Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najbardziej żałosny pogrzeb XX wieku

Żegnany monarcha Edward VII jeszcze za życia (źródło: domena publiczna).Awantura w pociągu i próba zagłodzenia austriackiego arcyksięcia. Syn władcy Czarnogóry w towarzystwie kochanki. A do tego niemiecki cesarz ustępujący miejsca… psu. Najbardziej okazały pogrzeb XX wieku szybko przerodził się w pasmo kompromitacji.

Pogrzeb króla Wielkiej Brytanii Edwarda VII przyciągnął do Londynu przedstawicieli niemal wszystkich monarchii świata. 20 maja 1910 roku tego następcę królowej Wiktorii żegnało dziewięciu innych władców, pięciu następców tronu i około czterdziestu dodatkowych przedstawicieli rodzin panujących – cesarskich, królewskich i książęcych. Pierwszy raz aż tyle koronowanych głów i ich bliskich zgromadziło się w jednym miejscu. Mieszkańcy Londynu, którzy znaleźli się dostatecznie blisko korowodu, mogli zobaczyć m.in. cesarza Niemiec, króla Portugalii, księcia Syjamu czy następcę tronu osmańskiego.

Wszystkie koronowane głowy przybyłe na uroczystość w komplecie. Od lewej stoją: król Norwegii, car Bułgarii, król Portugalii, cesarz Niemiec, król Greków i król Belgów. Od lewej siedzą: król Hiszpanii, król Wielkiej Brytanii i król Danii (źródło: domena publiczna).

Wszystkie koronowane głowy przybyłe na uroczystość w komplecie. Od lewej stoją: król Norwegii, car Bułgarii, król Portugalii, cesarz Niemiec, król Greków i król Belgów. Od lewej siedzą: król Hiszpanii, król Wielkiej Brytanii i król Danii (źródło: domena publiczna).

Ten pogrzeb to miał być prawdziwy symbol. Huczna impreza u schyłku epoki, pokazująca, że monarchie trzymają się doskonale, pomimo kolejnych rewolucji i zamachów. Zgrabnie podsumował rzecz jeden z obserwatorów, twierdzący, że był świadkiem: „spotkania krewnych, połączonego z przeglądem stanu liczebnego monarszej profesji”.

Nie będziemy jednak zajmować się tutaj analizą splendoru dawnych dynastii. Skupimy się raczej na najbardziej kompromitujących aspektach całej nadętej uroczystości. Oto austriacki arcyksiążę Franciszek Ferdynand, bułgarski car Ferdynand I, czarnogórski następca tronu Daniło oraz cesarz Niemiec Wilhelm II w akcji.

Wojna o pociąg

Monarchowie początku XX wieku byli bardzo czuli na punkcie prestiżu i pierwszeństwa. Tak doniosłe wydarzenie jak pogrzeb głowy brytyjskiego imperium nie mogło się obyć bez sporów o miejsce w kolejce. Przykładowo król Hiszpanii był oburzony, że musiał podążać w orszaku za cesarzem Wilhelmem, który wszak wstąpił na tron aż 2 lata po protestującym. Toż to niedopuszczalne! Najbardziej barwny spór o pierwszeństwo rozegrał się jednak sporo wcześniej – i to w scenerii, której nie powstydziłaby się Agatha Christie.

Orient Express - wymarzona sceneria konfliktu (źródło: domena publiczna).

Orient Express – wymarzona sceneria konfliktu (źródło: domena publiczna).

Z Bałkanów na pogrzeb mieli przyjechać Franciszek Ferdynand, arcyksiążę austriacki, i Ferdynand I, car Bułgarii. Tak się złożyło, że obaj panowie planowali początkową część trasy pokonać tym samym składem Orient Expressu. Tu jednak zaistniał konflikt interesów – tak Austriak, jak i Bułgar żywił przekonanie, że ze względów prestiżowych to jego wagon powinien być podpięty z samego przodu.

Car Ferdynand I, jak stwierdził Wilhelm II: "obwieszony orderami jak choinka" (źródło: domena publiczna).

Car Ferdynand I, jak stwierdził Wilhelm II: „obwieszony orderami jak choinka” (źródło: domena publiczna).

Panowie dosłownie wychodzili z siebie, byle tylko ich salonka została zamocowana tuż za lokomotywą. Wygrał ostatecznie Franciszek Ferdynand. Wykrwawiając się cztery lata później po słynnym zamachu mógł przynajmniej pomyśleć z ulgą, że był personą numer jeden w popularnym pociągu…

Trzeba jednak podkreślić, że było to zwycięstwo pyrrusowe. Car Bułgarii Ferdynand srogo zemścił się za zniewagę, zakazując Austriakowi wstępu do własnego wagonu. Nikt by się tym specjalnie nie przejął, gdyby nie fakt, że przez salonkę Bułgara biegła… jedyna droga do wagonu restauracyjnego.

Biedny arcyksiążę, gdy tylko zgłodniał, musiał w trakcie postoju biec na posiłek przez peron i tak samo później wracać. Ferdynand zaś mógł w tym czasie z satysfakcją przyglądać się jego wysiłkom…

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (5)

  1. maciur Odpowiedz

    Pierwsze w dziejach spotkanie tak wielkiej ilości koronowanych głów miało miejsce na kongresie wiedeńskim. Biorąc pod uwagę liczbę księstw i pomniejszych królestw wchodzących w skład samej Rzeszy oraz monarchów reprezentujących większe państwa – car Rosji, król Prus, cesarz Austrii, to Wiedeń chyba zasługuje na palmę pierwszeństwa jeśli idzie o zjazdy monarchów.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Agnieszka Wolnicka Odpowiedz

      Ważniejsza jeśli chodzi i o czas, i o znaczenie, na pewno była konferencja wiedeńska. Jednak była ona przede wszystkim spotkaniem dyplomatów i większość państw – nawet tych niemieckich – reprezentowali ministrowie/premierzy/ambasadorzy itp., a nie ich władcy. Pogrzeb Edwarda VII zaszczyciło zdecydowanie więcej koronowanych głów (9 do 4 w Wiedniu), a także mnóstwo wysoko urodzonych krewnych władcy oraz przedstawicieli monarchii pozeuropejskich. Zatem analzując go w kategorii „zjazd monarszy” jego skala jest nieporównywalnie większa od wszystkiego, co wcześniej widziano, łącznie z kongresem wiedeńskim.

      • maciur Odpowiedz

        Adam Zamoyski w swojej pracy „1815. Upadek Napoleona i kongres wiedeński” pisze że było to największe w dziejach zgromadzenie arystokracji oraz o największe dyplomatyczne wydarzenie wszech czasów. Kongres miał stanowić również największe zgromadzenie członków królewskich rodzin, jakie kiedykolwiek widziała Europa. Z kolei w przytaczanej tutaj pozycji „Zwaśnieni monarchowie” autor stwierdza, że „nigdy wcześniej tak liczne grono członków rodzin królewskich nie zebrało się w jednym miejscu”. Wydaje mi się że parada królów biorących udział w pogrzebie Edwarda VII budziła podziw dla monarchii porównywalny do tego, który zafundował obserwatorom zjazd wiedeński ;).

  2. Anonim Odpowiedz

    Bardzo ciekawy i napisany lekkim piórem artykuł! :-) Gdyby tak stworzyć w tym stylu podręcznik do historii, to historia stałaby się najbardziej uwielbianym przedmiotem w liceum!

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.