Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Samolot Czerwonego Krzyża? Zestrzelić! Dlaczego Alianci mordowali bezbronnych sanitariuszy?

W czasie bitwy o Anglię zarówno alianccy jak i niemieccy piloci nie cofali się przed niczym, aby definitywnie wyeliminować przecinka z walki (źródło: domena publiczna).Konwencja genewska? Dżentelmeni za sterami? Zapomnij. Podczas bitwy o Anglię nikt nie myślał o konwenansach. Wyskoczyłeś z samolotu? Machasz białą flagą? Utop się w kanale. Albo zadzwoń po U-Boota.

– Kim jesteś? Szkop czy nasz? (…)
– Wy głupie, pierdolone skurwysyny, wyciągnijcie mnie!  (…)
– Kiedy tylko puściłeś wiąchę (…) od razu wiedzieliśmy, że jesteś z RAF-u!

Tak wyglądał dialog między załogą łodzi ratunkowej a lotnikiem pływającym w wodzie Kanału La Manche. Mimo wulgarnie wyrażonej prośby o ratunek marynarze uśmiechali się przyjaźnie i natychmiast wyciągnęli oficera RAF Geoffreya Page’a z zimnej wody. Dali mu ręczniki, koc, manierkę z alkoholem na rozgrzewkę i opatrzyli krwawiące rany.

Decydowała szybkość

Page został zestrzelony w poniedziałek 12 sierpnia 1940 r. podczas ataku na niemieckie bombowe Dorniery Do 17. Wyskoczył ze swojego płonącego Spitfire’a i wylądował ze spadochronem w wodzie, gdzie czekał na ratunek. Ranny, poparzony i zmarznięty zaczął już tracić przytomność, gdy usłyszał krążącą wokół niego łódź i pytanie o narodowość. Co jednak gdyby był Niemcem i odezwał się po niemiecku? Możemy być niemal pewni, że załoga odpłynęłaby w siną dal. A na odchodne rzuciliby jeszcze: A zadzwoń sobie po U-Boota!

Geoffreya Page na zdjęciu z 1944 roku. Gdyby nie szybka pomoc ekipy ratunkowej latem 1940 roku to Page skończyłby na dnie kanału La Manche (źródło: domena publiczna).

Geoffreya Page na zdjęciu z 1944 roku. Gdyby nie szybka pomoc ekipy ratunkowej latem 1940 roku to Page skończyłby na dnie kanału La Manche (źródło: domena publiczna).

Po pływającego w zimnych wodach kanału La Manche śmierć przychodziła szybko, dlatego kluczowa była natychmiastowa pomoc. Brytyjczycy korzystali z łodzi motorowych Coastal Command (Obrony Wybrzeża) lub z cywilnych kutrów rybackich i właśnie głównie załogom tych drugich zdarzało się zostawiać pływających wrogów w morzu.

Niemcy z kolei wykorzystywali wodnosamoloty ratunkowe, które lądowały w pobliżu strąconych, a ich załoga wciągała „kąpiących się” na pokład. Samoloty były bardziej mobilne od łodzi, mogły szybko przylecieć w rejon toczącej się walki i lądować na wodzie, gdy była taka potrzeba. Żeby nie było wątpliwości, co do ich przeznaczenia, maszyny były pomalowane całe na biało, miały cywilne oznaczenia i bardzo widoczne znaki Czerwonego Krzyża na skrzydłach i kadłubie.

Mimo to stały się celem alianckich ataków. Nie dlatego, że na ogonie miały namalowaną flagę ze swastyką, ale z powodu bardziej oczywistego – samoloty często wygrywały wyścigi z łodziami ratunkowymi i pierwsze wyciągały rozbitków z wody. Niosły pomoc, ale przy okazji ich załogi brały do niewoli brytyjskich lotników. W czasie najcięższych walk w sierpniu i wrześniu 1940 r. niemieckie samoloty  uratowały 72 lotników. Byli pewnie wśród nich i Brytyjczycy.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o wspomnienia Witolda Urbanowicza, których nowe wydanie właśnie ukazało się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o wspomnienia Witolda Urbanowicza, których nowe wydanie właśnie ukazało się nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

Każdy uratowany z morza pilot podnosił morale swoich kolegów, a także – jeśli nie odniósł obrażeń – mógł szybko wrócić do walki. 31 sierpnia Heinz Ebeling z JG 26 najpierw zestrzelił brytyjskiego Hurricane’a, ale sam musiał skakać z uszkodzonego Messerschmitta i wylądował w wodzie Kanału.

Po upływie pół godziny obok mnie wylądowała łódź latająca Do 18, której załoga wyciągnęła mnie z wody. Po dostarczeniu mnie do jednostki ratownictwa morskiego w Boulogne wypiłem pełen kufel koniaku i zjadłem do niego talerz grochówki. (…) [Tego samego dnia] poleciałem jeszcze na kolejną akcję (…) i udało mi się zestrzelić dwa następne Hurricane’y.

Utrata każdego pilota pogarszała sytuację, również dlatego, że szkolenie nowych zajmowało całe miesiące. 14 lipca Fighter Command (Dowództwo Lotnictwa Myśliwskiego RAF) wydało rozkaz zwalczania samolotów ratunkowych. Zaprotestowała na to strona niemiecka podkreślająca, że samoloty ze znakami Czerwonego Krzyża są chronione przez prawo międzynarodowe, konwencję genewską i obyczaje wojenne.

