Damy - empik

Przetrwali tylko najlepsi. Morderczy trening spadochroniarzy Sosabowskiego

Autor: | 5 maja 2015 | 46,299 odsłon

Szkolenie z walki wręcz. Zdjęcie z książki Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy” (Finna 2014).Stanowili elitę polskiej armii w trakcie II wojny światowej. Ich umiejętności były wynikiem bezlitosnego treningu. Niewielu było w stanie go przetrwać. Najtwardsi, którym się to udało stali się prawdziwymi maszynami do zabijania Niemców.

Kiedy przystępowano do formowania Samodzielnej Brygady Spadochronowej w jej szeregach znalazły się zarówno 18-letnie młokosy, jak i poważni 50-latkowie. Jak łatwo się domyślić ich sprawność fizyczna była na diametralnie różnym poziomie. Nic zatem dziwnego, że kadra szkoleniowa brygady kładła tak duży nacisk na zwiększenie tężyzny fizycznej kandydatów na spadochroniarzy. Właśnie w tym celu powstał – owiany złą sławą – specjalny tor przeszkód nazwany „małpim gajem” (pisaliśmy już o nim kilka lat temu, przedstawiając temat szkolenia Cichociemnych).

Sala tortur na świeżym powietrzu

Został on wybudowany na terenie szkockiej posiadłości Largo House, znajdującej się w rejonie stacjonowania jednostki. Sam pomysł jego stworzenia zrodził się w głowach oficerów polskiej formacji, oni również w dużej mierze sfinansowali z własnych środków tę istną salę tortur na świeżym powietrzu.

Żołnierze 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej podczas treningu w "małpim gaju". Zdjęcie z książki Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy”  (Finna 2014).

Żołnierze 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej podczas treningu w „małpim gaju”. Zdjęcie z książki Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy” (Finna 2014).

O wyzwaniu, jakie czekało na nowo przybyłych śmiałków świadczył już sam napis umieszczony nad bramą: Szukasz śmierci, wstąp na chwilę. Jak zatem prezentował się „małpi gaj”? O tym możemy się przekonać czytając relację chor. Władysława Gołębiowskiego, którą przytacza w swojej książce pt. „Sosabowcy” Krzysztof Jan Drozdowski:

Kiedy przyrządzono wszystko, co potrzebne było człowiekowi do niechybnego kalectwa, wypuszczono pierwszą grupę straceńców. […] Rozpoczynano od skoku z przewalonego przez burzę drzewa z wysokości 50 – 80 cm. A że drzewo było okrągłe i nie wszystkie pięćdziesięcioletnie Ikary mogły utrzymać równowagę w postaci stojącej przybito płaską deszczułkę, a dla bezpieczeństwa zmiękczono siemię na skok.

Po skoku odważni maszerowali na tak zwany trapez. Była to huśtawka, zawieszona na gałęzi rozłożystego, leciwego dębu, przyrząd niechybnego stłuczenia „miękkiej części ciała”. Tych którzy panicznie bali się huśtania – kosztowało to czasem złamanie jakieś kostki. Następnie – chodzenie po żerdziach […]. Cóż za ruchy ekwilibrystyczne musiał adept wyczyniać, chwytając się niekiedy oburącz powietrza, by na tej żerdzi się na chwilę zatrzymać, a co dopiero przejść jej całą długość.

"Małpi gaj" na karykaturze z okresu II wojny światowej (źródło: domena publiczna).

„Małpi gaj” na karykaturze z okresu II wojny światowej (źródło: domena publiczna).

Z kolei, proszę Państwa, płotek! Na trzy metry wysoki. „Raz, dwa i na drugiej stronie” rozkazywali instruktorzy. Piękne to było, ale dla adepta staruszka – to istna ściana płaczu. […] Dla dalszego udręczenia adepta wybudowano z drzewa ścianę z oknem, przez które musiano dawać nura, szybko, jeden po drugim. A potem na poprzeczkę, nad rzeczką i tu dopiero potrzebne były wyćwiczone ręce, bowiem przez połowę poprzeczki – ślizganie na brzuszku, a przez drugą połowę, zwisając na rękach i nogach – marsz do celu. Niewyćwiczone ręce dawały pewną gwarancję – kąpieli w rzeczce.

Artykuł powstał w oparciu m.in o książkę Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy” (Finna 2014).

Artykuł powstał w oparciu m.in o książkę Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy” (Finna 2014).

