Damy - empik

Muły. Zapomniani bohaterowie bitwy o Monte Cassino

Autor: | 4 maja 2014 | 9,757 odsłon

Ten muł ewidentnie spisał się na medal.Pogoda we Włoszech potrafi być przepiękna. Ale nie zimą! Przekonali się o tym alianci na początku 1944 roku. Ulewne deszcze zamieniły leśne strumyki w rwące rzeki, a drogi w grzęzawiska. W takich warunkach najnowocześniejsze alianckie pojazdy gąsienicowe stały się zupełnie bezużyteczne. Na ratunek wojskom zdobywającym Monte Cassino przyszły dopiero… muły.

Muł jaki jest, każdy widzi (na poniższej ilustracji). Zwierzę to rodzi się w wyniku amorów pomiędzy samcem osła a końską klaczą. Inteligentniejszy od konia i mniej krnąbrny niż osioł ma w dodatku bardzo małe wymagania żywieniowe. Ta czworonożna cwana bestia jest niezwykle wytrzymała i świetnie radzi sobie na wąskich i krętych górskich ścieżkach. Nic więc dziwnego, że kiedy nowoczesny sprzęt grzązł w błocie, a ludzie z trudem wdrapywali się na zbocza gór, alianci postanowili użyć właśnie mułów.  Pojawił się jednak problem: skąd je wziąć?

„Zamulanie” armii

W początkach kampanii włoskiej, jeszcze na Sycylii, alianci dysponowali jedynie około trzystoma mułami. Tymczasem analitycy wojskowi, przewidując bieg zdarzeń, dla samej 5. Armii prognozowali zapotrzebowanie na poziomie 1300 tych upartych zwierzaków. Kiedy alianci zaczęli skupować zwierzęta, Włosi szybko wyczuli złoty interes. Początkowo armia USA płaciła po 80 USD za muła, jednak gdy informacja o tym rozeszła się, cena niemal natychmiast skoczyła do 250 USD!

Muły. Wytrzymałe i piekielnie inteligentne. Bez nich alianci nie dali by sobie rady.

Muły. Wytrzymałe i piekielnie inteligentne. Bez nich alianci nie dali by sobie rady.

W odpowiedzi na te spekulacje rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę akcję przerzutu mułów. Sprowadzano je z Afryki Południowej oraz z Cypru, Libanu i innych krajów basenu Morza Śródziemnego. Pojawił się jednak inny kłopot. Im szybciej rosła liczba kopytnych tragarzy, tym większym problemem stawało się organizowanie dla nich prowiantu. Sytuację próbowano rozwiązać iście po europejsku – utworzono Połączoną Aliancką Radę do spraw Zaopatrzenia w Paszę. Genialne. Niestety, jak się okazało, nieskuteczne.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Petera Caddick-Adamsa pt. "Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii" (Znak Horyzont 2014)

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Petera Caddick-Adamsa pt. „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii” (Znak Horyzont 2014)

Problem udało się rozwiązać dopiero przy użyciu istniejących już oddziałów poganiaczy mułów, które wchodziły w skład armii nowego sojusznika (13 października 1943 roku król Włoch Wiktor Emanuel III wypowiedział wojnę III Rzeszy, stając po stronie aliantów). Salmerie – oddziały transportowe były pierwszymi jednostkami włoskimi walczącymi pod aliancką komendą. W przededniu zmagań o Monte Cassino liczba mułów służących w armii sprzymierzonych sięgnęła 14 500.

Karawany mułów nieustannie przemierzały wąskie trakty, wioząc amunicję oraz prowiant na front i zabierając z niego rannych i zabitych. Pod ciągłym ostrzałem. Najczęściej w nocy. Wiele zwierząt ginęło lub odnosiło rany, założono więc polowy szpital weterynaryjny. Poza pomocą chorym i rannym mułom okaleczano tam jednak także zdrowe. Z premedytacją. Przed wyruszeniem w karawanie, dla bezpieczeństwa, przeprowadzano im zabieg na strunach głosowych, uniemożliwiający im wydawanie charakterystycznego ryku.

Czworonożni żołnierze mądrzejsi od… psów i kotów

Ciężko wyobrazić sobie, jak makabrycznie wyglądały nocne karawany. George Groom, żołnierz brytyjski ranny pod Cassino, pisał:

Z trudnością schodziły z góry wąską ścieżką. Niektórzy ranni zabijali się, spadając razem z mułami staczającymi się z góry, kiedy te traciły równowagę. (cyt. za: Peter Caddick-Adams, „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii”, Kraków 2014).

Muł w punkcie weterynaryjnym. Nawet najlepsze "pojazdy" potrzebują przeglądu!

Muł w punkcie weterynaryjnym. Nawet najlepsze „pojazdy” potrzebują przeglądu!

