Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak bawiono się na okupacyjnym weselu?

Zdjęcie ślubne z czasów okupacji zrobione 26 listopada 1942 roku w Błażowej. Przedstawia rodzinę pana Zdzisława Chlebka (koloryzacja: RK).

Zdjęcie ślubne z czasów okupacji zrobione 26 listopada 1942 roku w Błażowej. Przedstawia rodzinę pana Zdzisława Chlebka (koloryzacja: Rafał Kuzak).

Okupację niemiecką w Polsce wyobrażamy sobie jako pasmo niekończących się potyczek podziemia i partyzantów z Niemcami. Ale przecież nie tylko na tym polegała egzystencja pod władzą hitlerowskiego reżimu. Z dniem pierwszego września 1939 roku nie odwołano nagle życia codziennego. Polacy nadal obchodzili święta i uroczystości rodzinne, gotowali obiady, palili w piecu, a także… żenili się.

Młodzi ludzie w okupowanym kraju nie przestali się zakochiwać. Kiedy uznawali, że zaleźli swoją drugą połówkę, pozostawało tylko jedno – trzeba było powiadomić rodziców i szykować wesele. Co ciekawe śluby brano sporo wcześniej i bardziej spontanicznie niż przed wojną. Wspominał o tym powstaniec, warszawiak Kazimierz Zawadka:

Nie było problemu, wszystko się młodo żeniło. Jak gdzieś łapanka, to [mówiło się] że ma żonę, dziecko, były pewne względy. Wszystko się młodo żeniło, bo do wojska nie szedł. Wojska nie było, bo okupacja.

Zanim dochodziło do właściwych zaślubin należało pójść do księdza i wszystko ustalić, w tym kwestię „co łaska”. Jak wspomina powstaniec, w 1942 roku, kiedy on brał ślub, opłata dla księdza wynosiła… równowartość pół litra wódki.

Wesele w miejscowości Kępa. (Zdjęcie pozyskane w ramach programu Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej, opublikowane na licencji CC-BY-NC, autor reprodukcji:Gminna Biblioteka Publiczna w Borzechowie).

Wesele w miejscowości Kępa. (Zdjęcie pozyskane w ramach programu Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej, opublikowane na licencji CC-BY-NC, autor reprodukcji:Gminna Biblioteka Publiczna w Borzechowie).

Kazimierz Zawadka za swój ślub musiał zapłacić czterdzieści trzy złote, czyli tyle, ile kosztował porządny mięsny obiad dla dwóch osób w lepszej knajpie. Do tego dorzucało się jeszcze kilka monet na tacę dla ministranta i kościelnego. Najczęściej dzień ślubu ustalano na niedzielę, a nie jak dzisiaj na sobotę. Wynikało to ze względów praktycznych – sobota była dniem pracującym. Podobnie zresztą postępowano i w pierwszych dekadach po wojnie.

Do kościoła bez limuzyny

Do kościoła nie jechało się ani samochodem, ani powozem, nie zbierano się też w orszak prowadzony przez orkiestrę. Głośne zachowanie, czy poruszanie się dużą zwartą grupą było po prostu niebezpieczne. Lepiej było nie przyciągać uwagi żandarmów.

Czasem zdarzało się tak, że ci i tak zjawiali się pod kościołem i zgarniali wszystkich weselników. W ten sposób Niemcy rozbili oddział „Osa”-„Kosa”. W trakcie ślubu dwójki oficerów Armii Krajowej gestapowcy aresztowali osiemdziesiąt osób. Z drugiej strony, jak wspomina powstaniec Antoni Bujalski, bywało, że wesele stanowiło tylko przykrywkę. W rzeczywistości zebrana grupa ludzi pracowała nad czymś zupełnie niezwiązanym ze ślubem.

Czy wiesz, że ...

...chcąc zwrócić na siebie uwagę i skłonić Hitlera do małżeństwa z nią, Ewa Braun dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, w 1932 i 1935 roku. Mimo to Hitler pozostawał niewzruszony na jej wołanie o uwagę i nie zamierzał wchodzić z nią w formalny związek.

