To jest prawdziwa Gra o tron

Przerąbane jak w ruskim czołgu… Cała prawda o T-34

Autor: | 19 listopada 2014 | 208,342 odsłon

T-34 najlepszy czołg II wojny światowej? Nic z tych rzeczy.Najlepszy czołg II wojny światowej! Pogromca Tygrysów i Panter! Jedyny zwycięzca tej wojny! Historycy i pasjonaci uzbrojenia uparcie opisują radzieckiego T-34 w samych superlatywach. Zupełnie niesłusznie.

Kiedy w czerwcu 1941 r. Niemcy uderzyły na ZSRR, z frontu zaczęły napływać informacje o pojawieniu się nowych typów radzieckich czołgów, odpornych na używane wówczas przez Wehrmacht środki przeciwpancerne. Stanowiło to niejakie zaskoczenie dla niemieckiego dowództwa, tym bardziej że informacje wywiadowcze nie potwierdzały faktu posiadania tego typu wozów przez Związek Radziecki. Jak łatwo się domyślić, chodziło tu o czołgi średnie typu T-34 oraz ciężkie KW-1 i KW-2.

Nowa „gwiazda” Armii Czerwonej

Gdy rozpoczynała się wojna niemiecko-radziecka wydawało się, że sowieci mają znaczną przewagę w dziedzinie broni pancernej. Prawda była jednak nieco inna. Zdjęcie z książki Kacpra Śledzińskiego „Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych” (Znak Horyzont 2014).

Gdy rozpoczynała się wojna niemiecko-radziecka wydawało się, że sowieci mają znaczną przewagę w dziedzinie broni pancernej. Prawda była jednak nieco inna. Zdjęcie z książki Kacpra Śledzińskiego „Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych” (Znak Horyzont 2014).

Zwłaszcza T-34 na pierwszy rzut oka robił wrażenie: dieslowski silnik, pochylone pod kątem płyty pancerne zwiększające odporność konstrukcji na przebicie pociskiem, szerokie gąsienice sprzyjające mobilności i działo kalibru 76 mm. Podobnych czołgów Niemcy wówczas nie posiadali i wydawało się, że Armia Czerwona o lata świetlne wyprzedza Wehrmacht w dziedzinie broni pancernej.

Tymczasem T-34 posiadał mnóstwo mankamentów. Podczas prób prototypów dały o sobie znać zwłaszcza awarie układu napędowego. Resurs silnika, czyli jego gwarantowany czas bezawaryjnej i bezpiecznej eksploatacji, określono na zaledwie 100 godzin. Niską trwałość miały sprzęgła. Wyłamywały się zęby skrzyni biegów. Mimo tych wszystkich niedoróbek 31 marca 1940 r. zadecydowano o przyjęciu go do produkcji praktycznie bez żadnych poprawek. Ot, legendarna rosyjska fantazja!

Czołg Hitlera – czołg Stalina. Porównanie rodem z Top Gear

Rosjanie o wątpliwej jakości swojego nowego czołgu przekonali się już w lecie 1940 r., gdy przeprowadzono jego testy porównawcze z zakupionymi w Niemczech PzKpfw III. Było dla nich istnym szokiem, gdy okazało się, że z wyjątkiem większego kalibru armaty i nieco lepszego opancerzenia radziecki czołg ustępował niemieckiej „trójce” niemal pod każdym względem.

Na papierze T-34 prezentował się doskonale. W czasie testów okazało się, że posiada on wiele wad, które przysparzały wielu problemów załogom (fot. Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Na papierze T-34 prezentował się doskonale. W czasie testów okazało się, że posiada on wiele wad, które przysparzały wielu problemów załogom (fot. Bundesarchiv; lic. CC ASA 3.0).

Podczas prób szosowych T-34 osiągał niższą prędkość maksymalną: 48,2 km/h wobec 68,1 km/h PzKpfw III. Również zawieszenie radzieckiego czołgu pozostawiało wiele do życzenia. W terenie T-34 mocno kołysał się na boki, a na nierównościach miał tendencję do wpadania w drgania. Niemiecki czołg był pod tym względem bardziej komfortowy i przy tym zdecydowanie cichszy od swego sowieckiego odpowiednika.

Artykuł powstał m.in, w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego "Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych" (Znak Horyzont 2014).

Artykuł powstał m.in, w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego „Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych” (Znak Horyzont 2014).

Jeśli chodzi o układ napędowy, to T-34 znacznie odstawał od PzKpfw III. Niemiecki czołg miał zdecydowanie bardziej niezawodny i bezawaryjny silnik. Piętą achillesową radzieckiego silnika były filtry powietrza. Trzeba było je czyścić co kilkadziesiąt kilometrów, inaczej dochodziło do zatarcia jednostki napędowej.

Wieża jak komora gazowa

Również środowisko pracy czteroosobowej załogi radzieckiego czołgu nie należało do najprzyjaźniejszych. W ciasnej wieży z trudem mieścili się ładowniczy i dowódca. Ten ostatni musiał spełniać też rolę celowniczego, co sprawiało, że był przeciążony obowiązkami. Niskiej jakości były przyrządy obserwacyjne i celownicze. Do wnętrza wieży prowadził pojedynczy duży właz z niefortunnie umieszczonymi z przodu zawiasami.

Zwłaszcza, jak podkreśla Kacper Śledziński w swojej książce „Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych”:

Brakowało wieżyczki dowódcy umożliwiającej obserwację po okręgu. Dowódca musiał korzystać z peryskopu zniekształcającego perspektywę. Otwarcie olbrzymiej, ciężkiej płyty włazu zasłaniało widok. Radzono sobie, siedząc okrakiem na wieży.

Poza awaryjnymi silnikami i skrzyniami biegów spory problem stanowiła ciasna wieża, w której z trudem mieścili się ładowniczy i dowódca. Na dodatek prowadził do niej bardzo nieporęczny właz.

Poza awaryjnymi silnikami i skrzyniami biegów spory problem stanowiła ciasna wieża, w której z trudem mieścili się ładowniczy i dowódca. Na dodatek prowadził do niej bardzo nieporęczny właz.

Kiepsko rozwiązany był problem odprowadzania gazów prochowych w trakcie prowadzenia ognia z działa lub kaemów. Wieża nie posiadała wentylatora, a tylko otwór wentylacyjny. W efekcie po kilku wystrzałach jej wnętrze wypełniało się tlenkiem węgla o stężeniu dziesięciokrotnie przekraczającym dopuszczalne normy.

W praktyce, aby przewietrzyć czołg, trzeba było otworzyć zarówno właz wieży, jak i przedni właz mechanika-kierowcy. Ten ostatni również, mimo doskonale ukształtowanej przedniej płyty czołgu, był jej słabym punktem. W przypadku trafienia weń nieprzyjacielskiego pocisku wpadał do wnętrza wozu, „przy okazji” masakrując siedzącego za nim kierowcę.

Co dwóch, to nie jeden

Samo prowadzenie czołgu było istną katorgą dla kierowcy z powodu ciężko i nieprecyzyjnie pracującej skrzyni biegów. Było to zajęcie bardzo wyczerpujące fizycznie. Trzeba było mieć dużo szczęścia i cierpliwości, aby wrzucić odpowiedni bieg. Nierzadko należało przy tym korzystać z pomocy siedzącego obok strzelca-radiotelegrafisty. Jak po przejażdżce T-34 stwierdził Hans Halberstadt, amerykański ekspert w dziedzinie wozów bojowych: idealnym kierowcą czołgu byłby facet, który wyglądałby jak kurduplowaty ciężarowiec.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (128)
  1. Jak dokładnie przeliczano te roboczogodziny? 8 tysięcy roboczogodzin to jakby nie patrzeć około 333 dni. Przeliczamy tutaj czas na jednego pracownika przy budowie czołgu? (i tutaj pytanie czy tylko w miejscu składania gotowego egzemplarza, czy doliczamy też tych pracujących w hutach, kopalniach rudy etc, etc?).

    • Suma wszystkich godzin pracy wszystkich osób. Tak samo mógłbyś zadać pytanie o samochód. Na linii produkcyjnej jest masa ludzi odpowiadająca za swoje działki.

      Poza tym myślę, że nie było to liczone co do godziny, a jedynie wydajność przez liczbę pracowników razy czas pracy.

      • Dzięki, trochę źle się wyraziłem. Chodziło mi głównie o to czy przy ustalanie takiej „roboczogodziny” liczymy tylko pracowników składających gotowy egzemplarz, czy też wszystko począwszy od wydobycia rudy, czyszczenia, transportu, hut, odlewni etc, etc, etc…

    • Ja myślę że nic się na świecie nie zmieniło, nadal rządzi nim banda pedofilii, zoofilii i morderców, która nie przeszła by szkoły podstawowej, a przynajmniej ich wyliczenia i wypowiedzi nie świadczą o jakiejkolwiek wiedzy która mogła by człowieka łączyć z książką, matematyką, medycyną lub nawet małpą.

  2. Jakie źródło podaje, że PzKpfw III osiągał 68,1 km/godz?

    Pytam, bo wszelkie znane mi źródła podają prędkość 40 km/godz., i to wyłącznie na drodze, nie w terenie. Dodatkowo, byłaby to prędkość większa niż we współczesnych czołgach, czy też nawet gąsienicowych pojazdach zwiadowczych – takich jak MTLB, BWP-2, LPG – które dysponują większą mocą jednostkową (KM/Mg), nowocześniejszym zwieszeniem i transmisją napędu…

    • Żadne nie poda takiej informacji. Ale taka sytuacja miała miejsce.

      Czytałem o tym w artykule w „technice wojskowej” ale w starym numerze. Dosyć dawno temu. Chodziło o to, że Iwan na poligonie (chyba w Kubince), rozpędził Panzer III właśnie do takiej prędkości.

    • Informacje dotyczące testów porównawczych T-34 z PzKpfw III pochodzą z artykułu Andrzeja Kińskiego i książki Igora Witkowskiego.

      Co do prędkości to Sowieci w swoich arsenałach posiadali czołgi szybsze niż T-34 i to starszych generacji, które właśnie miał zastąpić. Chodzi tu o wozy rodziny BT. Ostatnie wersje BT-7 osiągały na kołach prędkość nawet ponad 80 km/h a na gąsienicach przeszło 60 km/h.

    • Po rosyjsku tekst o prędkości i głośności poruszających się T34 i PzKpfw III brzmi tak:

      Т-34 превосходил „тройку” по вооружению и броневой защите, уступая по ряду других показателей. Pz-III имел трехместную башню, в которой были достаточно комфортные условия для боевой работы членов экипажа. Командир имел удобную башенку, обеспечивавшую ему прекрасный обзор, у всех членов экипажа имелись собственные приборы внутренней связи.

      В башне же Т-34 с трудом размещались два танкиста, один из которых выполнял функции не только наводчика, но и командира танка, а в ряде случаев и командира подразделения. Внутренней связью обеспечивались только два члена экипажа из четырех – командир танка и механик-водитель.

      Немецкая машина превзошла Т-34 и по плавности хода, она оказалась и менее шумной – при максимальной скорости движения Pz-III было слышно за 150 – 200 м, а Т-34 – за 450-500 м.

      Полной неожиданностью для наших военных явилось и превосходство „немца” в скорости. На гравийном шоссе Кубинка-Репище Pz-III разогнался на мерном километре до скорости 69,7 км/ч, в то время как лучший показатель для Т-34 составил 48,2 км/ч. Выделенный же в качестве эталона БТ-7 на колесах развил только 68,1 км/ч.

      • Z tego co ja słyszałem pz miał wbudowany ogranicznik prędkości by nie męczyć silnika a iwany na kubince go zdemontowały co skracało żywotnosc silnika o około 50 procent

      • Dla Rosjan ważniejsza była ilość i łatwość produkowanych pojazdów. Niemieckie czołgi choć były doskonałe, przegrywały. Nawet Panzerkampfwagen VI B Königstiger przegrał ten pojedynek, powód był zupełnie inny. Brak zaopatrzenia na polu bitwy, złe warunki w terenie- zwykle za czołgami podążałą piechota wyposażona w miny przeciwczołgowe i bazuki. Zła strategia Niemców oraz skomplikowana konstrukcja niemieckich czołgów, sprawiały, że trudno było dostać części zamienne. Czołg T-34-85 dowodzony przez Aleksandra Oskina zmasakrował natomiast na polu bitwy 3 Tygrysy królewskie. Königstiger był zbyt duży i ciężki, ograniczało to jego mobilność, dodatkowym problemem był zawodny silnik, który nie zapewniał wystarczających osiągów oraz spalał ogromne ilości paliwa, którego brakowało. Dowodzi to, że mimo gorszej konstrukcji T-34 wygrał wojnę w Berlinie.Największym atutem Tygrysa II było jego działo i gruby pancerz – 150 mm, górna płyta oraz 180 mm wieży, był inspiracją do opracowania przez aliantów czołgu T29 HT.

