Damy - empik

Chodziliśmy głodni jak psy. Co jedli powstańcy warszawscy?

Autor: | 16 maja 2014 | 56,147 odsłon

Powstańcza kuchnia. Bez jedzenia karabinu udźwignąć się nie da. Doskonale wiedzieli o tym powstańcy warszawscy. Zupa-pluj, kasza z robakami, konie pociągowe na talerzu. Walka z głodem była w sierpniu 1944 roku niewiele prostsza od walki z okupantem.

Początki nie zapowiadały katastrofy. W pierwszych dniach walk uczestnicy powstania nie musieli się martwić o wikt. Akowcy i osoby powiązane z podziemiem przed godziną „W” zaczęły skrupulatnie gromadzić żywność. Z dużą pomocą podwarszawskich dworów ziemiańskich i różnych osób prywatnych magazynowali worki z kawą, herbatą, cukrem, ziemniaki, kapustę, przetopiony tłuszcz i inne równie podstawowe i niezbędne artykuły.

Powstanka, Halina Regulska, która w czasie walk pracowała w żołnierskiej kuchni, wspominała, że około godziny czternastej frontowa stołówka się zapełniała. Młodzi żołnierze przychodzili w dobrych nastrojach i żartowali.

Najedzony powstaniec to uśmiechnięty powstaniec.

Najedzony powstaniec to uśmiechnięty powstaniec.

My czekałyśmy na nich z gotowym obiadem. Uzbrojone w miski, łyżki i chochlę rozlewałyśmy zupę. Uważałam, żeby nalewać sprawiedliwe porcje i każdemu do miski włożyć trzy kawałki mięsa. Oni – zgłodniali – wodzili oczami za ruchem mojej ręki. Siadali, gdzie popadło, na ławkach, na stołach, na podłodze. Zupa smakowała im bardzo.

Regulska nazywała swoją stołówkę gospodą. I w owej gospodzie, razem z innymi paniami w mundurach gotowała w kotłach zupę dla trzystu powstańców. „Chłopcy” przybiegali tam prosto z pierwszej linii, by napełnić burczące brzuchy.

Przez pierwsze dwa tygodnie zupa była wspaniała i zaspokajała w pełni młode apetyty. Później o zaopatrzenie było coraz trudniej. W początkach powstania obsługa gospody miała jednak co gotować. Kobiety robiły zacierki, krajały zwały koniny i gotowały fasolę. Z tego wychodziła treściwa zupa.

Koń. Twór wielofunkcyjny

Niektóre osoby mogą się wzdrygnąć na myśl o jedzeniu koniny, jednak okupacyjna i powstańcza rzeczywistość nie pozostawiała miejsca na sentymenty. Początkowo koń służył w mieście jako zwierzę pociągowe. Ciągnąc wóz, transportował po Warszawie np. rannych do szpitala, czy kartofle bohatersko wykopywane przez powstańców pod ogniem nieprzyjaciela.

15 sierpnia 1944 roku jeszcze było co jeść. Powstańcy ze zgrupowania "Żywiciel" siedzą przy zastawionym stole na terenie gimnazjum "Poniatówka" na Żoliborzu.

15 sierpnia 1944 roku jeszcze było co jeść. Powstańcy ze zgrupowania „Żywiciel” siedzą przy zastawionym stole na terenie gimnazjum „Poniatówka” na Żoliborzu.

Na szczęście po jarzyny powstańcy z koniem nie wyprawiali się za miasto. Nie musieli. Cała Warszawa w czasie wojny usiana była ogródkami działkowymi, które żywiły mieszkańców stolicy. Szczęście w nieszczęściu, okres powstania to jednocześnie czas zbiorów, więc te małe plantacje uratowały od głodu niejednego powstańca.

Inspiracją do napisania artykułu była książka Anny Herbich "Dziewczyny z powstania" (Znak Horyzont 2014).

Inspiracją do napisania artykułu była książka Anny Herbich „Dziewczyny z powstania” (Znak Horyzont 2014).