...Adolf Hitler w każdą podróż zabierał szczoteczkę do pielęgnacji swojego charakterystycznego zarostu. Był przekonany, że jego ikoniczny wąsik stanie się ostatnim krzykiem mody. Do pewnego stopnia miał rację – "na Hitlera" goliła się nie tylko partyjna wierchuszka, ale i zwyczajni Niemcy.

...jedna z najważniejszych radzieckich snajperek w przeciwieństwie do większości ochotniczek, które zgłaszały się do Armii Czerwonej nie była młoda, a jednak stała się śmiertelnie skuteczna. Zdążyła zabić ponad 100 Niemców i wyszkolić setki następczyń.

...niechlubną praktyką niemieckich okrętów podwodnych podczas II wojny światowej było ostrzeliwanie z dział i broni maszynowej ewakuujących się ze storpedowanych statków rozbitków? Ofiarą takiego postępowania była załoga brytyjskiego transportowca „Severn Leigh”. Z 43 członków załogi ocalało jedynie 10.

Komentarze (11)

  1. Anonim Odpowiedz

    ”Jadwiga Szantyr, cywilna uczestniczka powstania warszawskiego…
    To była Wielkanoc, ”
    Cosik mi tu nie pasuje.To tak jak dziadek nie może sobie przypomnieć czy dostał na wojnie kulą w łopatkę czy łopatką w kule .

      • Anonim Odpowiedz

        ”Jak bawiono się na okupacyjnym weselu?” W roku 1945 święto przypada na 1 kwietnia (niedziela) i 2 kwietnia (poniedziałek) jak okupacja to chyba Ruska.

        • Anonim

          Każde świeto wilaknocne przyapda na niedziele i na poniedziałek więc co za róznica czy 1945 czy 1940?

    • Anonim Odpowiedz

      Nie jest powiedziane że ślub był w czasie powstania. Najprawdopodobniej wcześniej – któraś z Wielkanocy w czasie okupacji – a potem zamężna już Jadwiga Szantyr uczestniczyła w powstaniu.

  2. Nasz publicysta |Redakcja Odpowiedz

    Komentarz do artykułu z profilu „Ciekawostki historyczne, o których prawdopodobnie nie słyszałeś”
    https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=425413874315796&id=157583547765498

    Bogdan K.:
    Relacja naocznego świadka:
    W grudniu 44 r. na Zaborczu było wesele. Niedaleko stał oddział kałmuków. Przyjechali na to wesele, ale broń złożyli w komorze. Na weselu był też partyzant Wrona. po paru kielichach Wrona poprosił muzykantów, by dla nieproszonych gości zagrali kozaka. Jak poszli w prysiudy, opowiadający o tym zdarzenie, wtedy chłopiec, który zabawę obserwował siedząc na parapecie okna, dostrzegł u Wrony za pasem pistolet. Ale zobaczył to i któryś z kałmuków. Kałmucy wybiegli do komory, a ten chłopiec zeskoczył z okna, żeby ostrzec Wronę, ale ten sam się zorientował; jednym susem przeskoczył przez tę lukę w oknie. Chłopiec siadł na swoim miejscu i wtedy kałmucy z bronią wpadli do izby, ale Wrony już tam ne było.

  3. Anonim Odpowiedz

    Babcia mi opowiadała jak jej wesele wyglądało za czasów wojny. Nie mogli biesiadować ani wysoko się odnoscić z tak ważnym dniem . Musieli wszystko w ukryciu robić nawet do kościoła każdy osobno poszedł żeby nie robić podejrzeń .Smutne ale prawdziwe .

  4. MAg Odpowiedz

    Nic niezwykłego. Moja babcia też wyszła za mąż w trakcie wojny. Życie chłopskie w czasie okupacji toczyło się w miarę normalnie, były żniwa, święta, śluby. W miastach obecność okupanta była bardziej widoczna, tutaj kręciło się kilku żołnierzy i to szeregowych, nie żadnego gestapo. Dopiero ofensywa dała się ludności wiejskiej we znaki.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.