Polskie Imperium

Ściga Cię cały świat? Oto siedem porad od najbardziej poszukiwanego człowieka

Autor: | 8 września 2015 | 163,694 odsłon

Adolfowi Eichmannowi długo udawało się uniknąć odpowiedzialności za swe zbrodnie, ale sprawiedliwość w końcu go dosięgła. Na ilustracji fragment okładki książki "El Caso Adolf Eichmann".

Eichmannowi długo udawało się uniknąć odpowiedzialności za swe zbrodnie, ale sprawiedliwość w końcu go dosięgła. Na ilustracji fragment okładki książki „El Caso Adolf Eichmann”.

Adolf Eichmann nie miał planu B. Nie zebrał pieniędzy i nie przygotował drogi ucieczki na wypadek klęski III Rzeszy. Na dodatek, jako masowy morderca, miał miliony zaciekłych wrogów, marzących o jego ujęciu. Jakim cudem przez całe lata skutecznie unikał schwytania?

Koniec wojny zastał Eichmanna, autora „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, w austriackich górach, gdzie organizował oddział partyzancki. Do końca wierny przełożonym zakładał, że będzie w stanie nękać aliantów przynajmniej przez miesiąc. Tymczasem już ósmego maja jego podwładni zostali zwolnieni ze służby, a on sam dosłownie nie miał co ze sobą zrobić. Jak pisze Neal Bascomb w książce „Wytropić Eichmanna”, Niemiec: Po raz pierwszy w życiu nie miał rozkazów do wykonania ani przywódców, za którymi mógłby pójść. Czuł się jak okręt bez steru.

SS-Obersturmbannführer (podpułkownik SS) zdawał sobie sprawę z tego, że alianci uważają go za zbrodniarza wojennego. Wiedzieli o tym również jego towarzysze, z którymi zamierzał ukryć się w górach. Szybko dali mu do zrozumienia, że nie jest wśród nich mile widziany.

Został sam w towarzystwie swojego osobistego sekretarza, Rudolfa Jänischa. Na podorędziu miał tylko własną przebiegłość. I tak oto opracował te siedem niezawodnych zasad…

Jezioro Altaussee i wioska o tej samej nazwie. To tutaj Eichmann otrzymał swój ostatni rozkaz: zorganizowania oddziału partyzantkiego w górach (fot. Taranis-iuppiter, CC BY-SA 3.0).

Jezioro Altaussee i wioska o tej samej nazwie. To tutaj Eichmann otrzymał swój ostatni rozkaz: zorganizowania oddziału partyzantkiego w górach (fot. Taranis-iuppiter, CC BY-SA 3.0).

Po pierwsze: Zmień tożsamość

To oczywiście banał. Jeśli jesteś wysoko na liście poszukiwanych, a wszędzie roi się od żołnierzy, którzy mogą Cię wylegitymować, pozbądź się dokumentów i zmień nazwisko. Lepiej z góry dysponować zastępczymi papierami, ale nasz bohater zbyt późno o tym pomyślał. Do końca przecież wierzył w zwycięstwo III Rzeszy.

Artykuł został oparty na książce Neala Bascomba „Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii”, Znak Horyzont 2015.

Artykuł został oparty na książce Neala Bascomba „Wytropić Eichmanna. Pościg za największym zbrodniarzem w historii”, Znak Horyzont 2015.

Kilka dni błąkał się po kraju, próbując dostać się do Niemiec. Udawał kaprala Luftwaffe, którego nikt nie miał powodu aresztować. W końcu jednak amerykański żołnierz przeszukał go dokładnie i znalazł na przedramieniu tatuaż z grupą krwi, jaki nosił każdy SS-man. Adolf próbował go wypalić papierosem, ale nie udało mu się. Usunął go na dobre nieco później.

Na razie trafił do obozu jenieckiego i tam przyjął nową tożsamość. Nie wybierał jej na chybił trafił.