Wiozący zebrane z trudem zaopatrzenie koń nie potrafił skryć się pod osłoną murów, piwnic i wnęk. W pewnym momencie dosięgała go kula „gołębiarza” (snajpera) przyczajonego na dachu. Wobec braku alternatyw, nawet po śmierci koń służył oddziałowi. Pod osłoną nocy zabierali go z ulicy i zjadali.

Powoli i konie się kończyły. Regulska wspomina, że w połowie sierpnia „gospoda” zaczęła odczuwać braki w zaopatrzeniu, które z czasem tylko się pogłębiały. Zupa wydawana powstańcom stawała się coraz mniej treściwa. Najpierw kończyło się mięso, potem kolejne wypełniacze. Na koniec kucharkom została już tylko kasza.

Coraz większej liczbie osób głód zaglądał w oczy. Właściciele psów ze zdwojoną czujnością strzegli swoich czworonogów, wiedząc, że dla wygłodniałych sąsiadów ich pudel, czy buldożek zaczyna być niczym więcej niż materiałem na kotleta.

Bo na gruz w garze i święty Boże nie pomoże…

Czasem zdarzało się i tak, że danego dnia stołówka obiadu wydać nie była w stanie w ogóle. Kucharki robiły, co mogły. Niestety w żaden sposób nie były w stanie przezwyciężyć jednej konkretnej przeciwności – ostrzału artyleryjskiego. Gdy Niemcy strzelali gdzieś blisko, wszystko waliło się, paliło i sypało na głowę, a w konsekwencji i do gara z zupą.

Każde miejsce było dobre, aby się posilić.

Każde miejsce było dobre, aby się posilić.

Niejednokrotnie kucharki zaczynały pracę po kilka razy. Wylać zawartość kotła, wypłukać i wyrzucić z niego gruz, rozpalić ogień, postawić na nim gar, napełnić go wodą i gotować od nowa…

Głód dotykał także żołnierzy. Jak to wyglądało w praktyce po kilku tygodniach walk opisuje jedna z bohaterek książki „Dziewczyny z powstania”, autorstwa Anny Herbich:

Jedliśmy od przypadku do przypadku. Gdy zajmowaliśmy mieszkania i domy, to często tam znajdowaliśmy jakieś zapasy. Czyli na ogół kaszę pół na pół z robakami, czasem suchary, w wyjątkowych przypadkach konserwy. Pamiętam, że raz uśmiechnęło się do mnie szczęście i znalazłam butelkę z topionym masłem.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (38)
  1. No tak:
    -żywności nie było
    -broni i amunicji nie było
    -łączności nie było
    -koordynacji działania, nie było.
    Ale POWSTANIE było. Typowo po polsku, bez oglądania się na Wellingtona, który mawiał, że armia maszeruje na brzuchu. To i kosztowało 200000 ludzkich istnień, że o stratach materialnych nie wspomnę. Ma się ten gest.

      • Racja.. a my Polaczki jeszcze ich wysławiamy w niebiosa… Fakt za waleczność trzeba ich podziwiać ale za wywołanie powstania trzeba było ich rozstrzelać po wojnie… Wszystkich bo nawet zwykły żołnierz powinien był wiedzieć jakie skutki będzie mieć powstanie przy takim „przygotowaniu” i brutalności niemców.. Zatem Ruscy dobrze robili po wyzwoleniu że polowali na byłych Akowców bo dostali na to co zasłużyli… Szkoda tylko tych tysięcy cywili, którzy przez nich zginęli w powstaniu…

        • Trzeba było rozstrzelać? NKWD i komuniści przecież realizowali twój postulat.

        • ty chyba polakiem nie jestes i nie pisz polaczki …! matka cie nie wychowala!!?

