Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Gdyby hetman Potocki nie uchlał się przed bitwą, pod Korsuniem wygralibyśmy MY! Czy aby na pewno?

Wszyscy są przekonani, że hetman wielki koronny Mikołaj Potocki przesadzał z imprezowaniem i to była główna przyczyna klęski pod Korsuniem. Czy to prawda? Na ilustracji: fragment obrazu Aleksandra Orłowskiego "Uczta u Radziwiłłów" (źródło: domena publiczna).Historycy są zgodni: hetman wielki koronny Mikołaj Potocki był pijakiem, który zaprzepaścił nasze szanse w bitwie z wojskami kozackimi pod Korsuniem. Zamiast dbać o losy ojczyzny, chlał na umór, opowiadając sprośne kawały. Taki werdykt wydali współcześni i tak został zapamiętany. Czy słusznie?

Był rok 1648. Trwało największe kozackie powstanie w dziejach Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Dowódcą wojsk polskich był hetman wielki koronny Mikołaj Potocki, a jego przeciwnikiem ataman wojsk kozackich Bohdan Chmielnicki. Potocki sromotnie przegrał bitwę pod Korsuniem, a wojsko polskie zostało doszczętnie zniszczone. Wydarzenie to dało początek serii nieszczęść, jakie spadły na Rzeczpospolitą: od dalszych problemów z Kozakami, przez wojnę z Moskwą, potop szwedzki, po utratę znaczenia państwa na arenie międzynarodowej.

W naszej historiografii zadomowił się obraz hetmana wielkiego jako alkoholika, rozpustnika, samowolnego magnata, przez którego czyny i zaniedbania cierpiała cała Rzeczypospolita. Czy rzeczywiście Mikołaj Potocki wlewał w siebie trunki niczym jeden ze współczesnych nam prezydentów? Czy należy obarczać go całkowitą odpowiedzialnością za nieszczęścia jakie spadły na naszą ojczyznę?

Więcej radził o kieliszkach, niż o dobru Rzeczpospolitej…

Wybitny badacze polskiej wojskowości, Jan Wimmer, w swojej książce pod tytułem „Wojsko polskie w drugiej połowie XVII wieku” nie miał co do tego żadnych wątpliwości, powielając przy tym czarną legendę hetmana. Pisząc o roku 1648 roku stwierdzał autorytatywnie:

Wojsko koronne zdezorganizowane, źle dowodzone przez wiecznie pijanego Mikołaja Potockiego, pozbawione przy tym wszelkich wiadomości o przeciwniku, który unikał drobnych starć, by nie dopuścić do wzięcia jeńców…

Hetman wielki koronny Mikołaj Potocki "Niedźwiedzia Łapa" herbu Pilawa. Czy rzeczywiście jedyne o czym myślał, to popijawy i "męskie rozmowy" wieczorową porą? (źródło: domena publiczna).

Hetman wielki koronny Mikołaj Potocki „Niedźwiedzia Łapa” herbu Pilawa. Czy rzeczywiście jedyne o czym myślał, to popijawy i „męskie rozmowy” wieczorową porą? (źródło: domena publiczna).

Współcześni historycy zaczynają dostrzegać niesłuszność negatywnej oceny postaci Mikołaja Potockiego. Dalej jednak uważają, że kampanią z roku 1648 wykazał swoją niekompetencję. Zarzuca się mu alkoholizm, srogość, wyniosłość, lekceważenie przeciwnika.

Żeby ocenić prawdziwość powtarzanych od wieków rewelacji, sięgnijmy po źródła. Jednym z pamiętnikarzy, wspominającym jakoby Potocki dowodził wojskiem pod wpływem napojów wyskokowych, był Joachim Jerlicz. Zdecydowanie obarczał hetmana winą za klęskę:

Czy wiesz, że ...

...słynny Casanova w pewnym momencie życia chciał się ustatkować? Poważnie myślał o ślubie z tajemniczą Henriettą, która nie chciała zapewnić mu trwałego związku. W ramach rozstanie napisała tylko jedno słowo: „Żegnaj”.

...największą zbrodnią dokonaną przez Rosjan podczas powstania kościuszkowskiego była rzeź Pragi? Rosjanie szybko przerwali powstańcze umocnienia i rozbili większość polskich oddziałów. Następnie zaś przystąpili do brutalnego mordowania jeńców oraz miejscowych cywilów.

