Damy - empik

Jak bawiono się na okupacyjnym weselu?

Autor: | 23 października 2015 | 18,934 odsłon

Zdjęcie ślubne z czasów okupacji zrobione 26 listopada 1942 roku w Błażowej. Przedstawia rodzinę pana Zdzisława Chlebka (koloryzacja: RK).

Zdjęcie ślubne z czasów okupacji zrobione 26 listopada 1942 roku w Błażowej. Przedstawia rodzinę pana Zdzisława Chlebka (koloryzacja: Rafał Kuzak).

Okupację niemiecką w Polsce wyobrażamy sobie jako pasmo niekończących się potyczek podziemia i partyzantów z Niemcami. Ale przecież nie tylko na tym polegała egzystencja pod władzą hitlerowskiego reżimu. Z dniem pierwszego września 1939 roku nie odwołano nagle życie codziennego. Polacy nadal obchodzili święta i uroczystości rodzinne, gotowali obiady, palili w piecu, a także… żenili się.

Młodzi ludzie w okupowanym kraju nie przestali się zakochiwać. Kiedy uznawali, że zaleźli swoją drugą połówkę, pozostawało tylko jedno – trzeba było powiadomić rodziców i szykować wesele. Co ciekawe śluby brano sporo wcześniej i bardziej spontanicznie niż przed wojną. Wspominał o tym powstaniec, warszawiak Kazimierz Zawadka:

Nie było problemu, wszystko się młodo żeniło. Jak gdzieś łapanka, to [mówiło się] że ma żonę, dziecko, były pewne względy. Wszystko się młodo żeniło, bo do wojska nie szedł. Wojska nie było, bo okupacja.

Zanim dochodziło do właściwych zaślubin należało pójść do księdza i wszystko ustalić, w tym kwestię „co łaska”. Jak wspomina powstaniec, w 1942 roku, kiedy on brał ślub, opłata dla księdza wynosiła… równowartość pół litra wódki.

Wesele w miejscowości Kępa. (Zdjęcie pozyskane w ramach programu Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej, opublikowane na licencji CC-BY-NC, autor reprodukcji:Gminna Biblioteka Publiczna w Borzechowie).

Wesele w miejscowości Kępa. (Zdjęcie pozyskane w ramach programu Cyfrowe Archiwum Tradycji Lokalnej, opublikowane na licencji CC-BY-NC, autor reprodukcji:Gminna Biblioteka Publiczna w Borzechowie).

Kazimierz Zawadka za swój ślub musiał zapłacić czterdzieści trzy złote, czyli tyle, ile kosztował porządny mięsny obiad dla dwóch osób w lepszej knajpie. Do tego dorzucało się jeszcze kilka monet na tacę dla ministranta i kościelnego. Najczęściej dzień ślubu ustalano na niedzielę, a nie jak dzisiaj na sobotę. Wynikało to ze względów praktycznych – sobota była dniem pracującym. Podobnie zresztą postępowano i w pierwszych dekadach po wojnie.

Do kościoła bez limuzyny

Artykuł powstał w oparciu o najnowszą książkę "Ciekawostek historycznych". "Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania" - pierwsza publikacja poświęcona kulinarnej zaradności Polek w czasie okupacji już w sprzedaży! Kliknij, aby kupić ją ze specjalnym rabatem.

Artykuł powstał w oparciu o najnowszą książkę „Ciekawostek historycznych”. „Okupacja od kuchni. Kobieca sztuka przetrwania” – pierwsza publikacja poświęcona kulinarnej zaradności Polek w czasie okupacji już w sprzedaży! Kliknij, aby kupić ją ze specjalnym rabatem.

Do kościoła nie jechało się ani samochodem, ani powozem, nie zbierano się też w orszak prowadzony przez orkiestrę. Głośne zachowanie, czy poruszanie się dużą zwartą grupą było po prostu niebezpieczne. Lepiej było nie przyciągać uwagi żandarmów.

Czasem zdarzało się tak, że ci i tak zjawiali się pod kościołem i zgarniali wszystkich weselników. W ten sposób Niemcy rozbili oddział „Osa”-„Kosa”. W trakcie ślubu dwójki oficerów Armii Krajowej gestapowcy aresztowali osiemdziesiąt osób. Z drugiej strony, jak wspomina powstaniec Antoni Bujalski, bywało, że wesele stanowiło tylko przykrywkę. W rzeczywistości zebrana grupa ludzi pracowała nad czymś zupełnie niezwiązanym ze ślubem.

Jadwiga Szantyr, cywilna uczestniczka powstania warszawskiego, nie chciała z okazji zawarcia małżeństwa żadnej fety. Zdecydowała, że ślub powinien być jak najcichszy. Najlepiej o ósmej rano, gdy na mszy w kościele będzie zaledwie garstka osób. Po latach tak opisywała ten dzień:

To była Wielkanoc, tramwajem pojechaliśmy do ślubu, dwóch świadków, nawet [mąż] trzymał kwiatki, a ja skromniutko ubrana w kostiumik.

