Promo luty

Najbardziej żałosny pogrzeb XX wieku

Autor: | 6 lipca 2015 | 34,377 odsłon

Żegnany monarcha Edward VII jeszcze za życia (źródło: domena publiczna).Awantura w pociągu i próba zagłodzenia austriackiego arcyksięcia. Syn władcy Czarnogóry w towarzystwie kochanki. A do tego niemiecki cesarz ustępujący miejsca… psu. Najbardziej okazały pogrzeb XX wieku szybko przerodził się w pasmo kompromitacji.

Pogrzeb króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII przyciągnął do Londynu przedstawicieli niemal wszystkich monarchii świata. 20 maja 1910 roku tego następcę królowej Wiktorii żegnało dziewięciu innych władców, pięciu następców tronu i około czterdziestu dodatkowych przedstawicieli rodzin panujących – cesarskich, królewskich i książęcych. Pierwszy raz aż tyle koronowanych głów i ich bliskich zgromadziło się w jednym miejscu. Mieszkańcy Londynu, którzy znaleźli się dostatecznie blisko korowodu, mogli zobaczyć m.in. cesarza Niemiec, króla Portugalii, księcia Syjamu czy następcę tronu osmańskiego.

Wszystkie koronowane głowy przybyłe na uroczystość w komplecie. Od lewej stoją: król Norwegii, car Bułgarii, król Portugalii, cesarz Niemiec, król Greków i król Belgów. Od lewej siedzą: król Hiszpanii, król Wielkiej Brytanii i król Danii (źródło: domena publiczna).

Wszystkie koronowane głowy przybyłe na uroczystość w komplecie. Od lewej stoją: król Norwegii, car Bułgarii, król Portugalii, cesarz Niemiec, król Greków i król Belgów. Od lewej siedzą: król Hiszpanii, król Wielkiej Brytanii i król Danii (źródło: domena publiczna).

Ten pogrzeb to miał być prawdziwy symbol. Huczna impreza u schyłku epoki, pokazująca, że monarchie trzymają się doskonale, pomimo kolejnych rewolucji i zamachów. Zgrabnie podsumował rzecz jeden z obserwatorów, twierdzący, że był świadkiem: „spotkania krewnych, połączonego z przeglądem stanu liczebnego monarszej profesji”.

Nie będziemy jednak zajmować się tutaj analizą splendoru dawnych dynastii. Skupimy się raczej na najbardziej kompromitujących aspektach całej nadętej uroczystości. Oto austriacki arcyksiążę Franciszek Ferdynand, bułgarski car Ferdynand I, czarnogórski następca tronu Daniło oraz cesarz Niemiec Wilhelm II w akcji.

Wojna o pociąg

Monarchowie początku XX wieku byli bardzo czuli na punkcie prestiżu i pierwszeństwa. Tak doniosłe wydarzenie jak pogrzeb głowy brytyjskiego imperium nie mogło się obyć bez sporów o miejsce w kolejce. Przykładowo król Hiszpanii był oburzony, że musiał podążać w orszaku za cesarzem Wilhelmem, który wszak wstąpił na tron aż 2 lata po protestującym. Toż to niedopuszczalne! Najbardziej barwny spór o pierwszeństwo rozegrał się jednak sporo wcześniej – i to w scenerii, której nie powstydziłaby się Agatha Christie.

Orient Express - wymarzona sceneria konfliktu (źródło: domena publiczna).

Orient Express – wymarzona sceneria konfliktu (źródło: domena publiczna).

Z Bałkanów na pogrzeb mieli przyjechać Franciszek Ferdynand, arcyksiążę austriacki, i Ferdynand I, car Bułgarii. Tak się złożyło, że obaj panowie planowali początkową część trasy pokonać tym samym składem Orient Expressu. Tu jednak zaistniał konflikt interesów – tak Austriak, jak i Bułgar żywił przekonanie, że ze względów prestiżowych to jego wagon powinien być podpięty z samego przodu.

Car Ferdynand I, jak stwierdził Wilhelm II: "obwieszony orderami jak choinka" (źródło: domena publiczna).

Car Ferdynand I, jak stwierdził Wilhelm II: „obwieszony orderami jak choinka” (źródło: domena publiczna).

