Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Najbardziej absurdalne przejawy kultu Stalina

Józef Stalin na azerskim plakacie z 1938 roku (źródło: domena publiczna).W pewnym abchaskim miasteczku były tylko dwie ulice. Jedna dostała nazwę: Stalina. Druga – Dżugaszwilego. Tyran wobec objawów kultu okazywał demonstracyjną skromność, ale w istocie chciał, by uważano go za Mesjasza komunistycznej rewolucji.

Pewien weteran Wojny Ojczyźnianej wspominał słuchanie w radiu przemówień Stalina: To było jak słuchanie głosu Boga. A ja marzyłem o nim jak o ojcu. Kiedy w potoku słów następowała pauza, słuchacze z dobrotliwym uśmiechem stwierdzali O proszę, Stalin pije.

Początek kultu wyznaczają 50. urodziny dyktatora (grudzień 1929 r.). A niektóre jego objawy ocierały się o groteskę i absurd.

Całowanie świętego obrazu

Antoni Słonimski, który pojechał do ZSRS w 1932 roku, zauważył, że portrety Stalina wisiały w każdym dziecinnym pokoju w placówkach opieki nad matką i dzieckiem. Portrety były wszędzie: w zakładach pracy, urzędach, prywatnych mieszkaniach, na plakatach, w gazetach.

Ktoś zauważył ogromne brzydkie popiersie Stalina nawet na wystawie obrazów Rembrandta. W 1937 roku alpiniści taszczyli ze sobą podczas wyprawy inne popiersie, aby je umieścić na wysokości 7,5 tys. metrów. Marynarze z załogi pewnego lodołamacza umieścili portret wodza na Biegunie Północnym.

Portrety Stalina były dosłownie wszędzie. Jeden z nich musiał nawet towarzyszyć sowieckiej delegacji w Budapeszcie w 1949 roku (Bundesarchiv, Bild 183-S94469, fot. Hermann, lic. CC-BY-SA 3.0).

Portrety Stalina były dosłownie wszędzie. Jeden z nich musiał nawet towarzyszyć sowieckiej delegacji w Budapeszcie w 1949 roku (Bundesarchiv, Bild 183-S94469, fot. Hermann, lic. CC-BY-SA 3.0).

W miastach i na wsiach wizerunek wodza pojawiał się często tam, gdzie jeszcze niedawno była ikona. Aby wykreować się na nowego Boga, trzeba zburzyć domy dawnego Boga – pisał Kapuściński. Pewien obywatel obcałowywał obraz Stalina zawieszony w publicznym parku.

W quasi-religijnym zachwycie pisarz Leonid Leonow zaproponował, aby przyjąć nowy kalendarz: rok urodzin Stalina (1879) miałby być rokiem pierwszym. Historyk-dysydent Anton Antonow-Owsiejenko skomentował potem, że skoro Stalin i tak sądził, że popularnością przewyższa Jezusa Chrystusa, to kalendarz łaskawie zgodził się zostawić w spokoju.

Stalinowskie rymy częstochowskie

W urodzinowym prezencie polskie dzieci przysłały utwór: Choć ze mnie mała dziecina / Znam rozum i czyny Stalina.

Artykuł powstał między innymi na podstawie wspomnień radzieckiej aktorki Lubow Orłowej, zatytułowanych "Kochałam Stalina" (Bellona 2016).

Artykuł powstał między innymi na podstawie wspomnień radzieckiej aktorki Lubow Orłowej, zatytułowanych „Kochałam Stalina” (Bellona 2016).

W Moskwie dorośli poeci pisali wiersze niewiele lepsze. Aleksiej Tołstoj zachwycał się:

O ty jasne słoneczko narodów
Niezachodzące słońce naszych czasów
A nawet więcej niż słońce, gdyż słońcu brak mądrości
.

Inny poeta na łamach ukazującej się we Lwowie gazety „Czerwony Sztandar” pisał:

Sześć głosek Twego to imienia
Świeci jak gwiazd promiennych sześć. 

Angażowano do tego kultu także folklor, czego dowodem były choćby utwory kazachskiego twórcy Dżambuła Dżabajewa. Stalin jest głębszy od oceanu, wyższy niż Himalaje, jaśniejszy od słońca. Jest on nauczycielem wszechświata – głosił jeden z wierszy opublikowanych na łamach „Prawdy”.

Wszystko imienia Stalina

Gdy urodzi mi się syn, kiedy zacznie mówić, pierwszym słowem, które wypowie, będzie Stalin – przemawiał pisarz Awdiejenko. Bo i samo słowo „Stalin” stało się obiektem kultu.

