Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Nasza kolonia pod Kilimandżaro. Gdy Polska zniknęła z mapy, oni zbudowali nową w sercu Afryki!

Uczniowie liceum w polskim osiedlu w Masindi w Zachodniej Ugandzie lata 1944-1945. Zdjęcie znajduje się w zbiorach Fundacji Kresy-Syberia.

Uczniowie liceum w polskim osiedlu w Masindi w Zachodniej Ugandzie lata 1944-1945. Zdjęcie znajduje się w zbiorach Fundacji Kresy-Syberia.

Setki polskich harcerzy dziarsko maszerujących w cieniu Kilimandżaro z okazji święta 3 maja? To nie żaden sen imperialisty, ale prawdziwy obrazek z osiedla na Czarnym Lądzie. Trafiło do niego dwadzieścia tysięcy Polek i Polaków.

Kiedy do Polaków przebywających w ZSRR dotarła wiadomość o układzie pomiędzy rządem londyńskim, a Rosjanami, gigantyczna ich fala ruszyła ku wolności. Mężczyźni ciągnęli do armii, a ich śladem podążały kobiety i dzieci, które tym sposobem chciały jak najszybciej wyrwać się z rąk Sowietów:

Na wpół żywe, obszarpane i schorowane kobiety z dziećmi wiedziały, że trzymanie się Wojska Polskiego jest ich jedyną nadzieją na przetrwanie. Generał Anders odważnie postanowił, wbrew życzeniom Stalina, zabrać z wojskiem jak najwięcej polskiej ludności cywilnej przez Morze Kaspijskie do Iranu. (wspomnienie Reginy Villmo z d. Zielińskiej, zgromadzone w ramach projektu „Szlak nadziei”).

Uciekający Polacy docierali w większości właśnie do Iranu. To nie był jednak w żadnym razie ostateczny cel ich podróży. Po kilku tygodniach spędzonych w obozie przejściowym wyprawiano ich w dalszą drogę.

Statek transportujący polskich uchodźców, którzy opuścili ZSRR. 1942 rok. (zdj. domena publ.)

Statek transportujący polskich uchodźców, którzy opuścili ZSRR. 1942 rok. (zdj. domena publ.)

Mężczyźni, którzy odzyskali siły wyruszali jako wsparcie dla oddziałów brytyjskich w tej części świata. Z cywilami był większy problem. Wysyłano ich na cztery strony świata, do różnych prowincji Imperium Brytyjskiego, nad którym słońce nie zachodziło. Blisko dwadzieścia tysięcy uciekinierów trafiło na Czarny Ląd, gdzie przez wiele lat mieli swój własny kawałek Polski otoczony dżunglą.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Normana Daviesa pt. „Szlak nadziei” (Rosikon Press 2015).

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Normana Daviesa pt. „Szlak nadziei” (Rosikon Press 2015).

Droga w nieznane

Wyruszających z Bliskiego Wschodu do Afryki czekała długa droga. Najpierw pięcio-sześciodniowy rejs z pakistańskiego Karaczi do Mombasy, a potem jeszcze wyczerpująca wędrówka w głąb lądu. Jak wspominała po latach Danuta Skiba:

Koło Masindi wybudowano wielkie obozy dla polskich cywilów. Ich lokalizacja […] została wybrana przez wysłanników polskiego rządu w Londynie i mieliśmy tam pozostać do końca wojny. Przydzielono nam połowę lepianki, w której były tylko drewniane łóżka stojące na gołej ziemi. (Cyt. za: Norman Davies, „Szlak nadziei” Rosikoń press 2015).

Ostatecznie powstały 22 osiedla, skupiające około blisko dwadzieścia tysięcy Polaków. Spośród nich wielu miało niemałe wątpliwości odnośnie tego, czego mogą się spodziewać na obcym kontynencie. Afrykę znali głównie z „W pustyni i w puszczy”, a obraz dzikiego i niegościnnego lądu wyłaniający się z książki musiał ich napełniać niepokojem.

Widok na polskie osiedle Koja w Ugandzie, 1945 r. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń.