  3. Owszem, T-34 był daleki od ideału. Ale o był maszyną idealną, jeśli się wspomni starą maksymę, że „dobry czołg to taki który jest w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie i jest jego dużo”.

    Na dodatek to co autor tutaj opisał, to były problemy wieku dziecięcego i w 1941 wiele z usterek (np z wentylacją) były w wielu wozach naprawione.

    Swoją drogą, trzeba pamiętać, że Tygrys i Pantera również w większości nie polegli w walce, a na poboczu z powodu usterek. I każda taka strata była niepowetowana. Na dodatek te dwa czołgi pokazują „geniusz” niemieckich planistów, którzy nie dość, że na Rosyjską zimę wypuszczali czołg z silnikiem benzynowym (który zresztą w niejaki sposób przegrał wojnę – w 1941 kiedy niemcy potrzebowali jak najwięcej czołgów, wiele maszyn po prostu stało, bo paliwo zamarzło), to jeszcze ważyły te kolosy zdecydowanie za dużo jak na Rosyjskie „drogi”.

    Owszem, T-34 miał wiele wad, ale w czasie wojny okazał się niezastąpiony. I dlatego właśnie jest nazywany najlepszym czołgiem drugiej wojny, ponieważ bez niego nie byłoby zwycięstwa. Powiem więcej – on po prostu był niezbędny.

    • Sensowna odpowiedz na stek bzdur. Pamietam jak na Studium Wojskowym (40 lat temu) jeden ze znafcow (studentow) zapytal „trepa” czyli pplk. ktory przeszedl od Lenino do Berlina czy to prawda ze pocisk z pepeszy nie przebijal…kozucha!
      Odpowiec pplk. byla prosta i jasna, „nie chcialbym byc w tym kozuchu”
      Nie tylko Niemcy uzywali w sporych ilosciach T-34, ale i zdobyte dziala, ckm Maxima, czy wlasnie ppsz. Kalachy cieszyly sie duzym powodzeniem u amerykanow w Wietnamie. Owszem, M-16 lzejsze, celniejsze, ale pustaka nie przebija. Kalach rozwala pustaka w czesci, a sam widzialem kalach wyjety z piachu strzela, M-16 wyjety z tego samego piach nawet nie pier…nal. Nic dziwnego ze zolnierz chce miec bron ktora strzeli wtedy kiedy jest to potrzebne.

      • Ale bzdury z tym paliwem piszesz, coś słyszałeś ale nie do końca. Tutaj masz wartości zamarzania paliw:
        Benzyna 95 -150C
        ON -20C do -40C
        Propan -187C
        Butan -140C
        Gaz ziemny wysokometanowy -183
        A słyszałeś o wytrącaniu się parafiny z ON.
        T34 miał silnik diesla, bo ruski mieli ropy od zajeb…, a konstrukcja silnika była prosta jak budowa cepa, i te 150 godzin międzyremontowych :(
        Zaletą T34 była ilość.
        I taka ciekawostka, dla łykających zbyt dużo propagandy ZSRR, Leand- Lance dostarczyło samych czołgów ok 8000tyś. szt., a jak któryś mądrala znajdzie zdjęcie Shermana w armii ZSRR stawiam litra :)

        • T-34 o ile się nie mylę miały wielki silnik diesla i malutki benzynowy żeby go tyko rozgrzać i rozkręcić.

        • Panowie na łuku kurskim przykładowo to ruscy nawet m3 i matildy stawiali a co do m4 skoro były takie do Bani to czemu m4 tak jak panter trafialy tylko do jednostek gwardyjskich?

    • T-34 wygrał wojnę ponieważ występował w ogromnych ilościach i tyle. Hmm…maszyną idealną powiadasz? To tak jakby nazwać „Malucha” supersamochodem,a jeżdżą nim jedynie fanatycy aut PRL-u a w czasach „nowości” gdy próbowano go sprzedawać na zach. nikt tego nie chciał tam kupić. I tu jest podobnie, uwierz wiele z tych „problemów wieku dziecięcego” nie zostało zażegnanych do końca wojny a znikły dopiero w czołgu T-44 który…nawet wizualnie jest łudząco podobny do Pantery. Mało tego PzKpfw V „Panther” miał identyczne problemy ze skrzynią biegów spowodowane kształtem układu zębów kół zębatych w przekładni, które (podobnie jak w T-34) były proste i nie wytrzymując przeciążeń łamały się podczas gdy w Shermanach stosowano układ zębów w kształcie „daszka”. Jego zaletą była ilość i sposób użycia.

      • @Kizior90 Widzę, że czytanie ze zrozumieniem nie zostało do końca opanowane. T-34 był idealny NA WARUNKI JAKIE PANOWAŁY W ZSRR i sytuację strategiczną.

        Widzisz, bo to było tak, że w ZSRR niemcy byli pod Moskwą i Stalingradem i Rosjanie potrzebowali czegokolwiek co mogło jako tako strzelać i niszczyć czołgi i siłę żywą. I potrzebowali tego NAJSZYBCIEJ JAK TO JEST MOŻLIWE. Nikt nie miał czasu na jakość i dopracowanie, bo gdyby zaczęli dopracowywać, to te wozy w ogóle nie pojawiłyby się na froncie, a to znaczy, że ZSRR straciłoby Moskwę, a co za tym idzie – przegrałoby wojnę…

        Natomiast większość amerykanów piła w tym czasie Pina Coladę na plaży na Florydzie, a do US Army żeby trafić trzeba było spełnić szereg wymagań. Dlatego amerykanie to sobie mogli jako tako dopracowywać Shermany i robić je jakościowo (choć i tak psuły się te wozy na potęgę i były takimi T-34, ale lepiej wykonanym i, jeśli mówimy o wersji z 75mm, uzbrojonymi w słabsze działo).

        Co do starcia T-34 z arabami to Państwo Izrael od zawsze łożyło na wyszkolenie. Natomiast araby, no cóż, nie zawsze. Tak samo było w czasie bitwy o wzgórza Golan – Izrael wygrał, bo załogi miały doskonałe wyszkolenie. Natomiast Syryjczycy… cóż.

        @Tytaneks niekoniecznie. Problemy z silnikiem naprawiono, owszem, ale z powodu dużych braków surowców zaczęto stosować słabsze pancerze, które odpryskiwały i odłamki raniły i zabijały wewnątrz. Zlikwidowali jeden problem, ale stworzyli kolejny (choć nie z ich winy). Na dodatek, serio? 69 ton na Rosyjską „rasputicę”?
        A często się o tym nie wspomina, bo kiedy naprawdę potrzeba było, to te czołgi zawiodły, a kiedy były już sprawne (pomijając wspomnianą wyżej kruchość pancerza) to III rzesza już się tylko desperacko broniła i cały koncept Tigera jako czołgu przełamania przestał mieć znaczenie…

        • Podczas wojny zaprojektowanie czegoś innego niż działo na podstawie T34 zakrawało o zdrade stanu. I tylko dzięki takim restrykcjom wygrało wojnę (ZSRR nie traciło czasu w fabrykach na zmianę całej lini montazowej). Co do sprzętu od USA to ZSRR by poległo gdyby nie pomoc z za oceanu ale nie czołgów tylko ciężarówek. dzieki nim armia ZSRR była bardziej mobilna od Niemieckiej gdzie nadal 60% siły pociągowej to były konie.

        • @DUST EVIL

          „Widzisz, bo to było tak, że w ZSRR niemcy byli pod Moskwą i Stalingradem i Rosjanie potrzebowali czegokolwiek co mogło jako tako strzelać i niszczyć czołgi i siłę żywą. I potrzebowali tego NAJSZYBCIEJ JAK TO JEST MOŻLIWE. Nikt nie miał czasu na jakość i dopracowanie, bo gdyby zaczęli dopracowywać, to te wozy w ogóle nie pojawiłyby się na froncie, ”

          O czym Ty piszesz? Biuro Koszkina przedstawiło prototypy A-20 i A-32 latem 1939 r. To one zapoczątkowały historię T-34. To było prawie na dwa lata przed wojną. Pierwszy prototyp T-34 to styczeń 1940 r. Czasu aż nadto na wykonanie starannego projektu.

      • T-44 podobny do Pantery? To jakiś żart, albo nie widziałeś tego czołgu na oczy. Czołg był wersją rozwojową T-34 i nie był wzorowany na niemieckiej konstrukcji. Właśnie ten „byle jaki” T-34 dał linię rozwojową czołgów podstawowych do czasów współczesnych wliczając w to jego silnik. Gdyby sowietom przyszło wytwarzać Pantery i Tygrysy niewątpliwie przegraliby wojnę (m.in z niewydolnosci produkcyjnej przegrały wojnę Niemcy). T-34 idealinie wpisywał się w wymóg produkcji masowej w miarę dobrego czołgu który w odpowiednich warunkach mógł zwalczać bardziej zaawansowane technologicznie czołgi przeciwnika w czasie prowadzenia wojny totalnej. Inaczej mówiąc nic bradziej rozsądnego sowieci wyprodukować nie mogli. Każda komplikacja konstrukcji i wprowadzanie poprawek, powodowały przestoje produkcyjne. Z drugiej strony budzi zdziwienie, że w tym samym czasie, niczym nie nękany przemysł USA produkował masowo tak prymitywny czołg jak M4 Shermann – abstrahując oczywiście od dobrej jakości jego poszczególnych elementów. Zresztą załogi amerykańskich tanków borykały się z tymi samymi problemami co ich sowieccy alianci – walcząc z panzerwaffe. PS. Czy są znane oceny sowieckich czołgistów na temat M4 Shermann?

        • podobny był ale na odwrót… ojcem jest t-34… Panthera to tylko udoskonalenie tego czołgu… po niemiecku z precyzją mechaniką i dopracowanym pancerzem ale w całkowicie niewystarczających ilościach…

  4. Niedawno znalazłem artykuł o tym jak na Białorusi znaleźli T-34 zatopiony w bagnie. Wyciągnęli, wyjęli amunicję, umyli, zatankowali i pojechali do muzeum. Bez żadnych napraw itp. Faktycznie te czołgi były złomem.

  5. Panowie nie powtarzajcie ruskiej propagandy 100 godzin pracy czołgu przy prędkości 35km/h daje 3500km to znaczy że T34 przejedzie z Moskwy do Berlina i z powrotem bez kapitalnego remontu silnika. Jak na potrzeby wojny to aż nadto.

    • O losie. Nie słyszałem jeszcze, żeby czołg jechał bez przerwy 3500km. Mnie się zdaje, że sporo tej pracy było właśnie na postoju – czołgi w trakcie bitwy raczej nie zapylały 35km/h – żeby oddać celny strzał (a już tym bardziej z radzieckiego czołgu) trzeba było się zatrzymać, wycelować i takie tam. 4 doby resursu to bardzo mało.
      W klubie modelarskim mam znajomego, który z pasji interesował się T-34 szczególnie, a ogólnie wszystkimi czołgami. Podobno nie istniały 2 identyczne T-34, różnice w długości kadłuba poszczególnych egzemplarzy potrafiły dochodzić do 15cm. Jako, ze wszystko robione było „na sztukę” to nikt nie przejmował się jakością i niejeden ładowniczy stracił palce lub życie podczas obsługi działa.

      Ale nie nazwałbym go najlepszym czołgiem, II wojny. To tak jakby powiedzieć, że Maluch jest lepszy od Astona Martina DB9, bo za jednego Astona to ja 1500 maluchów kupię. Tygrysy i Pantery były bezsprzecznie lepszymi czołgami, wojny nie zmieniły, bo było ich mniej – ale na to składało się nie tylko więcej roboczogodzin/sztukę ale także sytuacja ekonomiczna Niemiec w momencie, kiedy czołgi te trafiły do produkcji.

    • Łot? Na potrzeby wojny to stanowczo za mało. W jej trakcie czołgi nie tylko pokonywały odległości ( i to zazwyczaj w terenie a nie po drogach) ale też toczono bitwy pancerne. A bitwy pancerne wiążą się z koniecznością manewrowania, zwrotami itp. Dlatego we współczesnych czołgach stosuje się konstrukcję modułową, co to znaczy- że elementy silnika (moduły) można „łatwo” wymienić w warunkach polowych. W czasach II wś w każdej z armii czy to amerykańskiej,radzieckiej czy niemieckiej silnik w danym czołgu wymieniano po kilka razy i najczęściej nie ze względu na bezpośrednie trafienie lecz na zużycie podzespołów, maszyny takie były wyłączone z walki na pewien czas gdyż musiały być przetransportowane do warsztatów pol. za linią frontu.

