Damy - empik

To w Rzeczpospolitej wynaleziono blitzkrieg. Czterysta lat przed Guderianem

Autor: | 17 listopada 2014 | 43,770 odsłon

Krzysztof Mikołaj Radziwiłł, autor polsko-litewskiego blitzkriegu.Gdy słyszymy „wojna błyskawiczna”, przed oczami stają nam pancerne zagony Wehrmachtu z generałem Heinzem Guderianem na czele. Tymczasem czterysta lat przed tym, jak „szybki Heinz” wjechał swoimi czołgami w granice ZSRR, Moskale drżeli przed innym blitzem. Jego autorem był Litwin – Krzysztof Radziwiłł.

Pewnego sierpniowego dnia 1581 roku Iwan IV zażywał wypoczynku w Staricy, mieście opartym o brzeg Wołgi. Nagle spokój kanikuły zburzył meldunek o pojawieniu się w okolicy chorągwi polsko-litewskich. Oniemiały z przerażenia hosudar (z premedytacją odmawiam mu tytułu cara, zresztą w dawnej Polsce też go nie uznawano) patrzył z murów miasta na płonące wsie i chutory.

Podobno wpadł w szał ze strachu i bezsilności. Pod ręką miał zaledwie 700 strzelców. Z taką garstką ludzi niewiele mógł wskórać. Przyglądał się biernie, jak chorągwie jazdy Rzeczypospolitej niszczą i palą kraj, i o ucieczce już myślał. W tym momencie moskiewski władca miał spore szanse, by wybrać się do Polski w kajdanach.

Zaplanowane samobójstwo

Iwan IV zwany Groźnym. Może i groźny, ale miał niezłego pietra, gdy dowiedział się o obecności wojska Radziwiłła.

Iwan IV zwany Groźnym. Może i groźny, ale miał niezłego pietra, gdy dowiedział się o obecności wojska Radziwiłła.

Sprawcą popłochu był sam hetman polny litewski. Książę Krzysztof Radziwiłł urodził się w 1547 roku jako syn Mikołaja Radziwiłła zwanego Rudym. Jego ciotką była sama Barbara, królowa polska z rodu Radziwiłłów (przeczytaj o niej więcej w innym naszym artykule).

Krzysztof pierwszy raz „pokosztował” Moskali w 1564 roku, mając zaledwie siedemnaście lat. Po upływie kolejnych siedemnastu był już doświadczonym taktykiem z wypracowaną metodą wojowania. Znał sposób walki przeciwnika, jego mocne i słabe strony. Wiedział, na co może sobie pozwolić.

Był rok 1581. Rzeczpospolita toczyła wojnę z Rosją od przeszło pięciu lat i nie zanosiło się na jej rozstrzygnięcie. Blitz był wspólnym pomysłem Radziwiłła i króla Stefana Batorego. Podczas gdy siły polsko-litewskie rozpoczną oblężenie Pskowa, duży oddział jazdy wykona zadanie specjalne. Spustoszy wrogie ziemie i nie dopuści do koncentracji wojsk przeciwnika.

Decyzja zapuszczenia się w głąb rozległego terytorium nieprzyjaciela kusiła, a jednocześnie miała wszelkie znamiona wyprawy samobójczej. A jednak Radziwiłł zdecydował się podjąć ryzyko.

Wymarsz nastąpił 5 sierpnia, zatem jeszcze przed zasadniczą częścią kampanii pskowskiej, mającej zmusić Iwana Groźnego do zawarcia pokoju. Król liczył, że Radziwiłłowi uda się postrach na nieprzyjaciela rzucić.

Stefan Batory wysłał oddział Radziwiłła, aby ten narobił jak najwięcej zamieszania na tyłach wroga. Sam tymczasem szykował się do wyruszenia na Psków. Powyżej obraz Karła Briułłowa "Bitwa pod Pskowem".

Stefan Batory wysłał oddział Radziwiłła, aby ten narobił jak najwięcej zamieszania na tyłach wroga. Sam tymczasem szykował się do wyruszenia na Psków. Powyżej obraz Karła Briułłowa „Bitwa pod Pskowem”.

