Damy - empik

Czy ostatnią akcję zbrojną Armii Krajowej przeprowadzono… w 1982 roku?

Autor: | 6 stycznia 2016 | 29,358 odsłon

Czy tak wyobrażali sobie walkę z reżimem młodzi ludzie w 1982 roku? Plakat Stanisława Miedzy-Tomaszewskiego, kolportowany podczas Powstania Warszawskiego oraz fragment murala upamiętniającego Radio Solidarność (fot. Mateusz Opasiński, lic. CC ASA 3.0).

Czy tak wyobrażali sobie walkę z reżimem młodzi ludzie w 1982 roku? Plakat Stanisława Miedzy-Tomaszewskiego, kolportowany podczas Powstania Warszawskiego oraz fragment murala upamiętniającego Radio Solidarność (fot. Mateusz Opasiński, lic. CC ASA 3.0).

Utopienie we krwi Powstania Warszawskiego, zrównanie z ziemią stolicy, wybicie po wojnie żołnierzy wyklętych – to była tragiczna lekcja, z której Polacy mieli wreszcie wyciągnąć wnioski. Kolejna polska rewolucja – Solidarności – była już pokojowa. Gen walki z bronią w ręku jednak nie zniknął…

Ręce do góry! Oddaj broń! W imieniu Powstańczej Armii Krajowej! Jadący do pracy sierżant milicji Zdzisław Karos nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. Mroźny lutowy poranek 1982 roku, zapchany warszawski tramwaj linii 24, smutna rzeczywistość stanu wojennego. I trzech wątłych, nastoletnich chłopców, którzy grożąc mu zdobyczną TT-ką chcieli pozbawić go służbowej broni.

– Synku… – mruknął pobłażliwe sierżant Karos, chwytając za lufę pistoletu, którym straszył go roztrzęsiony Robert Chechłacz. Szamotanina, strzał, ciężko ranny w brzuch milicjant osunął się na podłogę. Zmarł pięć dni później. Osierocił dwójkę dzieci.

TT-ka. Młodzi "AK-owcy" właśnie tego typu pistoletem grozili sierżantowi Karosowi (fot. KEN, lic. CC BY-SA 3.0).

TT-ka. Młodzi „AK-owcy” właśnie tego typu pistoletem grozili sierżantowi Karosowi (fot. KEN, lic. CC BY-SA 3.0).

Prawdziwe powstanie na wiosnę

Siły Zbrojne Polski Podziemnej, czyli konspiracyjna grupa kilku nastolatków, zawiązały się ledwie miesiąc wcześniej. Młodzieńcom z Grodziska Mazowieckiego zaimponował dojeżdżający z Lublina Stanisław Matejczuk.

Student historii oszołomił uczniów szkół średnich bajkowymi opowieściami o ogólnopolskim zbrojnym ruchu oporu przeciwko dyktaturze Wojciecha Jaruzelskiego i planach wywołania narodowego powstania. Zapewniał, że wybuchnie ono lada moment, już na wiosnę.

Matejczuk polecił chłopakom zorganizować się w konspiracyjne piątki, przybrać pseudonimy i prowadzić działania wywiadowcze, propagandowe i małego sabotażu. Wszystko według wzorców wypracowanych kilkadziesiąt lat wcześniej przez Armię Krajową i Szare Szeregi.

I może do żadnej tragedii by nie doszło, gdyby chłopcy poprzestali na rozrzucaniu solidarnościowych ulotek. Niestety, w młodych, gorących głowach zrodził się kompletnie utopijny plan odbicia osób internowanych w warszawskiej Białołęce. Do tego z kolei potrzebna im była broń…

Areszt Śledczy w Białołęce - największy ośrodek dla internowanych w czasie stanu wojennego i główny cel Powstańczej Armii Krajowej (fot. Grzegorz Gołębiowski, lic. CC BY-SA 4.0).

Areszt Śledczy w Białołęce – największy ośrodek dla internowanych w czasie stanu wojennego i główny cel Powstańczej Armii Krajowej (fot. Grzegorz Gołębiowski, lic. CC BY-SA 4.0).

Pistolety w głośniku na plebanii

Zdobyć broń można była tylko w jeden sposób – rozbrajając milicjanta czy żołnierza na ulicy. Z oczywistych względów najtrudniej było o pierwszy pistolet. Grotowi (Robert Chechłacz) i Kowaczowi (Tomasz Łupanow) sprzyjało jednak szczęście. W Grodzisku udało im się obezwładnić i okraść ze służbowej broni kompletnie pijanego milicjanta.