Reporter wojenny Ernie Pyle przytacza inny przykład na to, jaką zgrozę wywoływały powracające z frontu zwierzęta. W jednym z reportaży opisuje on jak w blasku księżyca wije się karawana mułów schodząca z Mount Sammucro. Do każdego z nich przytroczone są zwłoki. Brzuchem do dołu. W poprzek. Zwierzętom towarzyszą posępne sylwetki żołnierzy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Wojciech Wróbel - Absolwent historii na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Z historii starożytnego Rzymu potrafi wyciągnąć najbardziej pikantne kąski. Poza historią zajmuje się jedzeniem.

Okupacja
Komentarze do artykułu (10)
  1. Muły były odpowiednio szkolone, aby nie bały się wybuchów. Np rzucano pod nie petardy. Okazały się zupełnie niepłochliwe, tak, że podejrzewano je o głuchotę. Warto ciepło wspomnieć mulników, którzy prowadzili te zwierzęta. Muły ginęły, ale mulnicy też. Nie były to jedyne zwierzęta II WS.
    Nawet zmotoryzowany Wehrmacht miał „na stanie” setki tysięcy koni. Rosjanie tresowali psy do wysadzania czołgów, a gołębie pocztowe, to była norma. Nie liczę tu pojedynczych maskotek, jak niedźwiedź Wojtek w II Korpusie. Zwierzęta też walczyły, choć nie z własnej woli.

    • No tak. Transport w armii III Rzeszy w dużej mierze opierał się na taborze konnym. Dlatego kiedy planowano operacje Seelowe największym problemem jaki stanął przed niemieckimi logistykami było jak przetransportować do Anglii tysiące koni.

      A zwierzaczki brały udział w wojnach już od czasów antycznych. Każdy chyba zna historię o gęsiach kapitolińskich, a z rzymskich dziejów jest jeszcze ciekawe podanie o ślimakach, a w zasadzie jednym ślimaku, który pomógł zdobyć jakieś italskie miasto. Historyjka dość nietypowa – może kiedyś doczeka się artykułu?

      • Konie w Wehrmachcie były głównie siłą pociągową, ale w Armii Czerwonej istniały liczne korpusy konno-zmechanizowane. Co prawda, po 1941 zmieniło się to. Chyba jednak łatwiej produkować, niż hodować, bo zniszczony czołg można przetopić, a zniszczonego konia co najwyżej zjeść.

        • W armii niemieckiej także funkcjonowały oddziały konno zmechanizowane jak np. Kawaleryjska Grupa von Pannwitza. Co prawda większość tego typu oddziałów złożona była z sojuszników, jednak pamiętać należy że wchodziły one w skład armii III Rzeszy. A w ’39 to nawet mieli oddziały całkowicie kawaleryjskie, tak więc nie byliśmy sami :)
          Pozdrawiam

  2. Wydaje mi się, że w III Rzeszy, oddziały te miały charakter czysto kawaleryjski, natomiast w ACz były to twory konno-pancerno-artyleryjskie. Np. GKZ gen.Krukowa licząca ponad 21tys żołnierzy i ponad 16 tys koni, do tego art. p.panc, p.lot. łączność, itd./szczegóły TUTAJ /. Według mnie to inna skala, a nie była to jedyna GKZ.
    Pozdrawiam.

  3. Komentarze do art. z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Adam P.: Moj ojciec,slusac w WP w II RP,byl sanitariuszem weterynarii,w „taborach”,gdzie konie pelnily wazne funkcje sily pociagowej. Milosc do koni pozostala mu do konca zycia.

    Ola Zaprutko-Janicka: Ludzie nie uświadamiają sobie, jak istotną rolę w wojsku odgrywały zwierzęta pociągowe. II RP to dla nich tylko konie kawaleryjskie, tymczasem bez owych „taborów” wojsko nie dałoby sobie rady logistycznie. Podobnie było w II wojnie światowej. Widać to doskonale właśnie na przykładzie Monte Cassino.

  4. Słyszałem równierz o gołębiach urzywanych podczas wojny i innych zwierzętach, muły to nie tylko II wojna światowa ale i późniejsze konflikty. Fajny artykuł

    • W czasie II Wojny Światowej zwierzakom nawet przyznawano order – Dickin Medal. „Kawalerem” tego orderu jest na przykład gołąb Wilhelm Orański, który przeleciał z wiadomością od otoczonych pod Arnhem spadochroniarzy brytyjskich 400km w troszkę ponad 4 godziny.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Nixon2
…postać Imperatora w „Gwiezdnych Wojnach” wzorowana była na prezydencie USA Richardzie Nixonie? To nie jedyna inspiracja czasami wojny wietnamskiej. Imperium symbolizowało Stany Zjednoczone, a Ewokowie reprezentowali Wietkong.


…kpt. Piotrowski, jeden z zabójców Jerzego Popiełuszki, miał kontakty z oficerami KGB? To nie jedyny trop wskazujący na to, że zlecenie zamordowania księdza wyszło z Łubianki.

estrees
…renesansowe francuskie dwórki wiedziały, jak się zabawić? Podczas jednej z inspekcji w komnatach dam dworu znaleziono ogromne sztuczne fallusy. Wiele na pozornie cnotliwych panien prowadziło też bujne życie seksualne bez udziału mężczyzn.