Formowały je na niebie przelatujące podczas defilad myśliwce. Gimnastycy układali w nie swoje ciała na zawodach. Imieniem dyktatora nazwano w ZSRS, jak pisze jeden z badaczy, dwa tuziny miast, dwa obwody, szczyty górskie, dzielnicę Moskwy i zatokę morską, nie mówiąc już o kombinatach, kołchozach fabrykach czy Kanale Białomorskim.

W 1938 roku padł nawet pomysł, by Moskwę przemianować na... Stalinodar! Na zdjęciu parada pierwszomajowa na moskiewskim Placu Czerwonym w tymże roku (źródło: domena publiczna).

W 1938 roku padł nawet pomysł, by Moskwę przemianować na… Stalinodar! Na zdjęciu parada pierwszomajowa na moskiewskim Placu Czerwonym w tymże roku (źródło: domena publiczna).

W Gagrze, abchaskim miasteczku, były dwie ulice. Jednej nadano nazwę: Stalina, drugiej – Dżugaszwilego…

Podobne zaszczyty ominęły Moskwę – a przecież Jeżow w 1938 roku proponował, aby przemianować ją na „Stalinodar”. Za to w NRD pojawiło się Stalinstadt, a na Węgrzech – Stalinvaros. Na fali pośmiertnego kultu wodza Stalinogrodem nazwano chwilowo polskie Katowice. Taki los miał wcześniej spotkać Częstochowę, ale ktoś w porę złapał się za głowę i uznał, że wizja pielgrzymek do „Matki Boskiej Stalinogrodzkiej” jest mało fortunna…

Pojawiła się również – w kontrze do burżuazyjnych Nobli – Nagroda Stalinowska. Polski publicysta pisał, że o ile Nagrody Nobla to kaprys milionera-wynalazcy, to tym stalinowskim towarzyszy imię człowieka, który jest teraźniejszością, przeszłością i przyszłością rewolucyjnej ludzkości.

Klaszczesz albo 10 lat

Przemówienia Stalina wydawano na płytach gramofonowych. Była i taka, która na jednej stronie nie miała niczego oprócz oklasków. Łatwo to wyjaśnić.

Słynny badacz stalinizmu Robert Conquest przytacza historię z prowincjonalnego zebrania partyjnego: wymieniono imię dyktatora i zaczęła się owacja.

Nikt nie śmiał pierwszy przestać klaskać. Gdy w końcu stary człowiek, nie mogąc już dłużej ustać, usiadł, jego nazwisko zanotowano i nazajutrz został aresztowany.

O podobnej historii czytamy u Sołżenicyna. Burza oklasków nie cichła przez 11 minut. Dłonie puchły, ramiona drętwiały, starszym ludziom uginały się nogi. Dyrektor miejscowej papierni pozwolił sobie usiąść jako pierwszy – i został posadzony przez NKWD, jeszcze tej samej nocy. Wyrok: 10 lat.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze

  1. Czerwony Pająk Odpowiedz

    Вот в высокие палаты
    Соберутся депутаты,
    О делах заговорят.
    И появится меж ними –
    Стариками, молодыми,
    Как орел среди орлят,
    Самый первый депутат.
    Он войдёт – и люди встанут,
    И «ура» и «славу» грянут.
    Это он – народный гений,
    Полководец и солдат,
    Нас ведёт, как вёл нас Ленин,
    Двадцать восемь лет назад!
    Это он – великий Сталин –
    В дальней дали видел то,
    Что другие не видали,
    Предсказать не мог никто!

      • KDJ Odpowiedz

        To piękny wiersz o wodzu wodzów, pierwszym deputacie, orle posród orląt, świetnym dowódcy, narodowym geniuszu którego widział dalej niż my maluczcy.

    • KDJ Odpowiedz

      Nie jestem znawcą, ale czy możę mi ktoś powiedzieć, czy Stalin rzeczywiście szedł śladami Lenina (w sensie politycznym i ideologicznym)?

      • Jan Odpowiedz

        Nie. Gdyby poszedł w myśl testamentu Lenina jego śladami to w ZSRR zabito by jeszcze wiele milionów obywateli, a i Europa byłaby już w 30 latach ,, czerwona”.

  2. maciejmakro Odpowiedz

    Cóż za skromność narodowa, nie wymienić naszych rodzimych dupowłazów… cóż z tego że unoblowanych?!

Dodaj komentarz