Artykuł powstał w dużej mierze na podstawie książki Patryka Pleskota "Zabić. Mordy polityczne w PRL" (Znak Horyzont 2016).

Artykuł powstał w dużej mierze na podstawie książki Patryka Pleskota „Zabić. Mordy polityczne w PRL” (Znak Horyzont 2016).

Grożąc pierwszym zdobytym pistoletem przypadkowo spotkanemu w autobusie chorążemu zdobyli kolejną sztukę broni. I tak dalej, aż do uzbrojenia całej grupy. Plan wydawał się nie mieć słabych punktów…

Tymczasem kontakt ze Studentem był mocno utrudniony. Matejczuk pojawiał się tylko raz na tydzień – dwa z tajemniczymi zaleceniami, płynącymi rzekomo z samej góry. Dlatego w poszukiwaniu autorytetu, inspiracji i wsparcia chłopcy zwrócili się do księdza Sylwestra Zycha z parafii św. Anny w Grodzisku.

31-letni duchowny miał świetny kontakt z młodzieżą. Dyskutował, zapraszał na plebanię szybko przechodził na „ty” i traktował po partnersku. Tym razem był jednak bardzo poważnie zaniepokojony aktywnością swoich podopiecznych i olbrzymim ryzykiem, które podjęli.

Wtajemniczony w ich plany zgodził się przyjąć na przechowanie dwa zdobyczne pistolety, które ukrył w kościelnym głośniku, i udostępnić im plebanię na konspiracyjne zebrania.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Jakub Kuza - Z wykształcenia prawnik i filozof, zawodowo od lat związany z branżą książkową. Przez kilka lat kierował działem promocji Europejskiego Centrum Solidarności. Prywatnie fanatyk historii, piłki nożnej, giełdy i romańskiej architektury.

Okupacja
Komentarze do artykułu (27)
  1. Rok 1982 stan wojenny godzina policyjna jako żołnierz służby zasadniczej często nocą godzinami sam czekałem w bardzo, bardzo zimnym gaziku na swoich oficerów mając przy sobie KBKAM plus 120 ostrych. Kilka razy młode osoby koniecznie musiały rozmawiać dyskutować wyzywać prowokować trzask jaki daje przeładowywanie broni kończył wszystkie spory. Czy ci młodzi bohaterowie myśleli, że nam było łatwo. Mieliśmy po 20 lat wielu przez rok nie było w domu poczta prawie nie docierała, a te listy co doszły były otwarte z nabita pieczątka ocenzurowano.

      • Proszę mnie nie obrażać. Byłem tylko szeregowym. Zostałem powołany do służby wojskowej jesienią 1980 roku i proszę nie nazywać mnie komunistą bo nigdy nim nie byłem.

        • Bo pewnie odpisuje panu jakis gimnazjalista, który myśli, że w latach 80 każdy kto nie był w Solidarności był komunistą oraz nie wie co to zasadnicza służba wojskowa i mus nie mus praktycznie każdy do tego wojska szedł a że trafiło się odbywać służbę wojskową w stanie wojennym to już nie wina wcielonego. Odpowiedź, że żołnierzom SS i Wehrmachtu nie było łatwo jest też z „dupy” – no ale kto nie był za poprzedniego ustroju wcielony do wojska siłą co może wiedzieć. Wielka młodzież z napchanymi głowami gównem oczywiście.

        • Niepotrzebnie napisales te pare slow.Dla niektorych swiat ma kolory tylko czarni i bialy i nic do nich nie dociera.Nienawisc do wszystkiego ich napedza i umra na raka zatruci wlasnym jadem :) Trzeba i na to pozwolic :) .Historie tez mozna pisac wbrew faktom liczac na to ze ludzie nie pamietaja .Pamietaja! jednak. :) cyt (..) Pokojowe, pełne rozsądku stanowisko Solidarności i Episkopatu (…) Usmiac sie mozna na takie sformulowania. Kain tez mial pokojowe zamiary :)

        • porównywanie solidarności i episkopatu jest co najmniej nietrafione, żeby nie powiedzieć idiotyczne