    • „Silnik” w tym wypadku obejmuje raczej cały układ napędowy. Podstawową wadą całego sowieckiego sprzętu była tragiczna jakość produkowanych podzespołów, bo pomysły mieli momentami genialne (np. aluminiowa konstrukcja silnika). Powszechnie wiadomo, że w pierwszych wersjach T-34 (nie wiem, jak było potem) standardem było wożenie „do boju” zapasowej skrzyni biegów, bo te padały jedna za drugą – właśnie z powodu wad produkcyjnych. Czemu nie można się dziwić, skoro przy produkcji pracowały 10-12 letnie dzieci.
      Gdyby Niemcy u siebie produkowali czołgi według projektu T-34 (oczywiście w oparciu o swoje podzespoły), to wojna pewnie trwała by bez porównania dłużej…

      • zdecydowanie nie chodzi o motogodziny…
        zresztą wystarczy porównac resusry obecnych maszyn z tymi sprzed 70 lat – wbrew pozorom jeśli chodzi o czas pracy nie ma większych różnic…

  6. Ja nie rozumiem ludzie czemu się ciskacie? Artykuł ma na celu wykazać wady T-34 i słusznie bo zbyt dużo jest „laurek” o mitycznym czołgu. „Maluchów” też było dużo a czy zachwycają się nimi w Top Gear? T-34 był wystarczająco dobry by odnieść zwycięstwo, lecz Mustangiem wojny był Tiger a jej najlepszym czołgiem (pod względem konstrukcyjnym czyli takim jaki powinno się brać pod uwagę) była Pantera. A zwróćcie państwo uwagę że na pustyniach Bliskiego Wsch. doszło po II wś do starcia jej zwycięskich czołgów i Shermany wojsk izraelskich gorsze parametrami (uzbrojeniem,grub. pancerza, posiadające słabszy silnik itd.) pokonały „arabskie” T-34/85.

    • Co do Shermana to Izraelczycy uzbroili go nawet w działo 105 mm, dzięki czemu był równorzędnym przeciwnikiem dla T-55 i T-62. Zresztą wariacji z nim związanych było w IDF więcej. Wskazuje to na jego dość duży potencjał modernizacyjny. Natomiast nie słyszałem żeby ktoś przezbroił T-34 powiedzmy w działo D-10T z T-54/55.

    • Przypominam, że Izrael od samego początku był bardzo zmilitaryzowanym państwem i łożył ogromne środki na szkolenia. Natomiast arabowie delikatnie mówiąc olali wiele aspektów prowadzenia nowoczesnej wojny jak doświadczenie załóg i szkolenie, a w dowodzeniu też słabo sobie radzili.

  7. I tutaj rodzi się pytanie: do czego lepszy? Załóżmy, że masz przewieźć 6000 ludzi w ciągu doby na odległość 500 km. Lepszy będzie Aston Martin DB9, czy 1500 maluchów, za tą samą cenę?

    Dla mnie lepszy = spełniający lepiej określone wymagania

    Niemożliwe jest porównywanie T-34/76 (czołg średni, 1940r, 26 500 kg) z PzKpfw VI Tiger (czołg ciężki, 1942r, 57 000 kg), bo to po prostu inna klasa czołgu. O innej masie, innym uzbrojeniu, o innym koszcie wykonania. Porównywanie tych wozów jest tak samo trafne, jak porównywanie właśnie Astona Martina z maluchem…

  8. Szkoda, że w w artykule autor omawiając kwestię urządzeń obserwacyjnych nie poruszył sprawy wynalazku peryskopu polskiego inżyniera Gundlacha. Projekt przekazany Bryrtyjczykom, potem w ramach lend-lease Amerykanom do zastosowania w Shermanach trafił do ZSRR by bezceremonialnie skopiowany znowu trafić w polskie ręce.

  9. Rosjanie pokazali na co ich stać kiedy wprowadzili IS-2, a potem IS-3.

    Z IS-3 jest o tyle ciekawa sprawa, że teoretycznie został wprowadzony jeszcze w czasie wojny (pierwszy egzemplarz wyjechał w kwietniu 1945) i po usunięciu usterek wieku dziecięcego okazał się tak potężną maszyną, że przez 10 lat Zachód nie był w stanie wystawić kontrargument.

    Najlepiej IS-3 podsumował francuski generał, który w czasie parady tych maszyn w Berlinie powiedział „dobrze, że są po naszej stronie”. ;)

    • Zachód nie musiał wystawiać żadnych kontrargumentów, bo wraz z pojawieniem się nowych rodzajów amunicji przeciwpancernej (dostępnej już dla Shermana Firefly), przestało miec jakikolwiek sens tworzenie czołgów ciężkich, które nie miały już żadnej przewagi na polu walki a stanowiły łatwy cel. Patton jakoś się IS-ów nie wystraszył ;)

      • A tam Patton, przereklamowany toto generał :P

        Poruszyłeś ciekawy temat, bo z jednej strony można mówić, że era czołgów zakończyła się w 1943 wraz z pojawieniem się M1 Bazooka, Panzerfausta i Panzershrecka – wtedy byle dzieciak po 2 godzinnym przeszkoleniu mógł strzałem zniszczyć owoc pracy wielu setek robotników, który kosztował wiele setek dolarów…

        …ale z drugiej strony, jakoś 10 lat później zachód wystawił kontrargument, tak jak i 20 lat potem i 30… i obecnie mamy już III generację pojazdów i nic nie zapowiada, że czołgi zostaną wycofane, choć obecnie np taki Rosyjski Kornet rozrywa czołg na strzał (penetracja 1000-1300mm)…

        • Pogłoski o rychłym wycofaniu czołgów w związku z dużym zagrożeniem ze strony ręcznych środków przeciwpancernych trwają już od dobrych dwóch dekad. Wszelkie spekulacje na ten temat zdecydowanie przycichły po drugiej wojnie w Zatoce Perskiej a potem po tych tzw działaniach stabilizacyjnych w Iraku, gdzie okazało się że solidny pancerz Abramsów i jego duża armata to jednak solidny argument.

          Ostatnimi czasy pojawiły się zresztą na czołgach systemy aktywnej ochrony przeciwpancernej w rodzaju rosyjskiej Areny czy izraelskiego Trophy, które dość skutecznie niwelują zagrożenia ze strony rakiet ppanc ( wyposażenie w sam raz dla naszych Leopardów:)

  10. Niemcy robili czołgi tak jakby miały walczyć 10 lat. Ruskie połapali się, że czołg żyje ok 70 godzin. Więc robili je tak, żeby wytrzymały te 70 godzin. I Niemcy dali doopy, bo mogli zrobić 5-10 razy WIĘCEJ gorszych jakościowo Tygrysów, z tym samym pancerzem i armatą i wtedy by ruskich załatwili.

    • ..nie dali. Po prostu wiedzieli że w wyścigu na ilość stoją na przegranej pozycji głównie ze względu na zasoby surowcowe oraz kwestie zasobów ludzkich (podobne podejście do armii Izraela). Wybrali szybkość, jakość i profesjonalizm. Zabrakło niewiele ale zabrakło i to dlatego Sowieci byli wśród zwycięzców.

      • Identyczną taktykę ilości nad jakość zrobili amerykanie. I tak samo niemcy!!! Wszyscy zapominają, że po 1942 najwięcej budowano nie Panter czy Tygrysów, a dział samobieżnych StuG III.

        Na dodatek wraz z wprowadzeniem Pershingów i IS-2 (a także spadkiem jakości stali w produkowanych czołgach niemieckich – która po prostu odpryskiwała raniąc załogę po każdym uderzeniu pocisku) całe to słynne królowanie niemieckich „Zwierzaków” skończyło się na dobre.

        • „a dział samobieżnych StuG III” to prawda tylko są to niszczyciele a nie działą samobierzne

        • Proszę Pana, StuG jest skrótem od SturmGeschutz, czyli w wolnym tłumaczeniu „działo wsparcia piechoty”, niszczyciel czołgów to w niemieckiej nomenklaturze Jadgpanzer lub Panzer Jaeger. Przykłady ICS: SdKfz. 142/1 StuG III/40, SdKfz. 142/2 StuH 42, StuIG 33B, SdKfz. 163 StuG IV, przykłady AT: SdKfz. 162 Jadpanzer IV, SdKfz. 173 Jagdpanzer V Jagdpanther, SdKfz. 138/2 Jadgpanzer 38(t) Hetzer. Z braku laku do zwalczania alianckich czołgów Niemcy używali wszystkiego, co miało lufę…

  11. Dobrze Pan wie że niemieckie Pantery wysiadały po 20 kilometrach, Tygrysy po 2 , a Tygrysy Królewskie pod 200 metrach. Hitler w ogóle nie wiedział że będzie wojna. Proszę sobie zobaczyć że w 1940 roku ich armie można by porównać do współczesnej Policji. Jakby się Amerykańska policja zmobilizowała to pewnie podbiła by Meksyk i Kanadę w jeden miesiąc, a trenują sobie cały czas na Kolumbijczykach więc nawet w to nie wątpię.

  12. Autor wykazał się kompletnym brakiem znajomości tematu. Jak już wspomniano wcześniej – wyszczególnione przywary T-34 to wady wieku dziecięcego. Potem ten czołg, szczególnie w wersji z armatą 85mm był znakomity w swojej roli. Dodajmy jedną ważną rzecz – T-34 krył w sobie kilka istotnych nowości: silnik diesla (100 godzin to ogromny resurs w warunkach wojny totalnej, gdzie większość czołgów z trudem przeżywała 10h walki!), napęd przenoszony na tył (a nie na przednie koła napędowe jak w czołgach niemiecki i amerykańskich) i pochylony pancerz to rzeczy, które w kolejnych 20 latach stały się standardem we WSZYSTKICH konstrukcjach czołgów, wszystkich krajów je produkujących. Czy to nie dowodzi znakomitości T-34? I czy autor nie mając pojęcia o takich rzeczach powinien wypowiadać się w temacie czołgów?

    • Szanowny Lovtza zarzucasz mi niewiedzę i dyletanctwo. No cóż, każdy ma prawo do krytyki i własnego zdania. Dlatego tez odniosę się do twojego komentarza.

      Piszesz że wszystkie wymienione przez ze mnie wady to przywary wieku dziecięcego. W takim razie w przypadku T-34 ten wiek dziecięcy trwał wyjątkowo długo, ponieważ np problemów z napędem nie udało się wyeliminować do końca wojny. Wersja T-34-85 przyniosła pewną poprawę ale nie była w żadnym razie przełomowa.

      Powiadasz ze istotnym novum był silnik Diesla. W takim razie równie przełomową konstrukcja pod tym względem jest nasz polski 7TP, który również takowy silnik posiadał, czy francuski FCM. Zresztą Sowieci nawet takiego silnika nie potrafili sami wyprodukować, tylko kupili licencje od Włochów.

      Z owych nieszczęsnych 100 godzin resursu niezadowoleni byli sami Rosjanie, co podkreślali w swoich raportach. Te czołgi miały przecież podbić Europę a drogę od bitwy do bitwy musiały pokonać na własnych gąsienicach.

      Prawdziwym przełomem tak naprawdę było dopiero pojawienie się T-44, który miał zupełnie odmienny kształt kadłuba, układ napędowy czy zawieszenie. I to właśnie on, będąc protoplastą późniejszych T-54/55 wyznaczał trendy dla konstrukcji czołgów na kolejne 20 lat.

      Skoro jednak uważasz że T-34 był tak znakomitą konstrukcją to może napiszesz na ten temat artykuł. Jestem pewien że Redakcja z chęcią opublikuje ciekawy, rzetelny tekst. A ja będę miał okazje się do niego ustosunkować.

  13. Z tego co pamiętam, niemieckie czołgi też nie miały założonego wiele większego resursu kilometrów, poza tym dlaczego nikt nie zwrócił uwagi jaka była różnica w mocy silników? 45 a nawet 57 KM PKW to chyba nie była zabójcza wartość?
    W artykule, jest napisane jak krótko trwało szkolenie załogi czołgu ale myślę, że również przydała by się informacja o tym jaka była przeciętna długość służby czołgisty – załoga czołgu żyła średnio 4- 5 tygodni, rzadko kiedy kończyło się to ranami i szpitalem.

  14. Ciekawe tylko w T34 wymieniano cały czas niektóre elementy np. armatę L11 zastąpiła F34 o lepszych parametrach zmieniono skrzynię biegów itp. Stąd na przykład T34 model 42 itd.

  15. Prawda jest taka ,że wyrafinowane technicznie konstrukcje niemieckie liczone w tysiącach musiały uznać wyższość radzieckiego dziadostwa produkowanego w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Pamiętajmy ,że ulubioną taktyką Rosyjskich dowódców od zawsze było mieć więcej ludzi niż wróg miał amunicji. Życie ludzkie dla Rosjan nigdy specjalnej wartości nie miało więc takiemu dziadowskiemu czołgowi i jego załodze stawiali tylko jedno wymaganie . „Zniszcz chociaż jednego Fryca” to przy naszej liczebności i tak tę wojnę wygramy.