...podczas pobytu w Polsce słynny Giovanni Casanova najwięcej czasu spędzał w bibliotece biskupa kijowskiego? Przebywał tam prawie każdego poranka, przeglądając autentyczne dokumenty dotyczące intryg i tajemnych spisków mających na celu obalenie starego porządku w Polsce, którego biskup był jednym z głównych orędowników.

...sułtan Mehmed II Zdobywca wał się do ataku na Konstantynopol już w wieku 14 lat? Na przeszkodzie tym planom stanął bardziej powściągliwy ojciec. Dopiero po jego śmierci mógł spełnić swoje marzenia o podbojach.

Komentarze (13)

  1. Czytacz Odpowiedz

    Przepraszam, ale złe dowodzenie było winą Potockiego i Marcina Kalinowskiego. Dać się zaskoczyć podczas marszu w wąwozie. Kolejny zarzut to zupełny brak rozpoznania. Kiedy się wycofuję wobec przeważających sił wroga to muszę znać sytuację. Wiedzieć gdzie znajduje się przeciwnik wysyłam zwiad – podjazdy. Jeśli nie ufam Kozakom czy Rusinom, to trzymam ich w centrum swoich wojsk i wieszam kilku dla przestrogi. To czy był pijany czy nie ma drugorzędne znaczenie. Był nieudolny i zadufany w sobie to główne jego wady oraz nieostrożny co w połączeniu z innymi czynnikami dało tragiczny efekt.

    • Dariusz Wasilewski Odpowiedz

      Czy Mikołaj Potocki był zadufany w sobie? Tego nie wiem, nie było mi dane go poznać osobiście. Za to jestem przekonany, że był bardzo ostrożny. Zadaniem Potockiego nie było jedynie stłumienie początkowo drobnej ruchawki kozackiej zapoczątkowanej prze prywatne porachunki. Hetman wielki koronny musiał upewnić się, że powstanie nie obejmie pozostałych ziem ukrainnych, a przede wszystkim powstrzymać spodziewany wielki najazd tatarski. Żeby się przekonać jak trudne to było zadanie, proszę tylko spojrzeć na mapę I Rzeczpospolitej i jej południową granicę. Należało zabezpieczyć ogromny obszar dysponując niewielkimi siłami.
      Brak rozeznania – tu zgoda, ale tylko częściowo i czy rzeczywiście wynikało to z nieudolności Potockiego? Polacy mieli problem ze zwiadem przez cały przebieg kampanii. Podjazdy wysyłane dla zdobycia „języka” wracały z niczym albo nie wracały wcale. Wynikało to z obecności przy Chmielnickim silnych oddziałów tatarskich zapuszczających się bardzo daleko od centrum sił własnych, pełniących role osłaniające. Wojska koronne miały duży problem z pokonaniem połączonych sił kozacko-tatarskich.
      Podczas odwrotu Potocki wysłał przodem chorągiew piechoty, aby oczyszczała drogę. Jednak polska armia wycofywała się odprowadzana przez oddziały kozacko-tatarskie. Trudno w takich warunkach o zwiad. Kozacy wyprzedzili maszerującą armię Potockiego i zorganizowali zasadzkę, której trudno było uniknąć. Polacy byli stale otoczeni przez nieprzyjaciela. Zamiast powielać schematy oczerniające Potockiego warto docenić to, że wojsko wycofywało się sprawnie i bez paniki, mimo nieustannego zagrożenia. Tego nie udało się na przykład Stanisławowi Żółkiewskiemu pod Cecorą.
      Napisał Pan, że pijaństwo Potockiego miało tu drugorzędne znaczenie. Nic bardziej mylnego. Uważam, że wszyscy wiemy jak alkohol wpływa na człowieka i jak nieracjonalne on może podejmować decyzje. Rzekomy alkoholizm Potockiego jest tu istotny, ponieważ jest stałym elementem czarnej legendy Mikołaja Potockiego – pijanego, popędliwego, zadufanego w sobie, nieostrożnego, srogiego, wyniosłego, zabobonnego, niepopularnego, niewykształconego, lekceważącego przeciwnika itd itp.