        • Proszę się nie denerwować, bo nie warto. Sam mam kolegę, którego ZSW wypadła właśnie w okresie Stanu Wojennego. Żeby było mniej ciekawie, kolega jest z Gdańska, więc był pod dodatkowym „ostrzałem” ze strony kadry – wiadomo, ani słowa co się dzieje w domu, bo… Ale gówniarstwo nie rozumie, nie mają pojęcia o czym mowa, bo ich cieplarniane życie jest proste i bezstresowe. Dla nich niemalże każdy to komunista. Biedne toto, bo głupie…

  2. Dla dzisiejszej młodzieży świadomość faktów jest nie do ogarnięcia , tym bardziej ,że tak bardzo okrojono lekcje historii – dla nich kto nie był co najmniej internowany to komunista- czyli 99% społeczeństwa . A całe zło świata ( nawet efekt cieplarniany) to wyłącznie Czy jest sens udowadniać , ze nie jest się wielbłądem ?

    • Ale za takie a nie inne postrzeganie historii odpowiedzialni są dorośli a nie młodzież, różni mędrcy tworzący programy nauczania, autorzy często beznadziejnych podręczników itp.Studiowałem kiedyś historię na kier. nauczycielksim, to był chyba drugi rok po tych słynnych czterech „reformach” i żeby przygotować się do zajęć na praktykach musiałem zaznajomić się z tymi nowymi podręcznikami. To było straszne. Wiadomo zresztą, że rzetelne przekazanie wiedzy historycznej uczniom jest na szarym końcu jeśli chodzi o cele nauczania(czy raczej prowadzenia lekcji) historii.

      • Bardzo dobrzał to pan ujął. Jako świadka tamtych wydarzeń parę lat temu na zaproszenie liceum opowiadałem o tamtych czasach młodzieży na koniec odpowiadając na ich wiele pytań. Szkoda tylko, że to było w Niemczech i interesowało niemiecka młodzież.

  3. Robert Chechłacz tak do końca nie wyemigrował. Na początku lat 90 cieżko ranił wartownika z jednostki wojskowej na Okęciu i zabrał mu broń, której następnie użył do rozboju na taksówkarzu. Żołnierz uderzony w głowę kłódką na łańcuchu zmarł. Co było z taksówkarzem w tej chwili nie pamiętam. Jest to jednak do sprawdzenia w archiwach prokuratury i sądu.

  4. Kilka komentarzy z naszego profilu na fb:
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1242303605798296

    Lucjan K.: Gdyby nie rozum i odwaga Wałęsy to Polska znowu spłynęłaby krwią, przybyłoby, jeden Bóg wie ile, nowych grobów młodych ludzi, czy tego nie mogą odżałować tchórzliwe kurduple, którzy osobiście nic nie zrobili a tak łatwo wysyłaliby na śmierć innych?

    Norbert D.: Tak gdyby nie Wałęsa polala by się krew.. Jaruzelskiego, Kiszczaka i wielu komunistycznych zbrodniarzy.. Jak mawiał Zbigniew Herbert „rewolucja bez rozlewu krwi, to żadna rewolucja”

    Lucjan K.: Norbert D*** Słuchaj rewolucjonisto, dzisiaj odwaga staniała bardzo, co robiłeś jak trzeba było iść na przeciwko plutonom ZOMO? Czy aby nie wzorem waszego hitlerka nie siedziałeś przypadkiem pod mamusiną kiecką?

    Janusz R.: Teraz okazało się że bezkrwawe przemiany roku 1989 to jednak nie to.Lepszym byłoby zbrojne powstanie bo wszak jasnym jest że Polak wolność musi okrasić swą krwią.I tak ten naród podpuszczany przez elity niesie ten swój krzyż.

    Jacek T.S.: Jeszcze chwila i okaże się, że wciąż walczą…

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Kopciuszek
…historia Kopciuszka wydarzyła się naprawdę? Porzucona przez rodziców dziewczyna, która za młodu pasła indyki, została żoną jednego z najsłynniejszych królów w historii.

Irena
…słynna skandalistka II Rzeczpospolitej Irena Krzywicka, miała problemy z wieloma stalkerami? Jeden z nich nawet jej się znienacka oświadczył!

trucicielka
…w dawnej Polsce jednym ze sposobów na rozwiązywanie kłopotów małżeńskich była trucizna? W 1624 roku Agnieszka Klimuntowiczowa została w ten sposób wdową. Za swój czyn zapłaciła głową.