Do ratowania swoich pilotów Niemcy używali między innymi łodzi latających Dornier Do 18 (lic. CC-BY-SA 4.0).

Do ratowania swoich pilotów Niemcy używali między innymi łodzi latających Dornier Do 18 (lic. CC-BY-SA 4.0).

W odpowiedzi brytyjskie Ministerstwo Lotnictwa stwierdziło, że samoloty „ratunkowe” są atakowane, bo były również wykorzystywane do prowadzenia misji rozpoznawczych, przerzucania niemieckich agentów w pobliże brytyjskiego wybrzeża, zbierania danych dla służb meteorologicznych i stawiania min.

Nie było to do końca prawdą, ale polowanie na samoloty ze znakami Czerwonego Krzyża nasiliło się. W odpowiedzi Niemcy pokryli białe samoloty maskującym kamuflażem, choć pozostawili czerwone krzyże, zamontowali im uzbrojenie i dodawali eskortę myśliwską. Potem, brutalność starć zaostrzyła Luftwaffe.

Walka przeniosła się nad terytorium brytyjskie i to tam lądowali lotnicy z zestrzelonych samolotów. Niemcy nie mogli już wyławiać swoich lotników i niemal zawsze wpadali oni w ręce wroga. Z kolei ocaleni Brytyjczycy szybko wracali do walki. W zmienionych okolicznościach pojawił się pomysł, który skonsultowano z niemieckimi dowódcami jednostek myśliwskich:

– Jak potraktowałby pan rozkaz strzelania do pilotów skaczących ze spadochronami?
– Uznałbym to za morderstwo, Herr Reichsmarschall
 – odpowiedział Hermannowi Göringowi jeden z nich, Adolf Galland.
– Właśnie takiej odpowiedzi od pana oczekiwałem! skwitował Göring, ale i tak nakazał strzelanie do pilotów RAF ratujących się w ten sposób.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

...Stalin flirtował w sposób nieśmiały i niezręczny? Aktorkę, która mu się podobała, adorował podczas kolacji, rzucając w nią kulkami z chleba.

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

Komentarze (6)

  1. Anonim Odpowiedz

    Nie czerwonego krzyza tylko,z namalowanym czerwonym krzyzem,no i ci podpierajacy sie konwencjami,honorem Niemcy zapomnieli otym wstosunku do ludnosci cywilnej w krajach okupowanych-dziwne,autor pisze ze alianci mordowali,niemcy strzelali,niby nic,jedno slowo

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Każdy Czytelnik ma prawo do własnej oceny, ale prosiłbym, by oceniać całość.

      Tytuł jest pewnego rodzaju skrótem, bo musi być krótki i opisywać, co jest w tekście. Stąd w samym artykule, gdzie nie ma aż takich ograniczeń, co do skrótowości jest wyraźnie zaznaczone, że maszyny miały znaki, a nie nie należały do MCK. Chociażby tutaj: „maszyny były pomalowane całe na biało, miały cywilne oznaczenia i bardzo widoczne znaki Czerwonego Krzyża na skrzydłach i kadłubie”, czy tutaj: „samoloty ze znakami Czerwonego Krzyża”.

      Temat niemieckich zbrodni wobec ludności cywilnej w krajach okupowanych jest tak obszernym tematem, że nie sposób poruszyć go w tym artykule. Podobnie jak nie poruszam kwestii strzelania do lotników skaczących ze spadochronami, czy mordowania schwytanych lotników. Temat jest niewątpliwie ciekawy, ale zasługujący na szersze opracowanie. Ten artykuł dotyczy tylko i wyłącznie pewnego wycinka historii walk toczonych w czasie Bitwy o Anglię.

      Słowo „mordowali” użyte jest w tytule, który rządzi się swoimi prawami – jak już pisałem na wstępie. Jak zresztą inaczej nazwać strzelanie np. do sanitariuszy strony przeciwnej udzielających pomocy na polu bitwy swoim, czy obcym? W cytacie z „Dywizjonu 303” jest wyraźnie zaznaczona opinia co do niemieckiego modelu prowadzenia wojny: „Był to wróg, który uznawał tylko prawo dżungli w najbrutalniejszej jego formie: zabijać bezwzględnie, tępić, choćby bezbronnego, tępić właśnie bezbronnego”. Myślę, że jest to zdecydowanie mocniejsze, niż tylko, że Niemcy strzelali.

      Poza tym, osobiście uważam, że strzelanie do bezbronnych czy na spadochronach, czy w pojazdach ewakuacyjnych ze znakami Czerwonego Krzyża – niezależnie od dalekosiężnych celów wojennych – jest jednak złe i podchodzące pod definicję słowa „mordowanie”.

      Pozdrawiam, Mateusz Drożdż

  2. Charlie Odpowiedz

    dzisiaj też zabija się strąconych pilotów – ostatnio w Syrii ukatrupiono rosyjskiego pilota. Szczerze mówiąc to jakoś sobie nie przypominam żeby w LWP wspominano o zakazie strzelania do oznakowanych Czerwonym Krzyżem nie mówiąc już o Konwencji Genewskiej. Być może w dzisiejszej armii żołnierze szkoleni są w tej kwestii.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.