cenną wskazówkę; że Japończyka można bardzo łatwo odróżnić od Chińczyka, ponieważ posiada on duży palec u nogi odstający.

Oczywiście okazało się to nonsensem. Zaskoczyła go natomiast bezkompromisowość japońskich pilotów w starciach powietrznych. Urbanowicz szybko nabrał respektu dla ich odwagi, fanatyzmu i nieustępliwości. Jak to podsumował: tu naprawdę obowiązywały inne prawidła walki. Niemniej jednak polski pilot swoimi dokonaniami udowodnił, że pogarda dla śmierci nie zastąpi doświadczenia i wyszkolenia.

Pierwszy zestrzelony Zero

14 października 1943 roku o 10:30 z lotniska w Kunmimgu wystartował amerykański dywizjon z Polakiem w składzie. Ich zadaniem było sprowokowanie do startu i ściągnięcie na siebie japońskich myśliwców bazujących w Hajfongu. Miało to umożliwić własnym bombowcom zbombardowanie tamtejszego lotniska oraz wrogich okrętów w Zatoce Tonkińskiej. Japończycy rzeczywiście kupili podstęp i na amerykańskie Warhawki zwaliły się z góry myśliwce Zero.

Jeden z japońskich samolotów wręcz przykleił się do maszyny Urbanowicza. Polak, mimo zręcznych manewrów, nijak nie mógł zrzucić go ze swojego ogona. Tu jednak dały o sobie znać jego twardy charakter, doświadczenie i stalowe nerwy. Urbanowicz postanowił że dorwie Japończyka, jak już ten wystrzela do niego całą swoją amunicję!

Urbanowicz - jak i inne Latające Tygrysy - walczył z Japończykami za sterami mocno przestarzałych już myśliwców Curtiss P-40 Warhawk (fot. R.T. Smith; lic. domena publiczna).

Urbanowicz – jak i inne Latające Tygrysy – walczył z Japończykami za sterami mocno przestarzałych już myśliwców Curtiss P-40 Warhawk (fot. R.T. Smith; lic. domena publiczna).

Jak zamierzał, tak uczynił. Podniebny samuraj, choć zużył swoje pociski, jednak nie zrezygnował i próbował jeszcze staranować polski myśliwiec. Urbanowicz w ostatniej chwili uniknął zderzenia, a potem pognał Warhawkiem w stromym nurkowaniu za oddalającym się Zerem.

Polski as myśliwski nie zwykł w takich sytuacjach marnować amunicji. Pociski Browningów jego P-40 poszarpały kadłub nieprzyjacielskiego samolotu. Japoński pilot ratował się skokiem ze spadochronem i wylądował w wodach Zatoki Tonkińskiej, gdzie dopadły go rekiny.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

...as pancerny w szeregach 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, podporucznik Mark Weissenberg, zginął w bardzo niefortunnym wypadku? Podczas nocnego natarcia na Bydgoszcz usiadł na błotniku, aby pomagać w kierowaniu czołgiem. Zmęczony zasnął i osunął się pod gąsienice.

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

Komentarze (8)

  1. Bombacjusz Odpowiedz

    Zero? Skąd myśliwiec Marynarki Wojennej w głębi lądu? Chyba, że dla autora wszystko co było japońskim myśliwcem to Mitsubishi A6M Rei-Sen. „Tygrysy Chennaulta” miały do czynienia z reguły z Nakajima Ki-27 i lub z bardzo do „Zera” podobnym Nakajima Ki-43 „Hayabusa”

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Myśliwce Mitsubishi A6M Reisen operowały również z baz lądowych. Używane były w walkach nie tylko nad Chinami, ale też nad Koreą i Wietnamem. Nie sądzę aby Urbanowicz, jako doświadczony lotnik, miał problemy z rozróżnieniem typów myśliwców. Te jego dwa oficjalnie uznane zestrzelenia to były rzeczywiście Ki-43, przed którymi uratował majora Richardsona. Ale w swoich wspomnieniach nie pisze o nich jako o myśliwcach typu „Zero”, tak jak w obu opisanych wyżej przypadkach.

      Natomiast Kanton, Hongkong czy Zatoka Tonkińska, czyli miejsca gdzie miały zostać strącone Zera zdecydowanie nie leżą w „głębi lądu” i jest bardzo prawdopodobne że za ich osłonę powietrzną odpowiadała japońska marynarka. Nie widzę tu niejasności.

      • Bombacjusz Odpowiedz

        Ale „Tygrysy Chennaulta” operowały w rejonie, gdzie spotkanie „Zera” graniczyło z cudem. Kunming w prowincji Yunnan, gdzie znajdowała się ówcześnie baza AVG, położony jest setki kilometrów od wybrzeża i zapuszczenie się tam jednostek podległych marynarce wojennej było bardzo mało prawdopodobne. Zwłaszcza, że japońskie wojska lądowe i marynarka wojenna bardzo zazdrośnie strzegły swoich zakresów działania i wielokrotnie dochodziło do wręcz absurdalnych sytuacji. A głównym zadaniem Amerykanów była obrona „Drogi Birmańskiej” i szkolenie chińskich pilotów ze szkoły lotniczej znajdującej się właśnie w Kunmingu. Nad celami położonymi na wybrzeżu chińskim pojawiała już 23 Grupa Myśliwska powstała po rozformowaniu „Tygrysów” w sierpniu 1942 roku. Choć ówczesna prasa jak i część publicystów do dziś 23 Grupę też określa mianem „Tygrysów Chennaulta”, choć miano to ściśle przynależy do American Volunteer Group.

        • Darek Kaliński

          Proszę zauważyć, że w artykule podane są konkretne daty, oraz miejsca, gdzie zostały zestrzelone japońskie myśliwce. Podane jest również, że Chennault wystosował zaproszenie do Urbanowicza jako dowódca 14 Armii Powietrznej USA, czyli w okresie, kiedy „Tygrysy” nie istniały już jako AVG lecz jako 23 Grupa Myśliwska. Niestety teksty są ograniczone objętościowo i nie sposób było zagłębiać się w strukturę amerykańskiego lotnictwa w Chinach.

          Druga sprawa. W artykule wyraźnie napisano że oba Zera zostały zestrzelone nie nad Kumingiem ale, w pierwszym wypadku nad Zatoką Tonkińską, a w drugim w okolicach Hongkongu, czyli również nad wybrzeżem. Dodam jeszcze, że wykonując misje bojowe Urbanowicz zapuszczał się aż nad Tajwan.

  2. Rozczarowany Odpowiedz

    Wielka głupota – ” Dysponując gorszym sprzętem, Amerykanie wypracowali specjalną taktykę, polegającą na niespodziewanym ataku w locie nurkowym.”. A może byli to Polacy w 1939 r. Gratuluję patriotyzmu!

    • Krzysztof Makuch Odpowiedz

      Po prawdzie to samo robili wszyscy piloci, jeszcze od czasów 1wś. W porównaniu do maszyn Japońskich P-40 były znacznie szybsze w locie nurkowym, podobnie szybkie w locie poziomym, za to znacznie mniej zwrotne. Do tego Warhawk był stosunkowo wytrzymałą konstrukcją, odporną na ostrzał km-ów. Nie były to więc maszymy znacznie gorsze ani od A6M0, ani tym bardziej od pierwszej Hayabusy uzbrojonej w zaledwie 2 karabiny. Ki-27 w porównaniu do P-40 był przestarzałą maszyną.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.