      • Czytacz Odpowiedz

        Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam panie Dariuszu (nie zauważyłem pańskiego komentarza). Przyznam ze wstydem, iż czytałem tylko część źródeł na ten temat, ale pozwala mi to na sformułowanie opinii, że tylko idiota wprowadza wojska otaczane przez wrogów, szczególnie przez jazdę tatarską do wąwozu. Podstawowe założenia taktyki to nie daj się zamknąć w kotle! Jak pan słusznie zauważył wojska polskie wycofywały się sprawnie i bez paniki, co przy przytaczanej przez pana wielkiej ostrożności Potockiego powinno pozwolić na wycofanie się z zagrożonych terenów. Co do racjonalności nietrzeźwego. Nieracjonalne decyzje podejmują także trzeźwi, ktoś mógłby wpłynąć na pijanego jak bela Potockiego lub „zinterpretować” na swój sposób polecenie. Wbrew pozorom naczelny dowódca armii nie jest jedynowładcą, ma doradców czy oficerów niższego szczebla! Coś na rzeczy w czarnej legendzie Potockiego musi być skoro nie znalazłem jego apologetów w przeczytanych źródłach.

        • D. W.

          Ktoś miał go chwalić za to, że przegrał? Nie był najwybitniejszym wodzem, ale nie był też miernotą jak, niektórzy chcą go wiedzieć. Potocki wprowadził wojsko do lasu dębowego, w którym Kozacy przygotowali zasadzkę. Decyzja o wycofaniu się taborem zapadła na radzie wojennej przy udziale wszystkich doświadczonych dowódców. Wybór był taki. Zostajemy na miejscu i giniemy, albo wycofujemy się z nadzieją, że się nam uda.

          Jeszcze co do jego legendy. To dobre słowo „legenda”. Legenda, a prawda to dwie różne rzeczy. Był potężną osobą, zaufanym króla, protegowanym Koniecpolskiego. Wielu jego konkurentów politycznych próbowało wykorzystać jego klęskę i okres niewoli.

  2. Anonim Odpowiedz

    Doradzałbym poczytać trochę więcej źródeł i opracowań Panie Wasilewski. Armia polska w tamtym czasie była jedną z najlepszych w Europie. Niestety miała mniej niż miernych dowódców. Do walki z połączonymi silami Tatarów i Kozaków potrzeba było dobrego wodza a Potocki był gnuśnym i miernym dowódcą, nie umiał myśleć strategicznie, całkowicie zlekceważył Chmielnickiego a to co się stało pod Korsuniem to wypadkowa wcześniejszych błędów. Ciekawe czemu Pan nie pisze co on wyrabiał pod Beresteczkiem i Białą Cerkwią, niech o tym Pan napisze następny artykuł? Jak niszczył polskie sukcesy i ostatecznie dopiął swego, bo nie wygraliśmy z Chmielnickim, a były na to szanse. I to są fakty, niezależnie czy on był pijakiem czy nie. Jak był chory to trzeba mu było zostać w domu…

      • Anonim Odpowiedz

        To proszę wpisać katalogu bibliotecznym słowo: Beresteczko a później: Biała Cerkiew :) jak pan przeczyta choć z dwa opracowania na ten temat to zrozumie Pan, że oskarżenia historyków o pijaństwo to tak na marginesie były. Pozdrawiam

        • D. W.

          Liczyłem bardziej na źródła archiwalne. Zaproponowane książki znam, ale i tak dziękuję.

  3. Jarema Odpowiedz

    Pozwolę sobie na bardzo przyziemne spostrzeżenie- otóż gdyby hetman był pijany to wcale nie byłoby tak najgorzej bo alkohol niektórym po prostu służy jak to mówił Zagłoba a na wojnie to mało kto był 100% trzeżwy. Gorzej jeśli M. Potocki miał syndrom dnia poprzedniego czyli popularnego kaca albo był w trakcie ciągu- albo obniżenie nastroju i samopoczucia albo zwidy. A teraz mniej przyziemnie- otóż H. Sienkiewicz zaczął ,,ogniem i mieczem” od ,,rok 1647 był to dziwny rok…” i faktycznie wszystko się nagle sprzysięgło przeciw RP przeżywającej ,,złote czasy”- zmarł S. Koniecpolski, zmarł syn królewski, mieliśmy tylu wybitnych dowódców (np. J. Radziwiłł) a chwilowo i właśnie wtedy hetmanami koronnymi byli ludzie niekompetentni a w końcu zmarł sam Władysław IV cieszący się autorytetem na Zaporożu. Cóż, rok 1647 był to ostatni rok kiedy mogliśmy o sobie naprawdę powiedzieć że Polska to potęga. A propos pijaństwa to np. ułani pod Samosierrą też raczej w wydychanym 0.0 nie mieli.

  4. Marek Rogowicz Odpowiedz

    Autor tego cienkiego artykuliku powinien się zająć czymś innym niż historia czasów ogniomieczowych,a o klęsce korsuńskiej warto przeczytać

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.