Panowie dosłownie wychodzili z siebie, byle tylko ich salonka została zamocowana tuż za lokomotywą. Wygrał ostatecznie Franciszek Ferdynand. Wykrwawiając się cztery lata później po słynnym zamachu mógł przynajmniej pomyśleć z ulgą, że był personą numer jeden w popularnym pociągu…

Trzeba jednak podkreślić, że było to zwycięstwo pyrrusowe. Car Bułgarii Ferdynand srogo zemścił się za zniewagę, zakazując Austriakowi wstępu do własnego wagonu. Nikt by się tym specjalnie nie przejął, gdyby nie fakt, że przez salonkę Bułgara biegła… jedyna droga do wagonu restauracyjnego.

Biedny arcyksiążę, gdy tylko zgłodniał, musiał w trakcie postoju biec na posiłek przez peron i tak samo później wracać. Ferdynand zaś mógł w tym czasie z satysfakcją przyglądać się jego wysiłkom…

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Agnieszka WolnickaAgnieszka Wolnicka - Absolwentka stosunków międzynarodowych na UJ. Pasjonatka historii, szczególnie genealogii możnych panów każdej epoki historycznej. Uwielbia też badać losy niesamowitych kobiet, próbujących dojść do władzy. Na co dzień prowadzi fanpage „Ciekawostki z dziejów rodów panujących” i pracuje jako sekretarz redakcji "Ciekawostek historycznych".

Okupacja
Komentarze do artykułu (5)
  1. Pierwsze w dziejach spotkanie tak wielkiej ilości koronowanych głów miało miejsce na kongresie wiedeńskim. Biorąc pod uwagę liczbę księstw i pomniejszych królestw wchodzących w skład samej Rzeszy oraz monarchów reprezentujących większe państwa – car Rosji, król Prus, cesarz Austrii, to Wiedeń chyba zasługuje na palmę pierwszeństwa jeśli idzie o zjazdy monarchów.

    • Ważniejsza jeśli chodzi i o czas, i o znaczenie, na pewno była konferencja wiedeńska. Jednak była ona przede wszystkim spotkaniem dyplomatów i większość państw – nawet tych niemieckich – reprezentowali ministrowie/premierzy/ambasadorzy itp., a nie ich władcy. Pogrzeb Edwarda VII zaszczyciło zdecydowanie więcej koronowanych głów (9 do 4 w Wiedniu), a także mnóstwo wysoko urodzonych krewnych władcy oraz przedstawicieli monarchii pozeuropejskich. Zatem analzując go w kategorii „zjazd monarszy” jego skala jest nieporównywalnie większa od wszystkiego, co wcześniej widziano, łącznie z kongresem wiedeńskim.

      • Adam Zamoyski w swojej pracy „1815. Upadek Napoleona i kongres wiedeński” pisze że było to największe w dziejach zgromadzenie arystokracji oraz o największe dyplomatyczne wydarzenie wszech czasów. Kongres miał stanowić również największe zgromadzenie członków królewskich rodzin, jakie kiedykolwiek widziała Europa. Z kolei w przytaczanej tutaj pozycji „Zwaśnieni monarchowie” autor stwierdza, że „nigdy wcześniej tak liczne grono członków rodzin królewskich nie zebrało się w jednym miejscu”. Wydaje mi się że parada królów biorących udział w pogrzebie Edwarda VII budziła podziw dla monarchii porównywalny do tego, który zafundował obserwatorom zjazd wiedeński ;).

  2. Bardzo ciekawy i napisany lekkim piórem artykuł! :-) Gdyby tak stworzyć w tym stylu podręcznik do historii, to historia stałaby się najbardziej uwielbianym przedmiotem w liceum!

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

Wkroczenie Armii Czerwonej w rodzinnych opowieściach. Jak to naprawdę wyglądało?

Czerwonoarmista w trakcie ofensywy na zachód. Tak przedstawiał ją radziecki plakat propagandowy, a jak wyglądała prawda? (źródło: domena publiczna).

Z pewnością nie raz słuchaliście relacji bliskich o tym, jak wyglądał koniec II wojny światowej. Z jednej strony uwolnienie od niemieckiej okupacji, z drugiej – wkroczenie Armii Czerwonej. Ten przełomowy moment polskiej historii przybliży nasza najnowsza książka, „Czerwona zaraza”. Pomóżcie nam ją napisać, dzieląc się rodzinnymi historiami.

9 lutego 2017 | Czytaj dalej...

Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski

Obiecywali wolność i bezpieczeństwo. Zdruzgotany brutalną okupacją Naród witał ich z nadzieją i kwiatami. Zamiast wybawicieli nadeszli jednak bezwzględni zbrodniarze i złoczyńcy. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny w zetknięciu z czerwoną szarańczą.

31 stycznia 2017 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Przekret - pion

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.