Widok na polskie osiedle Koja w Ugandzie, 1945 r. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Centrum Dokumentacji Zsyłek, Wypędzeń i Przesiedleń.

Strach podsycały jeszcze plotki krążące po obozach. Mówiono, że Brytyjczycy robią wszystko, by pozbyć się „problemu” uchodźców. Ponoć wysyłali ich celowo do krajów o wybitnie niesprzyjającym klimacie, a potem tylko czekali, aż ci sami poumierają…

Kowalski na Czarnym Lądzie

Największym polskim osiedlem w Afryce było Tengeru, położone u stóp góry Meru, której wierzchołek ginie w chmurach. Także Kilimandżaro, z jego słynnym ośnieżonym szczytem, jest stamtąd doskonale widoczne.

Kiedy pierwsze transporty uchodźców dotarły do celu, Polacy zastali okrągłe lepianki pokryte strzechą i autochtonów karczujących krzaki. Jeszcze kilka, kilkanaście dni wcześniej, rosła tam dżungla.

Na nowych mieszkańców nie czekały żadne specjalne wygody. Domki o średnicy pięciu metrów, ze względu na kształt nazywane przez miejscowych ulami, były w stanie pomięścić trzy-cztery osoby. Brytyjczycy musieli zapewnić Polakom, którzy bardzo często opuszczali ZSRR tylko w tym, co mieli na sobie, całe wyposażenie. Na początek osiedleńcy dostawali łóżko, materac, pościel, koc, moskitierę, ręcznik, sztućce, talerze, kubki. W domkach znajdował się też stół z krzesłami, miednica, wiadro i lampa. Niby niewiele, jednak dla ludzi, którzy wyrwali się ze stalinowskiego piekła to i tak były luksusy.

Na początku Polacy nie musieli sobie nawet sami gotować. Na terenie osiedla funkcjonowały ogólne kuchnie, karmiące do syta wszystkich mieszkańców. Dla wielu tych, którzy jeszcze niedawno cierpieli głód, była to cudowna odmiana. Dopiero z czasem (i to na życzenie samych zainteresowanych), brytyjski komendant obozu zezwolił na gotowanie we własnym zakresie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...oficjalnie Irena Sendler za bramę getta wchodziła tylko po to, by przeprowadzać dezynfekcje? Zajmowała się jednak, czymś całkiem innym: przemycaniem jedzenia, lekarstw, pieniędzy, odzieży... a później także dzieci poza dzielnicę żydowską.

...oskarżenie o gwałt na dwóch czternastolatkach nie złamało kariery wielkiego gwiazdora hollywoodzkiego lat 40. Errola Flynna? Podczas procesu cytowano jego wypowiedzi w stylu „lubię starą whisky i młode kobiety”. Udało mu się wybronić przed więzieniem, ponieważ… podważył reputację nastolatek.

...by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej w PRL-u wielu młodych mężczyzn udawało chorobę psychiczną? W ten sposób w 1984 roku na oddział zamknięty trafił Andrzej „Kobra” Kraiński, który z poznanym tam ordynatorem Andrzejem Michorzewskim założył zespół Latający Pisuar, z którego narodziła się słynna Kobranocka.

...wielu brytyjskich pilotów służących z Polakami podczas II wojny światowej twierdziło, że dotrzymanie naszym lotnikom kroku w piciu było pewnego rodzaju nobilitacją? Gdy Johnny Kent, dowódca Dywizjonu 303, wytrzymał nocną imprezę i jeszcze odprowadził jednego z Polaków do łóżka, znacząco wzrosła jego reputacja.

Komentarze (1)

  1. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do artykułu z naszego facebookowego profilu
    http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1174956929199631

    Mariusz M.:
    ::: byłem tam – oprócz cmentarza – jedynego, gdzie leżą pochowani razem Polacy wyznania katolickiego, prawosławnego i mojżeszowego – są jeszcze budynki, które przypominają dworki. Niestamowite wrażenie zobaczyć dworek w centrym Afryki

    Ela S.:
    Dziękuję za bardzo ciekawy artykuł

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.