  16. Panie Dariuszu
    Proszę nie brać powyższej dyskusji do siebie ale podaje pan parametry takie jak np. prędkość max Pzkpfw III na poziomie, który raczej w innych źródłach się nie pojawia.
    Pisze pan, że T-34 był czołgiem co najmniej miernym i właściwie z pana artykułu wynika, że się do niczego nie nadawał, że np. wspomniany PzKpfw III był lepszy, a ja się pytam w czym. Już w samym artykule pokazuje pan bardzo interesujące zdjęcie PzKfw T34. Bardzo ładny czołg :) Niemcy cenili te czołgi przede wszystkim za skuteczność i prostotę.
    Pragnę zauważyć, że w 41 roku Niemcy nie posiadali w swoim arsenale nic, poza działem 88mm co byłoby w stanie skutecznie niszczyć radzieckie czołgi nowych typów. Jak pan słusznie zauważył większość swoich t-34 Rosjanie po prostu pozostawili w trakcie ucieczki, większość ze względu na brak paliwa.
    Działa montowane w PzKpfw IV – krótkolufowe armaty 75mm nie były w stanie nic zrobić t-34, dopiero w 41 roku zaczęto je modyfikować pod wpływem walk z T-34.
    To samo z montowanymi w PzKpfw III działami 37mm oraz 50mm.
    Natomiast T34 bez problemu mógł zniszczyć w 41r. właściwie dowolny czołg niemiecki.
    Kolejnymi czołgami do których porównuje Pan T34 jest niemiecka Pantera, przy czym zapomina Pan, że Pantera ważąca prawie 12t więcej jest już właściwie czołgiem ciężkim i porównywanie tych dwóch czołgów właściwie nie jest uprawnione. To tak jak powiedzieć, ford transit jest znacznie gorszym samochodem bo kierowca transita nie przeżył spotkania z ciężarówką. Zapomina pan również, że wstępny projekt Pantery był wzorowany we wczesnym stadium właśnie na T-34 i to T-34 był impulsem do jej powstania.
    Innym czołgiem do którego pan przyrównuje T-34 to niemiecki Tygrys, Też czołg ciężki.
    Proponuję aby porównał pan te czołgi z ich faktycznymi sowieckimi odpowiednikami takimi jak IS-2 i IS-3. Myślę, że powstałby z tego bardziej interesujący niż powyższy, jednostronny artykuł.
    Rzeczywisty odpowiednik w armii niemieckiej dla T-34 czyli Pzkpwf IV pomija pan właściwie jednym zdaniem „Nawet późniejsze wersje PzKpfw IV stały się dla niego równorzędnym przeciwnikiem” ale to zdanie jest równie znaczące ja zdjęcie z pańskiego artykułu.
    Dopiero późne wersje niemieckich czołgów średnich mogły się równać na polu bitwy z T-34!
    Inne kuriozum dotyczące braku odporności T-34:
    „Również broń przeciwpancerna niemieckiej piechoty nie miała najmniejszych problemów z jego zniszczeniem” Rozumiem, że miał pan na myśli Panzerfausty a nie rusznice ppanc z 41 roku. Pragnę przypomnieć, że efektywny zasięg tej broni do września 44 wynosił ok. 30m. potem 60m i dopiero od listopada 44 wprowadzono tą najbardziej znaną wersję o zasięgu 100m. Ale wtedy dla Niemców ta wojna była już przegrana.

    • Drogi Maclowd każdy komentarz, nawet krytyczny, jest jak najmilej widziany gdyż jest to doskonała okazja do wymiany poglądów.

      Dane dot. prędkości maksymalnych Pz III dane pochodzą z, jak już napisałem wcześniej, artykułu A. Kińskiego i książki Igora Witkowskiego. Do takiej prędkości rozpędzili Panzera radzieccy specjaliści podczas testów porównawczych z T-34 w Kubince w lecie i na jesieni 1940 r. Od nich również pochodzi większość krytycznych uwag dotyczących podstawowych wad T-34.

      Co do owego zdjęcia to ilustracją artykułów zajmuje się Redakcja, więc nie będę tego komentował:). Przypominam jednak że Niemcy użytkowali zdobyczny sprzęt pancerny praktycznie wszystkich podbitych przez siebie krajów zarówno Czech, Francji czy nawet Polski. Dotyczy to też zdobycznych Shermanów i T-34 nie był tu jakimś ewenementem.

      Odnośnie działa 88 mm, to owszem, działa te zwalczały najskuteczniej radzieckie czołgi praktycznie na każdych odległościach, co nie znaczy że inne rodzaje broni były takich możliwości pozbawione. O ile działka 37 mm faktycznie raczej się do tego nie nadawały (choć podobno niemieccy artylerzyści niszczyli T-34 trafiając w zbiorniki paliwa) to armaty PaK 38 kal. 50 mm z dobrej pozycji na dystansie do 500 m mogły Teciaka zniszczyć.

      Natomiast wartość bojową T-34 doskonale obrazuje bitwa pod Kurskiem. Wbrew powszechnym mitom Sowieci dostali tam potężne baty od Niemców. Posiadając przewagę w czołgach w stosunku 3:1, broniąc umocnionych pozycji przeciwko słabszym liczebnie nacierającym siłom niemieckim ponieśli straty rzędu 6 tys. pojazdów pancernych. Niemcy stracili 1,3-1,5 tys. czyli na jeden zniszczony czołg niemiecki przypadały cztery sowieckie. Ponoć Sowieci przeprowadzili wówczas największą koncetrację T-34 podczas tej wojny (wszystkich czołgów i dział pancernych było około 8 tys.) . A jaki czołg był trzonem niemieckich wojsk pancernych podczas tej bitwy? Panzer III. Na 2700 czołgów i dział pancernych ogółem było ich około 760 i niecałe 700 Panzer IV. Nowych typów czyli Panter, Tygrysów i Ferdynandów było około 400 łącznie. Czyli o czymś to świadczy.

      Pisząc o broni przeciwpancernej piechoty miałem na myśli oczywiście Panzerfausty, Ofenrohry i Panzerschrecki. Mimo krótkiego zasięgu doskonale nadawały się do walk w terenie miejskim. Nawet w rękach żołnierzy Volkssturmu były groźną bronią Najlepszy przykład to chyba bitwa o Berlin, gdzie łącznie zniszczono prawie 2 tys. radzieckich czołgów i dział pancernych, w tym dużą część za pomocą broni ręcznej. Rusznice przeciwpancerne natomiast już na początku wojny były bronią raczej przestarzałą.

      Podsumowując, w dalszym ciągu uważam że T-34 nie był najlepszym czołgiem 2 w. św:)
      W każdym razie bardzo dziękuję z komentarz i pozdrawiam.

      • Panie Dariuszu
        Pan wybaczy ale Pańskiej odpowiedzi nie można tak pozostawić.
        Jeśli faktycznie PzKpfw III był tak szybki to byłby prawie tak samo szybki jak sowieckie BT-7, których osiągi nawet dziś trudno uzyskać, a które mogły być tak szybkie ze względu na to, że wyposażono je w podwozie kołowo gąsienicowe typu christie. Czołgi niemieckie posiadały inne rozwiązania wg mnie gorsze od sowieckiego, ale to moja opinia. Jeśli jest Pan w posiadaniu skanów wyników tych badań chętnie je obejrzę. Proszę pamiętać, że sowieci często zawyżali parametry wrogiego sprzętu.
        Zdjęcie… Owszem ma pan rację, że Niemcy mieli w swojej armii zbieraninę sprzętów z całego świata, ale większość owego sprzętu nie nadawała się do działań w Rosji i została z Rosji wycofana. tak jak czołgi lekkie niemieckie. Dlatego Niemcy tak chętnie używali T-34, które w ich rękach były zabójczą i bardzo cenioną bronią. Proszę pamiętać, że gdyby Niemcy nie uważali T-34 za nowatorski, nie próbowali by go kopiować, gdyby Pzkpfw III i IV były lepsze niż T-34 czy KW-1 nie byłoby potrzeby ich modernizacji czy też natychmiastowego rozpoczynania prac nad nowymi czołgami.
        Działa.. dobrze Pan napisał ” O ile działka 37 mm faktycznie raczej się do tego nie nadawały (choć podobno niemieccy artylerzyści niszczyli T-34 trafiając w zbiorniki paliwa) to armaty PaK 38 kal. 50 mm z dobrej pozycji na dystansie do 500 m mogły Teciaka zniszczyć”
        W odpowiedzi odnośnie dział PaK 38 kal. 50. zacytuję Wikipedię, choć to ułomne źródło”
        „Po raz pierwszy została użyta bojowo przez wojska niemieckie w kwietniu 1940. Po rozpoczęciu inwazji na ZSRR rozpoczęto produkcję amunicji Panzergranate 40 z rdzeniem z wolframu, ponieważ tylko takie pociski mogły przebijać pancerze radzieckich czołgów T-34 i KW. Po wyczerpaniu zapasów wolframu skuteczność armaty PaK 38 jako broni przeciwpancernej dramatycznie spadła” – Pozwolę sobie więc pozostać przy mojej poprzedniej opinii, że Niemcy nie mieli właściwie nic czym mogli by skutecznie niszczyć T-34, poza… zdobycznymi T-34 ;) ale to taka luźna dygresja.
        Co do wartości bojowej T-34.
        Bitwa na łuku kurskim odbyła się znacznie później Niemcy zmodernizowali swoje czołgi, wprowadzili nowe typy. Wreszcie ich wozy bojowe osiągnęły zdolność niszczenia czołgów radzieckich. Tylko po jakim czasie?, A co do ilości użytych czołgów to cytując za prof. Pawłem Wieczorkiewiczem łącznie na całym tym odcinku frontu sowieci posiadali ok 4500 czołgów więc straty na poziomie 6000 czołgów wydają się być nieco zawyżone.
        Ręczna broń ppanc o której pan mówi pojawiła się dopiero:
        Panzerfaust od 43 roku wczesne wersje. 44 wersja o zasięgu 100m
        Zanim przejdę do drugiego typu o którym Pan wspomniał, czyli „Ofenrohry i Panzerschrecki”. To jeden i ten sam typ broni! Nie wiem czemu Pan pisze jakby to były różne typy.
        Panzerschrek opracowany na podstawie bazooki używanej przez sowietów, również wszedł do służby w 44r.
        Wcześniej Niemcy nie posiadali skutecznej przeciwko T-34 broni ppanc. piechoty
        Podsumowując. T-34 pomimo swoich wad był niekwestionowanym królem wśród czołgów średnich, Niemcy dopiero pod koniec wojny zbudowali czołg średni zdolny mu stawić czoło o czym pan sam pisał w artykule i nie mam na myśli Pantery, którą należy kwalifikować jak czołg ciężki.
        Sposób użycia czołgu, ataki bez osłony piechoty, walki w mieście też bez osłony itp. to już zupełnie inna sprawa.

        • Szanowny Maclowd
          Co do maszyn zdobycznych to przypominam że np. na podwoziach czołgów czeskich stworzono doskonałe niszczyciele czołgów Marder III czy Hetzer i pojazdy te walczyły całą wojnę na wszystkich frontach.

          W artykule napisałem że T-34 przewyższał Panzera III pod względem siły ognia i opancerzenia, ale o wartości bojowej czołgu decyduje także szereg innych czynników jak ogólna niezawodność, ergonomia, obciążenie poszczególnych członków załogi,dobra optyka czy możliwość skutecznego współdziałania w ugrupowaniu bojowym z innymi czołgami co warunkowane jest posiadaniem radiostacji i we wszystkich tych kategoriach T-34 odstawał od Panzera.

          W trakcie wojny podlegał modyfikacjom ale tak jak napisałem, poza początkiem wojny, nie miał zdecydowanej przewagi nad niemieckimi czołgami. Był średniakiem. Rzeczywiście królował na polu walki ale tylko pod względem ilości. Skoro w lutym 1941 r., czyli jeszcze przed wybuchem wojny Sowieci zaczęli instalować na nim nowe działa F-34 a od 1942 r. nową wieżę, to znaczy chyba że w dotychczasowej konfiguracji nie sprawdzał się. A przypominam że było to jeszcze przed „erą” Tygrysów i Panter.

          Czołgiem który mógł stawić czoła T-34 był już Panzer IVF2 uzbrojony w działo 75 mm KwK 40L/43, który zaczęto dostarczać już od kwietnia 1942 r. a nie pod koniec wojny jak Pan napisał.

          Dane dotyczące radzieckich strat podczas bitwy na łuku kurskim powtarzam za prof. Bogdanem Musiałem i jego publikacją „Wojna Stalina”. Wg. niej między 5 lipca a 23 sierpnia 1943 r. Sowieci stracili 6064 czołgi. Wikipedia podaje podobne dane powołując się na Encyklopedię II Wojny Światowej.

          Natomiast Raketenpanzerbuchse 43 Ofenrohr i Raketenpanzerbuchse 54 Panzerschreck, to są mimo wszystko różne modele broni. Panzerschreck był niemal identyczny ale posiadał tarczę ochronną i strzelał nowymi pociskami których nie mógł odpalać poprzednik. W tym przypadku Wikipedia się myli:).

  17. Dzień dobry.

    Oprócz generalnej dyskusji chciałbym zwrócić uwagę na te już mityczne 100 godzin bezawaryjnego przebiegu. Wszędzie widzę te ironiczne komentarze w stylu: „no i te 100 godzin”.
    A czy ktoś zadał sobie pytanie ile to jest te 100 godzin? Dużo? Mało? Ile godzin bezawaryjnego przebiegu miały czołgi Niemieckie?