          [Redakcja: Komentarz poddany edycji ze względu na obecność wulgaryzmów]

    • „straty materialne” zapewne chodzi ci o zniszczenie miasta, tylko jak zapewne nie wiesz, zniszczenie miasta było następstwem rozkazu hitlera który zapadł jeszcze przed wybuchem powstania, a powstanie tylko go w tym utwierdziło. Warszawa miała zostać zrównana z ziemią, miała stanowić zaporę przeciwko rosjanam, co potwierdza niszczenie miasta przez oddziały niemiecki jeszcze długo po zakończeniu powstania aż do wkroczenia armi czerwonej do Warszawy. Budynki mieszkalne i wszystkie inne były grabione przez oddziały niemieckie a następnie specjalny oddział saperski je wysadzał, ulicę po ulicy. Przykre że tak łatwo przychodzi wam ocena powstania, nie jesteście w stanie ocenić czy było to dobre czy złe po prostu tak być musiało. Dzięki ofiarności tych ludzi wszyscy żyjemy w wolnym kraju. Dwa razy się zastanówcie zanim coś palniecie . Dziękuję

  2. Dobry artykuł jak zawsze. Każdą stronę zajmującą się tematami związanymi z historią witam lajkiem i subskrypcją. Dobrze, że działacie! I że działacie dobrze ;)

  3. Wybrane komentarze do art. z portalu Wykop.pl //www.wykop.pl/link/1994342/chodzilismy-glodni-jak-psy-co-jedli-powstancy-warszawscy/:

    dixx: tak to jest jak wojny próbuje się wygrać honorem, miłością do ojczyzny i odwagą a nie zaopatrzeniem, wyszkoleniem i uzbrojeniem…|

    Zastanawiam się czy ci wszyscy dowódcy heroicznych batalii naprawdę są warci gloryfikowania

    Singularity00: @dixx: nie są. Gloryfikują ich tylko skończeni idioci, którym się wydaje, że trzeba walczyć za wszelką cenę…

    Andzio: @Singularity00: Takie zrywy, heroiczna walka tworzy mity narodowe, które jednoczą naród i na długie lata zapadają w pamięci przyszłych pokoleń. Myślisz, że gdyby nie te wszystkie powstania, to ktoś by pamiętał o Polsce jeszcze? Zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnętrznej Polaków. Zobacz sobie chociażby powstania śląskie i ich skutki. W sumie prawie całe powstawanie II RP opierało się na heroicznej walce, wtedy też nikt na początku nie wierzył. W trakcie II WŚ chcieli zrobić coś podobnego, ale niestety czasy się zmieniły, wojna zaczęła wyglądać trochę inaczej(czołgi samoloty), Ruscy we współpracy z Niemcami wyniszczyli nasz naród. Takie mówienie, że powstanie warszawskie było kompletnie złe narzuciły władze PRL. Wiadomo, nie było też zupełnie dobre, ale moim zdaniem nie można w ogóle o takich sprawach mówić w ten sposób, choćby z szacunku dla powstańców.

    Singularity00: @Andzio: szacunek szacunkiem ale tu nie ma czego idealizować…. żeby chociaż poczekali z powstaniem aż ruscy wejdą i ich „powitać” a tak nawet zakładając zwycięstwo z Niemcami ruscy by weszli i skończyłoby się tak samo jak się skończyło…

    tego nie można było wygrać dlatego tym co wywołali należy się, choćby pośmiertnie sąd wojenny. Oczywiście tym co walczyli należy się szacunek bezwzględnie ale trzeba sobie uświadomić, że to nic nie mogło zmienić

    Shotaro: @Singularity00: ale tutaj chyba chodziło właśnie aby wyzwolić Warszawę zanim ruscy do niej wejdą i ogłoszą się wyzwolicielami

    Singularity00: @Shotaro: ja to wiem tylko chyba nikt nie zadał sobie pytania po co to robić? ruscy i tak by weszli i tak przecież prędzej czy później i co? poszliby sobie dalej tak po prostu? szczególnie, że plan „nowej Polski” realizowali od mniej więcej 1941 roku mordując nasze elity itp działania. Zamiast wysyłać na śmierć o nic miliony ludzi, głównie młodych można było ich wykorzystać do walki z nowym okupantem a nie tym, który i tak już spierdzielał przed ruskimi najszybciej jak się dało….