Hop do „dziury”

Rzecz jasna nie samym „małpim gajem” żyli przyszli spadochroniarze. Codziennie musieli oni przebiec minimum 10 kilometrów, ponadto trenowali m.in. walkę wręcz oraz czołganie się pod zasiekami. Na tych, którzy przetrwali tę morderczą zaprawę czekał kolejny etap szkolenia – tzw. „dziura”. Pod tym pojęciem kryło się wycięcie w suficie dawnej stajni, imitujące otwór w podłodze bombowców Whitley, wykorzystywanych przez Brytyjczyków do transportu wojsk powietrznodesantowych.

Jak podkreśla w swojej książce Krzysztof Jan Drozdowski trening „w dziurze” miał decydujące znaczenie. Właśnie tam wpajano żołnierzom wiedzę i umiejętności potrzebne do wykonania skoku ze spadochronem. Również w trakcie tej fazy szkolenia było wiele przypadków stłuczeń i złamań, ale nie brakowało też śmiechu.

Gdy zostały opanowane podstawy, następny punkt jazdy obowiązkowej stanowiła dwudziestopięciometrowa wieża spadochronowa. Dawała ona przedsmak tego, co czekało na żołnierzy podczas prawdziwego skoku ze spadochronem. Pozwalała przyzwyczaić się do rzucania się w przepaść, do poskromienia instynktu samozachowawczego, który powstrzymuje człowieka przed tego rodzaju posunięciami.

Skoki z dwudziestopięciometrowej wieży spadochronowej pozwalały przezwyciężyć instynkt samozachowawczy. Zdjęcie z książki Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy” (Finna 2014).

Skoki z dwudziestopięciometrowej wieży spadochronowej pozwalały przezwyciężyć instynkt samozachowawczy. Zdjęcie z książki Krzysztofa J. Drozdowskiego pt. „Sosabowcy” (Finna 2014).

Na tym kończył się pierwsza runda szkolenia. Ci, którzy pomyślnie ją zaliczyli trafiali do brytyjskiej szkoły spadochronowej nr 1 w Ringway. Na mniej sprawnych czekał ponownie „małpi gaj”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Czytasz artykuł z epoki: . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia wojskowa, Postacie historyczne, Wielcy i znani, Wojna na lądzie, Wojna w powietrzu, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (15)
      • @Rafał Kuzak
        Proszę wybaczyć, ale ta odpowiedź jest niestosowna i wręcz bzdurna. Co prawda komentarz powinien zawierać więcej niż tak zwany teraz „hejt”, ale sugerowanie, że prawo do krytyki ma tylko osoba która potrafi wykonać krytykowaną czynność lepiej jest pozbawione wszelkiej logiki, niedojrzałe oraz nie wnosi nic do dyskusji i nie pełni żadnej pozytywnej funkcji w dyskusji. A przecież nawet gdy rozmówca nie trzyma poziomu, należy tego poziomu wymagać od siebie.

  1. artykul to nic innego jak pochwala taniego szowinizmu i nacjonalizmu, ot tak zeby sie dowartosciowac, i poczuc jakas tam zekoma wyzszosc nad kims tam. Mama nadzieje ze autor przypomni tez zaslugi bohaterskich oddzialow Bandery wyzwalajacych Ukraine spod obcej okupacji, tylko nie chce slyszec ze to byli mordercy, prezciez walczyli o wlasna wolnosc i niepodleglosc.

    • Musieli skakać wprost na niemiecka dywizję,a jak nie mogli sie przebic przez Ren by pomóc ang.oddziałom to on,gen. Sosabowski stał sie kozłem ofiarnym.Podejrzewam,że ta Brygada była potencjalnie zbyt niebezpieczna.Niepotrzebni musza odejść.Po wojnie pracował jako zwykły robotnik.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

stalin
…w ramach kultu jednostki w ZSRR pojawiła się propozycja, aby przyjąć nowy kalendarz? Rok urodzin Stalina (1879) miał być odtąd rokiem pierwszym!

niezniszczalny
…Imperium Brytyjskie miało w swoich szeregach prawdziwie niezniszczalnego żołnierza. Stracił oko, był o krok od amputacji nogi, a kiedy amputowano mu rękę, stwierdził, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia niż wyrwanie zęba.

krwawa-luna-miniaturka
… „Krwawa Luna”, największa sadystka stalinowskiej ubecji w Polsce, miała doktorat z filozofii i w towarzystwie uchodziła za kobietę niezwykle towarzyska i pogodną, niebywale inteligentną.