    W każdej armii czołgi mają jakiś tam resurs silników, który liczony jest różnie. W większości armii mierzy się go w milach lub kilometrach. A w ZSRR w godzinach. Tylko porównywanie godzin do kilometrów godzi w rozum i godność człowieka.

    Więc ile to 100 godzin? Albo ile godzin miały czołgi Niemieckie? Liczymy, ale żeby nie być gołosłownym:

    4 sierpnia 1941 roku Guderian oceniając stan 2GPanc pisze: „(…) jeżeli zostanie dostarczona niezbędna liczba nowych silników, można w 70 procentach odtworzyć zdolność bojową czołgów do prowadzenia głębokich operacji (…)”. Można więc wnioskować, że resursy silników zostały zużyte. w tym okresie Czołgi Niemieckie przebyły około 670 km terytorium ZSRR. Oczywiście czołg nie jedzie w linii prostej więc załóżmy, że (przy współczynniku manewrowym 1,3) przejechały około 1000 kilometrów. Przy prędkości 25-30 km/h daje nam odpowiednio od 33 do 40 godzin.

    To 100 godzin to dużo czy mało?

    Zaznaczam, że interesuję się tym wyłącznie amatorsko i mam mało czasu żeby czytać. Dlatego chętnie usłyszę krytykę.

    • Panie Tomaszu,
      wydaje mi się, że popełnia Pan błąd zakładając, że żonglowanie resursami silników przez „uznane autorytety z zakresu historii wojskowości”, ma służyć analizie jakości uzbrojenia dwóch walczących stron.
      Wydaje mi się, że problem leży w czym innym. Przynajmniej od śmierci Stalina w 1953 r. strona sowiecka (a dzisiaj ich rosyjska spadkobierczyni) czyniła wysiłki, żeby w jakiś w miarę racjonalny sposób wytłumaczyć swoim obywatelom i całemu światu dlaczego armia uzbrojona w niewiarygodna liczbę czołgów (mocno ponad 20 tysięcy, w tym ok. 1300 T-34, KW-1 i KW-2 – czołgów, których pojawienie się, było dla niemieckich żołnierzy szokiem), nie była w stanie sprostać nieco ponad 3 tysiącom (w większości lekkich, lekko uzbrojonych i z cienkim pancerzem) czołgów niemieckich. Co więcej, całe sowieckie korpusy pancerne rozpadały się zanim zdołały nawiązać kontakt bojowy z oddziałami niemieckimi.
      No i wymyślono. Ciasne wnętrza, silniki z minimalnym resursem, niedopracowane skrzynie biegów itd, itp. Zapomniano tylko, że w tym samym czasie armia fińska, która posiadała niemal wyłącznie zdobyczny sprzęt sowiecki, radziła sobie zupełnie nieźle i to w sytuacji, kiedy nie miała dostępu do części zamiennych (niektóre pojazdy dosłużyły początku lat 60-tych!)
      I na koniec. Przywołał Pan Guderiana w swoim tekście (naprawdę świetnym!). Jeśli dobrze pamiętem to generał wspominał o niezrealizowanym pomyśle skopiowania przez Niemców t-34, a przyczyną tego miała być niemożność skopiowania silnika sowieckiego czołgu. I to tyle w temacie.
      Serdecznie pozdrawiam

      • Panie Adamie.
        Całkowicie się z Panem zgadzam co do meritum. Chce tylko uwypuklić, że jeśli porównujemy czołgi to porównujemy czołgi. Często (tzn. praktycznie zawsze) zamiast porównywać czołgi wzorujemy się na wynikach bitew, co najczęściej prowadzi w pewną pułapkę.
        Gdy porównujemy modele czołgów, to koniecznie trzeba wyeliminować ich wykorzystanie taktyczne, bo to nie wina czołgu, tylko człowieka, że został wykorzystany tak czy inaczej. Więc ocenę wykorzystania taktycznego powinno przypisywać się OSOBOM, a MODELOM CZOŁGÓW ich parametry.

        A co do „uznawanych autorytetów” to też się zgadzam. Zawsze, gdy ktoś prosi mnie o polecenie książek o froncie wschodnim. to najpierw polecam książki W. Suworowa, aby odtruć naleciałości oficjalnej historii; a potem polecam M. Sołonina, aby odtruć trochę od Suworowa:)
        Co do samego Suworowa, to oczywiście ma tam swoje odchyły, tylko trzeba pamiętać, że pierwsze części lodołamacza powstały jeszcze w czasach, kiedy nie było odtajnionych dokumentów teoria została napisana po omacku”. W dalszej twórczości rewiduje niektóre swoje poglądy bardziej w stronę M. Sołonina.

        Co to przyczyn klęski armii czerwonej to właśnie M.Sołoninn przedstawia najbardziej spójne wyjaśnienie tego, co się stało latem 1941.

        Z pamiętnikami może być różnie, gdyż ich wiarygodność może być wątpliwa. Na temat pamiętników dowódców radzieckich (szczególnie Żukowa) powstała cała trylogia napisana przez Suworowa, która nie zostawia na nim [Żukowie] suchej nitki. W książce „Samobójstwo” jest też wątek poświęcony temu, dlaczego pamiętników dowódców niemieckich nie można traktować jako w 100% dokładnych.

        • P.S.
          Co co niemieckiej odpowiedzi na t-34 to podobno (nie wiem na 100% więc proszę o poprawkę) miała być nim… Pantera. Oprócz problemu czołgowego diesla był jeszcze jeden problem.
          W trakcie projektowania było to pojazd pod nazwą vk30001 i miałbym właśnie około 30 tonowym czołgiem średnim. Jednak do czasu kiedy pojazd ten stał się Panterą ważył 10 ton więcej i by czołgiem średnim tylko dlatego, że Niemcy mówili że tak jest.
          Przyczyną nadwagi było to że Niemcy do końca wojny nie opracowali czegoś co nazywa się racjonalny układ napędowy, który eliminował konieczność prowadzenia wału napędowego przez kadłub co pozwala obniżyć sylwetkę całego pojazdu. A wiadomo mniej czołgu to mniej pancerza. Rozwiązanie bardzo ważne, bo bez pogarszania opancerzenia można zaoszczędzić całe tony pancerza i oszczędza całe tony stali pancernej.

          A niższa waga oznacza, same zalety. Dzięki temu nikt nie dorównywał armii czerwonej pod względem stosunku kalibru dział w stosunku do masy i mocy w stosunku do masy całego parku czołgowego.

          Zapomniałem pozdrowić, więc serdecznie pozdrawiam!

  18. Panie Dariuszu
    Mam wrażenie, po raz kolejny, że na siłę próbuje Pan udowodnić tezę ,że T-34 był kiepskim czołgiem.
    Ale jak już napisałem poprzednio na tym kiepskim czołgu wzorowali się Niemcy projektując panterę. Nie wydaje mi się aby próbowali kopiować czołg mierny i przestarzały.
    Poza tym pozwolę sobie nie zgodzić, że o wartości czołu decydują w większej części jak pan to napisał:
    W artykule napisałem że T-34 przewyższał Panzera III pod względem siły ognia i opancerzenia, ale o wartości bojowej czołgu decyduje także szereg innych czynników jak ogólna niezawodność, ergonomia, obciążenie poszczególnych członków załogi,dobra optyka czy możliwość skutecznego współdziałania w ugrupowaniu bojowym z innymi czołgami co warunkowane jest posiadaniem radiostacji i we wszystkich tych kategoriach T-34 odstawał od Panzera.

    Według mnie najbardziej ergonomiczny, niezawodny czołg, z najmniej obciążoną załogą, świetną optyką, możliwością współdziałania, ale kiepskim pancerzem i działem, które nie jest w stanie niszczyć wrogich czołgów, jest czołgiem kiepskim. A taki był Panzer III w 1941r.
    Skoro w lutym 41 Sowieci montowali już nowe działa to chyba to o nich tylko dobrze świadczy. Bo znaczy to panie Dariuszu, że wyciągnęli wnioski z działań na froncie zachodnim, gdzie niezwyciężone czołgi niemieckie w tym Panzer III nie mogły sobie poradzić z ciężko opancerzonymi czołgami aliantów. Dlatego zmieniono działo, bo zgodnie z teorią Suworowa, czołgi te miały zalać Europę i być w stanie niszczyć wszystko na swojej drodze.

        • Szanowny Panie Tomaszu, moim zdaniem najlepszym czołgiem II WŚ była Pantera. Nie była oczywiście idealna, posiadała również problemy z napędem, ale uzbrojeniem, wyposażeniem optycznym i radiowym, opancerzeniem biła pozostałe czołgi na głowę.

          Natomiast co do resursów, bo to Pan chyba o nie pytał we wcześniejszych komentarzach.
          W T-34 zakładano resurs silnika na poziomie 200 godzin. W praktyce, w egzemplarzach zbudowanych przed wojną ponoć okazywało się że silniki rzadko dociągały 80-100 godzin pracy. W warunkach wojennych, przy wiadomych ograniczeniach, miało być znacznie gorzej. Według danych fabrycznych przebieg gwarancyjny miał wynosić 1000 km. (na tyle też obliczano żywotność silnika Pantery).

          W KW resurs fabryczny silnika określono na 140 godzin. W warunkach polowych miał wynosić zaledwie 50.

          Maybachy używane w Panzer 3 i 4 miały posiadać resurs 300-400 godzin.( choć Sowieci po testach stwierdzili że dociągają one nawet do 750 godzin).

          Ciekawostką jest napęd Shermana. Spotkałem się z informacją że jego benzynówka wytrzymała nawet 4000 godzin pracy, ale trudno mi to jest zweryfikować.

          Pozdrawiam.

      • Panie Darku mimo iż posiada pan niewątpliwie wiedzę na temat wojsk pancernych mam wrażenie że chce pan umniejszyć wartość T-34, Ruscy jacy są każdy widzi ale broń zawsze mieli dobra , Pepesza,Kałasznikow,Katiusza,i wspomniany T-34 myślę że o klasie i wartości bojowej świadczy fakt że to T-34 był w Berlinie a nie Pantera w Moskwie. p.s w jaki w.g pana jest najlepszy czołg 2 WŚ w kategorii średniej żeby sprecyzować pytanie?

        • Drogi rumpel T-34 ma już swoje miejsce w historii ponieważ był podstawowym czołgiem zwycięskiej armii. Natomiast siła tej armii nie opierała się na jakości i doskonałości jej czołgów tylko na zastosowaniu ich en masse i to bez względu na straty.

          Do tego dochodziły ogromne zasoby ludzkie, potężny przemysł zbrojeniowy który zdolny był budować nieskomplikowane wozy w wielkich ilościach i wreszcie dostawy z Lend Lease. Nie wiem czy się orientujesz ale np. samych jeepów i ciężarówek Sowieci dostali 425 tys. Sami podczas wojny wyprodukowali ledwie połowę tej liczby. Samych butów otrzymali z USA ponad 15 mln. Ponadto ogromne ilości żywności, maszyn, surowców, nawet benzyny lotniczej (!). Zaryzykuję stwierdzenie że bez tych dostaw czerwonoarmiści szli by na Berlin głodni, boso i na piechotę i pewnie wojna nie skończyłaby się w 1945 r.

          Co do najlepszego czołgu w kategorii wagowej T-34 to mam swojego faworyta i jest nim Sherman Firefly. Nieco gorsze możliwości trakcyjne niwelował znacznie większą niezawodnością. Opancerzenie tej samej klasy, znacznie bardziej komfortowy dla załogi, dużo lepsza optyka i fenomenalna armata siedemnastofuntowa.

          Co do Kałasznikowa i Katiuszy to oczywiście dobra broń. Z Pepeszą możemy podyskutować :).
          Pozdrawiam.