Para młoda zwykle nie miała specjalnego wyboru w kwestii ubrania. Najczęściej zdawali się na szafy swoje i bliskich. Panowie występowali we własnych, bardzo często znoszonych już i połatanych garniturach, a panie w skromnych sukienkach i kostiumach. Co ciekawe, w czasie wojny funkcjonowały wypożyczalnie ubrań. Dostępne tam suknie ślubne raczej nie przypominały fontann tiulu i koronek, w jakich gubią się współczesne panny młode, tym niemniej dawały jakąś alternatywę kobietom pragnącym wyglądać odświętnie przy tej wyjątkowej okazji.

Wesele chłopskie w Radzicach koło Drzewicy, 1940 r.

Wesele chłopskie w Radzicach koło Drzewicy, 1940 r.

Podobne rozwiązanie wykorzystała w dniu swojego ślubu Krystyna Piórkowska, w czasie powstania warszawskiego sanitariuszka w Śródmieściu Południowym:

Wiązankę miałam… Był bez i tulipany białe. Strój ślubny mama wypożyczyła z takiej wypożyczalni, bo było bardzo ciężko. To był okres, gdzie ciężko było żyć.

Z weselem albo i bez

Wesele nie było sprawą oczywistą. Państwo młodzi często spotykali się tylko na obiedzie z najbliższą rodziną. Prawdziwa uczta odbywała się tylko tam, gdzie pozwalała na to sytuacja materialna.

Ryszard Stankiewicz, żołnierz powstańczego plutonu specjalnego, wspominał ślub swojej siostry, który zdecydowanie zaliczał się do skromnych uroczystości. Jak opowiadał po latach:

Wesela nie było. To było spotkanie rodzinne dwóch rodzin w domu: szwagra rodzina najbliższa i nasza najbliższa. A to też było parę osób. I tak czym chata bogata – jak to się mówi, to tam było do jedzenia – ale właściwie tradycja tylko, nic więcej. Następnie cóż – okupacja.

W przyciśniętej niemieckim buciorem Polsce przygotowanie tradycyjnej poślubnej fety, ze stołami uginającymi się od wszelkiego jadła, było delikatnie mówiąc skomplikowane. Wykwintne dania i fantazyjne torty w kraju objętym systemem reglamentacji żywności mogły pozostać co najwyżej w sferze marzeń.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (9)
  1. ”Jadwiga Szantyr, cywilna uczestniczka powstania warszawskiego…
    To była Wielkanoc, ”
    Cosik mi tu nie pasuje.To tak jak dziadek nie może sobie przypomnieć czy dostał na wojnie kulą w łopatkę czy łopatką w kule .

  2. Komentarz do artykułu z profilu „Ciekawostki historyczne, o których prawdopodobnie nie słyszałeś”
    //www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=425413874315796&id=157583547765498

    Bogdan K.:
    Relacja naocznego świadka:
    W grudniu 44 r. na Zaborczu było wesele. Niedaleko stał oddział kałmuków. Przyjechali na to wesele, ale broń złożyli w komorze. Na weselu był też partyzant Wrona. po paru kielichach Wrona poprosił muzykantów, by dla nieproszonych gości zagrali kozaka. Jak poszli w prysiudy, opowiadający o tym zdarzenie, wtedy chłopiec, który zabawę obserwował siedząc na parapecie okna, dostrzegł u Wrony za pasem pistolet. Ale zobaczył to i któryś z kałmuków. Kałmucy wybiegli do komory, a ten chłopiec zeskoczył z okna, żeby ostrzec Wronę, ale ten sam się zorientował; jednym susem przeskoczył przez tę lukę w oknie. Chłopiec siadł na swoim miejscu i wtedy kałmucy z bronią wpadli do izby, ale Wrony już tam ne było.

  3. Babcia mi opowiadała jak jej wesele wyglądało za czasów wojny. Nie mogli biesiadować ani wysoko się odnoscić z tak ważnym dniem . Musieli wszystko w ukryciu robić nawet do kościoła każdy osobno poszedł żeby nie robić podejrzeń .Smutne ale prawdziwe .

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Impotent
średniowieczni władcy często nosili bardzo niepochlebne przydomki? Król Kastylii Henryk IV Bezsilny zawdzięczał swe miano zerowemu zainteresowaniu żoną, która narodziny trójki dzieci zawdzięczała zaangażowaniu kochanków…

Dywizjon_303_in_color
brytyjscy piloci myśliwców, by podrywać kobiety, podszywali się pod Polaków? Polscy piloci mieli takie powodzenie u płci pięknej, że ich angielscy koledzy musieli nosić naszywki „Poland” na mundurach, by zdobywać serca dam.

Elzbieta
podejrzewano Elżbietę I o bycie… mężczyzną? Według te teorii pod ciężkim makijażem ukrywała zarost, a olbrzymie kołnierze maskowały jabłko Adama.