Po drugie: Wybierz właściwe nazwisko

Przedstawił się jako Otto Eckmann – nazwisko miało być na tyle podobne, by automatycznie na nie reagował i mógł tłumaczyć się przesłyszeniem, gdyby odwrócił się, słysząc „Eichmann”.

Jako dzień narodzin wskazał datę dokładnie o rok późniejszą od prawdziwej, co było łatwe do zapamiętania.

Twierdził też, że przyszedł na świat we Wrocławiu – wiedział, że wszelkie metryki zostały tam najprawdopodobniej spalone w czasie obrony miasta.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Roman Sidorski - Historyk, redaktor, współautor książki „Źródła nienawiści”. Nasz człowiek w Poznaniu i specjalista od tematów wschodnich: od Kozaków i Łukaszenki, po Józefa Stalina. Jego przodkowie zabili Henryka Pobożnego pod Legnicą.

Okupacja
Komentarze do artykułu (15)
  1. Przez zaszyfrowane ogłoszenie w gazecie porozumiał się z siatką dawnych SS-manów z organizacji ODESSA. Zajmowała się ona, przy wydatnej pomocy przedstawicieli kościoła katolickiego, przerzutem nazistowskich zbrodniarzy do Argentyny.”
    Poważny histryk albo choć rzetelny publicysta takich przekłamań nie popełniają!

      • Nie dostał pomocy od przedstawicieli Kościoła. Jesli ktoś z pomocników był związany z Kościołem, to nie był przecież jego przedstawicielem. Kościół walczył z nazizmem aż powstał plan porwania papieża.

        • Mylisz się, kościół katolicki niestety wspierał nazizm w dwóch formach, niemiecki (nazizm) i włoski (faszyzm), radzę sobie poczytać o Traktatach laterańskich, które były prezentami Mussoliniego dla Piusa XI. I o traktacie Watykanu z III Rzeszą tzw Reichskonkordat. A potem zarzucanie innym kłamstw.
          Pozdrawiam, i życzę miłej lektury

        • Co złego jest w tym konkordacie? Obowiązuje on do dziś. Przyjmując dość żenującą logikę Piotra dojdziemy do wniosku, że teraz ten konkordat legitymizuje następnych nazistów? Proszę o konkretne przykłady wspierania nazistów, czy faszystów (traktaty laterańskie- najlepiej odwrócić kota ogonem?) przez KK. Polecam więcej poczytać, zanim poleci się to komuś innemu.

    • Dokładnie. Kolejny przykład demagogii. Artykuł bardzo rzetelny, gdyby nie ta jedna wcinka o Kościele. Antypatyczne podejście widać już po zapisaniu słowa Kościół z małej litery… Szkoda, wielka szkoda.

  2. JAREK! CZYTAJ!

    „Wiedzieli o tym również jego towarzysze, z którymi zamierzał ukryć się w górach. Szybko dali mu do zrozumienia, że nie jest wśród nich mile widziany.”

    a druga sprawa, że kk pomagający w ucieczkach takich kanalii powinien ponieść konsekwencje a tylko wypiął dupę do całowania drugiej stronie :(

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Mala zbrodnia - pion

Czy wiesz że...

Panna-mloda
na ślubie pewnego księcia z różnych przyczyn zginęło aż sześć osób? Korowód nieszczęśliwych wypadków zawierał między innymi hrabiego, który zginął pod kołami powozu nowożeńców.

minia
…na początku okupacji hitlerowskiej przeciętnemu szmalcownikowi wystarczyło zaszantażować jednego Żyda, by zapewnić sobie miesięczne utrzymanie?

Czlonek-fransuskiego-ruchu-oporu-koloryzacja-miniatura
…francuski ruch oporu działał też w… gastronomii? Stołującym się u nich nazistom restauratorzy zamiast szampana i trufli podawali tanie wino musujące i pieczarki.