        • Sherman Firefly zdaniem naszego autora jest najlepszy skoro tak to nie dyskutujmy tylko zadajmy pytanie.Co decyduje że jeden czołg jest lepszy od innego?
          -jednostka napędowa
          -pancerz
          -prędkość maksymalna
          -działo
          -masa
          -zasięg
          Można dodać jeszcze kilka pomocniczych parametrów ale wszystkie są pochodną tych sześciu.
          Porównajmy zatem oba te czołgi.
          Sherman Firefly T-34
          silnik;benzyna 370 KM diesel 500 KM
          pancerz; 13-108mm 52mm
          prędkość max./na drodze/ 40 km/h 53 km/h
          działo; 76,2 mm 76,2mm
          masa;32700kg 26500kg
          zasięg;160 km 230 km O takich parametrach jak silnik,prędkość maksymalna na drodze i zasięg nie ma co dyskutować przewagę T-34 widać jak na dłoni tylko kompletny ignorant powie że jest inaczej,armata jak armata kaliber taki sam więc remis,Masa w przypadku czołgu akurat czym mniejsza tym lepiej dlatego że ma to lepsze przełożenie w stosunku moc/masa znaczy na jedną tonę stali przypada więcej koni mechanicznych i tutaj rosyjski klasyk znów lepiej wypada,jedynie w pancerzu T-34 wygląda na pierwszy rzut oka jak bezbronne dziecko przy Shermanie.Czyżby konstruktorzy z Charkowa byli tak krótkowzroczni?Sprawa wygląda tak że tym czołgu zastosowano pierwszy raz pochyły pancerz .To właśnie Rosjanie wprowadzili to nowatorskie rozwiązanie jak na owe czasy i nie było sensu zwiększać grubości pancerza ponieważ taka grubość w zupełności była dostateczna.Podsumowując niech każdy sam odpowie sobie na pytanie który czołg jest lepszy ja nie mam wątpliwości.Widocznie dla autora tego artykułu o klasie czołgu świadczy komfort załogi.
          /Wygodnie się siedzi panie Sierżancie? -tak, to wprowadzamy do masowej produkcji/ A może Sherman ładniej wygląda na zdjęciach ? Przepraszam panie Darku za mój sarkazm ale wybór trzeba jakoś uzasadnić ,argumenty podane przez pana w ogóle do mnie nie trafiają . Mimo wszystko pozdrawiam
          Piotr Wróblewski

          źródło;Wikipedia

  19. Wybaczy Pan, P. Piotrze Wróblewski ale ja uważam że ignorancją jest bezkrytyczne powtarzanie za Wikipedią fabrycznych parametrów T-34, które nijak się miały do rzeczywistości. Jeśli rzeczywiście posiadałby takie osiągi to cała ta dyskusja byłaby niepotrzebna.

    Jaka była ta rzeczywistość? Moc 500 KM silnik W-2 osiągał zapewne na hamowni lub tuż po opuszczeniu hali fabrycznej. Zastosowanie tych nieszczęsnych filtrów powodowało że moc spadała nawet do około 300 KM a prędkość nie przekraczała 30 km/h i to jak udało się wbić odpowiedni bieg. W tym przypadku pojęcie zasięgu to rzecz względna i zależał od jakości całego zespołu napędowego. Słyszał może Pan jak to radzieccy czołgiści szli do boju z zapasowymi skrzyniami biegów z tyłu na pancerzu? W toku wojny było tylko gorzej bo wraz ze wzrostem masy spadły osiągi, gdyż silnik pozostał taki sam. Do tego dochodzi jeszcze jakość produkcji która była koszmarna.

    Sherman w zależności od wersji posiadał silnik 350-500 KM. Prędkością nie ustępował T-34 i tak jak napisałem ze względu na węższe gąsienice miał gorsze właściwości trakcyjne ale był zdecydowanie bardziej niezawodny.

    Co do opancerzenia również porównywalne. T-34 nie był lepszy, blachy pancerne niskiej jakości, płytko hartowane. Do tego zbiorniki paliwa umieszczone w burtach przedziału bojowego powodowały że palił się nie gorzej niż Ronson.

    A co do tego rewolucyjnego ukształtowania pancerza. Proszę się uważnie przyjrzeć francuskiemu S-35 Somua z 1934 r. Dziwnie znajomy kształt, prawda? Zwłaszcza ta przednia płyta. Wygląda na to że konstruktorzy z Charkowa po prostu „rewolucyjnie” zerżnęli koncepcję opancerzenia francuskiego czołgu. Chętnie za to powtarza się, jak to Niemcy będąc pod wrażeniem T-34 skonstruowali Panterę…

    Najbardziej natomiast powaliło mnie stwierdzenie że „armata jak armata, kaliber taki sam więc remis”. Tylko że sam kaliber o niczym jeszcze nie świadczy. Słyszał Pan o takim parametrze jak prędkość początkowa pocisku? Owszem, porównywalne były armaty podstawowych Shermanów i T-34 ( przy czym należy pamiętać że Sherman posiadał system stabilizacji armaty w pionie, rzecz nieosiągalna w T-34). Armata siedemnastofuntowa Shermana Firefly to zupełnie inna klasa uzbrojenia. Można ją porównać właściwie tylko z działem 88 mm z Tygrysa, a to chyba nie wymaga komentarza.

    I jeszcze jedna rzecz. Sowieci Shermany z amerykańskich dostaw przydzielali do swoich najlepszych jednostek pancernych gwardii. A były to wozy w wersji podstawowej, uzbrojone w działa 75 i 76 mm. Czyli o czym to mogło świadczyć w sytuacji kiedy ma się do dyspozycji „najlepszy czołg świata”?

    Wg mnie najlepszym czołgiem 2 wojny światowej była Pantera, w kategorii 30 ton najlepszy był Sherman Firefly.
    Co do źródeł to odsyłam do bibliografii załączonej do artykułu.

    Pozdrawiam.

    • No to ustosunkujmy się do pana Dariusza;

      cytat;Wybaczy Pan, P. Piotrze Wróblewski ale ja uważam że ignorancją jest bezkrytyczne powtarzanie za Wikipedią fabrycznych parametrów T-34, które nijak się miały do rzeczywistości. Jeśli rzeczywiście posiadałby takie osiągi to cała ta dyskusja byłaby niepotrzebna ; A więc jeśli powtarzanie faktów za Wikipedią to ignorancja i są one niezgodne z prawdą to musimy przyjąć że dane w stosunku do Shermana są również nie prawdziwe .( Był słabszy,gorzej uzbrojony i miał słabszy silnik,biedny Sherman jak on w ogóle jeździł?)Dlaczego twórcy Wikipedii kłamią tylko w stosunku do T-34? Wszystkie dostępne publikacje podają takie same parametry a posłużyłem się Wikipedią ponieważ jest to najbardziej popularna encyklopedia i każdy może sprawdzić rzetelność informacji.

      cytat:Moc silników przez zastosowanie nieszczęsnych filtrów paliwa spadła do 300KM ( z 500 KM ? 40%?). Tak biedni Rosjanie od 1937 roku projektowali najnowocześniejszy czołg w swojej klasie zebrali najlepszych konstruktorów (Koszkin,Morozow) przegonili czołg wzdłuż i wszerz po Syberyjskich bezdrożach ,przestawili linie produkcyjne na budowę czołgu i nagle okazało się że silnik nie spełnia kryteriów moc spadła o 40% ( skąd mój szanowny autor bierze takie dane?).
      Postawmy się jeszcze w roli konstruktorów rok 1937 dostają zlecenie budowy nowego czołgu.Co taki Morozow mógł sobie pomyśleć ?Leje się krew KGB szaleje, czystki osiągają swoje apogeum
      a Morozw myśli zrobię sobie silnik 300 KM powiem że ma 500 KM może się uda , nie zauważą .
      I w ten sposób T-34 posiada silnik 300KM.

      A jak się palił nie gorzej niż Ronson.
      W tym zdaniu zawarte jest cała prawda o Shermanie ale o tym później. Czy T-34 był łatwopalny?Co w ogóle się pali w czołgu jak to kupa żelastwa? W czołgu płonie paliwo.A jakie paliwo miał Sherman a jakie T-34.Sherman miał napęd benzynowy a T-34 Diesla nie będę podawał temperatury zapłonu obu tych paliw ponieważ znowu zostanę posądzony o przytaczanie danych z Wikipedii co nie jest ani naukowym podejściem ani mile widzianym.Jak zatem sprawdzić które paliwo lepiej się pali? Najlepiej empirycznie ,proponuję dać 5-latkowi pudełko zapałek i dwie butelki z benzyną i ropą która zapłonie jasnym płomieniem?Diesla nie tak łatwo podpalić. Najlepszy argument o łatwopalności Shermana przytoczył sam autor nazywając ten czołg Ronsonem.Był tak łatwopalny że korzystający z niego żołnierze i oficerowie nazywali go Ronson od nazwy popularnej zapalniczki.

      Szanowny pan autor może sobie uważać wszystko nawet że ciężarówka Studebaker jest najlepszym czołgiem świata nie zgodzę się tylko z kłamliwymi stwierdzeniami że T-34 był gorszym czołgiem niż Niemiecki PzKpfw III bo nie był .Proszę porównać podstawowe parametry techniczne z dowolnych źródeł nie tylko wspomniane przeze mnie ale wszystkie łącznie z możliwością pokonywania wzniesień, resursem,kątem podjazdu łącznością a nawet komfortem załogi i będziemy wiedzieć który czołg jest lepszy. T-34 zasługuje na swoje miejsce w historii a ta napisana przez pana nie jest do końca prawdziwa.
      Pozdrawiam
      Piotr Wróblewski

      • Akurat to jest wielki mit, że benzyna się lepiej pali niż ropa i Shermany to były zapalniczki, że przy pierwszym trafieniu się paliły. Poza tym to jest jeszcze amunicja, amerykanie rozwiązali to wprowadzając mokre magazyny amunicji w shermanach. W armii radzieckiej w jednostkach gwardyjskich były właśnie Shermany, które pod względem mechanicznym były niezawodne.

    • W chwili wprowadzenia do jednostek liniowych T34 nikt nie słyszał o jakimkolwiek czołgu M4 (Sherman) Amerykanie dopiero po 39r zaczęli poważnie patrzeć na broń pancerną. W 1939r Polska miała więcej czołgów niż armia USA.

  20. Kto z pasjonatów twierdzi, że T-34 był lepszy od Tygrysów i Panter? To jakaś paranoja!
    Po pierwsze Tygrys to ciężki czołg, więc jak można go porównywać z T-34?
    Po drugie, jakie pantery?

    Tygrysa (znowu, jakiego?) można prędzej porównywać do IS/IS-2. A nie do T-34…

    Sam wstęp mnie już zniechęcił… Szkoda, że autor nie zapoznał się ze środowiskiem pasjonatów oraz tym jaka jest nawet obiegowa opinia. Bo nie znam osoby, która uważałaby, że T-34 był lepszy.

    P.S. Swoją drogą, zdarzyło się, że T-34-85 potrafił sobie poradzić nawet z 11 Tigerami II. Z tego 3 Tigery II zostąły zniszczone, 1 uszkodzony, a reszta uciekła.
    Tym bohaterem był Aleksandr Oskin.
    Trudno jest w ogóle porównywać jakikoliwek czołg niemiecki z rosyjskim, bo jak widać, wyszkolona załoga, potrafi zdziałać cuda. A w przypadku walki na froncie wschodnim, decydujące było wyszkolenie załóg i sposób dowodzenia masą wojsk. Gdyby w pierwszej fazie wojny Rosjanie mieli wyszkolone załogi i kadry dowódcze (nie byłoby przedwojennej czystki), to Niemcy by się odbili od pancerzy Rosjan. To wydaje mi się nawet pewne.

  21. Uważam,że ten artykuł jest jak najbardziej trafny!!!!Jakoś czołgów sowieckich pozostawia dużo do życzenia.Starty jakie ponieśli na łuku kurskim najbardziej obrazują jąką bronią były t-34…I zgadzam się z autorem,że rosjanie ponieśli starty rzędu 6tys czołgów O Czymś to świadczy!!!!!????(polecam książkę operacja Cytadela T.Koniecki)Chciałbym jeszcze zauważyć,że np. działa Stug 3 oraz wersje długolufowe pz4 świetnie sobie radziły z t-34 a samo działo 7,5 cm KwK 40 L/43 było o niebo lepsze od rosyjskiego odpowiednika…..

  22. Panowie ! Na takie durne (choc nie wszyscy pisza glupoty) dyskusje, mozna trafic tylko na polskich stronach internetu. Wszystko sprowadza sie do jednego: wspaniala niemiecka maszyna wojenna (Brawo !) i ruskie gowno ! Cienia obiektywizmu. WSTYD !!! Z historii, wiekszosc z Panow nie wyciagnela zadnych wnioskow. A jak tam ma sie „najlepszy wspolczesny czolg swiata”, czyli Koncept 01 ? Zajmijcie sie gotowaniem niedzielnego rosolku ! Smacznego !

  23. Co do t34 to prawda jeździło pół globu bo co mieli zrobić z taką masa czołgów? jednak po przeanalizowaniu bitew pancernych czołg ten wcale nie wypada tak dobrze np. rok 41 duże zaskoczenie dla Niemców to fakt lecz większość t 34 została utracona w wyniku awarii a nie bitwy.
    Brak radiostacji , słaba skrzynia biegów , mała wierza która utrudniała dowódcy czołgu walkę to były wady o ogrąmnym znaczeniu…potem rok 42 trochę usterek usunięto lecz w tym czasie zaczęły pojawiać się w niemieckim arsenale bronie takie jak działo ppanc pak 40 75mm które bez trudu rozwałały t 34 oraz stug 3 i panzer 4 uzbrojone w dlugolufowe wersje kwk 40l/43 znacznie lepsze od radzieckich odpowiedników. ..poczytajcie sobie panowie trochę jak to jest że do końca wojny Rosjanie na tych t 34 ponosili 2 razy większe straty skoro ten czołg był taki idealny? byli debilami czy co?)