Oddział liczący 6000 koni szedł komunikiem na wschód przez kraj dziki pełen lasów i bagien. Po drodze żołnierze Radziwiłła minęli miasto Toropiec, pamiętające ubiegłoroczne zwycięstwo wojsk Rzeczypospolitej nad dwukrotnie liczniejszą doborową kawalerią rosyjską. Czy tym razem historia miała się powtórzyć?

Wielka bitwa, której nie było

Przekraczając rzekę Szelonię, napotkano nieliczny oddział moskiewskiej konnicy. Na przeciwnika uderzyło 700 konnych lekkiej jazdy. Lecz – jak relacjonował Reinhold Heidenstein, królewski sekretarz i autor kroniki:

około 200 z nich zbytnim zapałem uniesieni, rzuciło się bez rozkazu na straże nieprzyjacielskie i dali się zwabić do mostów, przy których nieprzyjaciel zasadził strzelców i tam stracili kilku ze swoich.

Dopiero odsiecz 500 jeźdźców uratowała wynik bitwy. Rozbitego nieprzyjaciela gnano przez trzy mile. Po bitwie przed Krzysztofem Radziwiłłem stanęło kilku jeńców.

Od nich dowiedziano się o stacjonowaniu w sąsiedztwie Rżewa nad Wołgą silnego korpusu nieprzyjaciela, liczącego podobno aż 15 000 ludzi. Dla Radziwiłła był to łakomy kąsek. Mimo miażdżącej przewagi przeciwnika zdecydował się uderzyć. Ufał w wyszkolenie swoich ludzi i własny zmysł taktyczny. Zapewne w umiejętności hetmana nie wątpili też Moskale, skoro wywinęli się od bitwy.

Pal, rabuj i gwałć, czyli działania strategiczne

Wobec biernej postawy nieprzyjaciela książę Radziwiłł rozpuścił swoich ludzi w trzech kolumnach, każdej dając rozkaz grabieży, czyli mówiąc elegancko: niszczenia zaplecza strategicznego przeciwnika. To właśnie wówczas jeden z zagonów dotarł w sąsiedztwo Staricy, a Iwan IV mógł na własne oczy zobaczyć skuteczność jazdy Rzeczypospolitej.

Starica zaznaczona czerwoną kropką na mapie Rosji przedstawiającej państwo w początkach XVII wieku.

Starica zaznaczona czerwoną kropką na mapie Rosji przedstawiającej państwo w początkach XVII wieku.

Pojawienie się kawalerii pod Staricą było punktem zwrotnym całej wyprawy. Radziwiłł ważył decyzję: uderzyć na miasto czy odstąpić. Filon Kmita, wojewoda smoleński dowodzący częścią oddziałów, radził atakować, lecz Radziwiłł się wahał. Wreszcie w obozie hetmańskim pojawił się zbieg ze Staricy, stolnik Iwana IV, niejaki Daniel Murza. Stolnik chętnie rozgadał się o potędze otaczającej kniazia moskiewskiego, a powieści jego ugruntowana sława potęgi kniazia dodawała wiary.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kacper ŚledzińskiKacper Śledziński - Historyk i publicysta, autor bestsellerowych książek historycznych poświęconych losom polskich żołnierzy podczas II wojny światowej. W ostatnich latach opublikował pozycje takie jak: „Cichociemni. Elita polskiej dywersji”, „Odwaga straceńców. Polscy bohaterowie wojny podwodnej”, „Tankiści. Prawdziwa historia czterech pancernych”, W wolnych chwilach miłośnik Polski szlacheckiej.

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia wojskowa, Postacie historyczne, Wielcy i znani, Wojna na lądzie, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (16)
  1. Ciekawy artykuł. Radziwiłł doszedł aż do górnej Wołgi, skąd faktycznie do Persji nie było aż tak daleko ;)
    Jeśli się nie mylę, to wysoka mobilność jego oddziału wiązała się z tym, ze składał się on z Kozaków, którzy w końcu większość życia spędzali w siodle.

  2. Od górnej Wołgi do Persji jest jednak kawał drogi. O wiele dalej niż Piorun z towarzyszami przebył. Co oczywiście w żaden sposób nie umniejsza jego wyczynu. Ot, takie tam sarmackie koloryzowanie i upiększanie faktów.