  4. Wybrane komentarze do art. z facebookowego profilu Armia Krajowa //www.facebook.com/pages/Armia-Krajowa/262599063408?fref=ts:

    Sylwia Mi.: GŁÓD ZAGLĄDAŁ W OCZY ALE ONI TRWALI NADAL NA SWYCH POSTERUNKACH CHWAŁA IM ZA TO BO MAMY TERAZ WOLNĄ POLSKĘ

    Wojciech Ch.: Walczący początkowo na Woli potem na Starym Mieście wspominają o konserwach(na początku) i cukierkach (które już potem służyły w czasie krwawych walk na Starówce zaspokojeniu głodu) zdobytych w niemieckich magazynach na Stawkach.

    Mieczyslaw B.: Prawda! Nie wolno zamazywać tego co było!

  5. Komentarze do art. z fanpage’a Ciekawostki historyczne, o których prawdopodobnie nie słyszeliście //www.facebook.com/pages/Ciekawostki-historyczne-o-kt%C3%B3rych-prawdopodobnie-nie-s%C5%82ysza%C5%82e%C5%9B/157583547765498?fref=ts:

    Sebastian R.: A dziś jak ludzie wybrzydzają! To za tluste,to brzydko wygląda,itd.

    Wojciech M.: Oni walczyli byś mógł narzekać!

    Daniel L.: Oni walczyli bys miał co jeść i był człowiekiem .koleszko ! ! !

    Sebastian R.: Chyba mnie nie zrozumieliście . @Wojciech M. nie powinieneś narzekać na to co masz,bo jak widzisz można mieć gorzej ! O to mi właśnie chodziło,Pozdro!

  6. Moja Babcia walczyła w Powstaniu, miała 12 lat. Nigdy o tym nie mówiła za dużo, ale wiem, że straszny głód musiała wtedy cierpieć. Pamiętam, że potem miała taką obsesję na punkcie zapasów, że zawsze miała zapakowaną lodówkę maksymalnie, spiżarkę i piwnicę pełną jedzenia. Po prostu inaczej bała się następnego dnia…

  7. Uważam ,że obojętnie co myślimy o powstaniu …czy było potrzebne czy nie ….uszanujmy Tych , którzy brali w nim udział ..należy im się szacunek i pamięć .
    A co do reszty ..nie nam oceniać . To były „Inny świat ” i wypowiedzieć mogą się Ci , którzy znają to z własnego doświadczenie .
    Łatwo wypowiadać się siedząc wygodnie przed komputerem ,nie obawiając się o życie swoje i najbliższych .

  8. Ludnosc cywilna i powstancy jedli wszystko, co nadawalo sie do garnka: psy, koty, ptaki, szczury itd. Wiele lat po wojnie poznalem kobiete, ktora opowiadala, jak w powstaniu zginelo jej 2 dzieci i tesciowa (meza starcila w obozie koncentracyjnym). Nie dam sie nabrac na opowiesci o heroizmie Powstania Warszwskiego. Kula w leb nalezy sie tym, co powstanie wywolali.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

TiI
…średniowieczne kobiety znały zadziwiające sposoby na rozkochanie mężczyzn? Jednym z nich było podanie mu do wypicia wody, w której wcześniej panna się… umyła!

minimini
Polacy jako jedni z pierwszych ostrzegali przed Hitlerem? Paweł Hulka-Laskowski czy Jerzy Braun już na początku lat 30. widzieli, że zza swastyki wyziera maska kościotrupa wojny.

akmini
…w czasie okupacji hitlerowskiej bodaj jedyną grupą zawodową, która nie tylko nie odczuwała głodu, ale zarabiała bardzo przyzwoite pieniądze, byli płatni zabójcy Armii Krajowej?