  24. haha przynajmniej nam wiedzę człowieku ręce opadają jak czytam Twoje post pisałem z telefonu dlatego są błęd…to jest temat o czołzach a nie ortografii chcesz się czepiać napisz coś mądrego na temat sprzętu ręce opadają

  25. Jeszcze kilka komentarzy z profilu „Rocznica historyczna na każdy dzień”
    //www.facebook.com/RocznicaNaKazdyDzien/posts/1006519456045635

    Sebastian F.:
    Taki z niego pogromca był że aż trzeba było 5 T-34-85 na jednego Tigera czy Panthere. Jedyną zaletą jego to to że był tani i łatwy w produkcji, i naprawie.
    Arkadiusz R.:
    i to się liczyło. Wojnę wygrali nie Ci którzy mieli najlepszy sprzęt a Ci którzy go najwięcej produkowali
    Sebastian F.:
    Tak ale to nie oznacza że T-34-85 był jakościowo dobrym czołgiem. Po za tym samymi czołgami wojny nie wygrasz Emotikon tongue Dodajmy jeszcze surowce, zasoby ludzkie, samoloty i głupotę Hitlera

  26. Az dziw bierze! ze w opinii wojskowych to T-34 wygraly wojne .Widac autor artykulu jest najwybitniejszym ekspertem od czolgow .Szkoda ze marnuje sie taki talent na pisanie malo sensownych artykulikow.Proponuje napisac do Siemoniaka i zaglosic swoje talenta i zaczac sprzedawac sie w dobrej sparwie obronnosci naszych granic :) bo Ruski tuz ! Tuz !

  27. Kolejna porcja komentarzy z naszego facebookowego profilu…
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1153261234702534

    Paweł F.:
    Niemcy sami przyznają że T-34 wpłynął na kształt Pantery i późniejszych konstrukcji. Dużo jest o tym w książkach. Tylko proszę nie pytajcie mnie teraz o tytuły
    Dariusz Kaliński:
    Ja spotkałem się z informacją że Sowieci budując T-34 skopiowali koncepcję opancerzenia francuskiego czołgu.
    Paweł F.:
    Możliwe, chociaż mi się nie udało dotrzeć do takich informacji. Dotarłem jednak do innych. Rosjanie mieli bardzo złą jakościowo stal i żeby jakoś się ratować wymyślili pancerz pochyły. Zwiększało to odporność na trafienia bo pociski rykoszetowały.
    Dariusz Kaliński:
    Być może to prawda. Amerykanie badając T-34 stwierdzili że przy odpowiednim hartowaniu można zastosować cieńsze i lżejsze płyty pancerne zachowując ten sam stopień ochrony wnętrza.
    Pedro G.:
    Rosjanie mieli stal złej jakosci ?? kpiny , do 41 r stal z ZSRR szła do Niemiec. Amerykanscy experci mogli to zastoowac w Shermanie
    Dariusz Kaliński:
    Owszem szła: ruda żelaza, surówka hutnicza i złom żelazny plus metale kolorowe czyli surowce nieprzetworzone lub półprodukty.

    …oraz z profilu „Historia jakiej nie poznasz w szkole”
    //www.facebook.com/historiajakiejniepoznasz/posts/1501793676780025

    Mateusz P.:
    Przecież to już zostało ustalone że w tym przypadku przesądziła ilość a nie jakość. Spora część t-34 wyjechała z fabryk ale już nie wyjechała z ZSRR z racji tego że się rozpadły w drodze

    Andrzej C.:
    może i T-34 nie był idealny – ale był stosunkowo łatwy w naprawie i tańszy w produkcji – Tygrys może i był lepszy ale jego naprawa była bardziej czasochłonna – poza tym – gratulacje dla pasjonata tematu – ciekawy artykuł

  28. Zanim się zacznie pisać bzdury, dobrze byłoby coś przeczytać o T-34. Najlepiej u przeciwnika. Proponuję pamiętniki Guderiana, von Melenthina albo któregoś ze znanych niemieckich asów pancernych. Do czasów wyprodukowania T-IV-F2 z wersją długolufowej 75mm, Pantery, Tygrysa, czy Jagdpanzerów jedynym straszakiem na T-34 były acht koma acht (plot 88mm) i nieliczne ppance 50mm. Nawet kumulacyjne pociski 75mm do wcześniejszych wersji T-IV nie zawsze skutkowały (Rosjanie szybko nauczyli się dodatkowo „dopancerzać” boki T-34 – koła nośne, ogniwa gąsiennic a nawet jakiś złom. Jedyny sposób, to strzelanie „od tyłu” lub w żaluzje silnika. Problem w tym, że t-34 był na tą zabawę ZA ZWROTNY. Inna sprawa, że wyszkolenie załóg przedstawiało opłakany stan, szczególnie do połowy 1942r. Według pamiętników Katukowa, czy Rokossowskiego, ok. 60-70% strat NIEBOJOWYCH T-34, spowodowane było słabym wyszkoleniem kierowców. Sprzegło i skrzynia biegów w pocz. wersjach, do najdoskonalszych konstrukcji nie należały i trzeba było UMIEĆ nimi operować. 30-40% , to wady fabryczne, szczególnie, w okresie uproszczonej produkcji w czasie kryzysu – przenoszenia zakładów czołgowych za Ural.

    • Haha o kurde…Kolego drogi poczytaj sobie jaką penetrację pancerza mają pociski niemieckich armat ppanc pak 40 75mm te same odpowiedniki czołgowe czyli Armata 7,5cm KwK40 L/43 kalibru 75mm, 7,5cm KwK40 L/48 kalibru 75mm nie mówiąc już o Armata 7,5cm KwK42 L/70 kalibru 75mm montowana na czołgu Panzer 5 ! Porównaj sobie Kolego drogi to z armatami produkcji sowieckiej a dowiesz się,że każdy Sowiecki odpowiednik jest o wiele gorszy…o wieeeleee

      • Autor tekstu przecież napisał,że Rosjanie paradoksalnie mieli przewagę tylko w 41 roku później to już blado wyglądało i to jest fakt ..Zresztą jakie starty ponieśli Rosjanie w broni pancernej same stugi spuściły w kibel 20 tys pojazdów sowieckich!!!!!!!!!!!!

    • Nie tyle uproszczona produkcja co brak fachowców.Poszli na front,zastąpionych kobietami i dziećmi przez 10 godzin dziennie i na zmiany na mrozie bo hale często nie miały jeszcze dachów i ścian
      W Stalingradzie załogi czołgów stanowili robotnicy fabryczni,prowadzący je do boju „prosto z taśmy”bez jazd kontrolnych,odbiorów technicznych ect
      Pod Kurskiem załogi „waliły taranem” a rozkaz mieli jeden”nie opuszczać wozu dopóki sie nie pali”Bo to tchórzostwo Wiec walczyli do końca
      Polecam „Byłem pancerniakiem Stalina”.

    • Maclowd niewątpliwie ma duże wiadomości i nieładnie mówić „poczytaj trochę” bo czytał dużo. Pan Dariusz Kaliński również ma dużo racji. Jestem zdania, iż na przestrzeni paru lat wojny lepiej spisywał się T-34 niż Sherman. Jego ostatnie wersje jak Firefly, wersja amerykańska z armatą 76,2 czy Jumbo są faktycznie lepsze od T-34 ale nic w praktyce nie zmieniają. Krótkie użycie bojowe, niewielkie ilości, każda konstrukcja przed końcem wojny byłe lepsza niż w trakcie (np. wystawiłbyś Panterę przeciw IS-3 a ten w Mandżurii brał udział w IIWŚ i ma taką samą wagę).
      Za użytkownikiem GP_mars z forum historia.org.pl przytaczam:
      Prawda była taka, że Firefly był improwizacją. I jako taka miał ogromną liczbę wad.
      1. Do dział p-panc nie produkuje się pocisków odłamkowo burzących. Pośpieszne wdrażanie armaty 17pdr do czołgów spowodowało, że na czas nie opracowano amunicji HE. Z tego co pamiętam – to pojawiła się grubo po Normandii nawet po Arnhem. Wcześniej Firefly nie mógł zwalczać siły żywej.
      2. Shermany Firefly powstawały z przeróbki czołgów w wersji z armatami 75 mm. Amerykanie do swoich 76mm Shermanów zrobili nową większą wieże. Sherman Firefly mimo mocniejszej i większej armaty – miał małą wieżę – było w nim cholernie ciasno.
      3. Amunicja do armaty Shermana Firefly była zdecydowanie dłuższa niż do starej 75. Trudniej się nią operowało i ładowało. Do tego zajmowała więcej miejsca – z tym sobie poradzono – zlikwidowano kadłubowe stanowisko strzelca / radiooperatora – robiąc dodatkowy magazyn. Przez to zmniejszono zdolność do samoobrony przed piechotą. Do tego obowiązki radiooperatora przejął ładowniczy – który i tak musiał bawić się ciężką i nieporęczną amunicją.
      5. Armata miała kopa. Także dzięki znacznemu ładunkowi miotającemu. Wyrzucała przez to ogromną ilość dymu – z jednej strony ujawniając stanowisko wozu – z drugiej utrudniając widoczność załogi.
      6. Sherman Firefly był wyraźnie odmienny od standardowego – jako większe zagrożenie dla Niemieckich czołgów – stawał się też ich pierwszym celem.
      Ogółem był to wóz mocno przejściowy. Osobiście uważam amerykańskie Shermany z armatami 76mm za lepsze od problematycznego Firefly.
      Zdawali sobie z tego sprawę nawet Anglicy. Praktycznie wokół armaty 17pdr (tym razem już mocno przerobionej) konstruowano dwa wozy które Firefly miały zastąpić. Przejściowy A34 Comet – który okazał się pierwszym w tej wojnie dobrym, uniwersalnym brytyjskim czołgiem (wszedł jednak do służby dopiero w 1945 r. w jednej 11 DPanc). Docelową konstrukcją z armatą bazującą na 17pdr miał być A41 Centurion, który wszedł do służby już po wojnie i … stał się legendą zdobywając sobie sławę jednej z najbardziej udanych konstrukcji w historii. Długa droga do perfekcji.

      EDIT: Fakt FSO zapomniałem – z wieży wywalono stabilizator. Ocena przydatności amerykańskich stabilizatorów jest problematyczna – widziałem różne opinie od przydatna – do zupełnie nieprzydatne. Trudno mi oceniać – pozostaje uznać, że prawda jest gdzieś pośrodku czyli stabilizatory miały ograniczoną przydatność.
      Od siebie dodam, że filtry nie mogły ograniczać mocy o prawie połowę (skąd to?), benzyna powodowała przydomek Ronson w Shermanie, zawieszenie i gąsienice w T-34 rewelacja (skąd to kołysanie w T-34 nie wiem – dotyczyło Christie?).
      Nawiasem mówiąc o szacunku zawodowca Tymienieckiego dowodzącego Shermanem do Panther V świadczy tekst „a teraz ostrożnie wychyl się synku i popatrz: to jest właśnie Pantera ze słynną special long barrel” -cytat nie dosłowny. Pzdr – Wbro.

  29. Koledzy ostatnio zacytuję się w spomnieniach frontów ców, ruskich, Niemców i Amerykanin ów. Niemiec Otto Kari us, Dunczyk Sven Hassel i Amerykanin Cooper. Po pierwsze żaden z czołgów nie był wygodny. Cooper rozpaczą ze Sherman pary aż do Ardenach bo było bardzo dużo ich i idealnie rozwiązano problem remontów i logistyki. Sherman miały zły pancerz, wąskie gąsienice, za zapadły się po brzuchy w Francji. Zdawaly egzamin we Wloszech jak i fiaty dla cieplego klimatuBardzo niska prędkość pocisku powodowała żeni dawały rady przebić często pancerz pantera nie mówiąc o tygrysie. Dopiero po Ardenach dostawali Pershing, jakości jak pantry. Przewaga ruskich- diesel który nie mieli tendencji do zapłonu, pancerz i armata. No i ilość.