  3. Moim zdaniem artykuł jest niepoważny i szowinistyczny. Rozumiem, że wszyscy rozentuzjazmowani czytelnicy z równie wielkim zapałem czytaliby o zwycięstwach Rosjan nad Polakami (których tak przy okazji, w ostatnich 300 latach uzbierałoby się więcej). Wszystko sprowadza się do mordowania ludzi, no ale jeśli palone są ‚ruskie’ wioski i miasta to wszystko jest ok

    • Więc aby dać przykład całemu światu powinniśmy się schować pod jakiś kamień i milczeć, zapomnieć o własnej historii? Albo przy każdej okazji bić się w piersi i przepraszać za to że nasi przodkowie śmieli walczyć z wrogim krajem i zwyciężać? A może nauczać w szkołach tylko o naszych porażkach i klęskach, by nie wyjść na „szowinistów”?
      Wojny sprowadzają się do „mordowania ludzi” i to po obydwu stronach konfliktu. Tak było, jest i będzie. A zapominanie o tym, przemilczanie faktów historycznych nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Skazuje nas na powtarzanie błędów z przeszłości i powoduje powstanie narodowego kompleksu niższości. I potrzebą bycia poważnym, nieszowinistycznym, nierzucającym się w oczy, poprawnym politycznie narodem bez przeszłości. I w efekcie – bez przyszłości.

    • Tak, zróbmy z siebie ofiary! Wspominajmy tylko II Wojnę Światową i powstania, najlepiej akcentując tylko i wyłącznie rzezie, jakich dokonywali na nas wrogowie! Po co zwracać uwagę na dzieje wygranych przez nas wojen? Przecież nasze zwycięstwa to hańba, a kiedy występowaliśmy jako najeźdźca to już w ogóle…

  4. „Od nich dowiedziano się o stacjonowaniu w sąsiedztwie Rżewa nad Wołgą silnego korpusu nieprzyjaciela, liczącego podobno aż 15 000 ludzi. Dla Radziwiłła był to łakomy kąsek. Mimo miażdżącej przewagi przeciwnika zdecydował się uderzyć. Ufał w wyszkolenie swoich ludzi i własny zmysł taktyczny. Zapewne w umiejętności hetmana nie wątpili też Moskale, skoro wywinęli się od bitwy.”

    A ile on miał tej konnicy?

  5. Wybrane komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Renek K.: Cieszyć się z tego?

    Grzegorz G.: A czemu nie? Wojna była codziennością w tamtych stuleciach. Kraj, który nie miał sprawnej armii i doskonałych wodzów padał szybko łupem sąsiadów. Tak jak teraz kolonizuje się ekonomicznie kraje o słabo rozwiniętej gospodarce, a mieszkańców zamienia się w ekonomicznych niewolników pracujących za 10-30% wynagrodzenia w krajach rozwiniętych.

  6. I jeszcze kilka komentarzy do artykułu z naszego facebookowego profilu
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1166900500005274

    Andrzej K.:
    Guderian zawsze przyznawał, że w opracowaniu swojego podręcznika taktyki wojsk pancernych wzorował się na wykaziie taktyki tzw „polskiej szkoły jazdy pancernej”, obejmującej całokształt przedrozbiorowego systemu walki jazdy husarskiej i pancernej. Po rozbiorach, zniszczono wszystkie ( prawie, jak widać ) podręczniki na ten temat.

    Oskar D. K.:
    Mongołowie zrobili go pierwsi.
    A to jak rozbili równie silny sułtanat Chorezmu jest największym majstersztykiem w historii świata.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

polki-4
w czasie rzezi wołyńskiej ukraińscy mężowie zabijali swoje polskie żony? Do tych zbrodni popychała ich ideologia nacjonalistyczna.

rosyjskie-sieroty
Finowie mieli własne obozy koncentracyjne? Za ich drutami zamęczali i swoich własnych współobywateli i jeńców radzieckich w czasie drugiej wojny światowej.

piegi
dawniej piegi uważano za paskudny defekt urody? Panie walczyły z nimi z gorliwością godną lepszej sprawy!