  30. Panowie znawcy przedmiotu znający czołgi z gier elektronicznych.Zanim zaczniecie się wymądrzać weźcie pod uwagę
    Żołnierzowi daje się do użytku walki bron prosta łatwa w naprawie produkcji a także do czyszczenia i naprawy w warunkach polowych
    Żołnierzowi daje sie bron w tym przypadku czołg którego łatwo jest prowadzić każdemu członkowi załogi zamiennie w przypadku zmęczenia czy śmierci jednego z nich T 34 mógł bez większego szkolenia prowadzić pierwszy lepszy traktorzysta z sowchozu czy kołchozy prowadzący w nim traktor Staliniec/nota bene użyty w Armii do ciągnięcia armat a zdobyczny przez Niemców doskonale spisywał sie w tej samej roli/
    Ze T 34 był ciasny niewygodny ect Pytanie tylko czy taki być musiał Jaki jest czas użycia go w bitwie ile godzin załoga spędzała w nim czas,
    Niski szybki nie zapadający sie w teren z uwagi na naciski powierzchniowe doskonale sobie dawał rade na rosyjskim polu walki
    Nawet najlepsza armata 8,8 trudność taka „pchłę” podskakującą i chowającą sie na nierównościach miała by trafić.
    Te efektowne trafienia to propaganda z niemieckich kronik Dla rodaków w kraju Większość trafień to uszkodzenia układów jezdnych przebicia pancerzy pociskiem ppanc nie powodujących wybuchu czy zapalenia A przy oleju napadowym ten czołg tak łatwo sie nie zapalał
    Ten kto utrzymał pole walki po bitwie wozy te ściągał naprawiał lub metoda kanibalizmu z całkowitego złomu zabierał ocalałe części tak było z większością”podbitych” czołgów.
    Załoga jesli nie została ranna dostawała nowy woz
    Weście tez pod uwagę długość życia czołgu na polu bitwy.
    To tylko w 4 pancernych załoga jedzie jednym i tym samym czołgiem aż pod Berlin i czy w tym przypadku nie lepiej było dać żołnierzowi cos co łatwo było zamienić lub podmienić na nowy.A nie budować wielkie pracochłonne monstra skuteczne w obronie a nie w ataku gdy Rosjanie mieli legendarne wręcz działa p.panc/tat tak użyte i przez Niemców gdy tylko wpadły w ich ręce/
    I nie śmiejcie się ze toporne źle wykończone bo spawały je i składały kobiety a niekiedy dzieci przyuczone do zawodu Potem dopiero wprowadzono spawanie „spawem krytym” a walcarki do walcowania fragmentów pancerzy.
    Mozna tak wiecej a wszystko znajdziecie /jesli chcecie / w licznych pamiętnikach żołnierzy czołgistów w nich walczących Np w lecie na Węgrzech psuły im sie /odlatywały/gumowe bandaże na kolach tocznych
    I ostatnie hałas jaki sprawia podczas jazdy czołg to nie wada ale celowe działanie psychologiczne bo przecież bardzo łatwo zamontować w nich tłumiki A nikt je nie montował
    Benzyna w okresie zimowym to zaleta bo nie powoduje blokady zimnego filtra Olej napędowy na czas zimy albo wymagał dodatków dolewanych do baku albo jako „zimowy” /tak jest i na naszych stacjach/ był dostarczany.
    Innym razem omówimy sobie optykę,łączność taktykę i rozkazy jakie otrzymywali czołgiści
    Poszukajcie sobie tez w literaturze jaki bałagan robiły na tyłach frontu czołgi które przeszły przez okopy i nie zostały zniszczone w natarciu A tam byle znaleziona nafta pozwalały hasać po terenie i rozwalać taranem transporty z zaopatrzeniem

  31. Jak przeczytałem to zdanie: „Resurs silnika, czyli jego gwarantowany czas bezawaryjnej i bezpiecznej eksploatacji, określono na ZALEDWIE 100 godzin.” – to odechciało mi się czytać dalej. To brzmi dokładnie tak, jakby autor nie interesował się choćby pobieżnie tematyką silników czołgowych i metodyką określania przewidywanego resursu, również w tych współczesnych konstrukcjach.

  32. Wszyscy drodzy jesteście w błędzie . Najlepszym czołgiem II wojny światowej był T – 34 .
    Miał numer boczny 102 i odciśniętą rękę na wieży . Wyzywam każdego na ubitą ziemię jeśli uważa inaczej .?

  33. 1. Opisujecie wersję czołgu, produkowaną do pocz. 1942r . Później było nieco lepiej konstrukcyjnie, natomiast o wiele gorzej wykonawczo – braki i uproszczenia. Pierwsza dopracowana wersja, to dopiero koniec 1942r – produkcja za Uralem.
    2. Te „graty” zdobyte na Rosjanach, Niemcy wykorzystywali w swoich związkach pancernych. No jak to? Najlepsi pancerniacy II WŚ, ze stażem 2 a często 4 letnim ( Hiszpania), używali czegoś takiego?
    3. Proponuję porównywać go z ówczesnymi czołgami aliantów (USA, GB).
    4. Słabe wykorzystanie jego możliwości na początku wojny, to efekt kiepskiego przedwojennego szkolenia w wojskach pancernych ZSRR. Czołgiści z przedwojennym stażem (do czerwca 1941r), szkoleni byli w taktyce ofensywnej a nie obronnej.
    5. Wojna zakończyła się w Berlinie, przegraną Niemiec. Mimo, że mieli najlepszy sprzęt pancerny na Świecie.

  34. Jestem trochę wiekowy więc dodam opis kogos kto jeżdził tym pojazdem który był T34.
    Odbyłem służbę zasadniczą 1988 roku jako mechanik-kierowca czołgu, jezdziłem na czołgach : T34, T55, oraz T72. Miałem też małe przeszkolenie na Abramsie M1 (Armia Ludowa posiadała takie i co jakis czas robili szkolenia aby poznać wroga, było to tajemnicą i wyraznie dalej jest).
    Ograniczę się do mojego osobistej opini o T34.
    T34, silnik mocny jak do ciężaru pojazdu. Zawieszenie nie sprawiało problemów głównie jeżdziłem tym czołgiem jako elew w szkółce i nie pamietam aby były jakieś drgania w prost przeciwnie pojazd prowadziło sie lekko owszem ciężko wchodziły biegi, trzeba było uzyć obu rąk do wbicia biegu ale w terenie i tak uzywało sie tylko dwójki do ruszania i trójki do jazdy wiec trzeba było nauczyć się wbijać ten jeden bieg na wyczucie i sie jechało. Co to znaczy na wyczucie dleikatnie ciągło się dzwignię biegów z dwójki na trójkę i w pewnym momencie bieg wskakiwał lekko. Sprzęgło zostawiło wiele do życzenia i psuło się ciagle więc się go nie używało.
    T34 bardzo dobrze poruszał się w terenie podmokłym, musze powiedzieć że mnie zaskakiwał sprawnością.
    Udreką dla kierowcy-mechanika były filtry oleju i powietrza praktycznie każdy dzień kończył się myciem tychże filtrów, wymiany nie było a myło się filtry w olejachi benzynach. Było to bardzo uciązliwe gdyż ich miejsce w silniku też nie ułatwiało ich wymontowanie. Trzeba było poczekać aż silnik ostygnie potem połozyć się w bardzo niewygodnej pozycji i kluczem odręcić po koleji oba filtry. Często klucze z słabnącej dłoni wypadały i spadały pod silnik dlatego często mieliśmy te klucze na sznurkach. Też z tego powodu mechanicy byli wiecznie umorusani olejami a mundury lśniły czarnym blaskiem brudu olejowego. Raz byłem świadkiem demontażu T34 na złom. Po wyciągnięcu silnika zanleźliśmy pod nim około 15 kluczy które wypadły innym żołnierzom i nigdy ich nie odzyskali. Innym makamentem pojazdu było oddawanie strzału z armaty. Trzeba było zatrzymać pojazd na parę sekund wcisnąć sprzegło aby obnizyć drgania konstrukcji od wibracji silnika. Huk w środku oguszał i oszałamiał na kilka sekund … kilkakrotnie zdarzyło mi się że po wystrzale wbiłem nie ten bieg ( inna sprawa że błędem było jego wybicie trzeba było jechać ciągle na dwójce ). No i smród w środku był ogromny, spaliny, spaliny po wystrzałowe, oleje, no i ludzkie,do tego nie mogłem się przyzwyczajić …pamietam jak raz na poligonie po kilku dniach na „ścieżce” to jest na symulowanej wojnie, poszliśmy do jakiegoś gospodarstwa rolnego i zapach łajna końskiego i krowiego wydał mi sie tak wspaniały jak zapach kwiatów tak długo wąchaliśmy spaliny i oleje.
    I mało co a zapomniałbym o czyszczniu armaty / działa co robiła cała załoga i nie należało do lekkich zajęć …. każdy dzień to była udreka z myciem filtrów, czyszczeniem działa, sprawdzaniem gąsienicy, naciąganiem lub popuszaczniem naciagu gąsienicy. Jeszcze trzeba powiedziec o załadunku takiego czołgu amunicją, kazdy pocisk to około 40kg i układasz je w specjalnych niszach w najbardziej nie wygodnych pozycjach ciała , po roku słuzby wszyscy w czołgach mieli wielkie mięsnie, wysiłek fizyczny w czołgu był wielki.
    W artykule jest krytyka przestrzeni wewnatrz T34 … to był czołg o najwiekszej przestrzeni w środku jakim jeżdziłem i widziałem. Każdy nastepny model zabierał przestrzeń załodze. To na pompy do podwodnego, to sytem przeciwatomowy, to noktowizor itd. tak że w T72 kierowca śiedzi / leży w lufciku gdzie trudno rekę wyprostować, Abrams też nie ma wiecej mięjsca. Miałem okazję oglądać Izraelski czołg Merkawa i to też taka jeżdząca żywa torpeda, załoga nie ma wygodnego miejsca w środku widocznie tak już zostanie.

  35. Panowie zapoznajcie sie z książką
    Władimir Beszanow Stalin -grabarz Armii Czerwonej „Twardy Pancerz” wyd Bellona a znajdziecie wiele odpowiedzi na nurtujące was pytania i wątpliwości Opisano tam cała produkowany w CCCP sprzęt pancerny.Od początku jego istnienia.Ksiazka obiektywnie krytyczna z podaniem nawet przykladu kopiowania zachodniego sprzętu oraz np prób KW i T 34 na poligonie w Anglii i to w czasie wojny.
    Warto sie zaznajomić by uciszyć i wyjaśnić spory i przeczytać Np.
    ” podczas wojny czołg sredni lub działo samobiezne „żyły” od trzech dni do tygodnia ,zdążając w tym czasie wziąć udział w trzech atakach i wystrzelac z armaty w najlepszym przypadkuod połowy do jednej jednostki ognia.
    Wg statystyk niemiecki czołg „wystarczał” srednio na 11 ataków /str.152 tamze/”

  36. Ten czytał, tamten słyszał, a tu okazuje się że paru (tysiące! i to w Polsce!) facetów jeździło tym „złomem”. Niektórzy mieli nawet możliwość porównań z innym sprzętem. Może tak im uwierzyć. Kaczki w swoim czasie były niezłym sprzętem, doświadczona i dobrze wyszkolona załoga (+ odrobinę szczęścia) radziła sobie i w marszu iw boju, reszta szła do piachu! Tak jest i tak zawsze było, vide wojny arabsko izraelskie.

  37. czytam i myślę w dupie byliście i gówno wiecie.jeżdziłem tym ustrojstwem i naprawdę jak tu jeden powiedział ‚prze…ane jak w ruskim czołgu.byłem jako kierowca-mechanik.ostróda a potem Elbląg.czołg mógł jeździć na wszystkim oprócz gorącego asfaltu wystarczyło zmienić kąt wtrysku na pompie i jak czytam ekspertuffff to mi ch.j opada

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

Dlaczego Haitańczycy uważają Jezusa za zombie i co do tego mają słowiańskie strzygonie?

Kup naszą nową książkę i przekonaj się, że prawda o żywych trupów jest dziwniejsza niż fikcja,

Wydaje się Wam, że wiecie już wszystko o żywych trupach? Uważacie, że są one tylko wytworem show biznesu, na dodatek mocno już wyeksploatowanym? Sięgając po naszą nową książkę przekonacie się, że prawda o żywych trupach jest zdecydowanie bardziej zaskakująca niż literacka czy filmowa fikcja.

15 maja 2016 | Czytaj dalej...

Życie to nie bajka. Kup naszą najnowszą książkę i poznaj makabryczne oblicze historii

Zombie_zapowiedz

Czarna magia. Krwawe ofiary składane pradawnym bogom. Ludzie pogrzebani żywcem. I sprawdzone sposoby naszych przodków na pozbycie się nieproszonych gości z zaświatów. To tylko kilka z mrożących krew w żyłach tematów, o których przeczytacie w najnowszej książce „Ciekawostek historycznych”.

8 maja 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Żywe trupy - pion

Czy wiesz że...

Stalin
…Stalin może odpowiadać za śmierć nawet 100 milionów ludzi? Według niektórych szacunków tylko w łagrach do 1956 roku życie straciło około 60 milionów obywateli ZSRR. Należy przy tym pamiętać, że do Gułagu trafiły również miliony niemieckich jeńców wojennych oraz setki tysięcy Polaków.

Brest_SoldatenbordellFb
…na podbitych przez Hitlera terenach funkcjonowały specjalne burdele dla żołnierzy Wehrmachtu? Szczególnie dużo przybytków tego typu powstało w okupowanej Francji. Główną przyczyną ich tworzenia była rosnąca w zastraszającym tempie liczba przypadków chorób wenerycznych wśród niemieckich żołnierzy.

choragiew_husarska
…jednym z głównych powodów upadku husarii wcale nie był rozwój broni palnej, ale kozły? A konkretnie kozły hiszpańskie, czyli rodzaj przenośnych umocnień polowych, chroniących piechotę i tabory przed atakami wrogiej kawalerii.